Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Gdy Rosjanie atakowali rakietami Kijów, Ukraińcy przeprowadzili ataki na terytorium wroga. Trafili po raz kolejny rafinerię jarosławską, dwa porty bałtyckie i terminal naftowy w Kerczu na Krymie. Rosyjskie władze twierdzą, że nie ma ofiar.
Rosjanie ogłosili, że w nocy zestrzelili ponad 500 ukraińskich dronów nad swoim terytorium. Byłby to kolejny duży atak. Część dronów przedarło się przez obronę. Trafienia były na tyle precyzyjne, że Rosjanie twierdzą, że nie ma ofiar. (Najwięcej cywili ginie na wojnie Putina po stronie rosyjskiej bezpośrednio w strefie przygranicznej, gdzie drony uderzają nieustannie).
Ukraińcy podali przy tym w porannych komunikatach współrzędne trafień. Takich danych nigdy nie ma w rosyjskich komunikatach.
Trafione cele to: rafineria jarosławska, porty w Ust-Ługa i w Wysocku, terminal naftowy w Kerczu, niezidentyfikowany jeszcze zakład przemysłowy w Dzierżyńsku, oraz podstacja energetyczna w Symferopolu.
O efektach ataków wiemy tyle, że na Krymie znowu nie ma prądu, niektóre miejscowości nie mają tam też wody. Most kerczeński (krymski) kolejny raz został zamknięty. Lotniska w europejskiej części Rosji działają w trybie awaryjnym (wobec powszechności nalotów dronowych Rosjanie nie zamykają już ruchu lotniczego całkowicie, ale wypuszczają i przyjmują loty „po uzgodnieniu z władzami”).
Moskwa kolejny raz atakowana była przez ukraińskie drony – ale od 18 czerwca żaden z nich nie przedarł się przez obronę. Trafiają jednak w obiekty łączności w okolicach Moskwy.
Ukraińskie ataki na zaplecze Rosji powoli dewastują życie kraju. Rosja za ciężkie importuje paliwo, obniża też normy jakość dla produkcji na swój rynek. Paliwo jest reglamentowane, kolejki do stacji benzynowych widać na zdjęciach satelitarnych. Za chwile zaczną się kłopoty ze żniwami.
Władze na Kremlu wielokrotnie zapewniały jednak, że ataki te nie mają znaczenia, mają jedynie odwracać uwagę od sukcesów Rosji na froncie. A po dokonaniu „nieplanowanych napraw” (eufemizm dla napraw po ataku dronów) wszystko wróci do normy. Nie wraca, bo kluczowe rafinerie trafiane są raz po razie.
Z drugiej strony Moskwa nazywa te ataki „atakami terrorystycznymi na cele cywilne” i w kółko powtarza, że ona sama nie atakuje cywili (!!!). Odpowiedzią Rosji jest obecnie ostrzeliwanie Kijowa.
Przeczytaj także:
Zniszczenie domów mieszkalnych Moskwa próbuje zrzucić na obronę powietrzną, jednak obrazy płonącego miasta Kreml wykorzystuje dzień w dzień w swojej propagandzie. Komunikaty wojskowe Rosjanie uzupełniają obecnie listą zakładów pracujących dla obrony Ukrainy, które rzekomo zostały trafione. Koordynatów Rosjanie nie podają. Przestali się też chwalić „precyzją trafień”. Ewidentnie chodzi o sianie spustoszenia i terror.
Ataki rosyjskie na ukraińskie miasta odbywają się przy tym na publicznie wydany rozkaz Putina. Rosyjska propaganda nazywa je wprost atakami odwetowymi. Cel wojskowy jest jakby poboczny.
Ostrzał miast Ukrainy ma być demonstracją determinacji Putina, by zakończyć najazd na Ukrainę na swoich warunkach. Jest to przy tym demonstracja dla Donalda Trumpa, który najwyraźniej przestał wierzyć, że Rosja musi wygrać tę wojnę, „gdyż jest większa”.
Żeby uwiarygodnić opowieść o rosyjskiej przewadze, w nocy z 3 na 4 lipca Putin pochwalił się zdobyciem Konstantyniwki. O sukcesie tym trąbi teraz cały czas propaganda Kremla. Ukraińcy mówią jednak, że to nieprawda. A prezydent Zełenski zaproponował nawet Putinowi spotkanie w Konstantiniwce. Bo skoro miasto ma być rosyjskie, to Putin nie powinien mieć oporów przed przyjazdem tam.
Przeczytaj także:
Atak miał miejsce kilka dni po najpoważniejszym uderzeniu w tym roku 2 lipca. Wtedy zginęło 31 osób
W nocy Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak na Kijów. Dotychczas potwierdzono śmierć 14 osób. Co najmniej 80 osób odniosło obrażenia. Co najmniej 15 budynków zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Dziewięciopiętrowy blok w rejonie podilskim został zniszczony od piątego piętra w górę. Mer Kijowa Witalij Kłyczko przekazał rano, że ratownicy dalej przeszukują gruzy zniszczonych budynków.
„Siedzimy tu i czekamy, aż ich uratują. Ona jest taka dobra, ledwie 19 lat. To taka dobra dziewczyna” – mówiła rano Reutersowi 22-letnia Aliona, czekając na informacje o swojej przyjaciółce Wice.
Siły Powietrzne Ukrainy podały, że Rosjanie do ataku użyli 68 rakiet (w tym 23 rakiety balistyczne i sześć pocisków super- i hipersonicznych) oraz 351 dronów. Ukraińcom udało się zestrzelić 37 rakiet i 326 dronów. Żadna z rakiet balistycznych i super- i hipersonicznych nie została przechwycona. Ukraina w ostatnich tygodniach wielokrotnie podkreślała, że brakuje jej rakiet Patriot, bez których przechwytywanie takich rakiet jest znacznie utrudnione.
To drugi intensywny atak Rosji na Kijów w ciągu kilku dni. Wcześnie rano w czwartek 2 lipca Rosja przeprowadziła najkrwawszy atak na ukraińską stolicę w tym roku. Zginęło wówczas 31 osób. Dzisiejszy atak ma miejsce na dzień przed rozpoczęciem szczytu NATO w Ankarze. W tureckiej stolicy jednym z głównych tematów będzie właśnie wojna w Ukrainie. A jednym z najważniejszych pytań będzie: czy Europa będzie w stanie utrzymać wsparcie dla Ukrainy, jeśli Waszyngton jeszcze bardziej ograniczy swoją rolę, a konflikty poza Europą będą coraz bardziej drenować zachodnie zapasy uzbrojenia?
Przeczytaj także:
Wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak – Kamysz zapowiedział odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy od 2022 r.
„Po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem, zachowując odpowiedzialność wobec opinii publicznej, w zgodzie z przepisami prawa, zleciłem odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026" – zapowiedział dziś po południu w social mediach wicepremie i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Proces donacji sprzętu rozpoczął rząd PiS z ministrem Mariuszem Błaszczakiem na czele. O każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, poprzednio Andrzej Duda" – dodawał.
„Poleciłem także SKW zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych. Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwo Polek i Polaków – panie Mariusz Błaszczak, już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na imunitety" – dodał Kosiniak-Kamysz, nawiązując do ujawnienia w 2023 przez Błaszczaka podczas kampanii wyborczej planów obrony. Polityk PiS usłyszał w tej sprawie zarzuty dotyczące nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz ujawniania lub wykorzystania informacji niejawnych.
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji opublikował dziś w sieci wpis:
„Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot. Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w mediach, a który do dziś nie jest ukończony. To jedyne pociski, którymi dysponowała/dysponuje Polska, zdolne zwalczać rosyjskie rakiety Iskander, zagrażające Polsce i rozmieszczone w obwodzie królewieckim” – napisał lider frakcji narodowców Konfederacji.
Ze strony rządu nikt jeszcze oficjalnie nie zaprzeczył, ani nie potwierdził, by Polska przekazała Ukrainie pociski do systemów Patriot. Nie mogą tego zrobić – są to informacje tajne. Jeśli taką decyzję podjęto, to nie znamy jej okoliczności ani warunków. Politycy Prawa i Sprawiedliwości w publicznych wpisach łączą jednak przekazanie sprzętu walczącej Ukrainie z obecnym załamaniem w relacjach polsko-ukraińskich dotyczących polityki pamięci i Wołynia. „Kompletnie ignorujecie utwardzanie błędnego kursu władz ukraińskich wobec Polski" – pisze Piotr Muller, były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego.
Ukraina zmaga się niedostatkiem pocisków do systemu obrony przeciwlotniczej Patriot, tymczasem Rosja regularnie atakuje ukraińskie miasta. W wyniku rosyjskiego ataku na Kijów 2 lipca zginęło 31 osób, a 102 zostało rannych.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiadomił dziś, 5 lipca, że wg informacji ukraińskiego wywiadu Rosjanie przygotowują nowy zmasowany atak na Ukrainę.
Przeczytaj także:
Podczas uroczystości pogrzebowych w Teheranie irańska telewizja państwowa pokazała Mostafę, Meysama i Masuda Chameneiego modlących się przy trumnach. Wciąż nie widziano jednak Modżtaby Chameneiego, czyli nowego przywódcy Iranu.
W Teheranie trwają uroczystości pogrzebowe ajatollaha Alego Chameneiego, który został zabity 28 lutego w w nalocie w pierwszym dniu wojny USA i Izraela z Iranem. Obchody rozpoczęły się w piątek, gdy do stolicy przyjechali najwyżsi rangą irańscy przywódcy oraz delegacje zagraniczne. W sobotę trumny z ciałem Chamaneiego wraz z trumnami córki, zięcia, synowej i 14-miesięcznej wnuczki zostały wystawione nad zewnątrz wielkiego kompleksu modlitewnego Mosalla. Na miejscu w dzień i w nocy gromadziły się tłumy. Ludzie modlili się, wznoszono też antyamerykańskie hasła i transparenty. Według irańskich władz w ciągu niecałej doby w metrze zarejestrowano 7 milionów przejazdów.
Jak podaje Reuters, podczas uroczystości irańska telewizja państwowa pokazała Mostafę, Meysama i Masuda Chameneiego modlących się przy trumnach ustawionych na rozległym dziedzińcu kompleksu religijnego. Wciąż nie widziano jednak Modżtaby Chameneiego, czyli nowego przywódcy Iranu. Syn zmarłego lidera miał zostać ranny w ataku, w którym zginął jego ojciec i inni cżłonkowie rodziny. Reuters, powołując się na swoje źródła, twierdzi, że twarz Modżtaby Chameneiego została oszpecona, a on sam doznał poważnego urazu jednej lub obu nóg.
Jak pisał na łamach OKO.press Jakub Szymczak, przedstawiciele irańskiego reżimu zapowiadali w ostatnich dniach, że Modżtaba Chamenei nie weźmie udziału w uroczystościach pogrzebowych ze względów bezpieczeństwa. Ale od objęcia najważniejszego urzędu w kraju Chamenei nie pojawił się jednak publicznie ani razu, nawet na nagraniu. A to wzmacnia podejrzenia, że stan jego zdrowia jest bardzo zły.
Uroczystości pogrzebowe Alego Chameneiego rozpoczęły się w Teheranie 3 lipca. Drugi przywódca Islamskiej Republiki Iranu został zabity 28 lutego w izraelskim nalocie pierwszego dnia wojny USA i Izraela z Iranem. Potrwają aż do 9 lipca, a w tym czasie procesje żałobne przejdą przez kilka irańskich, a także irackich miast. Ciało Chameneiego zostanie pochowanie w Meszhedzie, jednym z najświętszych miejsc islamu szyickiego i mieście, z którego pochodził Chamenei. Razem z nim pochowani zostaną członkowie jego rodziny, którzy zginęli w nim w zamachu, w tym jego roczna wnuczka.
W czasie trwających niemal tydzień uroczystości negocjacje pokojowe z USA najpewniej zwolnią. A i tak trudno mówić o postępach w ostatnich dniach. Od pospisania wstępnego porozumienia minęły już ponad dwa tygodnie. W dokumencie natomiast przeznaczono 60 dni na dojście do pełnej umowy. W środę 1 lipca przedstawiciele obu stron spotkali się z katarskimi dyplomatami. Komunikaty po spotkaniach pełne są okrągłych dyplomatycznych formułek. Strony miały się zgodzić, że po pogrzebie Chameneiego zorganizują spotkanie. Dotychczasowe rozmowy dotyczą głównie cieśniny Hormuz i Libanu – dwóch kwestii, które w teorii miały zostać ustalone we wstępnej umowie. Kwestia programu atomowego jest wciąż daleko na horyzoncie.
Przeczytaj także:
W sobotę Donald Trump rozmawiał telefonicznie z Wołodymyrem Zełenskim i z Władimirem Putinem. Zakończenie wojny w Ukrainie będzie jednym z tematów szczytu NATO w Ankarze.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że rozmawiał telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Okazją była 250 rocznica Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych.
„Jesteśmy wdzięczni Stanom Zjednoczonym za wszelką pomoc, jaką otrzymaliśmy – od pocisków Javelin i Patriot po wsparcie polityczne – i głęboko cenimy to, że Ameryka wspiera nas w obronie naszej niepodległości. Jestem wdzięczny każdemu Amerykaninowi, któremu leży na sercu przyszłość Ukrainy, Europy i wszystkich ludzi na świecie, dla których wolność ma znaczenie” – przekazał Zełenski w social mediach.
Prezydent Ukrainy zaznaczył także, że przedmiotem rozmowy była sytuacja na linii frontu i działania dyplomatyczne.
„Istnieje realna szansa na zakończenie tej wojny, a determinacja Ameryki jest decydująca. Uzgodniliśmy, że będziemy kontynuować te dyskusje podczas szczytu NATO w Ankarze” – zapowiedział.
W sobotę nie tylko Zełenski rozmawiał z Trumpem. Zrobił to także Putin. Jak twierdzi rosyjska propaganda, rozmowa miała się odbyć z inicjatywy strony amerykańskiej. Poprzednio to Putin dzwonił do Trumpa z okazji jego urodzin. Wtedy prezydenci uzgodnili, że wkrótce do Moskwy przyjadą wysłannicy Trumpa: zięć Kushner i kolega Witkoff. Minął miesiąc, a nadal nie ma daty. Trump i Putin uzgodnili, że „stanie się to w dogodnym terminie”.
Problem polega na tym, że w maju USA zrezygnowały z mediacji między Rosją a Ukrainą, a Trump zdaje się być przekonany, że Ukraina nie stoi na straconej pozycji, więc nie musi zabiegać o to, by się poddała Rosji.
Według Uszakowa, doradcy Putina, ten przede wszystkim przekonywał Trumpa, że narracja ukraińska i europejska o zmieniającej się na korzyść Ukrainy sytuacji na froncie jest nieprawdziwa – bo naprawdę to Rosja zwycięża w wojnie.
Stało się więc jasne, że przekonywaniu Trumpa do tej wersji służyła medialna operacja z ogłoszeniem „zdobycia Konsantyniwki”. Putin ogłosił to przebrany w mundur dobę wcześniej. Jak powiedział Uszakow, zdobycie miasta to dowód na to, że Rosja zwycięża (Ukraińcy twierdzą, że miasto nie jest po rosyjską kontrola). Zatem zdobędzie wszystko, co sobie zaplanowała.
Putin twierdził też, że to Ukraina i Europa chce przedłużyć konflikt – „przy pomocy metod terrorystycznych” (chodzi o ataki ukraińskie w głębi Rosji). Mówił to po tym, jak publicznie odrzucił dwie ukraińskie propozycje przerwania lub ograniczenia walk.
Uszakow potwierdził, że Putin przekonywał Trumpa do swojej wersji sytuacji na wojnie w związku z nadchodzącym szczytem NATO w Ankarze (oficjalne, prezentowane w mediach stanowisko Kremla jest takie, że Trump jest zbyt wielkim i silnym przywódcą, by dać się skołować Europejczykom – jednak widać niepokój, czy aby Trump nie przejdzie na stronę Ukrainy jako strony mającej sukcesy na wojnie)
Trump powtórzył swą gotowość udzielenia pomocy w „szybkim zakończeniu działań wojennych i poszukiwaniu pokojowych rozwiązań w celu przezwyciężenia kryzysu”. Podkreślił korzyści gospodarcze, jakie wtedy staną się możliwe. Póki wojna trwa, nie można zarabiać na wspólnych przedsięwzięciach – zauważył. Na co Putin miał go zapewnić, że jest gotów do zawarcia porozumienia w sprawie Ukrainy, ale przy spełnieniu wszystkich jego warunków.
„Rozmowa, która w tym roku była już czwartą, miała, rzecz jasna, nie tylko formalny, ale także rzeczowy i bardzo konstruktywny charakter” – powiedział Uszakow reporterom.
Przeczytaj także: