Zielona Tarcza Wschód – mokradła zamiast betonu? Przygraniczne gminy są za, choć niewiele wiedzą
Łączymy ochronę przyrody z obronnością państwa — ogłaszało w maju z satysfakcją Ministerstwo Klimatu. Mijają miesiące a wokół pomysłu Zielonej Tarczy Wschód wciąż wiele znaków zapytania.
— Zielona Tarcza? Coś mi przemknęło w mediach, ale niewiele mi to mówi — przyznaje mieszkaniec wsi Kruszyniany, niecałe 4 kilometry od granicy z Białorusią. — To by się pewnie wiązało z pozyskiwaniem terenu, zakazami wejścia do lasów, ograniczeniami? — dopytuje.
Rządowy program Tarczy Wschód ma „wzmocnić odporność na ataki i wojnę hybrydową” i „odstraszać potencjalnych agresorów”. W pięciu województwach powstają linie obronne (takie jak okopy czy zapory przeciwczołgowe z betonowych jeży), a także zaplecze logistyczne i schrony.
Program ma także swój „komponent przyrodniczy”, który bazuje na zaproponowanej przez naukowców koncepcji „Zielonej Tarczy”. Wskazują oni, że odpowiednie zarządzanie środowiskiem może pomóc zarówno w zabezpieczeniu granicy, jak i poprawić stan przyrody.

Komentarze