0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:36 05-09-2024

Prawa autorskie: fot. Radosław Miazekfot. Radosław Miazek

Łoś z Rzeszowa nie przeżył akcji ratunkowej. Jak pomagać dzikim zwierzętom?

Zabłąkany na ulicach Rzeszowa łoś był pilnowany przez 60 policjantów, otrzymał lek nasenny od weterynarza, ale akcji ratunkowej nie przeżył. “Potrzebujemy profesjonalnej Służby Ochrony Przyrody” – apelują eksperci.

Rankiem 4 września policyjny dyżurny dostrzegł dzikie zwierzę na terenie wojewódzkiej komendy policji w Rzeszowie. Policjant natychmiast zawiadomił służby oraz lekarza weterynarii. Łosiowi udało się jednak wydostać z ogrodzonego terenu jednostki i wyszedł na ulice Rzeszowa.

Trasę przemarszu łosia zabezpieczało 60 policjantów, którzy pilnowali, aby zwierzę nie zagrażało bezpieczeństwu mieszkańców. Weterynarz uśpił łosia, aby można go było przetransportować w bezpieczne miejsce. Zwierzę jednak nie przeżyło.

Potrzebujemy Służby Ochrony Przyrody

Osoby zajmujące się dzikimi zwierzętami zwracają uwagę, że w Polsce brakuje profesjonalnych służb przygotowanych do reagowania na takie sytuacje.

- Na pewno do poprawy jest to, jak się zarządza kryzysowymi sytuacjami z udziałem dzikich zwierząt. Ale nie jest to oskarżenie pod adresem służb, bo one generalnie nie są specjalnie szkolone do prowadzenia tego typu akcji – mówi Paweł Średziński, autor książki “„Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”.

Według Średzińskiego, odławianiem dzikich zwierząt z terenów zamieszkanych, powinna zajmować się dedykowana temu służba.

- Powinna powstać zawodowa Służba Ochrony Przyrody, która umiałaby działać profesjonalnie w takich sytuacjach. Akcją powinien dowodzić koordynator z doświadczeniem, który miałby w swoim zespole lekarza weterynarii i specjalistów zajmujących się na co dzień różnymi gatunkami dzikich zwierząt – przekonuje Średziński.

Pilnych zmian wymaga także Ustawa o ochronie zwierząt, która o zwierzętach dzikich wspomina szczegółowo tylko w jednym rozdziale, określając zasady ich „pozyskiwania” i preparowania.

- Nie ma też wystarczająco dużo azyli dla zwierząt funkcjonujących w ramach publicznych instytucji. Duża część takich ośrodków jest prowadzona z prywatnej inicjatywy przez grupę zapaleńców. Często tak naprawdę nie wiadomo, gdzie zawieźć znalezione ranne zwierzę, i co z nim zrobić, i to jest problem w wielu miejscach w Polsce – mówi Średziński.

Przeczytaj także:

Łoś to nie złodziej

Łosie, który zabłąkają się w terenie zabudowanym, muszą pokonywać przeszkody stworzone przez człowieka. Największym zagrożeniem są dla nich ogrodzenia.

“Jeśli ogrodzenie jest niewysokie, z cienkiej siatki albo drewna – nie ma problemu. Łoś je przeskoczy, prześlizgnie się, najwyżej lekko się uderzy. Ale jeśli ważące nawet 400 kilogramów zwierzę nadzieje się na ostre zakończenie ozdobnego płotu, nie ma szans na przeżycie” – pisze w swoim reportażu o łosiach dziennikarka OKO.press Katarzyna Kojzar.

Miłośnicy łosi podkreślają, że łosie nie ginęłyby na płotach, gdyby przestrzegane było prawo budowlane. Według przepisów umieszczanie na ogrodzeniach niższych niż 1,8 m ostro zakończonych elementów, drutu kolczastego czy tłuczonego szkła jest niedozwolone.

“Łoś to nie złodziej” – apelują przyrodnicy. I zapraszają do wzięcia udziału w 7. Dniu Łosia, który odbędzie się w niedzielę 15 września.

Przeczytaj także: