Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Dziś świętujcie spokojnie i radośnie, a jutro zabieramy się do pracy – wygoimy rany i uprzątniemy ruiny. Prosimy was, idźcie tą drogą razem z nami” – mówił w pierwszym przemówieniu po zwycięstwie Péter Magyar.
„Zrobiliśmy to! Tisza i Węgry wygrały te wybory. I to nie trochę, lecz bardzo. Bardzo, bardzo. Uwolniliśmy Węgry, odzyskaliśmy naszą ojczyznę. Dziękujemy wam – bez was by się to nie udało” – mówił w powyborczym wystąpieniu przewodniczący Tiszy Peter Magyar. Dodawał, że zwycięstwa jego partii być może nie widać z Księżyca, ale widać je z każdego węgierskiego okna. „Niezależnie od tego, gdzie się znajduje i czy jest to okno w domu z gliny, czy w bloku” – mówił, nawiązując do sobotnich słów premier Węgier Viktora Orbána, który zapowiedział, że zwycięstwo Fideszu w niedzielnych wyborach będzie tak potężne, że aż „widoczne z księżyca”.
„Dziękujemy za około 3,3 miliona głosów, którymi dziś daliście nam historyczny mandat do rządzenia. Do tego, by budować sprawnie działającą i ludzką ojczyznę dla wszystkich Węgrów. Tisza nie tylko wygrała te wybory, ale wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli silną większość dwóch trzecich w nowym Zgromadzeniu Narodowym” – powiedział.
Podziękował swojej rodzinie, synom, współpracownikom, 50 tysiącom wolontariuszy za dwuletnią pracę, a także ekspertom i wszystkim Węgrom, którzy w jakikolwiek sposób wsparli zmianę rządu.
„Dokonaliście cudu – Węgry dziś zapisały się w historii” – podkreślił. Określił niedzielne zwycięstwo jedną z „łaskawych chwil historii”, podobną do 15 marca 1848 roku czy 23 października 1956 roku.
„Niech ten dzień będzie złotymi zgłoskami zapisanym świętem narodu węgierskiego – zwycięstwem wolności nad uciskiem, prawdy nad kłamstwem. Niech to będzie zwycięstwo wszystkich Węgrów, także tych, którzy nie głosowali na Tiszę. Tak – to wspaniałe zwycięstwo każdego Węgra”.
W przemowie Magyar podkreślał, że Węgry chcą „znów stać się krajem europejskim”. Na te słowa tłum zaczął skandować „Ruscy, do domu!”. Dodawał, że Węgry mają stać się krajem, w którym nikt nie jest stygmatyzowany za odmienne poglądy, miłość czy wiarę, w którym sukces osiąga się dzięki pracy i charakterowi, a nie znajomościom, w którym policja i wojsko służą obywatelom. Zapewniał również, że Tisza będzie reprezentować wszystkich Węgrów, ponieważ dzielenie społeczeństwa i podżeganie do wzajemnej niechęci to grzech.
„Dziś świętujcie spokojnie i radośnie, a jutro zabieramy się do pracy – wygoimy rany i uprzątniemy ruiny. Prosimy was, idźcie tą drogą razem z nami” – mówił Magyar. I zaznaczał, że nie będzie to łatwe zadanie.
„Będzie trudno – wiemy, jak poważna jest sytuacja, widzimy dane, co poprzednicy zrobili z gospodarką, edukacją, ochroną dzieci, bezpieczeństwem czy transportem” – powiedział.
Następnie zwrócił się do wciąż urzędujących władz kraju. Viktora Orbána wezwał do działania jako rząd tymczasowy i powstrzymania się od podejmowania wiążących decyzji. Do prezydenta zwrócił się z apelem o jak najszybsze powierzenie misji utworzenia rządu, a następnie ustąpienie ze stanowiska (prezydent wybierany jest przez Zgromadzenie Narodowe). Do dymisji wezwał także szereg szefów instytucji publicznych, w tym prezesa urzędu ochrony konkurencji, izby kontroli, kierownictwa sądów.
Przy niemal 99 proc. zliczonych głosów, opozycyjna Tisza ma ponad połowę – 53,06 proc. głosów, co daje jej nawet 138 mandatów w 199-osobowym parlamencie. Fidesz – 38,43 proc., co może przełożyć się na 55 mandatów. Partia Orbána traci niemal dwie trzecie mandatów – w obecnym parlamencie ma ich 135. Wyniki nie są ostateczne, liczba mandatów może się jeszcze zmienić, m.in. dlatego, że w ciągu kilku dni doliczane będę jeszcze głosy z zagranicy.
Niezwykle optymistyczne dla opozycji przedwyborcze sondaże pracowni Medián, która na kilka dni przed wyborami przewidywała, że Tisza zdobędzie większość konstytucyjną, a partia Viktora Orbána straci grubo ponad połowę mandatów, mogą okazać się bardzo trafione.
„Nigdy wcześniej w historii demokratycznych Węgier tak wiele osób nie poszło do głosowania” – mówił Péter Magyar, nawiązując do niemal 80-procentowej frekwencji.
Przeczytaj także: