0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:05 18-10-2026

Prawa autorskie: (Photo by JEFF PACHOUD / AFP)(Photo by JEFF PACHO...

„Koniec ery Macrona”. Płoną budynki, 2 tys. zatrzymanych

Nawet 800 tysięcy ludzi wyszło w sobotę na ulice Francji — podaje „Le Monde”. Prezydent Emmanuel Macron zwołał do Pałacu Elizejskiego swoich ministrów, o godzinie 20 ma wygłosić orędzie. Masowe protesty we Francji zakończyły się nawet dwoma tysiącami zatrzymań. Ulice pokryte są gruzem i rozbitym szkłem, podpalono zabytkowy ratusz w niewielkim Limoges.

Co się wydarzyło?

2000 osób zostało zatrzymanych we Francji wskutek masowych protestów, jakie odbyły się w sobotę w 140 miastach na terenie całego kraju. „Le Monde” przekazał, że 557 osób nadal przebywa w areszcie.

Zatrzymani zostali oskarżeni o podżeganie do zgromadzenia i organizację nielegalnego protestu, a także paserstwa, posiadania broni i materiałów wybuchowych. Francja protestuje przeciwko zbyt wysokim kosztom życia. Antyrządowe nastroje wykorzystali ci, którzy chaos na ulicach Francji wykorzystali do plądrowania sklepów i niszczenia ulic. W ogniu stanęło wiele budynków, w tym 140-letni zabytkowy ratusz w Limoges w centrum kraju. Dwie trzecie elewacji uległo zniszczeniu. Budynek od 1975 roku był klasyfikowany jako „monument historique”, zabytek szczególnie cenny dla narodowego dziedzictwa Francji.

Rannych jest ponad 600 policjantów. Zamieszki we Francji, określane mianem „dnia gniewu” stawiają pytania o eskalację przemocy, z obydwu stron. W Saint-Étienne 17-letniemu protestującemu oderwano rękę od granatu wystrzelonego przez funkcjonariuszy policji.

Ministrowie rządu Emmanuela Macrona o zamieszki obwiniają „ultralewicowe” grupy. Do tego chóru dołączył m.in. Donald Trump, który na swojej platformie Truth Social o protesty oskarżył migrantów, wzywając Paryż do zaostrzenia polityki imigracyjnej. ”Zamknijcie granicę i odzyskajcie kontrolę, zanim będzie za późno„ – napisał dodając: ”Ludzie z nienawiścią w sercach zniszczyli niegdyś ten piękny kraj". Lewica z kolei wskazuje na rząd i ich politykę, która doprowadziła do tego, że ludzie zostali zmuszeni do wyjścia na ulicę.

Na zdjęciu: ulice Lyonu po sobotniej manifestacji. Fot. Jeff Pachoud / AFP

W niedzielę o godzinie 15 do masowych protestów we Francji odniósł się premier Donald Tusk. „Polska nie powtórzy błędów innych europejskich państw, nie będzie też za nie płacić. Twardo bronimy granicy przed nielegalną migracją, mamy własną politykę azylową (nie przyjmujemy wniosków), deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo. W kwestii bezpieczeństwa będziemy bezwzględni. To usłyszeli ode mnie liderzy Europy w Brukseli” – napisał premier na X.

Jaki jest kontekst?

Protesty uczniów we Francji trwają od drugiej połowy września. Rozpoczęli je licealiści w Créteil, barykadując się 21 września w budynku szkoły. „W ciągu niespełna dwóch tygodni z lokalnego buntu przeciwko brakom kadrowym, przepełnionym klasom i fatalnemu stanowi technicznego niektórych placówek powstał największy od dekad ogólnokrajowy ruch protestacyjny francuskich licealistów” – pisał na łamach OKO.press Artur Troost.

Młodzi domagają się m.in. zwiększenia nakładów na edukację, zastępstw za nieobecnych nauczycieli (w ponad połowie publicznych szkół brakuje co najmniej jednego nauczyciela), remontów szkół i poprawy warunków nauki. W podparyskim Seine-Saint-Denis po korytarzach biegają karaluchy i szczury, brakuje podstawowego wyposażenia. Młodzi uczniowie protestują również przeciwko przeciążeniu zajęciami i presji związanej z Parcoursup, czyli francuskim systemem rekrutacji na studia.

Protesty eskalują i zmieniają się w szerszy ruch sprzeciwu wobec rosnących cen i kosztów życia, cięć budżetowych, pogorszeniu jakości usług publicznych.

Protesty wpisują się w spór polityczny. Za sześć miesięcy, w kwietniu 2027 we Francji odbędą się wybory prezydenckie, w których wyłoniony zostanie następca Macrona. Obecnie w sondażach prowadzi Marine Le Pen, reprezentująca skrajnie prawicowe ugrupowanie Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement National).

Przeciwko rosnącym kosztom życia protestują nie tylko Francuzi czy ostatnio — Hiszpanie. W sobotę na ulice wyszli mieszkańcy Mediolanu i jak podaje Guardian, doszło do starć z policją. Demonstracje odbyły się też w portugalskiej Lizbonie, gdzie rozbito obozowisko namiotowe.

Protestują też Albańczycy. Ci od miesięcy żądają dymisji premiera Ediego Ramy. Dotąd miały wymiar pokojowy — ale w miniony wtorek w Tiranie protestujący wybili okna, podpalili budynki rządowe i wdawali się w bójki z policją. W sobotę (17.10) albańskie organy ścigania poinformowały, że „dotychczas zatrzymano 500 protestujących, z których 330 zostało zwolnionych”. Rannych miało zaś zostać co najmniej 120 policjantów i 45 protestujących, choć prawdopodobnie wiele przypadków obrażeń odniesionych przez uczestników akcji nie zostało odnotowanych, podawał Reuters.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: