Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:03 05-04-2026

Prawa autorskie: fot. Rada Europejska, 2026fot. Rada Europejska...

Orbán zwołuje nadzwyczajną Radę Obrony Węgier

Pogłoski o możliwym ataku na gazociąg od kilku dni krążyły wśród węgierskich dziennikarzy. Lider opozycji chce wziąć udział w posiedzeniu Rady Obrony

Co się wydarzyło

W sąsiadującej z Węgrami Serbii odkryto materiały wybuchowe w pobliżu rurociągu Balkan Stream, który łączy oba kraje i transportuje gaz ziemny z Rosji.

„Właśnie rozmawiałem z prezydentem Aleksandarem Vučiciem” – poinformował Orbán Viktor na platformach społecznościowych w niedzielne popołudnie 5 kwietnia 2026.

„Śledztwo jest w toku. Zwołałem na dzisiejsze popołudnie nadzwyczajną radę obrony” – dodał Orbán.

Rano prezydent Serbii poinformował, że wojsko i policja odkryły „dwie duże paczki materiałów wybuchowych z detonatorami” w Kanjizie w północnej Serbii. Ładunki znajdowały się w plecakach „kilkaset metrów od gazociągu”.

Vučić nie ujawnił, kogo podejrzewają służby ani jaki motyw może stać za podłożeniem materiałów wybuchowych. Wspomniał jednak o „pewnych śladach”.

Lider opozycji i największy konkurent Orbána Péter Magyar domaga się od premiera zaproszenia na posiedzenie Rady Obrony.

„Niezależnie od tego, kto zorganizował tę prowokację, z jej skutkami będzie musiał się zmierzyć rząd Tiszy [prowadząca w sondażach partia opozycyjna].

Wzywam Viktora Orbána, aby przynajmniej w czasie świąt zaprzestał siania paniki i wywoływania zamieszek, tak jak planują to jego rosyjscy doradcy. Chcę też jasno powiedzieć, że nie będzie w stanie zapobiec wyborom w najbliższą niedzielę. Nie będzie w stanie powstrzymać milionów Węgrów przed położeniem kresu najbardziej skorumpowanym dwóm dekadom w historii naszego kraju” – napisał Magyar na platformie X.

Jaki jest kontekst

Węgierscy dziennikarze i komentatorzy widzą tu związek z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Węgrzy będą wybierać nowe władze za tydzień – 12 kwietnia. W sondażach prowadzi opozycyjna partia Tisza.

Zwołanie Rady Obrony przez Orbán skomentował m.in. dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi:

„To, czego wszyscy się obawialiśmy, właśnie się dzieje: András Rácz, ekspert ds. Węgier i Rosji, napisał trzy dni temu o potencjalnym, wspieranym przez Rosję ataku pod fałszywą flagą w Serbii, wymierzonym w gazociąg do Węgier. Ta sama informacja dotarła już do wielu dziennikarzy, w tym do mnie, kilka tygodni wcześniej, ze źródeł powiązanych z węgierskimi kręgami rządowymi.

Teraz Viktor Orbán ogłosił, że prezydent Serbii Aleksandar Vučić poinformował go o «materiałach wybuchowych o niszczycielskiej mocy» znalezionych na gazociągu łączącym oba kraje. Orbán i jego machina propagandowa już nagłaśniają tę wiadomość wszędzie, a premier zwołuje posiedzenie swojego gabinetu bezpieczeństwa”.

Według dziennikarza węgierski rząd może wykorzystać „atak na gazociąg”, by ogłosić stan wyjątkowy, „co znacząco wpłynie na kampanię wyborczą – którą obecnie przegrywa – i potencjalnie zakłóci organizację wyborów 12 kwietnia”.

Szabolcs Panyi przypomina, że Orbán od miesięcy oskarża opozycyjną Tiszę o bycie „ukraińską agenturą”. „Jego propaganda wkrótce połączy serbską fałszywą flagę zarówno z Ukrainą, jak i z partią Tisza, nie mam co do tego wątpliwości”.

„Sytuacja może wkrótce stać się bardzo poważna” – ostrzega Szabolcs Panyi.

Przeczytaj także:

11:08 05-04-2026

Prawa autorskie: A drop of petrol falls from the nozzle of a petrol pump at a petrol station in Vélizy-Villacoublay, near Paris, on March 9, 2026, as Oil prices soared peaking just short of $120 a barrel as the US-Israeli war against Iran continued into a second week, with Tehran launching fresh retaliatory strikes in the Gulf. (Photo by Alain JOCARD / AFP)A drop of petrol fal...

Podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów energetycznych w Unii?

Na kryzysie paliwowym spowodowanym wojną z Iranem koncerny paliwowe zarabiają krocie

Co się wydarzyło

Pięć krajów Unii Europejskiej wezwało do wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw energetycznych w reakcji na rosnące ceny paliw spowodowane wojną w Iranie. Ministrowie finansów Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Austrii wystosowali do Komisji Europejskiej list, do którego w sobotę 4 kwietnia 2026 dotarł Reuters.

„Umożliwiłoby to sfinansowanie tymczasowej pomocy, zwłaszcza dla konsumentów, oraz ograniczenie rosnącej inflacji, bez dodatkowego obciążania budżetów publicznych” — napisali ministrowie.

„Byłby to również wyraźny sygnał, że ci, którzy czerpią korzyści z konsekwencji wojny, muszą się dołożyć do złagodzenia obciążeń ponoszonych przez ogół społeczeństwa” — dodali.

Ministrowie nie podali szczegółów rozwiązania, które proponują. Nie wymienili też firm, które miałby objąć nowyb podatek.

Jaki jest kontekst

Ceny paliw w Europie drastycznie wzrosły po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Aby chronić konsumentów, polski rząd wprowadził ostatnio maksymalne ceny paliw na stacjach benzynowych. Podobnie radzą sobie inne kraje, m.in. Chorwacja i Węgry.

„Możliwe też, że ten kryzys potrwa bardzo długo i musimy przygotować się na sytuację poważnej utraty stabilności i wzrostu cen na litrze nie o złotówkę czy dwa, ale na przykład do wartości dwucyfrowych” – ocenia w rozmowie z Marcelem Wandasem z OKO.press Dominik Brodacki, szef działu energetyki Polityki Insight.

Jednocześnie kryzys pompuje zyski koncernów paliwowych. „Według wyliczeń organizacji Transport&Environment europejskie koncerny paliwowe w czasie kryzysu mogą liczyć na nawet 24 mld euro dodatkowego zysku. Do 30 marca ich nadmiarowy zysk wyniósł 1,3 mld euro” – pisze Marcel Wandas.

„Koncerny naftowe mają wszelkie powody, by utrzymywać Europę w uzależnieniu od paliw kopalnych, ponieważ to one czerpią korzyści z gwałtownych wzrostów cen. Kraje UE powinny wprowadzić podatek od nadzwyczajnych zysków i zainwestować uzyskane środki w elektryfikację oraz odnawialne źródła energii, co w końcu pozwoli przerwać ten błędny cykl” – przekonuje Daniel Quiggin z Transport&Environment.

Przeczytaj także:

Za opodatkowaniem firm energetycznych opowiada się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Ministra funduszy i polityki regionalnej pisała na platformie X:

„Jak najszybciej musimy być gotowi do wprowadzenia podatku od nadmiernych marż koncernów paliwowych, żeby w ten sposób systemowo chronić Polaków przed windowaniem cen.

Nie może być tak, że w czasie kryzysu państwo wykłada pieniądze z budżetu, żeby obniżyć ceny paliwa, a wielkie koncerny w tym samym czasie podnoszą marże i zarabiają jeszcze więcej, zwiększając je proporcjonalnie do wzrostu cen (tak właśnie zazwyczaj robią).

Koncerny paliwowe nie mogą żerować na Polakach w trudnych czasach. Opodatkujmy ich marże tak, żeby nie rosły kosztem ludzi”.

O nadzwyczajnym podatku wspominał też premier Donald Tusk.

10:03 05-04-2026

Prawa autorskie: Fot. JENS SCHLUETER / AFPFot. JENS SCHLUETER ...

Kontrole na granicach z Niemcami i Litwą przedłużone

Na granicach ma też pracować wojsko. To decyzja prezydenta Karola Nawrockiego

Co się wydarzyło

Minister spraw wewnętrznych i administracji wydał rozporządzenie, które przedłuża kontrole na granicach Rzeczpospolitej z Niemcami i Litwą od Niedzieli Wielkanocnej 5 kwietnia do 1 października 2026.

„Decyzja ma na celu dalsze ograniczanie nielegalnej migracji oraz wzmocnienie bezpieczeństwa Polski” – uzasadnia MSWiA.

W sobotę 4 kwietnia podlaski oddział Straży Granicznej informował o zatrzymaniu sześciu osób na granicy z Litwą. Obywale Etiopii i Algierii zostali zawróceni na Litwę.

Natomiat prezydent Karol Nawrocki zdecydował o przedłużeniu wsparcia ze strony Wojska Polskiego dla Straży Granicznej. Poinformowało o tym w piątek 3 kwietnia 2026 Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Jaki jest kontekst

Kontrole na graniach z Niemcami i Litwą obowiązują od 7 lipca 2025. Rząd twierdzi, że jest to „odpowiedź na presję migracyjną inspirowaną przez Białoruś”.

Jak podaje MSWiA, „w tym czasie skontrolowano ponad 3 miliony osób oraz ponad 1,5 miliona pojazdów”.

„Od przywrócenia kontroli na granicy z Litwą odmówiono wjazdu do naszego kraju ok. 700 osobom, z czego blisko 200 od stycznia 2026. Zatrzymano również ponad 270 cudzoziemców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Zatrzymano także ponad 50 przemytników.

Na granicy z Niemcami odmówiono wjazdu ok. 550 osobom, w tym ponad 130 od stycznia 2026. Zatrzymano ponad 190 cudzoziemców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę oraz ok. 40 przemytników. Ujęto także ok. 90 osób, które wcześniej nielegalnie przekroczyły granicę z Litwą, oraz ponad 120 osób, które nielegalnie przedostały się przez granicę z Białorusią” – informuje ministerstwo.

Jednak przyczyną wprowadzenia kontroli była przede wszystkim presja polityczna ze strony prawicowych środowisk. Latem 2025 roku Konfederacja i PiS prowadziły kampanię przeciwko rządowi Donalda Tuska, oskarżając go o bezradność wobec nielegalnych migrantów. Na przykład Krzysztof Bosak twierdził, że Niemcy zwożą do Polski „całe auta migrantów”.

Na granicy z Niemcami działały też bojówki zorganizowane przez Roberta Bąkiewicza. Jego Ruch Obrony Granic zakłócał pracę Straży Granicznej i rozkręcał na platformach społecznościowych antyimigrancką histerię.

W OKO.press wielokrotnie zajmowaliśmy się tym tematem:

Przeczytaj także:

06:21 05-04-2026

Prawa autorskie: Wiesti, 17.10.2025Wiesti, 17.10.2025

Putinowi spada poparcie. Jest najniższe w czasie wojny

Oficjalne zaufanie dla Putina spadło poniżej 75 proc.  Tak źle nie było ani po ogłoszeniu „częściowej mobilizacji” jesienią 2022 r ani po ukraińskiej inwazji na obwód kurski w 2023 r.

Oficjalna sondażownia WCIOM utrzymuje, ze zaufanie do Putina nadal jest wyższe niż na początku pełnoskalowej agresji – wtedy wynosiło ledwie 70 proc.

Na dane te trzeba patrzeć oczywiście bardzo ostrożnie. Sondaże państwowa firma badawcza WCIOM robi telefonicznie, a w rosyjskim państwie wyrażanie poglądów, które się władzy nie podobają, jest karane. Sondaż jest raczej ostrożnym sygnałem ze strony administracji, że w kraju może narastać kryzys.

Warto zwrócić jednak uwagę na to, że druga oficjalna sondażownia – FOM – której na ogół w badaniach wychodzi to samo co WCIOM – zauważyła jeszcze większy spadek zaufania do Putina. Do 71 proc., co daje niespotykany spadek aż o 5 punktów procentowych.

Jaki jest kontekst?

Zaufanie do Putina zaczęło spadać po wyłączeniach internetu. Najpierw na prowincji i terenach przyfrontowych potem w metropoliach. W Moskwie i Petersburgu i okalających je obwodach żyje 30 mln ze 140 mln mieszkańców Rosji. A w europejskiej części Rosji dotkniętej wyłączeniami internetu – prawie 80 proc. mieszkańców Rosji.

W wielkich miastach internet był symbolem nowoczesności i zapewniał komfort usług i rozwój biznesu. Moskwa wręcz szczyciła się, że przoduje w usługach cyfrowych. Na prowincji – internet ułatwiał przetrwanie, bo zapewniał podstawowe informacje potrzebne do życia (np. informacje od nauczycieli dla rodziców, informacje o alarmach dronowych i wskazówki, gdzie się ukryć).

Powody wyłączeń nie są jasne. Wygląda jednak na to, że Putin dał się przekonać siłom bezpieczeństwa, że to zapewni bezpieczeństwo władzy, bo ograniczy niekontrolowany przez nią obieg informacji. Widać więc, że wyłączenia internetu mogą być przyczyną spadku oficjalnego zaufania dla Putina, jak i objawem głębszych zmian zachodzących w aparacie i społeczeństwie w piątym roku trzydniowej operacji specjalnej.

Na pewno przegrały teraz frakcje w aparacie wskazująca, że bez internetu perspektywy gospodarcze Rosji staną się jeszcze gorsze. Tymczasem Rosję toczy kryzys gospodarczy. Ceny towarów i podstawowych usług rosną, PKB spada. A ewentualne zyski ze sprzedaży drożejącej ropy (dzięki wojnie wywołanej przez Trumpa) i tak pójdą na wojnę a nie na poprawę warunków życia.

Dzień w dzień Rosja jest też atakowana przez ukraińskie drony i rakiety. Dotyczy to także Moskwy i Petersburga, nad który wiatr niesie też dym z płonących rosyjskich portów naftowych nad Bałtykiem. Tej nocy Ukraina zaatakowała rafinerię Łukoilu w Kstowie kolo Niznego Nowogrodu.

Tymczasem wojna z Ukrainą nie ma końca. Kremlowscy oficjele powtarzają, że „Rosja osiągnie wszystkie swoje cele” w Ukrainie. Mimo żałośnie małych, a okupywanych krwawymi stratami na froncie, postępów rosyjskiej armii, Kreml ogłosił ostatnio, że pełne wycofanie się armii ukraińskiej z Donbasu to dopiero początek jej żądań. Do tego Moskwa ogłosiła, że „nie zgodzi się” na przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej. Do tej pory domagała się jedynie zapewnień, że Ukraina nie wejdzie do NATO. W sprawie UE zostawiała Ukrainie wolną rękę.

Przeczytaj także:

05:56 05-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Brendan SMIALOWSKI / AFPFot. Brendan SMIALOW...

Amerykanie uratowali drugiego czlonka załogi F15

Samolot zestrzelili Irańczycy nad swoim terytorium. Pilota samolotu Amerykanie odnaleźli w piątek, teraz uratowany miał zostać operator uzbrojenia. Trump i Netanjahu zwiększają nacisk na Iran, by otworzył cieśninę Ormuz.

Drugi członek załogi F15, w stopniu pułkownika, „doznał obrażeń”, ale „wszystko będzie z nim dobrze” – ogłosił Trump.

Członkowie załogi F-15E Strike Eagle, pierwszego samolotu, który został zestrzelony przez Irańczyków w tej wojnie, katapultowali się w piątek. Pilota wkrótce uratowano. Iran i Stany Zjednoczone ścigały się o odnalezienie drugiego członka załogi, operatora uzbrojenia. Irańscy urzędnicy oferowali nagrody pieniężne obywatelom, którzy odnajdą go „żywego”. W mediach społecznościowych można zobaczyć nagrania pokazujące setki Irańczyków zmierzających w górzysty teren w południowo-zachodnim Iranie, by szukać rozbitka.

Amerykańskie siły specjalne musiały wkroczyć głęboko na terytorium wroga, żeby go uratować.

Późnym wieczorem w sobotę, amerykańskie samoloty zrzuciły bomby i otworzyły ogień do irańskich oddziałów. W tym samym czasie siły amerykańskie zbliżyły się do miejsca pobytu drugiego lotnika. Trump napisał na Truth Social, że w akcji ratunkowej armia amerykańska „wysłała dziesiątki samolotów”. Amerykańcy urzędnicy przyznają, że w czasie akcji ratunkowej na lądzie doszło do starć z Irańczykami. Żaden Amerykanin miał nie zginąć. Irańczycy twierdzą, że zniszczyli jeden z samolotów uczestniczących w akcji ratunkowej. Amerykanie podali, że sami zniszczyli swój samolot, bo miał awarię przed startem z miejsca ewakuacji lotnika.

Jaki jest kontekst?

Dotychczas w wojnie przeciw Iranowi zginęło 13 żołnierzy USA, a 365 zostało rannych.

Wojna, która miała być szybką operacją, trwa od 28 lutego.

Incydent z zestrzeleniem F-15 był bolesnym ciosem dla reputacji Sił Powietrznych USA: po raz pierwszy od początku operacji w Iranie – i po raz pierwszy w ponad 20-letnich operacjach bojowych na całym świecie – amerykański F-15 został zestrzelony przez wroga (trzy kolejne samoloty zostały trafione „ogniem własnym” z kuwejckich systemów obrony powietrznej 1 marca). Jednak schwytanie pilotów wyrządziłoby Waszyngtonowi jeszcze większe szkody.

Trump cały czas wysyła sprzeczne komunikaty – od sugestii o postępach dyplomatycznych po groźby zbombardowania Republiki Islamskiej „z powrotem do epoki kamienia łupanego”. Grozi atakiem na irańskie elektrownie, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione i wyznacza kolejne terminy na zawarcie porozumienia.

„Pamiętacie, jak dałem Iranowi dziesięć dni na ZAWARCIE UMOWY lub OTWORZENIE CIEŚNINY ORMUZ? Czas ucieka — 48 godzin, zanim spadnie na nich piekło. Chwała BOGU!” — napisał w poście na Truth Social.

Przeczytaj także: