Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jak PiS chce sobie poradzić po odebraniu subwencji
Prezes PiS zapowiedział, że jego partia odwoła się od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej do Sądu Najwyższego. W poniedziałek 18 listopada PKW stosunkiem głosów 5 do 4 odrzuciła sprawozdanie finansowe PiS za rok 2023. Ta decyzja może pozbawić Prawo i Sprawiedliwość subwencji w wysokości 75 mln zł.
Kaczyński stwierdził, że „skład PKW już jest składem nastawionym najwyraźniej z góry na to, by odbierać nam równe szanse”. Według niego „nie ma podstaw, żeby partii odebrać fundusze”.
Jednocześnie Kaczyński wezwał wyborców do wsparcia partii. PiS uruchomił zbiórkę pod hasłem „Stawką jest Polska”.
Zdaniem Kaczyńskiego PKW odrzuciła sprawozdanie PiS, żeby obniżyć szanse kandydata Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich. W związku z tym: „To już nie będą w tej chwili normalne, równe wybory. To są wybory, gdzie jedni mają większe, a inni mniejsze szanse, czyli nie są to wybory demokratyczne” – mówił Kaczyński. „Ale mimo wszystko my będziemy walczyć, ale żeby ta walka mogła być skuteczna, to potrzebne są nam pieniądze, bo bez pieniędzy nie da się prowadzić kampanii i innych działań” – stwierdził prezes PiS.
Kaczyński powiedział, że jego partia żyje w tej chwili ze składek i zaapelował o kolejne wpłaty.
Już pod koniec sierpnia PKW odrzuciła sprawozdanie PiS za wybory parlamentarne w 2023. Decyzja z poniedziałku była konsekwencją tamtej sierpniowej — PiS utraci subwencję budżetową do końca obecnej kadencji parlamentu. PiS miał nielegalnie wydać na kampanię 3,6 mln zł. W związku z tym już wcześniej minister finansów Andrzej Domański wypłacił partii Kaczyńskiego subwencję pomniejszoną o 11 mln zł.
PKW uznało za naruszenie zasad kampanii m.in. emisję spotu Zbigniewa Ziobry, w którym zapowiadał zaostrzenie kar za najcięższe przestępstwa. A także organizację dwóch pikników Ministerstwa Obrony, podczas których według PKW „bezdyskusyjnie dochodziło do agitacji wyborczej”.
Czy PiS faktycznie martwi się obcięciem subwencji? W najnowszym numerze tygodnika „Sieci” wypowiada się na ten temat osoba z grona podejmującego decyzję w sprawie kandydata PiS w wyborach prezydenckich.
„Jedną z lekcji z USA jest dla nas fakt, że pieniądze są w kampanii ważne, lecz nie najważniejsze. Kamala Harris miała olbrzymią przewagę finansową, a przegrała. Staniała też reklama – na tę w mediach społecznościowych wydaje się znacznie mniej niż w tradycyjnych, a niekiedy działa ona lepiej. Musimy zakładać, iż będziemy dalej bezprawnie prześladowani przez ministra finansów, więc praktycznie cały fundusz wyborczy pozyskamy ze zbiórek.
Biorąc pod uwagę liczbę osób, która wpłacała na nas w pierwszych dniach od uruchomienia zbiórki, uważam, że nawet przy znacznie wolniejszym tempie w ciągu 3–4 miesięcy kampanii jesteśmy w stanie zebrać pełny limit, który wynosi ok. 25 mln zł”.
We wtorek Kaczyński oburzał się nie tylko na samą decyzję PKW, ale również na skład sędziów, który ją podjął. Prezes PiS wyliczał: „Zgodnie z wyliczeniem Sejmu PiS ma 191 posłów, bo grupa Kukiza odeszła i w związku z tym należy się nam 2,91 członka PKW, to takie dziwne wyliczenia, ale to znaczy, że nam należy się 3. KO należy się poniżej 2,5, czyli należy im się 2. Jeżeli chodzi o Trzecią Drogę, to razem należy im się jeden. Lewica ma 0,4 wkładu do Sejmu i w związku z tym nie należy im się żaden. Niemniej nam, dano 2, a Lewicy 1, a na pytanie dlaczego zadane przez pana posła Suskiego, odpowiedział pan Czarzasty, bo chcemy mieć większość. Krótko mówiąc, nie prawo decyduje, tylko to, co oni chcą”.
Nie pierwszy raz PiS używa tych wyliczeń i argumentów. Tyle że obecny skład PKW jest konsekwencją nowelizacji kodeksu wyborczego, którą PiS przepchnął w 2018 rok. Jak pisał w OKO.press Piotr Pacewicz: „Nowelizacja Kodeksu Wyborczego miała zabezpieczyć pozycję władzy wykonawczej także poprzez osłabienie wymogów wobec komisarzy wyborczych oraz szefa Krajowego Biura Wyborczego. Proces ich wyborów został upolityczniony”.
Kiedy PiS stracił władzę, „doszło do zaskakującego odwrócenia ról. Jak pokazaliśmy w tym tekście, obecna koalicja rządowa skorzystała z przewagi w Sejmie i doprowadziła do wyboru PKW z naciągnięciem prawa wyborczego, którym PiS chciał zabetonować swą władzę. (...)
Kaczyński nie spodziewał się pewnie, że naruszenie ustrojowej równowagi i ograniczenie kompetencji władz sądowniczych na rzecz władzy politycznej obróci się przeciwko jego partii. Zastawił sidła na opozycję, ale wpadł w nie, gdy sam został opozycją”.
We wtorkowej wypowiedzi Kaczyńskiego naszą uwagę zwróciły jeszcze te słowa:
„My nie jesteśmy jedyni, zdali sobie sprawę, że to te wybory, wybory prezydenckie są najważniejsze i naprawdę dużo ważniejsze niż różne skądinąd istotne i popierane przez nas przedsięwzięcia odnoszące się do różnego rodzaju instytucji. Jednak jest pewna gradacja. Przede wszystkim trzeba wybrać wybory prezydenckie, bo to powinien być początek zmiany sytuacji w Polsce, przywrócenia praworządności, demokracji, szans rozwojowych Polski”.
Kaczyński ma tu najprawdopodobniej na myśli zbiórki na Telewizję Republika. Telewizja Tomasza Sakiewicza chce zebrać milion złotych na zakup kamer do nowego studia. To kolejna taka zbiórka. Już wcześniej Republika zebrała milion zł na zakup ściany wideo i 600 tysięcy zł na scenografię.
Wbrew temu, co można by sądzić, Kaczyński nie darzy obecnie medialnego koncernu Sakiewicza wielką sympatią. To portal Niezależna.pl należący do Sakiewicza ujawnił pomysł zorganizowania w PiS prawyborów. Miało się to stać wbrew intencjom Kaczyńskiego. Sakiewicz w związku z rosnącą popularnością Telewizji Republika wyrasta na samodzielnego gracza w obozie prawicy. A Kaczyński nie ma nad nim pełnej kontroli.
Przeczytaj także: