0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:35 27-08-2024

Prawa autorskie: Fot. Campus Polska Przyszłości / x.comFot. Campus Polska P...

Kosiniak-Kamysz do zwolenników legalizacji aborcji: Czego się boicie?

Zapytany o aborcję podczas Campusu Polska Przyszłości lider PSL zapewniał, że zaakceptuje każdy wynik ogólnopolskiego referendum. “Nie wiem, czego się boicie i nie chcecie zapytać o to 15 milionów Polek, które są uprawnione do głosowania?”

Władysław Kosiniak-Kamysz był gościem kolejnego dnia Campusu Polska Przyszłości. Kiedy wchodził na scenę, uczestnicy głośno skandowali: “Gdzie aborcja?”.

Już drugie pytanie zadane z sali dotyczyło aborcji.

“Skoro jest pan lekarzem, to czy wie pan, że bezpieczna, darmowa, dostępna i legalna aborcja ratuje zdrowie psychiczne i życie?” – zapytała Julia.

“W tym momencie żadne referendum i żadne sumienie nie jest potrzebne do legalizacji w Polsce aborcji, bo jest ona po prostu prawem człowieka. I kobiety po to głosowały 15 października w wyborach, żeby tę dostępną i legalną aborcję po prostu w Polsce mieć” – dokończyła uczestniczka.

“Odpowiadam na to pytanie już od 4 lat, kiedy co roku tu (na Campus – przyp. red) przyjeżdżam. Zawsze odpowiadałem w ten sam sposób i niczym nie zaskoczę was także dzisiaj” – odpowiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Powrót do zasad sprzed wyroku TK i ogólnopolskie referendum

I faktycznie, na Campusie Polska lider PSL powtórzył zgłaszane już wcześniej postulaty:

Po pierwsze, powrót do zasad sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r.

“Gdyby była ustawa, a ona jest zgłoszona i chciałbym, żeby była procedowana, bo ją podpisało wielu posłów, dotycząca odejścia od zasad wprowadzonych przez wyrok TK, to jest możliwe uzyskanie dla niej większość w tym Sejmie, i jest możliwe podpisanie jej przez prezydenta” – stwierdził wicepremier.

Po drugie, przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum w sprawie aborcji.

“Po to, żeby nie większość mężczyzn z 460 posłów mogła się wypowiedzieć, tylko miliony kobiet mogły zagłosować” – przekonywał lider PSL.

Przeczytaj także:

Za czym głosowały kobiety 15 października?

Kosiniak-Kamysz przekonywał, że w październikowych wyborach kobiety wcale nie głosowały za legalizacją aborcji.

“Na 21,5 mln osób głosujących w 2023 roku, 8,5 mln opowiedziało się za partiami i kandydatami, którzy w swoim programie mieli aborcję do 12 tygodnia życia. (...) Ale 13,5 mln zagłosowało na inne komitety, które mówiły tak jak ja i cała Trzecia Droga, ale też zupełnie inaczej, jak Konfederacja i PiS. (...) 15 października głosowano na różne poglądy w tej sprawie.”

Według ministra obrony narodowej politycy nie znajdą wspólnego mianownika w tej kwestii i niezbędne jest odwołanie się do głosów wszystkich wyborców.

“I nie ma się moim zdaniem czego bać. Powiem więcej – jeżeli w tym referendum będzie wynik, za jakim pani zapewne optuje, za tym projektem zgłaszanym choćby przez Koalicję Obywatelską to ja ten wynik oczywiście zaakceptuję jako polityk. I wtedy taka zmiana prawa, która byłaby poparta wynikiem referendum będzie wprowadzona i będziemy za taką zmianą głosować” – zapewniał Kosiniak-Kamysz.

“Nie wiem czego się boicie i nie chcecie zapytać wszystkich Polaków i 15 milionów Polek, które są uprawnione do głosowania?”

- podsumował lider PSL.

Czy można wpisać środek poronny na listę leków dopuszczonych do użytku?

W dalszej części spotkania padło jeszcze pytanie o to, co można zrobić w ramach obecnie obowiązującego prawa.

“Czy nie można byłoby wydać rozporządzenia, które wprowadziłoby do listy leków dopuszczonych do użytku mifepristonu, który obecnie jest rozprowadzany w sposób nielegalny? Przez co cierpi dużo kobiet i osób, które im pomagają, dlatego że o ile legalne jest przeprowadzenie własnej aborcji, o tyle nielegalna jest pomoc w jej przeprowadzeniu?” – pytała Serena Saporowska z Trzciela.

Kosiniak-Kamysz unikał odpowiedzi na to pytanie, odsyłając do ministry zdrowia Izabeli Leszczyny i opinii ekspertów odpowiedzialnych za dopuszczanie do obrotu środków farmakologicznych.

“Wiele kwestii można byłoby rozstrzygnąć, gdyby była inaczej prowadzona rozmowa w tej sprawie. Trochę taki, jaki pani zaproponowała, mając swój pogląd na tę sprawę – bez emocji, bez zacietrzewienia. (...) Mniej emocji w tej dyskusji, więcej konkretów i propozycji, które są do przeprowadzenia” – podsumował lider PSL.