Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak – Kamysz zapowiedział odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy od 2022 r.
„Po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem, zachowując odpowiedzialność wobec opinii publicznej, w zgodzie z przepisami prawa, zleciłem odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026" – zapowiedział dziś po południu w social mediach wicepremie i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Proces donacji sprzętu rozpoczął rząd PiS z ministrem Mariuszem Błaszczakiem na czele. O każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, poprzednio Andrzej Duda" – dodawał.
„Poleciłem także SKW zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych. Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwo Polek i Polaków – panie Mariusz Błaszczak, już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na imunitety" – dodał Kosiniak-Kamysz, nawiązując do ujawnienia w 2023 przez Błaszczaka podczas kampanii wyborczej planów obrony. Polityk PiS usłyszał w tej sprawie zarzuty dotyczące nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz ujawniania lub wykorzystania informacji niejawnych.
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji opublikował dziś w sieci wpis:
„Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot. Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w mediach, a który do dziś nie jest ukończony. To jedyne pociski, którymi dysponowała/dysponuje Polska, zdolne zwalczać rosyjskie rakiety Iskander, zagrażające Polsce i rozmieszczone w obwodzie królewieckim” – napisał lider frakcji narodowców Konfederacji.
Ze strony rządu nikt jeszcze oficjalnie nie zaprzeczył, ani nie potwierdził, by Polska przekazała Ukrainie pociski do systemów Patriot. Nie mogą tego zrobić – są to informacje tajne. Jeśli taką decyzję podjęto, to nie znamy jej okoliczności ani warunków. Politycy Prawa i Sprawiedliwości w publicznych wpisach łączą jednak przekazanie sprzętu walczącej Ukrainie z obecnym załamaniem w relacjach polsko-ukraińskich dotyczących polityki pamięci i Wołynia. „Kompletnie ignorujecie utwardzanie błędnego kursu władz ukraińskich wobec Polski" – pisze Piotr Muller, były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego.
Ukraina zmaga się niedostatkiem pocisków do systemu obrony przeciwlotniczej Patriot, tymczasem Rosja regularnie atakuje ukraińskie miasta. W wyniku rosyjskiego ataku na Kijów 2 lipca zginęło 31 osób, a 102 zostało rannych.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiadomił dziś, 5 lipca, że wg informacji ukraińskiego wywiadu Rosjanie przygotowują nowy zmasowany atak na Ukrainę.
Przeczytaj także:
Podczas uroczystości pogrzebowych w Teheranie irańska telewizja państwowa pokazała Mostafę, Meysama i Masuda Chameneiego modlących się przy trumnach. Wciąż nie widziano jednak Modżtaby Chameneiego, czyli nowego przywódcy Iranu.
W Teheranie trwają uroczystości pogrzebowe ajatollaha Alego Chameneiego, który został zabity 28 lutego w w nalocie w pierwszym dniu wojny USA i Izraela z Iranem. Obchody rozpoczęły się w piątek, gdy do stolicy przyjechali najwyżsi rangą irańscy przywódcy oraz delegacje zagraniczne. W sobotę trumny z ciałem Chamaneiego wraz z trumnami córki, zięcia, synowej i 14-miesięcznej wnuczki zostały wystawione nad zewnątrz wielkiego kompleksu modlitewnego Mosalla. Na miejscu w dzień i w nocy gromadziły się tłumy. Ludzie modlili się, wznoszono też antyamerykańskie hasła i transparenty. Według irańskich władz w ciągu niecałej doby w metrze zarejestrowano 7 milionów przejazdów.
Jak podaje Reuters, podczas uroczystości irańska telewizja państwowa pokazała Mostafę, Meysama i Masuda Chameneiego modlących się przy trumnach ustawionych na rozległym dziedzińcu kompleksu religijnego. Wciąż nie widziano jednak Modżtaby Chameneiego, czyli nowego przywódcy Iranu. Syn zmarłego lidera miał zostać ranny w ataku, w którym zginął jego ojciec i inni cżłonkowie rodziny. Reuters, powołując się na swoje źródła, twierdzi, że twarz Modżtaby Chameneiego została oszpecona, a on sam doznał poważnego urazu jednej lub obu nóg.
Jak pisał na łamach OKO.press Jakub Szymczak, przedstawiciele irańskiego reżimu zapowiadali w ostatnich dniach, że Modżtaba Chamenei nie weźmie udziału w uroczystościach pogrzebowych ze względów bezpieczeństwa. Ale od objęcia najważniejszego urzędu w kraju Chamenei nie pojawił się jednak publicznie ani razu, nawet na nagraniu. A to wzmacnia podejrzenia, że stan jego zdrowia jest bardzo zły.
Uroczystości pogrzebowe Alego Chameneiego rozpoczęły się w Teheranie 3 lipca. Drugi przywódca Islamskiej Republiki Iranu został zabity 28 lutego w izraelskim nalocie pierwszego dnia wojny USA i Izraela z Iranem. Potrwają aż do 9 lipca, a w tym czasie procesje żałobne przejdą przez kilka irańskich, a także irackich miast. Ciało Chameneiego zostanie pochowanie w Meszhedzie, jednym z najświętszych miejsc islamu szyickiego i mieście, z którego pochodził Chamenei. Razem z nim pochowani zostaną członkowie jego rodziny, którzy zginęli w nim w zamachu, w tym jego roczna wnuczka.
W czasie trwających niemal tydzień uroczystości negocjacje pokojowe z USA najpewniej zwolnią. A i tak trudno mówić o postępach w ostatnich dniach. Od pospisania wstępnego porozumienia minęły już ponad dwa tygodnie. W dokumencie natomiast przeznaczono 60 dni na dojście do pełnej umowy. W środę 1 lipca przedstawiciele obu stron spotkali się z katarskimi dyplomatami. Komunikaty po spotkaniach pełne są okrągłych dyplomatycznych formułek. Strony miały się zgodzić, że po pogrzebie Chameneiego zorganizują spotkanie. Dotychczasowe rozmowy dotyczą głównie cieśniny Hormuz i Libanu – dwóch kwestii, które w teorii miały zostać ustalone we wstępnej umowie. Kwestia programu atomowego jest wciąż daleko na horyzoncie.
Przeczytaj także:
W sobotę Donald Trump rozmawiał telefonicznie z Wołodymyrem Zełenskim i z Władimirem Putinem. Zakończenie wojny w Ukrainie będzie jednym z tematów szczytu NATO w Ankarze.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że rozmawiał telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Okazją była 250 rocznica Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych.
„Jesteśmy wdzięczni Stanom Zjednoczonym za wszelką pomoc, jaką otrzymaliśmy – od pocisków Javelin i Patriot po wsparcie polityczne – i głęboko cenimy to, że Ameryka wspiera nas w obronie naszej niepodległości. Jestem wdzięczny każdemu Amerykaninowi, któremu leży na sercu przyszłość Ukrainy, Europy i wszystkich ludzi na świecie, dla których wolność ma znaczenie” – przekazał Zełenski w social mediach.
Prezydent Ukrainy zaznaczył także, że przedmiotem rozmowy była sytuacja na linii frontu i działania dyplomatyczne.
„Istnieje realna szansa na zakończenie tej wojny, a determinacja Ameryki jest decydująca. Uzgodniliśmy, że będziemy kontynuować te dyskusje podczas szczytu NATO w Ankarze” – zapowiedział.
W sobotę nie tylko Zełenski rozmawiał z Trumpem. Zrobił to także Putin. Jak twierdzi rosyjska propaganda, rozmowa miała się odbyć z inicjatywy strony amerykańskiej. Poprzednio to Putin dzwonił do Trumpa z okazji jego urodzin. Wtedy prezydenci uzgodnili, że wkrótce do Moskwy przyjadą wysłannicy Trumpa: zięć Kushner i kolega Witkoff. Minął miesiąc, a nadal nie ma daty. Trump i Putin uzgodnili, że „stanie się to w dogodnym terminie”.
