0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: minister sprawiedliwościminister sprawiedliw...

Minister Żurek otrzyma mandat za to, że nie przepuścił pieszej

Małopolska Policja ustaliła, że minister popełnił wykroczenie i ma zapłacić mandat, tak jak każdy inny kierowca w takiej sytuacji. „Przyjmę mandat w tym tygodniu. Na tym polega odpowiedzialność” – napisał Żurek na X.

Co się wydarzyło?

„Policjanci Komendy Miejskiej Policji w Krakowie po przeanalizowaniu zebranych materiałów w postępowaniu o wykroczenie ustalili, że doszło do popełnienia wykroczenia. Minister Waldemar Żurek zgodził się zrzec immunitetu i przyjąć mandat karny. W sobotę dojdzie do finalizacji sprawy” – poinformowała w poniedziałek, 2 lutego Małopolska Policja.

W komentarzu dla Onetu podinspektor Katarzyna Cisło, rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie powiedziała, że w takiej sytuacji „policjanci nakładający mandat nie mają zbyt dużego pola manewru”.

„Za wymuszenie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych kierowca jest ukarany mandatem w wysokości 1500 zł oraz dodatkowo 15 punktami karnymi. Tak samo będzie w tym przypadku” – powiedziała Cisło.

„Tak, w ocenie Policji popełniłem wykroczenie” – napisał na X Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości. Dodał, że „nie będę chował się za immunitetem”, który przysługuje mu jako Prokuratorowi Generalnemu, i przyjmie mandat w tym tygodniu.

„Na tym polega odpowiedzialność. Nie ma świętych krów. Popełniłem błąd i biję się w piersi” – podkreślił minister.

Jaki jest kontekst?

Jak pisaliśmy w OKO.press, 27 stycznia podczas nagrania dla programu „Duży w maluchu” minister sprawiedliwości Waldemar Żurek prowadził Fiata 126p i udzielał wywiadu. Na filmie widać, że nie zatrzymał się przed przejściem, mimo że piesza już znajdowała się na pasach.

Prowadzący program – Filip Nowobilski, ostrzegł go w trakcie jazdy, mówiąc: „Proszę uważać!”, a potem dodał, że minister „prawie przejechał po tej pani”. „Nie no, gdzie, pani była jeszcze daleko. Proszę mi wierzyć, że ja naprawdę jeżdżę bezpiecznie” – mówił szef resortu sprawiedliwości.

Przeczytaj także:

Wkrótce po zdarzeniu sytuacja była licznie komentowana w mediach społecznościowych.

„Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji” – napisał wówczas szef resortu sprawiedliwości w mediach społecznościowych. „Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności”.

To, co wydarzyło się na ulicy Sądowej w Krakowie, szczegółowo opisał w OKO.press Piotr Pacewicz. W swoim tekście oprócz analizy reakcji i zachowania ministra po wypadku Pacewicz zwrócił również uwagę na niebezpieczny format, jakim są wywiady w samochodach. Według autora niosą zagrożenie dla ruchu – bez znaczenia, czy w roli kierowcy jest gość, czy dziennikarz.

Przeczytaj także:

Jak podaje Pacewicz, według policyjnych statystyk w 2024 roku na ogólną liczbę 21 519 wypadków, w których zginęło 1896 osób, „nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu” było przyczyną 1989 wypadków, czyli 9,2 proc. (z tego na prostym odcinku drogi – 1433, a na skrzyżowaniu – 556). Ogólnie na pasach doszło do 2769 wypadków (także z udziałem rowerzystów), w których zginęły 144 osoby, a rannych zostało 2780.

12:04 02-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Andrew Harnik / Getty Images via AFPFot. Andrew Harnik /...

Były ambasador Wielkiej Brytanii w USA opuszcza partię po ujawnieniu powiązań z Epsteinem

Peter Mandelson, były ambasador Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych, który jesienią został zwolniony ze stanowiska z powodu powiązań z Jeffreyem Epsteinem, skazanym za przestępstwa seksualne, zrezygnował z członkostwa w Partii Pracy po ujawnieniu nowych dokumentów w sprawie. Epstein miał wysłać ambasadorowi USA 75 tys. dolarów.

Co się wydarzyło?

Nazwisko byłego ambasadora i wielokrotnego ministra w rządach Tony'ego Blaira i Gordona Browna pojawiło się (ponownie) w ujawnionych w piątek, 30 stycznia, dokumentach Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych dotyczących sprawy seksualnego przestępcy Jeffreya Epsteina. Według tych materiałów około 20 lat temu – w latach 2003 i 2004 – Epstein dokonał płatności na rzecz Mandelsona w wysokości 75 tysięcy dolarów.

W niedzielę 1 lutego wieczorem Mandelson napisał list do Hollie Ridley, sekretarz generalnej Partii Pracy, w którym poinformował, że rezygnuje z członkostwa w partii. Mandelson napisał, że „nie chce sprawiać dalszego wstydu Partii Pracy” i dlatego odchodzi.

Jednocześnie były ambasador zaprzecza powiązaniom finansowym z przestępcą.

„Zarzuty, które uważam za bezpodstawne, dotyczące tego, że dokonywał on na moją rzecz płatności finansowych 20 lat temu, a o których nie mam żadnych zapisów ani wspomnień, wymagają mojego zbadania” – utrzymywał Mandelson.

W liście polityk również przeprosił kobiety i dziewczyny, „głosy powinny były zostać usłyszane już dawno wcześniej”.

Jak pisze BBC, byli koledzy Mandelsona z Partii Pracy popierają decyzję Mandelsona o opuszczeniu partii.

Posłanka Jo White powiedziała, że ​​całe zdarzenie związane z Mandelsonem i dokumentami Epsteina było „niezwykle bolesne”.

„Przynosi wstyd Partii Pracy, przynosi wstyd premierowi i szczerze mówiąc, przynosi wstyd samemu sobie” – stwierdziła White.

Mocniejsza krytyka płynie ze strony oponentów politycznych. Rzecznik Partii Konserwatywnej powiedział, że należy teraz wszczęć niezależne śledztwo w sprawie mianowania Mandelsona na ambasadora.

„Lord Mandelson jest całkowicie zhańbiony. Jednak Keir Starmer nie miał odwagi podjąć działania, pozwalając Mandelsonowi zrezygnować z Partii Pracy, zamiast go wyrzucić” – cytuje rzecznika Konserwatystów „The Guardian”. „Keir Starmer i jego szef sztabu mianowali Mandelsona ambasadorem mimo jego relacji z Epsteinem, a następnie odmówili działania, nawet gdy góra dowodów przeciwko niemu rosła”.

Jak pisze brytyjski dziennik, e-maile i inne dokumenty opublikowane w piątek „rzucają nowe światło na bliskość relacji między Epsteinem a lordem Mandelsonem”.

Christine Jardine, posłanka Liberalnych Demokratów, członkini komisji ds. kobiet i równości, powiedziała, że Mandelson powinien teraz zaoferować zeznania przed Kongresem USA.

„Uważam, że każdy, kto wie, co robił Epstein, ma moralny obowiązek wobec swoich ofiar, by pomóc władzom w każdy możliwy sposób” – powiedziała. „Społeczeństwo ma również prawo wymagać od swoich polityków określonych standardów i musimy zadbać, by tak było w tej absolutnie obrzydliwej sytuacji”.

Jaki jest kontekst?

Nowe opublikowane dokumenty związane ze sprawą skazanego miliardera Jeffreya Epsteina wskazują, że przekazał on tysiące funtów mężowi byłego ambasadora Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych, Petera Mandelsona.

Niedawno Mandelson oświadczył, że jego przyjaźń z Epsteinem była „najgorszym błędem”. Jednocześnie nadal zaprzecza, że wiedział o przestępstwach Epsteina. Wcześniej twierdził, że skompromitowany finansista nie dzielił się z nim szczegółami swojego życia seksualnego.

Mendelson został zwolniony ze stanowiska ambasadora we wrześniu 2025 roku przez premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera po ujawnieniu e-maili między nim a Epsteinem, które pokazały, że relacje między nimi „znacznie różniły się” od tego, co poinformował rząd.

Więcej o odtajnionych aktach Jeffreya Epsteina i skali afery wśród amerykańskich elit, wpływowych ludzi, biznesmenów i polityków pisał w OKO.press Radosław Korzycki:

Przeczytaj także:

10:37 02-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Najzimniejsza noc za nami. Silne mrozy nie ustępują

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał kolejne ostrzeżenie przed silnymi mrozami. Obowiązują ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia. W nocy na 3 lutego prognozuje do -29°C w niektórych regionach Polski.

Co się wydarzyło?

Dziś w Polsce mieliśmy bardzo mroźny poranek. Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej o 6:00 rano najzimniej było na północnym wschodzie, w Suwałkach temperatura spadła do -27,7°C, najwyższe temperatury były notowane w Zakopanem – -5,5°C.

Jak zapowiada IMGW, niskie temperatury utrzymają się w ciągu dnia. W poniedziałek temperatura maksymalna wyniesie -19°C na północnym wschodzie, około -13°C w centrum kraju, oraz najłagodniej – do -6°C, a miejscami -3°C na południowym zachodzie kraju. Na południu Polski miejscami możliwe będą słabe opady śniegu.

Dziś w większości kraju ma być słaby wiatr, nie dotyczy to niektórych miejsc na zachodzie, południu oraz nad morzem, gdzie może być porywisty. W północno-wschodniej połowie ma być słonecznie, w innych regionach wystąpi zachmurzenie umiarkowane i duże.

W poniedziałek rano IMGW zaktualizowało wcześniejszy komunikat o ostrzeżeniu przed silnymi mrozami. Aktualizacja dotyczy stopnia ostrzeżenia – z pierwszego na drugi w pónocno-wschodnich regionach kraju.

Według prognozy w nocy z 2 na 3 lutego temperatury mogą spaść od -29°C do -24°C, w nocy z 3 na 4 lutego nadal będą odczuwalnie niskie – od -20°C do -17°C. Temperatura maksymalna w dzień ma być od -15°C do -11°C. Wiatr o średniej prędkości 5-20 km/h.

Jaki jest kontekst?

Wcześniej synoptycy i służby ostrzegali przed mrozami, szczególnie na wschodzie kraju. Z niedzieli na poniedziałek miała być najzimniejsza noc tej zimy. W Suwałkach temperatura miała spaść nawet do -29°C, a odczuwalna miała być jeszcze niższa.

Jak pisaliśmy, sytuację pogodową monitoruje również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Wiceminister MSWiA Wiesław Szczepański polecił wojewodom i służbom baczne obserwowanie sytuacji. W związku z tym policja wysyła na ulice dodatkowe partole. Służby mają zwracać szczególną uwagę na osoby w kryzysie bezdomności oraz zwierzęta, które są szczególnie narażone na skutki silnych mrozów.

Według stanu na 1 lutego od wychłodzenia zmarło już 37 osób. Ta liczba jest najwyższa od 2022 roku. Wówczas, zimą 2021/2022, z powodu wychłodzenia organizmu umarły 44 osoby.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

07:38 02-02-2026

Prawa autorskie: fot. Państwowa Służba Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnychfot. Państwowa Służb...

Ukraina. 12 górników zginęło w rosyjskim nalocie

12 osób zginęło, a 7 zostało rannych w skutek uderzenia rosyjskiego pocisku na autobus w okolicach Pawłohradu w ostatnim dniu zadeklarowanego przez Trumpa wstrzymania ataków przez Putina

Co się wydarzyło?

Rosyjski dron uderzył w autobus odwożący z nocnej zmiany górników z miejscowej kopalni, której właścicielem jest prywatna firma DTEK. Atak miał miejsce w obwodzie dniepropetrowskim, kilkadziesiąt kilometrów od linii frontu.

Jak informuje Biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy atak odbył się w niedzielę, 1 lutego, około 15:45 czasu lokalnego. Rosjanie wykorzystali do tego co najmniej cztery drony. Według stanu na wczorajszy wieczór było wiadomo o 12 ofiarach śmiertelnych, 16 osób zostało rannych. W szpitalu pozostaje 14 osób, z czego 7 jest w stanie ciężkim.

Denys Szmyhal, wicepremier i minister energetyki Ukrainy w mediach społecznościowych napisał, że rosyjskie drony uderzyły w autobus służbowy jednego z przedsiębiorstw energetycznych w pobliżu kopalni „Terniwska” w rejonie Pawłogradzkim w obwodzie dniepropetrowskim. Nazwał atak „cynicznym” i „celowym”.

„Grupy śledcze policji rejestrują skutki ostrzału, zbierają dowody rzeczowe i dokumentują zbrodnię wojenną Rosji przeciwko ludności cywilnej w obwodzie dniepropetrowskim” – poinformowała ukraińska policja. Organy ścigania wszczęły postępowanie karne na podstawie art. 438 Kodeksu karnego Ukrainy – zbrodnie wojenne.

Oprócz tego w ciągu dnia 1 lutego wojska rosyjskie ostrzelali z artylerii i za pomocą dronów przyfrontowe miejscowości – Nikopol oraz Marganećką, Myriwską, Pokrowską i Chervonohryhoriwską hromady. Wskutek atak ranny został 72-letni mężczyzna, uszkodzonych zostało prawie 20 prywatnych domów, budynek wielopiętrowy, zniszczone zostały budynki gospodarcze, uszkodzonych zostało kilka linii energetycznych i gazociągów. W hromadzie Pokrowskiej zniszczonych zostało pięćdziesiąt prywatnych domów oraz placówka edukacyjna.

Skutki innych rosyjskich ataków dronowych

Wieczorem Wołodymyr Zełenski poinformował o ostatnich rosyjskich atakach w obwodzie dniepropetrowskim. Zaznaczył, że Rosjanie próbują zniszczyć logistykę – uderzają po ukraińskiej kolei. W obwodzie sumskim, w Konotopie, Rosjanie również celowali w infrastrukturę kolejową.

„Kolejarze reagują, naprawiają, starają się szybko wszystko naprawić i utrzymują połączenia między regionami” – napisał Zełenski.

Wcześniej wicepremier i minister odbudowy Oleksij Kułeba informował o intensywnych atakach bezzałogowcami na kolej, m.in. na stacji Synylnykowe w obwodzie dnipropetrowskim. Są uszkodzone wagony pociągów elektrycznych, wagony towarowe, lokomotywy, tory, sieci elektryczne, budynki administracyjne i produkcyjne.

„Rosja systematycznie próbuje sparaliżować transport – podobnie jak atakuje energetykę, wodę i ciepło. Ze względów bezpieczeństwa Ukrzaliznytsia [ukraińska kolej państwowa] zmuszona jest utrzymywać ograniczenia ruchu między Dniprem a Zaporożem” – napisał Kułeba. „Kolejarze pracują w niepokoju i pod ostrzałem, ale ruch nie ustaje. Rosja może niszczyć tory i wagony, ale nie jest w stanie złamać systemu, który utrzymuje integralność kraju”.

W niedzielę rosyjskie drony również atakowały w obwodzie zaporoskim, gdzie uderzyły w szpital położniczy. Sześć osób zostało rannych, w tym dwie kobiety, które w momencie ataku były na badaniach. Atak był kontynuowany w innej części miasta. Obrażenia odniósł czteroletni chłopczyk oraz dwie kobiety.

Jaki jest kontekst?

Do ataków doszło ostatniego dnia ogłoszonej przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa tygodniowej przerwy w atakach, którą miała jego zdaniem zadeklarować Rosja. I nie były to jedyne ataki rosyjskie podczas tego tygodnia.

Amerykańskie władze twierdzą, że organizowane przez nich rozmowy pokojowe już wkrótce przyniosą pozytywne rozwiązanie, jednak nie wskazuje na to ani sytuacja na froncie, ani przeciągające się i odwoływane rundy rozmów. Kością niezgody są ewentualne ustępstwa terytorialne ze strony Ukrainy, na które nalegają także Stany Zjednoczone. Według ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego kolejna runda rozmów ma się odbyć w połowie tygodnia w Abu Zabi, nie potwierdziły tego jednak ani źródła amerykańskie, ani rosyjskie.

Więcej o rozmowach pokojowych w tekście Agnieszki Jędrzejczyk:

Przeczytaj także:

17:32 01-02-2026

Prawa autorskie: FOT. AP/Adam GrayFOT. AP/Adam Gray

5-letni Liam wychodzi na wolność. Chłopca zatrzymało ICE

Sąd federalny nakazał uwolnić 5-letniego chłopca i jego ojca, których zatrzymały służby imigracyjne (ICE) w Minneapolis. Adrian Alexander Conejo Arias razem z synem mają opuścić ośrodek detencyjny do najbliższego wtorku.

Co się wydarzyło?

„Sprawa ma swoje źródło w nieprzemyślanej i niekompetentnie realizowanej przez rząd polityce codziennego wypełniania limitów deportacyjnych, najwyraźniej nawet kosztem traumatycznych przeżyć dzieci” – orzekł w sobotę, 31 stycznia, sędzia Fred Biery, którego cytuje „Gazeta Wyborcza”.

Sąd federalny orzekł, że działania służb ICE były pozbawione ludzkiej przyzwoitości. Nakazał wypuszczenie ojca i syna, a podczas wsześniejszej rozprawy, 27 stycznia, zablokował ich deportację. „Obserwacja ludzkich zachowań potwierdza, że dla niektórych spośród nas perfidna żądza nieograniczonej władzy i okrucieństwo w dążeniu do niej nie znają granic i są pozbawione ludzkiej przyzwoitości” – ogłosił sędzia Biery.

Jaki jest kontekst?

5-letni Liam i jego ojciec zostali zatrzymani przez ICE 20 stycznia. Służby zatrzymały dziecko tuż przed domem, kiedy Liam wracał z przedszkola – a potem usiłowali wykorzystać go jako przynętę. Kuratorka Zena Stenvik dziennikarzom przyznała, że jeden z agentów zaprowadził chłopca do drzwi i kazał mu zapukać sprawdzając, czy ktoś jeszcze jest w domu.

Rodzina przybyła do Stanów Zjednoczonych z Ekwadoru w grudniu 2024 roku. Złożyła wniosek o azyl, który do dziś nie został rozpatrzony.

Zdjęcie Liama – przestraszonego chłopa w dziecęcej czapce z uszami królika i plecakiem ze Spider-Manem, który stoi przodem do boku radiowozu, obiegło cały świat. „El Pais” napisało, że fotografia ta już stała się symbolem bezwzględnego charakteru represji imigracyjnych prezydenta Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych.

Adwokat rodziny podnosi bowiem, że chłopcem mogli zaopiekować się inni, zaprzyjaźnieni dorośli – ale mimo to ICE zdecydowało o zatrzymaniu dziecka i osadzenie go w ośrodku.

Przez Stany Zjednoczone przetaczają się protesty przeciwko brutalnym działaniom ICE, w tym śmierci Alexa Pretty'ego, Renee Good, Geralda Camposa czy Keith Portera Jra. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, „w sobotę o północy w USA wstrzymano finansowanie kilkudziesięciu agencji federalnych, co doprowadziło do częściowego shutdownu, czyli zawieszenia działalności rządu. Powodem była odmowa Demokratów głosowania za ustawą o finansowaniu DHS, który nadzoruje ICE”.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: