Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W rezerwatach będą stosować “bobrzą metodę”, w parkach narodowych – piętrzyć wodę, aby ratować wysychające torfowiska. To działania, które dzięki dofinansowaniu z funduszy unijnych mają poprawiać retencję wody, bezpieczeństwo klimatyczne, a nawet militarne. Ministerstwo Klimatu właśnie ogłosiło szczegóły.
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) uruchomił nabór na dofinansowanie projektów w zakresie odtwarzania mokradeł, renaturyzacji rzek i innych, które zwiększają naturalne zatrzymywanie wody. Szczegóły przedstawiono dziś (19.10) podczas konferencji w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.
Trwa jeszcze przyjmowanie wniosków (na w sumie 150 mln zł) od samorządów, organizacji pozarządowych oraz Lasów Państwowych. Większa pula (310 mln zł) była przeznaczona dla parków narodowych i Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska. Tam nabór jest już zamknięty, trwają analizy w sumie 19 wniosków.
Złożyły je parki narodowe oraz dyrekcje ochrony środowiska głównie (choć nie tylko) ze wschodu i północy kraju, bo renaturyzacja ma także odgrywać rolę w obronności, zgodnie z założeniami koncepcji Zielonej Tarczy Wschód. W myśl pomysłu zaproponowanego przez naukowców i zaakceptowanego przez rząd i wojsko, mokradła, rzeki oraz lasy mają stanowić naturalną barierę i uzupełniać fortyfikacje budowane obecnie przez armię.
Jak mówiła wiceministra Urszula Zielińska, renaturyzacja poprawi nasze bezpieczeństwo także wobec kryzysu klimatycznego, którego efekty — szczególnie w postaci suszy — widzieliśmy kolejny rok z rzędu.
RDOŚ W Białymstoku złożyła wniosek o 23 mln zł dofinansowania na działania w rezerwatach przyrody oraz obszarach Natura 2000. Prace zaczną się jeszcze w tym roku i będą realizowane do roku 2029.
- W ramach projektu będziemy wykonywali działania naśladujące przyrodę. Głównie wykorzystamy “beaver method”, czyli
będziemy próbowali robić to, co bobry: budować naturalne przetamowania z materiałów dostępnych na miejscu, jak drewno, skały, ziemia
- zapowiedział Adam Juchnik, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Przegradzanie rowów melioracyjnych ma zatrzymywać odpływ wody i przeciwdziałać suszy.
Na zdjęciu: tama bobrowa
Jak podkreślił, w miejscach szczególnie cennych przyrodniczo działania polegające na budowie typowych obiektów hydrotechnicznych “przyniosłyby więcej szkody niż pożytku”. Nawet przywożenie materiałów – jak ziemia – spoza rezerwatu może być zagrożeniem dla środowiska, bo wraz z nimi mogłoby trafić tam gatunki inwazyjne.
Zaletą wykorzystania takiej metody jest także brak formalności. – Ponieważ nie są to budowle hydrotechniczne, to nie trzeba mieć pozwoleń wodno-prawnych, pozwolenia na budowę itd. Wystarczy zgłoszenie – wyjaśnił Juchnik. Pewnym problemem może być to, gdy na tych samych ciekach wodnych Wody Polskie chcą prowadzić tak zwane „prace utrzymaniowe”, czyli na przykład czyszczenie koryta. Byłoby to przeciwskuteczne wobec działań renaturyzacyjnych. Dlatego instytucja chce zabezpieczać to w porozumieniach z zarządcą wód. Dodatkową “ochroną” jest to, że prace będą realizowane ze środków unijnych, których efekt trzeba wykazać.
Zatrzymywanie wody jest pilnie potrzebne również m.in. w Biebrzańskim Parku Narodowym, mówił OKO.press jego dyrektor Artur Wiatr. – I musimy zrobić wszystko, żeby ten negatywny trend zatrzymać, gdzie możemy. Nie ma czasu do stracenia — podkreślił.
Park złożył wniosek o dofinansowanie działań mających na celu poprawę stosunków wodnych w tak zwanym “trójkącie” tworzonym przez rzekę Ełk, rzekę Jegrznię oraz sztuczny Kanał Woźnawiejski, który powstał w XIX wieku. – Ten układ powodował osuszanie torfowisk i degradację siedlisk. Dlatego ten projekt jest nam bardzo potrzebny – mówił Wiatr.
Park chce zwiększyć piętrzenie wody na progach i jazach, a także stworzyć dwa nowe progi. Na sztucznym kanale powstaną ostrogi, dzięki którym woda będzie meandrować i spływać wolniej. – Będą wykonane za pomocą prostej techniki – niektóre drzewa, które w tej chwili rosną wzdłuż kanału, zostaną do niego powalone – wyjaśnił.
Powstanie też nowy system monitoringu wilgotności gleb i przepływu wody. Zgodnie z założeniami naturalna retencja wody ma zwiększyć się o 20 mln metrów sześciennych – to pojemność 8 tys. basenów olimpijskich.
Zdarza się, że renaturyzacja trafia na opór lokalnych społeczności. Tak jest na przykład w Narwiańskim Parku Narodowym, gdzie rolnicy protestują przeciwko spiętrzaniu wody w rzece, bo ich zdaniem prowadzi to do zalewania pól. Wiatr zapewnia, że nad Biebrzą “udaje się zaspokajać potrzeby i przyrody, i okolicznych rolników”.
- Czasem dochodzi do małych konfliktów. Staramy się wychodzić temu naprzeciw. Robimy spotkania, warsztaty, dajemy możliwość wykupu gruntów – wymieniał.
Pytana o obawy dotyczące takich konfliktów wiceministra Zielińska podkreśliła, że projekty będą realizowane w zdecydowanej większości na terenach Skarbu Państwa, jak parki narodowe czy Lasy Państwowe. – Jeżeli dobrze wdrożymy tego typu projekty, to również rolnicy odczują ulgę. Nie generujemy konfliktów, bo przyroda nie musi się konfliktować z rolnictwem. Ona mu sprzyja – podkreśliła.
W tym duchu ma też pozostawać nowy dokument dot. mokradeł i nie tylko – rządowa Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych. – Jest ona gotowa do decyzji na szczeblach rządowych. Trwają uzgodnienia międzyresortowe, w tym także z Ministerstwem Rolnictwa – poinformowała Zielińska.
Przeczytaj także: