Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Antyukraiński patostreamer wrócił do aresztu. Decyzją gdańskiego sądu „Nazar” odpowie na grożenie partnerce i zaatakowanie policjanta. Na mężczyźnie – który swoją rozpoznawalność w sieci zbudował na pełnych nienawiści filmach i ksenofobicznych zachowaniach – ciąży już kilkadziesiąt zarzutów.
Zniszczenie mienia, kierowanie gróźb karalnych, znieważenie i naruszenie nietykalności policjanta – takie zarzuty Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła w niedzielę (1 lutego) Pawłowi N.
44-letni patostreamer najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Policja zatrzymała mężczyznę w piątek. „Nazar” groził swojej partnerce, a kiedy na miejsce przyjechał patrol policji, zaatakował jednego z funkcjonariuszy.
Paweł N. spędził na wolności zaledwie dwa dni. W środę zwolniono go z aresztu, w którym przebywał w związku z wcześniejszymi zarzutami, z grudnia. Były to groźby motywowane uprzedzeniami, zniszczenie zabytku, złamanie zakazu zbliżania się do osoby pokrzywdzonej innym przestępstwem.
Paweł N. jest znanym patostreamerem. Swoją „popularność” w internecie zbudował na pełnych nienawiści filmikach wrzucanych na Tik-Toka. Nagrywał m.in., jak zrywa ukraińskie flagi, niszczy plakaty wyborcze Rafała Trzaskowskiego, czy ... jak jego kot morduje mysz (co opatrzył komentarzem: „zabawa z lewakiem”).
Mężczyzna często sygnował swoje wpisy hastagiem „drużyna brauna”, jak określają się fanatycy ultraprawicowego europosła Grzegorza Brauna, lidera skrajnie prawicowej, antyunijnej i antyukraińskiej partii Konfederacja Korony Polskiej.
Na „Nazarze” ciąży kilkadziesiąt zarzutów, w tym nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, stosowanie gróźb (w kierunku kobiety, która wywieszała ukraińskie flagi), propagowanie przemocy i propagowanie symboli popierających rosyjską agresję na Ukrainę.
Przeczytaj także:
Kolejne amerykańsko-ukraińsko-rosyjskie rozmowy mają się odbyć w Abu Zabi4 i 5 lutego – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Niedzielne spotkanie zostało odwołane.
„Nasz zespół negocjacyjny właśnie opublikował raport. Ustalono daty kolejnych spotkań trójstronnych: 4 i 5 lutego w Abu Zabi” – napisał Zełenski. Według niego „Ukraina jest gotowa na merytoryczne dyskusje i jest zainteresowana tym, aby ich wynik przybliżył nas do prawdziwego i godnego zakończenia konfliktu”.
1 lutego zacząć miały się tam rozmowy dwustronne, bez udziału Amerykanów, na poziomie eksperckim. Ale się nie zaczęły. Za to 1 lutego mija wyproszone przez Trumpa na Putinie moratorium na ostrzał instalacji energetycznych Kijowa. W mieście trwa gorączkowa naprawa zniszczonej przez Rosjan infrastruktury. Ponad dwudziestostopniowe mrozy potrwają tam do 4-5 lutego.
„New York Times” napisał, że rozmowy w Abu Zabi odłożono o kilka dni „po niespodziewanym spotkaniu negocjatorów rosyjskich i amerykańskich, do którego doszło 31 stycznia na Florydzie”.
Gazeta pisze jednak o rozmowach trójstronnych, tymczasem na niedziele Amerykanie zaplanowali rozmowy dwustronne, rosyjsko-ukraińskie. Mieli się im tylko przyglądać.
Odwołanie takich rozmów mogłoby oznaczać, że do Amerykanów dotarło, że dwustronne rosyjsko-ukraińskie rozmowy na niskim szczeblu eksperckim nic nie dadzą. Do takich rozmów nieustająco namawiają jednak od roku Rosjanie. Ukraina powtarza natomiast, że konflikt w rozmowach dwustronnych można rozstrzygnąć tylko na najwyższym szczeblu.
„New York Times” pisze jednak, że możliwą przyczyną odłożenia rozmów jest zaangazowanie amerykańskich negocjatorów w kryzys wokół Iranu.
Moskwa o odwołaniu niedzielnych rozmów nie mówi nic. Przyznaje jednak, że dzień wcześniej wysłannik Putina biznesmen Dmitriew rozmawiał na Florydzie z negocjatorami Trumpa: Witkoffem, zięciem Kushnerem oraz sekretarzem skarbu Scottem Bessentem oraz komisarzem ds. zamówień publicznych Joshem Gruenbaumem.
Choć efektu rozmów na Florydzie nie ujawniono (poza tym, że były „konstruktywne”) to z listy uczestników można wysnuwać wnioski. Mogło chodzić o biznes. Na amerykańsko-rosyjskiej agendzie są wspólne interesy w „bezcłowej strefie” w Donbasie, z którego ma się wycofać Ukraina, i odmrożenie rosyjskich aktywów w USA. Chodzi o to, by w części użyć ich do trumpowskiego projektu „Rady Pokoju” w Gazie, a resztę – do zarabiania w Donbasie. Szef MSZ Ławrow w niedzielnym wywiadzie dla telewizji rosyjskiej podkreślił, że lekceważenie wspólnych rosyjsko-amerykańskich interesów byłoby niewłasciwe.
Równocześnie Moskwa powtarza, że poza dealami z Trumpem interesuje ją pełna kontrola nad Ukrainą. A nie jakiś kompromis i zachowanie niezależnej Ukrainy:
„Cele specjalnej operacji wojskowej zostały na jej początku ogłoszone przez prezydenta Rosji Władimira Putina i od tego czasu praktycznie nie uległy zmianie” – powtórzył 1 lutego były prezydent i członek Rady Bezpieczeństwa Putina Miedwiediew. – Istnieją pewne niuanse, „ale ogólnie rzecz biorąc, są takie, jakie były”.
W tym samym wywiadzie, udzielonym agencjom Reuters, TASS i rosyjskiemu blogerowi wojennemu WarGonzo w rezydencji pod Moskwą, Miedwiediew zapowiedział zabicie prezydenta Zełenskiego. „Annuszka już rozlała olej” – ogłosił.
Annuszka z powieści Bułhakowa olej rozlała jednak w Moskwie, co okazało się wyrokiem na stalinowskiego notabla (Reuters tego fragmentu nie cytuje).
Groźby wobec prezydenta Ukrainy z ust wysokiego funkcjonariusza reżimu padają równocześnie z zapewnieniami Moskwy, że w razie potrzeby Putin mógłby się na Kremlu spotkać z Zełenskim i „gwarantuje mu bezpieczeństwo”.
Zełenski odmawia stawiania się w Moskwie – zaprosił za to Putina do Kijowa. Ale Putin do Ukrainy nie zbliża się na odległość mniejszą niż kilkaset kilometrów. W ciągu czterech lat wojny kilka razy był w chronionych sztabach, raz na Krymie i w Mariupolu. Choć wśród analityków są wątpliwości, czy nie wysłał tam sobowtórów.
Moskwa nadal gra w przeciąganie rozmów, bo „celów SWO”, czyli podboju Ukrainy, nie da się osiagnąc rozmowami z Trupem. Pozostaje tylko prowadzić wojnę i opóźniać amerykańskie sankcje. Drugą metodą na to (oprócz wspomnianego wzywania do rozmów na szczeblu eksperckim) są nieplanowane wcześniej kontakty rosyjsko-amerykańskie, tuż przed zapowiedzianymi rozmowami z Ukraińcami. Po tych nieplanowanych kontaktach Amerykanie zwykle nabierają wątpliwości i zaczynają stawiać nowe warunki Ukraińcom.
Sztuczka ta nie zadziałała jednak 28 grudnia, kiedy Putin zadzwonił do Trumpa przed jego spotkaniem z Zełenskim i przekazał mu, że szykowana przez Amerykanów umowa pokojowa jest dla Rosji nie zaakceptowania. Trump i tak negocjował ją potem z Ukraińcami.
Więcej o strategii negocjacyjnej i „pułapce hazardzisty”, w której znalazł się Putin, piszemy tu:
Przeczytaj także:
Znaleziony w sobotę w załomie budynku młody mężczyzna jest trzydziestą siódmą ofiarą tegorocznych mrozów. IMGW ostrzega przed niskimi temperaturami w kolejnych dniach, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podaje: liczba osób, które tej zimy zmarły z powodu wychłodzenia jest najwyższa od 2022 roku.
„W załomie budynku przy ul. Sienkiewicza patrol natrafił na mężczyznę, który nie dawał oznak życia. Lekarz wezwany na miejsce stwierdził zgon, a ponieważ zmarły nie miał na ciele żadnych widocznych obrażeń, miejsce znalezienia człowieka i okoliczności wskazują, że zmarł najprawdopodobniej na skutek wychłodzenia organizmu” – przekazał Polskiej Agencji Prasowej Adam Dembiński, rzecznik prasowy policji w Łodzi.
Mężczyzna miał 33 lata. Jest 37 osobą, która tej zimy zmarła z powodu wychłodzenia organizmu.
Policyjne statystki wskazują jasno: to najwięcej ofiar zimna w ostatnich czterech sezonach zimowych. Przed rokiem mróz przyczynił się do śmierci 14 osób, dwa lata temu 28, a na przełomie 2022 i 2023 – 21 osób. Wcześniej, czyli zimą 2021/2022 z powodu wychłodzenia organizmu umarły 44 osoby.
Termometry w dużej części kraju pokazują nawet kilkanaście stopni poniżej zera. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed silnym mrozem dla większości kraju. Obowiązuje on aż do środy. Alerty drugiego stopnia, wydawane gdy temperatura może spaść nawet do -25 albo -30 stopni Celsjusza, dotyczą pólnocy i wschodu Polski.
MSWiA wydało polecenia samorządowcom, by zaopiekowało się seniorami i osobami doświadczającymi bezdomności. Rząd ogłosił, że na czas mrozów wszystkie dworce kolejowe w całej Polsce będą otwarte całodobowo, żeby można było się na nich ogrzać. „Jeśli chodzi o dworce autobusowe, tutaj jest apel do marszałków województw, do starostów, w zależności od tego, kto jest właścicielem dworca, żeby też umożliwili całodobowe przebywanie na nich” — przekazał wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański.
Jak pisaliśmy w OKO.press, według danych z rządowego Ogólnopolskiego badania liczby osób bezdomnych przeprowadzonego w lutym 2024 roku mamy w Polsce 31 tysięcy osób w kryzysie bezdomności. Ale liczba ta w rzeczywistości jest jeszcze większa. „Dane nie obejmują ludzi żyjących w nieodkrytych pustostanach, często zmieniających miejsce przebywania, sypiających kątem u znajomych, dzieci w domach dziecka czy ofiar przemocy domowej, które żyją z oprawcą, by nie trafić na ulicę” – pisała Paulina Jęczmionka-Majchrzak powołując się na ekspertów. Innych oficjalnych liczb jednak nie ma.
W 2021 roku Polska podpisała deklarację lizbońską powołującą do działania Europejską Platformę na rzecz Przeciwdziałania Bezdomności. Jej nadrzędnym celem jest zakończenie bezdomności do 2030 roku. Ale, jak pisała Jęczmionka-Majchrzak, w Polsce osób w kryzysie bezdomności nie ubywa. Tylko dwa miasta w Polsce przyjęły Kartę Praw Osób Doświadczających Bezdomności, która gwarantuje np. dostęp do godnego tymczasowego schronienia i zapewnienia takich miejsc.
Przeczytaj także:
Mimo porozumienia o zawieszeniu broni, Izrael przeprowadził serię nalotów na Strefę Gazy. „New York Times”, powołując się na miejscowych urzędników, przekazał informacje o śmierci co najmniej 26 osób. Do ataków doszło tuż przed otwarciem przejścia granicznego w Rafah, jedynej drogi wydostania się z Gazy.
To jeden z najbardziej śmiercionośnych ataków – podają urzędnicy Gazy. Po serii sobotnich (31 stycznia) nalotów zginęło niemal 30 osób. „New York Times”, powołując się na Mahmounda Basala, rzecznika służb ratunkowych Gazy, informuje o śmierci co najmniej 26 osób. Polska Agencja Prasowa – o 29 zmarłych Palestyńczykach.
Celem nalotów był obóz dla uchodźców w pobliżu miasta Chan Junus oraz miasto Gaza.
Izraelskie wojsko wydało oświadczenie. Twierdzą, że naloty były reakcją na piątkowe naruszenie porozumienia o zawieszeniu broni przez Palestynę i wejściu na teren Rafah, kontrolowanego przez Izrael. Celem tych nalotów mieli być dowódcy i bojownicy Hamasu. Hamas z kolei zaapelował do Stanów Zjednoczonych oraz innych państw mediujących w konflikcie, by te nakłoniły Izrael do zaprzestania ataków. Same naloty nazwał „kolejnym drastycznym naruszeniem” porozumienia o zawieszeniu broni.
Do ataków doszło przed planowanym ponownym otwarciem kluczowego dla Palestyńczyków przejścia granicznego w Rafah, między Gazą a Egiptem. To jeden z punktów uzgodnionego jeszcze w październiku porozumienia z Izraelem. Przejście to jest jedyną drogą opuszczenia i wejścia do Strefy Gazy.
Jak podaje PAP, powołując się na ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy, od początku zawieszenia broni 10 października w izraelskich atakach zginęło ponad 500 Palestyńczyków. „Szacunki resortu są uważane za wiarygodne przez agencje ONZ i niezależnych ekspertów” – przekazuje Agencja. Jak pisaliśmy w OKO.press, liczba ofiar śmiertelnych wojny w Gazie przekroczyła już 71 tysięcy.
Przeczytaj także:
Za jego pośrednictwem przedsiębiorcy wystawiają, przesyłają i przechowują faktury w obrocie z innymi przedsiębiorcami. KSeF wystartował 1 lutego. Najpierw obejmie cztery tysiące największych firm w Polsce, a od kwietnia – większość firm w kraju, z JDG włącznie.
„KSeF ruszył. Planowo i sprawnie. Bez zakłóceń. Pierwsze tysiące faktur wpłynęło do KSeF. Robimy kolejny krok w budowaniu nowoczesnej polskiej gospodarki. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w ten projekt księgowym, przedsiębiorcom, integratorom oraz oczywiście pracownikom” – napisał minister finansów Andrzej Domański w niedzielę na portalu X.
Polska wprowadza system elektronicznych faktur. 1 lutego 2026 roku w życie wchodzi pierwszy etap zmian. Przeszło cztery tysiące największych w kraju firm – czyli takich, których obroty w 2024 roku przekroczyły 200 milionów złotych – od dziś ma obowiązek wystawiać faktury w KSeF. Ministerstwo Finansów uruchomiło specjalną infolinię, dostępną przez całą dobę, gdzie rozwiane mają zostać wszelkie wątpliwości związane z Krajowym Systemem e-Faktur.
Obsługa jest dostępna pod numerami: 22 330 03 30 (numer dla telefonów komórkowych oraz z zagranicy), 801 055 055 (numer dla telefonów stacjonarnych). Pytania dotyczące KSeF można zadać również w Urzędach Skarbowych.
W drugim etapie, który rozpocznie się 1 kwietnia, system obejmie pozostałe firmy. Z wyjątkiem tych najmniejszych, z obrotami nieprzekraczającymi 10 tysięcy złotych miesięcznie, które do obiegu e-faktur dołączą po 1 stycznia 2027 roku. To daty istotne z punktu widzenia firm wystawiających faktury – bo odbierać je mogą już teraz w cyfrowej formie.
System KSeF nie jest obowiązkowy dla faktur konsumenckich, czyli wystawianych przez firmy na rzecz odbiorców indywidualnych. Faktury za prąd, gaz itd. mogą być wystawiane na starych zasadach; aczkolwiek przepisy umożliwiają firmom dobrowolne skorzystanie z KSeF w przypadku dokumentowania sprzedaży na rzecz konsumenta
„Przeprowadzone testy potwierdziły założone wymagania funkcjonalne oraz techniczne, odporność na obciążenia oraz spełnienie wymogów bezpieczeństwa. System został wdrożony zgodnie z przyjętym harmonogramem i jest gotowy do rozpoczęcia bieżącej obsługi użytkowników” – czytamy na stronie Ministerstwa Finansów.
Krajowy System e-Faktur służy do wystawiania, przesyłania, odbierania i przechowywania faktur w obrocie między przedsiębiorstwami. Po wejściu obowiązkowego KSeF faktura przestaje być papierem albo plikiem PDF – jej skuteczność prawna wynika z przyjęcia i rejestracji w systemie. Oznacza to fundamentalną zmianę logiki obrotu gospodarczego: dokument nie „krąży” już między stronami i urzędami, ale pozostaje w jednej bazie danych.
Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że w 2026 roku nie będzie nakłać kar za opóźnienia i błędy we wdrożeniach Krajowego Systemu e-Faktur. 2026 jest rokiem testowym. Ale, po 1 stycznia, resort planuje dotkliwe sankcje, nawet do 100 proc. kwoty podatku VAT z faktury wystawionej poza systemem lub do 18,7 proc. kwoty brutto (dla faktur bez VAT).
KSeF w roku 2026 nie obejmie także tzw. faktury uproszczonej w postaci paragonu. To taki rodzaj sprzedaży, który jest udokumentowany w postaci paragonu, w którym sprzedawca umieścił NIP nabywcy i której wartość nie przekroczy kwoty 450 zł lub euro. Taka sprzedaż będzie polegała KSeF od początku 2027 r. Również w przypadku faktur papierowych wystawianych przy pomocy elektronicznych kas fiskalnych utrzymano okres przejściowy, który kończy się wraz z 2026 r.