Problem polega na tym, że w maju USA zrezygnowały z mediacji między Rosją a Ukrainą, a Trump zdaje się być przekonany, że Ukraina nie stoi na straconej pozycji, więc nie musi zabiegać o to, by się poddała Rosji.
Według Uszakowa, doradcy Putina, ten przede wszystkim przekonywał Trumpa, że narracja ukraińska i europejska o zmieniającej się na korzyść Ukrainy sytuacji na froncie jest nieprawdziwa – bo naprawdę to Rosja zwycięża w wojnie.
Stało się więc jasne, że przekonywaniu Trumpa do tej wersji służyła medialna operacja z ogłoszeniem „zdobycia Konsantyniwki”. Putin ogłosił to przebrany w mundur dobę wcześniej. Jak powiedział Uszakow, zdobycie miasta to dowód na to, że Rosja zwycięża (Ukraińcy twierdzą, że miasto nie jest po rosyjską kontrola). Zatem zdobędzie wszystko, co sobie zaplanowała.
Putin twierdził też, że to Ukraina i Europa chce przedłużyć konflikt – „przy pomocy metod terrorystycznych” (chodzi o ataki ukraińskie w głębi Rosji). Mówił to po tym, jak publicznie odrzucił dwie ukraińskie propozycje przerwania lub ograniczenia walk.
Uszakow potwierdził, że Putin przekonywał Trumpa do swojej wersji sytuacji na wojnie w związku z nadchodzącym szczytem NATO w Ankarze (oficjalne, prezentowane w mediach stanowisko Kremla jest takie, że Trump jest zbyt wielkim i silnym przywódcą, by dać się skołować Europejczykom – jednak widać niepokój, czy aby Trump nie przejdzie na stronę Ukrainy jako strony mającej sukcesy na wojnie)
Trump powtórzył swą gotowość udzielenia pomocy w „szybkim zakończeniu działań wojennych i poszukiwaniu pokojowych rozwiązań w celu przezwyciężenia kryzysu”. Podkreślił korzyści gospodarcze, jakie wtedy staną się możliwe. Póki wojna trwa, nie można zarabiać na wspólnych przedsięwzięciach – zauważył. Na co Putin miał go zapewnić, że jest gotów do zawarcia porozumienia w sprawie Ukrainy, ale przy spełnieniu wszystkich jego warunków.
„Rozmowa, która w tym roku była już czwartą, miała, rzecz jasna, nie tylko formalny, ale także rzeczowy i bardzo konstruktywny charakter” – powiedział Uszakow reporterom.
Przeczytaj także:
„To dopiero świt złotej ery Ameryki" – zapowiadał Donald Trump podczas obchodów 250-lecia USA. Najpierw trzeba jednak pokonać widmo komunizmu, które próbuje atakować kraj od środka.
W sobotę 4 lipca USA świętowały swoje 250-lecie. We wszystkich pięćdziesięciu stanach odbywały się parady, koncerty i rekonstrukcje historyczne. Świętowano także w Waszyngtonie, gdzie Donald Trump zorganizował pokaz fajerwerków i przeloty samolotów wojskowych oraz przemawiał na terenie parku National Mall.
Prezydent USA zabrał jednak głos także w piątek wieczorem. Pod górą Rushmore w Dakocie Południowej, gdzie wykute są wizerunki George’a Washingtona, Thomasa Jeffersona, Theodore’a Roosevelta i Abrahama Lincolna, Donald Trump ostrzegał przed komunizmem.
„Gdy zbliżamy się do tej wspaniałej rocznicy, widzimy tożsamość amerykańską będącą pod wznowionym atakiem. Pokolenie po tym, jak wygraliśmy w zimnej wojnie pojedynek z komunistycznym zagrożeniem, mamy teraz do czynienia z powstaniem komunistycznego zagrożenia na naszej ziemi. Ze strony nowo przybyłych do naszego kraju, którzy przynoszą ze sobą idee będące w sprzeczności z naszym sposobem życia i naszym wielkiem sukcesem (…) Komunizm to przeciwieństwo życia, wolności i dążenia do szczęścia. To śmierć, tyrania i dążenie do zła. Ale nie pozwolimy im zbyt długo grać w ich gierki, zabierać naszego czasu. Ześlemy ich na wygnanie. Wygnamy ich szybko i będziemy kontynuowali budowę naszego kraju – większego, lepszego, silniejszego niż kiedykolwiek wcześniej. Ameryka nigdy nie będzie krajem komunistycznym!” – mówił Donald Trump.
Walka z komunizmem była także wątkiem przewodnim w jego sobotnim wystąpieniu. Prezydent USA obiecywał, że nigdy nie pozwoli „mu [komunizmowi] pokazać swojej brzydkiej twarzy” w kraju.
„Nie chcemy komunistów w naszym kraju” – powiedział „To nigdy się nie sprawdziło i nigdy się nie sprawdzi (…) Chcemy powstrzymać takie zagrożenie natychmiast, zanim się pojawi. To jak rak – trzeba go wykorzenić i to szybko” – dodawał.
W swojej przemowie Trump opowiadał o amerykańskich osiągnięciach takich jak lądowanie na Księżycu, czy pierwszy lot samolotem braci Wright. Mówił także o sukcesach wojskowych, oddał hołd weteranom. Nawiązał także do aktualnych konfliktów – twierdził, że „zniszczył irańską armię”. Chwilę poświęcił również podnoszonym przez niego samego często zarzutom o rzekomo sfałszowane wybory w 2020 roku. Z tej okazji wezwał Kongres do ograniczenia głosowania korespondencyjnego i wprowadzenie wymogu dowodu obywatelstwa przy rejestracji wyborczej. Głównie skupiał się jednak na obietnicach wzrostu potęgi USA.
„To dopiero świt złotej ery Ameryki i w tym 250. dniu 4 lipca deklarujemy, tak jak uczyniono to dwa i pół wieku temu, że dla naszego kraju, dla naszych dzieci i dla sprawy wolności, wyniesiemy go na nowy poziom, na poziom, którego jeszcze nie osiągnęliśmy. Uczynimy go większym, lepszym, silniejszym i pokochamy go jeszcze bardziej” – mówił Trump.
W Waszyngtonie w sobotę panowały ekstremalne warunki. Temperatura sięgała niemal 40 stopni, a następnie pojawiło się zagrożenie gwałtownymi burzami. Teren National Mall ewakuowano. Ludzie zaczęli gromadzić się ponownie po przejściu zagrożenia. Z tego powodu uroczystości rozpoczeły się z prawie 2-godzinnym opóźnieniem.
Jak przypomina Reuters, od 1951 roku żaden prezydent USA poza Donaldem Trumpem nie wygłosił przemówienia z okazji 4 lipca na National Mall. Powodem były chęci oddzielenia uprawiania polityki od oficjalnego, państwowego upamiętnienia rocznicy. Sondaż Reuters/Ipsos wykazał, że większość Amerykanów, w tym trzy czwarte Demokratów i połowa Republikanów, uważa, że wydarzenia z okazji 250. rocznicy powstania kraju stały się zbyt polityczne.
Przeczytaj także:
Według policji 30 tys. osób próbowało powstrzymać zjazd skrajnie prawicowej AfD w Erfurcie, który odbywa się w setną rocznicę pierwszego zjazdu nazistowskiej NSDAP w pobliskim Weimarze
W sobotę 4 lipca 2026 rozpoczął się dwudniowy doroczny zjazd skrajnie prawicowej AfD. Aktywiści próbowali powstrzymać około 600 delegatów, blokując drogi dojazdowe do Erfurtu, w tym autostradę A71. Jednak uczestnicy zjazdu przybywali na miejsce o świecie, nawet o 4 rano i ominęli blokady.
Współprzewodniczący AfD, Tino Chrupalla, drwił z demonstrantów: „Kto rano wstaje, ten ma więcej czasu (...) Chuligani z Antify zaspali na swoją własną akcję zakłócającą”.
Na platformach społecznościowych krążą nagrania, na których policja używa pałek wobec protestujących. „Według policji, podczas demonstracji w Erfurcie nie doszło do praktycznie żadnych incydentów. Gaz pieprzowy był używany w pojedynczych przypadkach” – informuje „Die Zeit”. Odnotowano niecałe 100 wykroczeń, z których wiele polegało na niszczeniu mienia poprzez graffiti”.
Burmistrz Erfurtu Andreas Horn (CDU) powiedział, że ogólna atmosfera była „cudownie swobodna”. Barwny protest był „reklamą miasta”. Minister spraw wewnętrznych Turyngii Georg Maier (SPD) również powiedział, że demonstracje były jak dotąd w dużej mierze pokojowe.
Według sojuszu anty-AfD protestowało 50 tys. osób. Do protestów wzywały niemieckie związki zawodowe i partia Zieloni.
Zjazd został zakłócony w inny, żartobliwy sposób. W hali, gdzie zebrani byli delegaci, co pewnien czas rozbrzmiewał motyw trąbki z Gwiezdnych Wojen. To
To „Marsz Imperialny”, znany też jako motyw Darth Vadera – ikoniczna muzyka reprezentująca Imperium zła. Technicy przeszukali halę i znaleźli co najmniej jeden głośnik Bluetooth za zasłoną pod dachem.
Przewodniczącymi AfD ponownie zostali Alice Weidel i Tino Chrupalla. To pod ich przywództwem Alternatywa dla Niemiec wspięła się na szczyty poparcia (29 proc.) i wyprzedziła rządzącą CDU/CSU (22 proc.).
Zjazd rozpoczyna kampanię wyborczą do wyborów regionalnych, które odbędą sie we wrześniu. Afd jest faworytką w wielu landach.
W otwierającym zjazd przemówieniu Chrupalla zwrócił się do demonstrantów: „Uważają, że mają monopol na demokrację. Do tych demonstrantów mówię: ta demokracja jest tak samo naszą demokracją, jak i waszą”.
Chrupalla wezwał też do naprawy stosunków między Berlinem a Rosją. Powtórzył swój sprzeciw wobec dalszej pomocy Ukrainie.
Również ponownie wybrana współprzewodniczącą Alice Weidel mówiła: „To nasza ostatnia szansa na uratowanie naszego kraju. Coraz więcej ludzi w tym kraju chce nas wesprzeć w walce z upadkiem Niemiec, w walce o naszą ojczyznę i o naszą tożsamość”.
„Podkreślając twarde stanowisko partii w sprawie imigracji, na kilka minut przed rozpoczęciem konwencji w mediach społecznościowych AfD odtworzono piosenkę „Send them back”. W centrum kongresowym sprzedawano kartki w stylu vintage z hasłami takimi jak „Zostaniesz deportowany” – informuje Reuters.
Decyzja AfD o zorganizowaniu konferencji w setną rocznicę zjazdu partii nazistowskiej w pobliskim Weimarze, gdzie Adolf Hitler ogłosił powstanie Hitlerjugend i wprowadził „rzymski salut” jako hitlerowskie pozdrowienie, wywołała oburzenie w Niemczech .
Historycy i politycy twierdzą, że termin konferencji jest celową prowokacją. AfD zaprzecza.
Przeczytaj także: