0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:52 02-01-2026

Prawa autorskie: In this pool photograph distributed by the Russian state agency Sputnik, Russia's President Vladimir Putin chairs a meeting on situation in the zone of the "special military operation", the Kremlin's term for the nearly four-year-long Ukraine offensive, in Moscow on December 29, 2025. (Photo by Mikhail METZEL / POOL / AFP)In this pool photogr...

Kijów alarmuje o możliwej rosyjskiej prowokacji. Rosja oskarża Ukrainę o atak na cywilów

Ukraiński wywiad alarmuje, że ​​Rosja przygotowuje na 7 stycznia prowokację na dużą skalę, która pociągnie za sobą ofiary śmiertelne. Kreml dąży do zakłócenia rozmów pokojowych z udziałem Stanów Zjednoczonych.

Co się wydarzyło

Według strony ukraińskiej, Kreml aktualnie prowadzi kampanię dezinformacyjną, która ma przygotować grunt pod dalszą eskalację konfliktu i narzucić własną wersję wydarzeń, zanim do tego dojdzie.

Według informacji ukraińskiego wywiadu atak terrorystyczny może zostać przeprowadzony tuż przed lub w trakcie obchodów Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego. Jako potencjalne miejsce prowokacji wskazuje się obiekt religijny lub inny obiekt o dużym znaczeniu symbolicznym, zarówno na terytorium Rosji, jak i na tymczasowo okupowanych obszarach Ukrainy.

Kijów ostrzega, że Rosja może przejść od dezinformacji do zbrojnej prowokacji, przygotowanej przez rosyjskie służby specjalne, która może doprowadzić do ofiar wśród ludzi. W ten sposób Rosja tworzy narrację, że winnym będzie Ukraina.

W czwartek 1 stycznia, jak podaje AFP, Rosja oskarżyła Ukrainę o śmierć co najmniej 27 osób. Wśród ofiar ma być dwójka dzieci. Chodzi o atak trzech dronów na hotel i kawiarnię nad Morzem Czarnym w kurorcie Chorły, gdzie świętowano Nowy Rok. Obiekty te znajdują się na kontrolowanym przez Rosję obszarze obwodu chersońskiego na południu Ukrainy.

Chorły w obwodzie chersońskim, zrzut ekranu Google Maps 2 stycznia 2026 roku

Oskarżenie jako pierwszy przedstawił Władimir Saldo, mianowany przez Moskwę gubernator regionu, który napisał o ataku na Telegramie i opublikował zdjęcia spalonego hotelu. Na zdjęciach widać ciało jednej osoby ukryte pod białym prześcieradłem. Na budynku widoczne są ślady pożaru, a na ziemi widać plamy przypominające krew.

Według gubernatora celem była ludność cywilna i dodał, że wiele osób zostało spalonych żywcem. Sprawę podchwycili rosyjscy politycy, mówiąc, że był to „atak terrorystyczny”.

Rosyjska agencja TASS podaje, że do wieczora 1 stycznia opublikowano nazwiska siedmiu osób zabitych w kurorcie nad Morzem Czarnym, które zostały zidentyfikowane przez regionalne biuro medycyny sądowej. Identyfikacja wszystkich ofiar będzie możliwa dopiero po przeprowadzeniu specjalistycznej analizy genetycznej. TASS podał również, że strona z listą nazwisk została „zhakowana”.

Jeśli wydarzenie miało charakter lokalnej imprezy, można by się spodziewać obecności rodzin i cywilów, a także informacji o uczestnikach. Tych elementów jednak w rosyjskim przekazie brakuje. To rodzi pytania o charakter spotkania: albo był to atak na zamknięte wydarzenie z udziałem wojskowych lub urzędników, albo mamy do czynienia z kolejną próbą kremlowskiej dezinformacji.

Strona ukraińska utrzymuje, że atakuje wyłącznie cele wojskowe, zakłady paliwowe i energetyczne oraz „inne legalne cele”. W komentarzu dla AFP rzecznik ukraińskiej armii Dmytro Łychowy oskarżył Rosję o wielokrotne uciekanie się do „dezinformacji i fałszywych oświadczeń”.

„Siły Obronne Ukrainy przestrzegają norm międzynarodowego prawa humanitarnego i atakują wyłącznie wrogie cele wojskowe” – powiedział. Dodał, że rosyjska propaganda zrobi wszystko, by wpłynąć na międzynarodowych partnerów Ukrainy i przebieg negocjacji pokojowych.

Atak skomentował przyjaciel Władimira Putina, były ukraiński deputowany Wiktor Medwedczuk. Jego zdaniem otoczenie bliskie Wołodymyrowi Zełenskiemu rzekomo „uzurpowało sobie władzę w Ukrainie” i dopuszcza się "aktów terrorystycznych na terytorium Federacji Rosyjskiej”.

Dodał również, że – według niego – „takie państwo nie ma prawa istnieć” i że „musi zostać zniszczone”, twierdząc jednocześnie, że przyszłość Ukrainy powinien określić sam naród ukraiński.

Jaki jest kontekst

Chersoń jest jednym z czterech regionów Ukrainy, które Rosja ogłosiła swoją własnością w 2022 roku. Kijów oraz większość państw Zachodu uznały ten krok za nielegalną aneksję.

Tymczasem władze w Kijowie oskarżyły Rosję o przeprowadzenie zakrojonego na szeroką skalę ataku na ukraińską infrastrukturę energetyczną.

„W Nowy Rok Rosja celowo eskaluje wojnę. W nocy na Ukrainę wystrzelono ponad 200 dronów szturmowych” – napisał na Telegramie Wołodymyr Zełenski. Jak dodał, celem ataków była infrastruktura energetyczna w siedmiu regionach kraju.

Zełenski podkreślił, że rosyjskie uderzenia w okresie świątecznym pokazują, iż Ukraina nie może pozwolić sobie na opóźnienia w dostawach systemów obrony powietrznej.

„Nasi sojusznicy wiedzą, jakiego sprzętu nam brakuje. Oczekujemy, że wszystko, co uzgodniliśmy ze Stanami Zjednoczonymi pod koniec grudnia w sprawie obrony, dotrze na czas” – zaznaczył.

Wicepremier Ukrainy Oleksij Kuleba poinformował także o atakach na infrastrukturę kolejową w trzech regionach kraju.

We wtorek Moskwa przekazała, że ​​Ukraina przeprowadziła atak dronów dalekiego zasięgu na jedną z rezydencji prezydenta Władimira Putina w północno-zachodniej Rosji. Kijów te oskarżenia nazwał „kłamstwem”.

Rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało w środę nagranie przedstawiające zestrzelonego drona, który według Kremla brał udział w ataku.

Jednak analitycy OSINT zwracają uwagę, że dron wygląda na rosyjski model Gerbera, pomalowany na czarno. Zauważono również, że posiada on akumulator oraz moduł modemu komórkowego od producenta znanego z dostarczania komponentów zarówno do rosyjskich dronów uderzeniowych, jak i rozpoznawczych.

Zrzut ekranu z portalu X wykonany 2 stycznia 2026 roku

Kijów oświadczył, że oskarżenia o atak na rezydencję Putina mają utrudnić trwające rozmowy pokojowe. Jak podkreślają ukraińskie władze, tempo tych negocjacji w ostatnich tygodniach wyraźnie przyspieszyło.

W noworocznym orędziu prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że porozumienie pokojowe jest „gotowe w 90 procentach”. Dodał, że pozostałe 10 proc. obejmujące najtrudniejsze kwestie sporne, w tym sprawy terytorialne – „zadecyduje o losie pokoju, losie Ukrainy i Europy oraz o tym, jak będą żyć ludzie”.

Główny ukraiński negocjator, Rustem Umerow, powiedział, że europejscy i ukraińscy urzędnicy planują kolejne spotkanie w sobotę. Z kolei w przyszłym tygodniu prezydent Zełenski ma odbyć rozmowy z europejskimi przywódcami.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

13:37 02-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Profil Prezydenta Ukrainy na FacebookuFot. Profil Prezyden...

Kyryło Budanow nowym szefem Biura Prezydenta Ukrainy

Wołodymyr Zełenski mianował szefa Głównego Zarządu Wywiadu (HUR) Kyryła Budanowa na stanowisko szefa Biura Prezydenta Ukrainy.

Co się wydarzyło?

W mediach społecznościowych Wołodymyr Zełenski poinformował, że spotkał się z Kyryłem Budanowem i zaproponował mu objęcie stanowiska szefa Biura Prezydenta Ukrainy.

„Obecnie Ukraina musi skupić się bardziej na kwestiach bezpieczeństwa, rozwoju Sił obronnych i bezpieczeństwa Ukrainy, a także na dyplomatycznym torze negocjacji, a Biuro Prezydenta będzie służyć przede wszystkim realizacji tych zadań naszego państwa” – tłumaczył swoją decyzję Zełenski.

„Kyryło ma specjalistyczne doświadczenie w tych dziedzinach i wystarczającą siłę, aby osiągnąć wyniki” – kontynuował ukraiński prezydent. Poinformował również o pierwszych zadaniach nowego szefa jego Biura:

„Zleciłem nowemu szefowi Biura Prezydenta, we współpracy z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy oraz innymi niezbędnymi kierownikami i instytucjami, zaktualizowanie i przedstawienie do zatwierdzenia strategicznych podstaw obrony i rozwoju naszego państwa oraz dalszych kroków”.

Kto zastąpi generała Budanowa na stanowisku szefa HUR – na razie nie wiadomo. Sam Budanow również poinformował o zmianach:

„Przyjąłem propozycję prezydenta Ukrainy Władimira Zełenskiego, aby stanąć na czele Biura Prezydenta.

Kontynuuję służbę dla Ukrainy. Uważam stanowisko szefa Biura Prezydenta za kolejny etap odpowiedzialności wobec kraju. Jest to dla mnie zaszczyt i odpowiedzialność – w historycznym dla Ukrainy momencie skupić się na kwestiach o krytycznym znaczeniu dla bezpieczeństwa strategicznego naszego państwa. Dziękuję za zaufanie!” – napisał Budanow w mediach społecznościowych.

„Dziękuję wszystkim pobratymcom i całemu zespołowi HUR MO Ukrainy za wspólną pracę. Musimy dalej robić swoje – pokonywać wroga, bronić Ukrainy i pracować na rzecz osiągnięcia sprawiedliwego pokoju.

Kontynuujmy wspólną walkę o wolną i bezpieczną przyszłość Ukrainy!

Przetrwamy!”

Jaki jest kontekst?

Budanow ma zastąpić na stanowisku Andrija Jermaka. Pod koniec listopada 2025 Zełenski zwolnił Jermaka w związku z ujawnioną wcześniej ogromną aferą korupcyjną w ukraińskim sektorze energetycznym. Taka decyzja zaskoczyła i rozzłościła Jermaka, który był nie tylko bliskim współpracownikiem, a też przyjacielem ukraińskiego prezydenta.

Zdaniem ekspertów politycznych Jermak, zajmując stanowisko szefa Biura Prezydenta, skupił w swoich rękach wielką władzę, w praktyce był współprezydentem Ukrainy, wszędzie miał „swoich” lojalnych ludzi (którzy jednak – według ukraińskich mediów – nie wstawili się za swoim patronem i mieli odwrócić się od niego w najtrudniejszym momencie). Większość decyzji politycznych, dyplomatycznych i wojskowych była podejmowana w Biurze Prezydenta, a nie w ukraińskim parlamencie.

Część społeczeństwa ukraińskiego, w tym opozycja domagała się zwolnienia Jermaka i reorganizacji Biura Prezydenta. Sygnalizowały to Zełenskiemu również osoby z jego otoczenia oraz co najmniej od pół roku amerykańscy partnerzy.

Jak wyjaśniała na początku grudnia Julia Zabelina, dziennikarka polityczna radia NV, powołując się na liczne źródła, ostatecznie wybór był pomiędzy Budanowym a Mychajłom Fedorowym, ministrem cyfryzacji. Obaj cieszą się dobrą reputacją, co obecnie jest niezwykle ważne dla Zełenskiego. Do ostatniego nie było wiadomo, jaką decyzję podejmie Zełenski. Wybór pomiędzy Budanowym a Fedorowym dla niego miał być też wyborem pomiędzy różnymi formatami pracy Biura Prezydenta.

Jak mówiła Zabelina, jeśli Budanow zajmie stanowisko szefa Biura Prezydenta Ukrainy, to będzie skupiać się m.in. na procesie negocjacji w sprawie zakończenia wojny, jak pisaliśmy, już bierze udział w takich rozmowach. W centrum zainteresowania Budanowa, biorąc pod uwagę jego doświadczenie w wywiadzie, mógłby być wpływ na struktury siłowe, organy ścigania oraz inne sfery życia politycznego w Ukrainie i za granicą.

Natomiast dla Fedorowa – który należy do najwęższego grona prezydenta Zełenskiego – priorytetem ma być polityka wewnętrzna. Jak pisał w połowie grudnia w swojej analizie w „Ukraińskiej Prawdzie” Roman Romaniuk, Fedorow od dłuższego czasu pracuje nad rebrandingiem prezydenta i Sługi Narodu (partii, z której wywodzi się Zełenski), wierzy w zwycięstwo Zełenskiego w kolejnych wyborach prezydenckich i „będzie tworzył strategie wyborcze pod Zelenskiego, a nie pod siebie”. Wadą Fedorowa ma być to, że „jest zbyt radykalnie nastawiony na szybkie reformy: od wymiany kadr w Biurze Prezydenta, przede wszystkim Olega Tatara i ludzi Jermaka w systemie, po wymianę głównodowodzącego Oleksandra Syrskiego”. Właściwie to właśnie po ogłoszeniu warunków tzw. „listy reform” Fedorowa na początku grudnia prezydent wstrzymał rozmowy na temat mianowania nowego szefa Biura powołując się na intensyfikację rozmów pokojowych.

„Szef HUR, w przeciwieństwie do ministra cyfryzacji, raczej nie będzie burzył systemu politycznego Zełenskiego ani uciekał się do szokowej terapii kadrowej. Wręcz przeciwnie, Budanow jest właśnie osobą, która w oczach Zełenskiego jest w stanie zapewnić strategiczny status quo. I nie chodzi tu o stabilizację systemu na kilka miesięcy, ale o sprawy o wiele bardziej znaczące, aż do zapewnienia pokojowego przekazania władzy i gwarancji bezpieczeństwa osobistego w przypadku, gdyby Zełenski zdecydował się nie kandydować po raz drugi” – pisze Romaniuk.

„W warunkach nieprzewidywalnych globalnych wyzwań i niestabilnej sytuacji wewnętrznej może to być nawet ważniejsze niż kolejna kadencja prezydencka. Mówiąc umownie, Zełenski może myśleć o tym, aby zachować miejsce w podręczniku historii bez podejrzeń ze strony NABU lub FBI, a nie stanowisko na Bankowej”.

I dalej:

„Dla ambitnego szefa HUR, którego dymisji w ostatnich miesiącach przed zwolnieniem usilnie domagał się Jermak, przejście do Bankowej jest interesujące z kilku powodów.

Po pierwsze, może to być jego pierwsze stanowisko czysto polityczne. Po drugie, status szefa BP automatycznie da mu, jeśli nie formalną, to faktyczną kontrolę nad przebiegiem rozmów pokojowych. A szef HUR może wykorzystać to jako trampolinę do startu politycznego.

Wybór nowego szefa BP to więc nie tylko wybór nazwiska. To strategiczna decyzja dla Zełenskiego, który sam musi zrozumieć, w którą opcję swojej przyszłości bardziej wierzy”.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

11:07 02-01-2026

Prawa autorskie: (COMBO) This combination of pictures created on December 21, 2025, shows US President Donald Trump (L) speaking during a roundtable discussion in the Roosevelt Room of the White House in Washington, DC, on December 10, 2025, and Venezuela's President Nicolas Maduro (R) speaking during the Meeting of Jurists in Defense of International Law at the Eurobuilding Hotel in Caracas on November 14, 2025. The increase in the United States interventions against ships carrying Venezuelan oil threatens to stifle their economy, while fueling the ruling party's refrain: Donald Trump is seeking to overthrow Nicolas Maduro in order to control the country's wealth. (Photo by ANDREW CABALLERO-REYNOLDS and Federico PARRA / AFP)(COMBO) This combina...

Prezydent Wenezueli deklaruje gotowość do rozmów z USA

Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro oświadczył w wywiadzie dla wenezuelskiej telewizji VTV, że „jest gotów” przedyskutować z Waszyngtonem kwestę walki z przemytem narkotyków, sprzedaży ropy naftowej lub porozumień o współpracy ekonomicznej.

Co się wydarzyło

„Jeżeli oni (rząd USA) chce poważnie przedyskutować kwestię walki z narkobiznesem, to jesteśmy gotowi. Jeżeli chcą wenezuelskiej ropy, Wenezuela jest gotowa na inwestycje amerykańskie, jak to się dzieje w przypadku Chevronu. Kiedy chcą, gdzie chcą i jak chcą” – powiedział Maduro w noworocznym wywiadzie dla telewizji państwowej.

Prezydent dodał, że jego kraj jest również gotów do rozmów na temat szerszych porozumień gospodarczych.

Nicolás Maduro stwierdził, że nie rozmawiał z Donaldem Trumpem od ich ostatniego kontaktu 12 listopada. „Ta rozmowa była nawet przyjemna, ale to, co wydarzyło się później, już przyjemne nie było” – powiedział.

Jaki jest kontekst

Te deklaracje padły w kontekście narastającego kryzysu w relacjach Caracas z Waszyngtonem oraz rosnącej presji ze strony USA. m.in. poprzez nieformalne zamknięcie wenezuelskiej przestrzeni powietrznej, zaostrzenie sankcji oraz nakazy zajmowania tankowców transportujących wenezuelską ropę.

Amerykańska marynarka wojenna rozmieściła znaczne siły w rejonie Karaibów i prowadzi działania przeciwko łodziom podejrzewanym o przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych.

Administracja Trumpa oskarża Maduro o kierowanie kartelem narkotykowym i twierdzi, że presja ma na celu zwalczanie przemytu. Przywódca Wenezueli stanowczo zaprzecza tym zarzutom, utrzymując, że Waszyngton dąży do destabilizacji jego rządów, ponieważ

Wenezuela posiada największe potwierdzone złoża ropy naftowej na świecie.

Od kilku tygodni Donald Trump zapowiadał także możliwość lądowych ataków na kartele narkotykowe w regionie. Ostatnie doniesienia są pierwszym wyraźnym sygnałem realizacji tych zapowiedzi.

Rząd Nicolása Maduro nie potwierdził ani nie zdementował informacji, które w poniedziałek przekazał prezydent USA Donald Trump o amerykańskim ataku na port, w którym miały cumować wenezuelskie łodzie przemytnicze wykorzystywane do handlu narkotykami.

Zapytany wprost o tę sprawę Maduro odpowiedział w czwartek, że „można o tym porozmawiać za kilka dni”.

Jeśli doniesienia się potwierdzą, byłby to pierwszy znany atak lądowy w ramach amerykańskiej kampanii militarnej wymierzonej w narkobiznes w Ameryce Łacińskiej. Trump poinformował, że Stany Zjednoczone zaatakowały i zniszczyły przystań, w której rzekomo stacjonowały łodzie przewożące narkotyki.

Prezydent USA nie ujawnił jednak, czy była to operacja wojskowa, czy działania CIA, ani gdzie dokładnie doszło do ataku. Ograniczył się do stwierdzenia, że miało to miejsce „wzdłuż wybrzeża”.

„Doszło do poważnej eksplozji w doku, gdzie na statki ładowano narkotyki” – powiedział Trump dziennikarzom w swoim ośrodku Mar-a-Lago na Florydzie.

„Zajęliśmy się wszystkimi łodziami i miejscem, w którym operowały. Tego miejsca już nie ma” – dodał.

Maduro w wywiadzie podkreślił natomiast, że Wenezuela skutecznie chroni swoje terytorium mimo amerykańskiej kampanii militarnej prowadzonej na morzu.

„Nasz naród jest bezpieczny” – zapewnił.

Dodatkowe spekulacje wywołała wypowiedź prezydenta Kolumbii Gustava Petro, który stwierdził, że „Trump zbombardował fabrykę w Maracaibo”, gdzie miała być produkowana kokaina. W mediach społecznościowych pojawiły się sugestie, że pożar magazynów hurtowni chemikaliów Primazol w Maracaibo mógł mieć związek z amerykańskim atakiem.

Plotki te zdementował szef firmy Primazol Carlos Eduardo Siu.

Jak podaje AFP, ataki sił USA na jednostki pływające na Morzu Karaibskim oraz we wschodniej części Oceanu Spokojnego trwają od września. Waszyngton utrzymuje, że celem operacji byli przemytnicy narkotyków. Według danych opublikowanych przez amerykańską armię, w wyniku tych działań zginęło 107 osób w co najmniej 30 atakach.

Administracja USA nie przedstawiła jednak dowodów potwierdzających, że zaatakowane łodzie faktycznie brały udział w przemycie narkotyków. Wywołało to debatę na temat legalności prowadzonych operacji.

Eksperci prawa międzynarodowego oraz organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka wskazują, że ataki te mogą stanowić pozasądowe zabójstwa. Waszyngton konsekwentnie tym zarzutom zaprzecza.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

10:10 02-01-2026

Zima nie odpuszcza. Karetki w zaspach, paraliż na kolei

Na polskich drogach panują trudne warunki drogowe – ponownie intensywnie pada śnieg i wieje wiatr. Na zasypanych trasach utknęły karetki pogotowia, problemy odnotowano również na kolei. Mogą występować opóźnienia

Co się wydarzyło

Na Warmii i Mazurach ambulans przewożący ciężko chorych pacjentów do Olsztyna utknął na drodze ekspresowej S7, na wysokości miejscowości Wodziany.

Zrzut ekranu z Google Maps, wykonano 2 stycznia 2026 roku

Jak informuje portal Ostróda Flesz, 1 stycznia około godziny 18.30 strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Małdytach otrzymali pilne wezwanie do pomocy.

Sytuacja była bardzo poważna, ponieważ karetka przewoziła pacjentów w stanie zagrożenia życia. Dzięki współpracy strażaków i policji udało się wyciągnąć ambulans, który mógł kontynuować jazdę – relacjonuje lokalny portal.

Zrzut ekranu 2026-01-02 103943

Jak podaje portal RMF 24, podobny dramat rozegrał się w powiecie iławskim, w gminie Lubawa pod Ostródą. Intensywne opady śniegu sparaliżowały lokalne drogi, uniemożliwiając przejazd karetki transportującej pacjenta wymagającego natychmiastowej pomocy medycznej.

Na zaśnieżonej, całkowicie zablokowanej drodze stanęła karetka z pacjentem w ciężkim stanie – podaje portal Info Iława.

Droga została udrożniona dzięki szybkiej reakcji mieszkańców i rolnika, który włączył się w akcję, używając swojego sprzętu. Ambulans mógł ruszyć dalej.

W takiej sytuacji naturalnym rozwiązaniem jest wezwanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Taka możliwość była brana pod uwagę, jednak ostatecznie okazała się niemożliwa. Gdyby warunki pogodowe na to pozwalały, pacjent zostałby przetransportowany drogą lotniczą. Intensywne opady śniegu oraz bardzo trudne warunki atmosferyczne wykluczyły jednak lot – informuje Info Iława.

W tej sytuacji karetkę eskortowali strażacy, a ambulans bezpiecznie dotarł do szpitala w Iławie.

Intensywne opady śniegu znacząco utrudniły prowadzenie akcji ratunkowych na Warmii i Mazurach. Te wydarzenia pokazują, jak kluczowa w sytuacjach kryzysowych jest ścisła współpraca służb ratunkowych, samorządów oraz lokalnych społeczności.

W czwartek 1 stycznia utknął w zaspach śnieżnych pociąg „Biebrza”, który jechał z Białegostoku do Gdyni Głównej.

Z pociągu, który zatrzymał się kilometr przed stacją Sterławki, 180 pasażerów nie mogło wysiąść ze względu na wysoki śnieg. Kolej zdecydowała o wysłaniu na miejsce spalinowej lokomotywy.

Zrzut ekranu z portalu X, wykonano 2 stycznia 2026 roku

„Spalinowa lokomotywa dotarła do miejsca awarii i dopchnęła skład z zepsutą lokomotywą do stacji Sterławki” – informowała oficer prasowa policji w Giżycku asp. szt. Iwona Chruścińska. W Sterławkach policjanci i strażacy pomogli podróżnym w przesiadaniu się do autokarów. Wśród pasażerów byli dzieci, seniorzy i całe rodziny. Przesiadka odbywała się w śnieżnej zamieci.

Autokary pojechały do Korsz, tam podróżni wsiedli w pociąg i pojechali do Gdyni.

Jaki jest kontekst

Jak podaje PAP, po wszystkich drogach krajowych w regionie jeździ obecnie 90 pługów i pługopiaskarek. Dyżurna punktu informacji drogowej GDDKiA w Olsztynie informuje, że mimo nieustannej pracy sprzętu odśnieżającego to jednak na 90 proc. dróg krajowych leży pośniegowe błoto.

Ostrzeżenia I stopnia przed zawiejami i zamieciami śnieżnymi wydane zostały dla południa województwa podkarpackiego, małopolskiego i śląskiego.

Instytut prognozuje na tych terenach zawieje i zamiecie śnieżne, które będą spowodowane opadami śniegu i wiatrem o średniej prędkości do 35 km/h, a w porywach do 65 km/h, z południowego zachodu. Alerty IMGW będą obowiązywały do soboty do godz. 16.

Do godz. 12 w piątek podobne ostrzeżenia, razem z alertami I stopnia przed intensywnymi opadami śniegu trwającymi do godz. 18, będą obowiązywały również w południowo-zachodniej części woj. dolnośląskiego. Wiatr wiejący w porywach do 65 km/h może spowodować przyrost pokrywy śnieżnej do 15 cm.

07:55 02-01-2026

Prawa autorskie: Żałobnicy gromadzą się przed kwiatami i świecami złożonymi w pobliżu miejsca, gdzie w sylwestra wybuchł pożar w zatłoczonym barze w alpejskim kurorcie narciarskim Crans-Montana 1 stycznia 2026 r. (Zdjęcie: MAXIME SCHMID / AFP)Żałobnicy gromadzą s...

Szwajcaria: 5 dni żałoby po tragicznym pożarze

Prezydent Federacji Szwajcarskiej Guy Parmelin ogłosił żałobę naorodową, by uczcić pamięć ofiar noworocznego pożaru w kurorcie narciarskim Crans-Montana. Jego przyczyny wciąż nie są znane

Co się wydarzyło?

„Wiele młodych istnień zostało straconych i nagle przerwanych„ – mówił szwajcarski prezydent, ogłaszając dni żałoby. Mówił o „dramacie na niespotykaną skalę”. Według ostatnich informacji, w pożarze w barze Constellation zginęło około 40 osób, a 115 jest rannych, w tym wiele pozostaje w stanie krytycznym. Identyfikacja niektórych ofiar będzie wymagała badań DNA ze względu na charakter obrażeń. W Constellation bawili się młodzi ludzie w wieku od 16 do 26 lat.

Wśród zaginionych jest kilkanaścioro obywateli Włoch i Francji. Polskie ministerstwo spraw zagranicznych nie ma informacji, żeby w pożarze ucierpieli obywatele naszego kraju.

Jaki jest kontekst?

Szwajcarskie służby wykluczyły już zamach terrorystyczny i rozmyślne podpalenie, ale nie wypowiadają się jeszcze co do przyczyny pożaru. W mediach społecznościowych pojawiły się natomiast niezweryfikowane jeszcze fotografie i filmy, na których widać, jak młodzi ludzie w wypełnionym po brzegi niskim pomieszczeniu podnoszą do góry butelki po szampanie z zapalonymi sztucznymi ogniami. Na jednym ze zdjęć widać, jak zajmuje się od nich niski strop. Świadkowie opowiadali też, że widzieli, jak barman wziął na ramiona kelnerkę z zapaloną świecą w butelce po szampanie i to od tej świecy miał się zająć sufit.

Ze względu na niski poziom opadów miasto Crans-Montana zabroniło tym razem noworocznych fajerwerków.