Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Krakowscy radni podjęli dziś trzecią próbę wyboru marszałka województwa. Faworyt Jarosława Kaczyńskiego znów nie uzyskał poparcia własnej partii. Jeśli do 9 lipca nie uda się wybrać, to Małopolskę czekają wybory do sejmiku
1 lipca 2024 roku odbyła się kolejna sesja sejmiku województwa małopolskiego. Radni mieli wybrać marszałka województwa. Kandydowali zgłoszony przez PiS Łukasz Kmita oraz obecny wojewoda Krzysztof Jan Klęczar z ramienia Trzeciej Drogi i KO. Po wyborach samorządowych większość w regionie zdobyło Prawo i Sprawiedliwość, uzyskując 21 z 39 mandatów. KO dysponuje 12 głosami, PSL – ma cztery mandaty, a Polska 2050 – dwa.
W poniedziałkowym głosowaniu Kmitę poparło zaledwie 14 radnych, Klęczara – 18. Reszta głosów była nieważna
Łukasz Kmita (wojewoda Małopolski w latach 2020-2023) został namaszczony przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ale lokalni radni podzielili się na dwie frakcje, w poniedziałkowym głosowaniu aż siedem osób, nazywanych „buntownikami”, wstrzymało się od głosu.
„Myśmy do tej pory nie zgłaszali kandydata na marszałka, bo stwierdziliśmy, że skoro PiS wygrał wybory, to niech PiS wybierze marszałka. Dziś mówimy dość. Dość zabawy Małopolską – komentował Stanisław Sorys z klubu Trzecia Droga – PSL.
Ta ryzykowna gra w lokalnych strukturach PiS może się skończyć przy urnach wyborczych. Zgodnie z przepisami, marszałek województwa musi zostać wybrany w ciągu trzech miesięcy od dnia ogłoszenia wyników wyborów. Ten termin upływa 9 lipca. Wówczas Małopolskę czekają przedterminowe wybory.