0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:10 13-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Alain JOCARD / AFPFot. Alain JOCARD / ...

Ważą się losy Marine Le Pen. Sąd zadecyduje o jej starcie w wyborach

Rusza proces odwoławczy Marine Le Pen, liderki skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego. Od decyzji trzech sędziów w paryskim Sądzie Apelacyjnym będzie zależało, czy liderka francuskiej skrajnej prawicy będzie mogła zawalczyć o prezydenturę w 2027 roku.

Co się wydarzyło?

We wtorek 13 stycznia w Paryżu rozpoczął się proces odwoławczy Marine Le Pen, liderki Zjednoczenia Narodowego, francuskiej partii skrajnie prawicowej.

Le Pen podważa wyrok sądu karnego pierwszej instancji z 31 marca 2025 roku, który uznał ją winną defraudacji środków Parlamentu Europejskiego. Le Pen została skazana na cztery lata więzienia, w tym dwa lata aresztu domowego z dozorem elektronicznym oraz grzywnę finansową w wysokości 100 tysięcy euro. Sąd orzekł wobec niej także pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych, a na partię nałożył obowiązek zwrotu zdefraudowanych środków.

Proces, który ma potrwać do 11 lutego, zaważy na politycznej przyszłości Le Pen. Liderka Zjednoczenia Narodowego od 2011 roku walczy o prezydenturą we Francji i z wyborów na wybory jest coraz bliżej sukcesu.

Francuski dziennik „Le Monde” donosi, że liderka Zjednoczenia Narodowego zmienia strategię na ten proces. Nie walczy o całkowite oczyszczenie z winy, zwłaszcza, że dowody w sprawie są mocne, a sąd pierwszej instancji uznał, że defraudacja miała charakter systemowy i dochodziło do niej przez okres 20 lat. Le Pen ma walczyć o złagodzenie wyroku i zapewnienie sędziów, że ryzyka defraudacji już nie ma. Wszystko po to, by znieść orzeczony wobec niej pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznej.

Ale szanse na start Le Pen w wyborach w 2027 roku są nikłe. Sąd musiałby nie tylko zdjąć z niej zakaz pełnienia funkcji publicznych, ale znacząco skrócić też orzeczony wobec niej wyrok więzienia. Ze względu na proces apelacji Le Pen nie zaczęła jeszcze odbywać kary. Biorąc pod uwagę, że wyrok w procesie apelacyjnym ma zapaść latem, a kampania przed wyborami prezydenckimi we Francji rozpocznie się prawdopodobnie w okolicach marca (wybory mają się odbyć w kwietniu), wyrok Le Pen musiałby zostać skrócony do mniej niż roku. Ciężko stwierdzić, czy są na to szanse.

Ale francuskie media zwracają też uwagę na wagę polityczną procesu i jego znaczenie dla postrzegania praworządności i demokracji. Francuska skrajna prawica już podnosi, że trzech sędziów sądu apelacyjnego zadecyduje, na kogo Francuzi będą mogli zagłosować w wyborach. Politycy Zjednoczenia Narodowego porównują proces Le Pen do sytuacji w Rumunii, gdzie sąd konstytucyjny podjął decyzję o anulowaniu tury wyborów prezydenckich ze względu na rażącą ingerencję aktora zewnętrznego (prawdopodobnie Rosji), co skrajna prawica i narodowi konserwatyści – w tym środowisko prezydenta Donalda Trumpa – uważa za przykład bezczelnego łamania demokracji.

Wyrok skazujący zaważył jednak na reputacji Le Pen. Jak wynika z najnowszego sondażu Verian dla „Le Monde” tylko 36 proc. ankietowanych uważa, że proces Le Pen jest niesprawiedliwie traktowana przez wymiar sprawiedliwości z powodów politycznych. Także tylko 20 proc. wyborców partii uważa, że Le Pen ma większe szanse na wygraną w wyborach prezydenckich niż typowany na jej zastępstwo Jordan Bardella, który w listopadzie 2022 formalnie objął stery w partii.

Jaki jest kontekst?

Była szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen w marcu 2025 roku została skazana na cztery lata więzienia, w tym dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności, w związku z defraudacją środków Parlamentu Europejskiego oraz współudziałem w defraudacji środków.

Oprócz Le Pen wyroki skazujące w sprawie o fikcyjne zatrudnianie asystentów w Parlamencie Europejskim usłyszały w sumie 23 osoby, w tym ośmiu europosłów partii oraz 12 asystentów parlamentarnych. Najniższy zasądzony wyrok to sześć miesięcy w zawieszeniu, najwyższy to ten dla Le Pen – cztery lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu.

Ponadto partia musi zapłacić 1 milion euro grzywny oraz zwrócić 1 milion euro nielegalnie pozyskanych środków, które zostały zamrożone w toku postępowania. Tylko jedna osoba z 25, które znalazły się na ławie oskarżonych, została uznana za niewinną.

Sąd Karny w Paryżu orzekł, że przestępstwo defraudacji środków Parlamentu Europejskiego przez europosłów Zjednoczenia Narodowego miało charakter systemowy i zorganizowany, i służyło jako „sposób finansowania partii”. Sąd uznał, że była przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen pełniła w tym systemie „centralną funkcję”, choć system został wymyślony jeszcze za czasów prezydentury w partii jej ojca Jeana-Marie Le Pena. Do wyłudzeń dochodziło w latach 2004-2017, Marine Le Pen przejęła stery w partii w 2011 roku.

Dwunastu oskarżonych, a także partia, złożyło apelację od wyroku, podczas gdy kolejnych 12 osób – w tym jedna z sióstr Le Pen – zdecydowało się zaakceptować wyroki skazujące bez wnoszenia apelacji.

Przeczytaj także: