Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Emmanuel Macron po spotkaniu tzw. koalicji chętnych: „W dniu, kiedy skończy się wojna, zostaną uruchomione gwarancje bezpieczeństwa” – podkreślił.
W czwartek 4 września w Paryżu odbyło się spotkanie tzw. koalicji chętnych, czyli sojuszników Ukrainy, którzy są gotowi zapewnić Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa, jeśli dojdzie do zakończenia wojny z Rosją.
Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił po spotkaniu, że 26 krajów jest gotowych wspierać Ukrainę „na lądzie, na morzu i w powietrzu, by zagwarantować jej bezpieczeństwo".
„Te siły nie będą miały na celu prowadzenia wojny przeciwko Rosji […] Ich celem będzie gwarantowanie bezpieczeństwa Ukrainy” – podkreślił prezydent Francji podczas konferencji prasowej po spotkaniu.
„W dniu, kiedy skończy się wojna, zostaną uruchomione gwarancje bezpieczeństwa” – zapowiedział Macron.
Macron podkreślił też, że zarówno UE, jak i USA, są gotowe wdrożyć kolejne sankcje na Rosję, jeśli ta nie zaangażuje się w proces pokojowy.
W spotkaniu udział wzięli szefowa KE Ursula von der Leyen, szef Rady Europejskiej Antonio Costa, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, premier Polski Donald Tusk, prezydent Finlandii Alexander Stubb, premier Hiszpanii Pedro Sánchez oraz premierka Danii Mette Frederiksen.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i premierka Włoch Georgia Meloni byli obecni zdalnie. Na miejscu był też specjalny wysłannik Białego Domu ds. misji pokojowych Steve Witkoff.
Prezydent Zełenski ocenił podczas konferencji prasowej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, że zapowiedź zaangażowania w gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy 26 państw to „pierwszy konkret od dłuższego czasu”.
„To pokazuje, że nasi sojusznicy traktują sprawę Ukrainy poważnie” – powiedział Zełenski.
Zełenski dodał też, że Ukraina zgadza się na spotkanie w każdym formacie – w tym na spotkanie między Zełenskim a Putinem. Ale, jak podkreślił, „po stronie Rosji nie widać chęci zakończenia wojny”.
Po godzinie 15 liderzy połączyli się telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
„Stany Zjednoczone wyraziły bardzo jasno swoją chęć uczestniczenia w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy” – powiedział Macron po spotkaniu. Dodał jednak, że żadne szczegóły tych planów nie będą przekazywane opinii publicznej ze względu na konieczność trzymania ich w tajemnicy przed Rosją.
Konkrety w sprawie zaangażowania Amerykanów mają zostać ustalone dopiero w nadchodzących tygodniach.
Zebrani na miejscu reporterzy dopytywali m.in. o to, czy na wysłanie wojsk do Ukrainy zgodziła się także Polska, Niemcy i Włochy, które do tej pory deklarowały, że takich zamiarów nie mają. Macron poinformował, że te kraje są pośród 26 państw, które zamierzają wesprzeć Ukrainę i każde wnosi swój wkład.
„Część krajów weźmie udział w rozmieszczeniu wojsk lądowych, część w ochronie przestrzeni powietrznej, część udostępni bazy na swoim terytorium […] Nie będę szczegółowo omawiał zaangażowania każdego z nich, ale wszystkie te kraje wniosą istotny wkład w gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy” – powiedział prezydent Francji.
W rozmowie z reporterami, którzy polecieli do Paryża z premierem, premier Donald Tusk powiedział, że członkowie koalicji chętnych akceptują rolę, którą jest gotowa pełnić Polska.
„Polska nie przewiduje wysyłania żołnierzy do Ukrainy, ale jesteśmy odpowiedzialni za logistykę. To u nas jest największy hub pomocy dla Ukrainy, wszyscy akceptują tę znaczącą rolę” – powiedział premier po spotkaniu w Paryżu.
Tusk podkreślił też, że wszystkie kraje "koalicji chętnych” są rozczarowane brakiem postępu rozmów pokojowych i brakiem perspektyw na zakończenie wojny.
„Mimo wysiłków państw europejskich, Stanów Zjednoczonych […] efektów nie ma, wychodzi na to, że Rosja gra na zwłokę” – stwierdził premier.
Czwartkowe spotkanie tzw. koalicji chętnych to pierwsze spotkanie sojuszników Ukrainy po odbywających się dwa tygodnie temu spotkaniach Trump-Putin na Alasce oraz Trump-Zełenski-liderzy UE w Białym Domu.
Donald Trump ogłosił wówczas co chwila przesuwany, dwutygodniowy termin na zawieszenie broni, o którym poinformował stronę rosyjską.
O tym, że Rosja ma dwa tygodnie na zawieszenie broni, Trump mówił też w piątek 22 sierpnia podczas spotkania z reporterami w Białym Domu. Z jednej strony zagroził, że niedotrzymanie terminu może owocować „bardzo poważnymi konsekwencjami” w postaci sankcji, ceł lub „tego i tego”, a z drugiej strony powiedział, że być może Stany Zjednoczone zdecydują się nic w związku z tym nie robić.
„Rozmowy pokojowe” utknęły więc w martwym punkcie, choć trudno stwierdzić, by w jakimkolwiek momencie można było mówić o ich postępie. Rosja cały czas stoi na stanowisku, że zawieszenie broni będzie możliwe, gdy Ukraina skapituluje i odda Moskwie dużą część swojego terytorium oraz podporządkuje się jej politycznie. Ze spotkania Trump-Putin na Alasce wynikają więc tylko korzyści wizerunkowe dla prezydenta Rosji na arenie międzynarodowej.
Przeczytaj także: