Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Całkowity zakaz przewozu rosyjskiej ropy wprowadzony we współpracy z krajami G7, sankcje na banki i rynek kryptowalut, ograniczenia w eksporcie – tak KE próbuje osłabić Kreml tuż przed 4. rocznicą pełnoskalowej inwazji na Ukrainę
To już 20. unijny pakiet sankcji wobec Rosji. Tym razem Komisja Europejska proponuje całkowity zakaz przewozu rosyjskiej ropy drogą morską. Oznacza to dokładnie, że europejskie statki nie będą mogły transportować ropy z Rosji, a statki spoza wspólnoty nie będą mogły korzystać z europejskich ubezpieczeń, czy z europejskich portów. „To spowoduje dalsze zmniejszenie dochodów Rosji z energii i utrudni jej znalezienie nabywców na ropę” – oceniła szefowa KE Ursula von der Leyen.
To rozwiązanie ma być wprowadzone wspólnie z grupą G7, do której poza zrzeszonymi w UE Niemcami, Francją i Włochami należą też USA, Kanada, Japonia i Wielka Brytania.
KE chce ponadto wpisać kolejne 43 satki z rosyjskiej floty cieni na czarną listę.
Rosyjski sektor energetyczny ma też osłabić zakaz świadczenia usług konserwacyjnych dla tankowców LNG i lodołamaczy. To rozwiązanie może jeszcze bardziej ograniczyć możliwości eksportu gazu.
Komisja Europejska wprowadzi też sankcje wobec 20 regionalnych banków, zaostrzone zostaną ograniczenia dla rosyjskiego rynku kryptowalut.
Zakaz importu będzie dotyczyć metali, chemikalii i minerałów o znaczeniu krytycznym, czyli dotknie rynku o wartości 570 milionów euro.
Komisja chce wprowadzić kolejny pakiet sankcji w czwartą rocznicę wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, 24 lutego 2026. Wcześniej plan KE muszą jednomyślnie zaakceptować państwa członkowskie.
„Podczas gdy Ukraina nadal broni się z niezwykłą odwagą na polu walki, Kreml podwaja skalę zbrodni wojennych, celowo atakując domy i infrastrukturę cywilną. Ataki na obiekty energetyczne i systemy grzewcze pozostawiają całe społeczności bez prądu przy ujemnych temperaturach” – oświadczyła w piątek 6 lutego Ursula von der Leyen, prezentując nowy pakiet sankcji.
Sytuacja gospodarcza Rosji ma ogromne znaczenie dla losów wojny. Im trudniejsza, tym większa szansa na to, że wojenny zapał Putina się wyczerpie.
Od samego początku pełnoskalowej inwazji Putina na Ukrainę ekonomiści twierdzili, że wojna skończy się dla Rosji ekonomiczną katastrofą. Z drugiej strony, przez ostatnie trzy i pół roku Moskwa mogła pochwalić się dobrymi wynikami gospodarczymi. Jeszcze rok temu rosyjski PKB urósł o 4,3 proc. Jednak potencjał gospodarczy kraju, napędzanego wojną, powoli wyczerpuje się. Wciąż daleko jednak do recesji. Kreml w najnowszym budżecie założył wzrost PKB w 2026 o 1,3 proc., w 2027 – 2,8 proc., a w 2028 roku – 2,5 proc. Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) są mniej optymistyczne niż rosyjskie. Przewidziano w nich niższy wzrost gospodarczy, tj. zwiększenie PKB w 2026 r. o odpowiednio 1,1 proc., a rok później o 0,7 proc.
Największym problemem dla Rosji będą ceny ropy na światowych rynkach. „Kreml będzie się starał minimalizować negatywne konsekwencje niskich cen ropy poprzez osłabienie kursu rubla” – przewidywali analitycy z OSW.
Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Współpracy Rozwojowej (FCDO) szacowało, że sankcje nałożone na Rosję pozbawiły państwo rosyjskie co najmniej 450 miliardów dolarów funduszy na prowadzenie wojny w okresie od lutego 2022 r. do czerwca 2025 r.
Analiza ekspertów z think tanku Bruegel z lipca 2025 pokazuje, że rosyjska gospodarka ponosi skumulowane koszty strukturalne — spowolnienie wzrostu, problemy z inwestycjami i technologią oraz trudności budżetowe. Bruegel podkreśla, że „model gospodarczy Rosji pod wpływem sankcji i wojny ”traci efektywność".
Przeczytaj także: