Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Alice Weidel już planuje, co jej partia zrobi po wygranych wyborach do Bundestagu. Te jednak dopiero za 3 lata. We wrześniu zaplanowano za to wybory regionalne, w których AfD ma szansę na historyczne zwycięstwo
„Znajdujemy się na drodze prowadzącej do zwycięstwa" – oceniła w niedzielę 23 września na antenie niemieckiej telewizji publicznej Alice Weidel, współprzewodnicząca Alternatyw dla Niemiec (AfD), komentując sondaże przed wyborami regionalnymi.
6 września lokalne władze do Landtagu wybiorą mieszkańcy Saksonii-Anhaltu. Dwa tygodnie później, 20 września, odbędą się wybory do Landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz Izby Deputowanych Berlina. „W Saksonii-Anhalcie utworzymy rząd. CDU już nigdy więcej nie wygra wyborów do Bundestagu” – mówiła Weidel. I dodała, że liczy też na sukces w pozostałych regionach.
Liderka populistycznej, skrajnie prawicowej partii, zadeklarowała, że w przyszłości, gdy uda się „rządzić na szczeblu krajowym”, jej partia „zamknie granice”. „Wyjdziemy też z Schengen, aby tacy ludzie, jak ci z Ceuty, nie przyszli do nas. Tę umowę należy wypowiedzieć” – mówiła Weidel. Jak przekonywała, Schengen funkcjonuje tylko, gdy zewnętrzne granice UE są bezpieczne, a wewnętrzne pozostają otwarte. „Ani jedno, ani drugie nie funkcjonuje" – oceniła Weidel. I dodała, że jej partia odeśle wszystkich Syryjczyków przebywających w Niemczech do domów. Mowa o 1,3 mln osób, którym przyznano status uchodźcy.
AfD powstała 13 lat temu i tej jesieni po raz pierwszy w historii ma szansę utworzyć rząd w jednym z krajów związkowych. Przedwyborcze sondaże w Saksonii-Anhalcie wskazują, że partia Alice Weidel i Tino Chrupalli może liczyć tam aż na 42 proc. poparcia, a zajmująca drugie miejsce CDU – 22 proc. Skrajnie prawicowa partia przygotowuje się do rządzenia już od dwóch lat. W 2023 roku w Berlinie utworzono kuźnię kadr. Zadaniem „Czarno-Czerwono-Złotej Akademii” jest prowadzenie szkoleń wyposażających w kompetencje niezbędne do pracy w administracji publicznej i polityce. Od tygodnia w regionach trwają kampanie profrekwencyjne mające przekonać wyborców do oddania taktycznego głosu, przeciwko skrajnie prawicowej partii. Lokalny kontrwywiad w Saksonii jednoznacznie uznał AfD za grupowanie „ekstremistyczne”. Mimo to, Niemcy, pytani o to, czy boją się AfD, są niemal idealnie podzieleni. 49 proc. badanych w najnowszym sondażu Insa odpowiada, że nie, 42 proc. – tak, 9 proc. – nie ma zdania. Inne partie wciąż deklarują, że wobec AfD obowiązuje polityczny kordon sanitarny: CDU, CSU, SPD, Zieloni i Lewica odmawiają tworzenia wspólnych rządów ze skrajną prawicą. AfD, nawet będąc w opozycji, radykalnie przebudowała jednak niemiecką scenę polityczną. Chadecy chętnie korzystają np. z antymigracyjnej narracji partii Weidel.
„Friedrich Merz bardzo niefortunnie wypowiada się o migracji. Jego wypowiedzi są czasami krzywdzące i niesprawiedliwe wobec osób z pochodzeniem czy tłem migracyjnym. Dla tych osób bolesne są właśnie dyskusje o tym, kto nadal „zasługuje” na pobyt w Niemczech, albo o ponownym zaostrzeniu prawa dotyczącego nadawania obywatelstwa” – mówiła w OKO.press Maria Skóra, ekspertka od polityki niemieckiej i europejskiej.
Na dzisiejsze sondaże trzeba jednak patrzeć z ostrożnością. Do wyborów do Bundestagu wciąż daleko. Zaplanowane są dopiero na 2029 rok.
Przeczytaj także: