Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Łotewski parlament zagłosował za wypowiedzeniem Konwencji Stambulskiej, która na mocy prawa międzynarodowego chroni przed przemocą domową. Jeśli Łotwa wypowie Konwencję, będzie pierwszym krajem Unii Europejskiej, który z dokumentu się wycofał
Łotwa przyjęła Konwencję Stambulską w 2023 roku. Jej przepisy, gwarantujące przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, weszły w życie dopiero 1 maja 2024 roku. Wystarczył rok, by narodowo-konserwatywna opozycja uznała, że przepisy wykorzystano do promowania „ideologii gender”, „popularyzacji odmiennego rozumienia płci” oraz wywierania szkodliwego wpływu na dzieci i tworzenia społecznych podziałów. Na wniosek partii Łotwa Pierwsza (LPV) w łotewskim parlamencie doszło do głosowania nad wypowiedzeniem Konwencji Stambulskiej. Dzięki głosom opozycji (Sojuszu Narodowego, Zjednoczonej Listy i partii Dla Stabilności!) i wsparciu deputowanych ze Związku Zielonych i Chłopów wniosek przeszedł.
Głosowanie odbyło się w czwartek, 30 października. Za opuszczeniem konwencji głosowało 56 posłów. Przeciw było 32. Kolejne dwie osoby wstrzymały się od głosu.
Premier Łotwy Evika Siliņa, której rząd obiecywał ratyfikację konwencji, skrytykowała decyzję parlamentu jako okrutną i politycznie motywowaną. Decyzja łotewskiego parlamentu wywołała publiczne oburzenie i masowe protesty. W Rydze odbyła się kilkutysięczna manifestacja, podczas której wykrzykiwano „Kochaj, to nie bij”, czy „Łotwa to nie Rosja”. O debacie wokół konwencji już mówi się, że to najburzliwsza debata polityczna, jaka w ostatnich latach przetoczyła się przez Łotwę.
Jeśli decyzję zatwierdzi prezydent, Łotwa stanie się pierwszym państwem członkowskim Unii Europejskiej, które wycofa się z Konwencji Stambulskiej. Wcześniej, w 2021 roku, zrobiła to tylko Turcja, która w UE nie jest. Hasła o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej pojawiały się również w Polsce, w obozie Zjednoczonej Prawicy, w 2020 roku. Do formalnego głosowania nigdy jednak nie doszło.
Jaka przyszłość czeka Łotwę? Ostatecznie decyzja została odłożona do przyszłego roku: parlament, pod naciskiem opinii publicznej i samego prezydenta zdecydował o przełożeniu procedowania wniosku na kolejną kadencję parlamentu. Wybory mają odbyć się jesienią przyszłego roku.
Spór wokół Konwencji Stambulskiej na Łotwie pokazał, że przyszłoroczna kampania wyborcza będzie ogniskować się wokół kwestii ideologicznych — uważa Bartosz Chmielewski, analityk ds. państw bałtyckich w Ośrodku Studiów Wschodnich. — Ugrupowania o rysie konserwatywnym, należące do głównego nurtu, partie pozycjonujące się jako antyestablishmentowe oraz formacje reprezentujące mniejszość rosyjską będą odwoływać się do narracji o „walce z ideologią gender” i obronie tradycyjnych wartości. Z kolei te progresywne oraz mniejsze partie liberalne będą akcentować przywiązanie do wartości europejskich, przynależność do Zachodu oraz poszanowanie praw człowieka. Na dalszy plan zejdą kwestie migracji, demografii czy przezwyciężenia stagnacji gospodarczej — uważa analityk w analizie dla OSW.
I dodaje, że debata wokół ustawy o wyjściu z konwencji stambulskiej pokazała, że łotewską politykę krajową może czekać paraliż — skoro w tak kluczowej kwestii rząd nie mówił jednym głosem. – Dalsze funkcjonowanie koalicji w obecnym kształcie oznaczać będzie trudności z procedowaniem kluczowych ustaw i doprowadzi do politycznej inercji aż do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Obecna koalicja jest jedynie doraźnym sojuszem partii różniących się ideowo, zaś spór o konwencję stambulską tylko wzmocnił dotychczasowe nieporozumienia — podnosi Chmielewski.
Przeczytaj także: