Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Gościem specjalnym konwencji programowej stowarzyszenia Rozwój Plus – nie mylić z partią – była Paulina Matysiak, kiedyś posłanka partii Razem. Mateusz Morawiecki wyrażał nadzieje, że jego stowarzyszenie będzie współrządziło Polską. Tylko czy droga do rządu prowadzi przez wybory?
W sobotę 17 października w warszawskim klubie Palladium odbyła się konwencja stowarzyszenia Rozwój Plus, założonego przez Mateusza Morawieckiego. Na byłego premiera działacze Rozwoju musieli czekać 1,5 godziny, Morawiecki pojawił się na scenie z biało-czerwoną flagą, tuż po wystąpieniu Pauliny Matysiak, byłej działaczki partii Razem, którą z prawicą już dawno połączyła miłość do dużych projektów infrastrukturalnych, takich jak Centralny Port Komunikacyjny. Podczas konwencji została przedstawiona jako „gość specjalny” z branży polityki, ale Mateusz Morawiecki w lapsusie powiedział o niej „nasza Paulina Matysiak”, po czym poprawił się na „posłanka”.
Mateusz Morawiecki zaczął swoje wystąpienie od wyrecytowania popularnego wierszyka patriotycznego z Katechizmu polskiego dziecka aut. Wojciecha Bejzy. „Czy my mieszkamy jeszcze cały czas między swemi?” – pytał były premier. „Czy nie ma między nami za dużo nienawiści, walki nie o sprawy, o które trzeba walczyć?”. Jak przekonywał, stowarzyszenie Rozwój Plus powstało, bo sprawy w naszym kraju nie idą w dobrym kierunku, gdy „stół świąteczny staje się linią frontu” albo „kiedy kochać Polskę, oznacza nienawidzić sąsiada”.
Nie tylko takiej zwaśnionej Polski nie chce Morawiecki. Wśród problemów wymienił: zbyt duże transfery pieniędzy do dużych ośrodków miejskich czy rosnące bezrobocie w niektórych powiatach.
„Zamiast zajmować się kolejnymi wielkimi projektami inwestycyjnymi w każdej gminie; zamiast zajmować się tym, co najważniejsze dla ludzi, czyli praca, płaca, mieszkanie, wychowanie dzieci, ten szalbierz uprawia maskaradę w stopniu niebywałym” – stwierdził były premier. W ten sposób oskarżył Donalda Tuska o to, że jako szef rządu zajmuje się wyłącznie tematami zastępczymi.
Dodał, że celem jego stowarzyszenia będzie „pokazywanie ludziom prawdy”, a w ten sposób polskie społeczeństwo zrozumie, że bez Rozwoju Plus „nie będzie można zbudować dobrego rządu dla RP”.
Morawiecki przekonywał, że także w polityce międzynarodowej, jego stowarzyszenie ma najbardziej wyważone stanowisko. „Mamy Platformę i Lewicę, które są antyamerykańskie. Mamy PiS i Konfederację, które są antyeuropejskie. Mamy Brauna, który jest chyba przeciwko wszystkim, ale prorosyjski i izolacjonistyczny. I mamy Rozwój Plus, który wierzy w siłę sojuszy. Nie chcemy być wypchnięci z UE i NATO” – mówił były premier.
Morawiecki zaznaczył, że miejsce Polski jest w europejskiej wspólnocie, ale ta wymaga reform. „Chcemy zmieniać Unię Europejską w taki sposób, żeby budować koalicję chętnych, która de facto zbuduje z UE tę przestrzeń gospodarczą, jaką ona była w latach przed traktatem lizbońskim, a może nawet przed traktatem z Maastricht” – mówił szef Rozwoju Plus.
Jak dodał, UE miałaby być zredukowana do przestrzeni wymiany handlowej. W ten sposób Europa zapewni sobie szybki rozwój gospodarczy, ale „bez szaleństw ideologicznych, bez paktu migracyjnego i bez Zielonego Ładu”.
„Dobre rządzenie jest wtedy, gdy potrafimy zdobyć finansowanie projektów, które pociągną Polskę na najbliższe 10 i 50 lat” – mówił Morawiecki, opowiadając o potrzebie inwestowania w duże projekty rozwojowe, takie jak CPK.
Polska w wizji byłego premiera ma być oparta na dwóch filarach. Pierwszym jest patriotyzm, tradycja i wiara chrześcijańska. „Jeśli nie chcemy, żeby nowocześniejsze narody przejechały się po nas jak walcem, (...) musimy mieć także drugi filar. Musimy mieć nowoczesną gospodarkę, szybki rozwój, stabilne finanse publiczne, młodych, którzy mogą wybierać w ofertach pracy, a nie wysyłać 25 CV i trafiać na ścianę płaczu” – mówił Morawiecki.
Choć spotkanie brzmiało jak konwencja założycielska nowej partii, formalnie Morawiecki przedstawił fundamenty programowe działania stowarzyszenia. Jak pisała w OKO.press Agata Szczęśniak, były premier objeżdża dziś Polskę i liczy, że zgromadzi wokół siebie dwie grupy wyborców. Chodzi o sieroty po Trzeciej Drodze, a także elektorat umiarkowanej twarzy PiS-u. I faktycznie, przemówienie byłego premiera podczas konwencji poświęcone było budowaniu narodowej zgody wokół tematów ważnych dla obywateli – jak robił to w poprzednich kampaniach Szymon Hołownia. Utrzymany został też trzon ideowy PiS: sprawiedliwość społeczna i Polska narodowo-katolicka. A do tego: rozwój infrastrukturalny i konkurencyjność Polski na świecie, czyli koniki Morawieckiego.
Problem w tym, że Morawiecki nie stawia kropki nad „i”, np. wysyłając Kaczyńskiego na emeryturę. Nie zakłada też partii, czym zostawia sobie łatwiejszą drogę do powrotu na listy PiS, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Albo powrotu do rządzenia po wyborach. A to wszystko na wypadek, gdyby sondaże zepchnęły jego partię, która formalnie nie jest partią, w granice 1-2 proc. poparcia.
Przeczytaj także:
Dotychczasowe wyniki sondażowe nie powalają – oscylują wokół progu wyborczego, dając ugrupowaniu Morawieckiego między 3,6 a 5,3 proc. Jak podkreślała Agata Szczęśniak, wielu wyborców Prawa i Sprawiedliwości może wciąż nie wiedzieć, że były premier formalnie nie jest już częścią partii Kaczyńskiego.
"W kuluarach słychać, że Rozwój Plus pełen jest ludzi inteligentnych, pracowitych, tylko takim jakoś nie udają się partie polityczne. To przykład Porozumienia Jarosława Gowina i Polski 2050, która zgromadziła wokół siebie wielu ekspertów. W obu tych przypadkach, choć ugrupowania współrządziły (współrządzą) nie zyskały ogromnego społecznego poparcia. Drogą Morawieckiego może być tego rodzaju kalkulacja: przetrwać i w sprzyjających okolicznościach współtworzyć przyszły rząd. Do tego mogą nie być potrzebne miliony głosów" – pisała nasza dziennikarka.
Przeczytaj także: