0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:10 29-05-2026

Prawa autorskie: Foto Genya SAVILOV / AFPFoto Genya SAVILOV /...

Nawrocki: odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego

Prezydent Ukrainy nadał w środę jednej z jednostek Sił Zbrojnych imię "Bohaterów UPA”. Upamiętnił w ten sposób winnych rzezi wołyńskiej, w której zamordowano co najmniej kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Prezydent Nawrocki chce za ten gest odebrać Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Premier Tusk próbuje załagodzić konflikt

Co się wydarzyło?

W środę 27 maja prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”. Tłumaczył, że zrobił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.

Decyzja ta z polskiego punktu widzenia jest niezwykle kontrowersyjna. Zareagował na nią prezydent Karol Nawrocki, który uważa, że prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu powinien zostać odebrany Order Orła Białego. W piątek Nawrocki zaproponował, by sprawą zajęto się już 8 czerwca na najbliższym posiedzeniu Kapituły Orderu.

W rozmowie z mediami Karol Nawrocki swoją ostrą reakcję tłumaczył tym, że

”gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji".

Dodał, że wspieranie Ukrainy w wojnie z przeciwko Rosją i przeciwko „bandycie, którym jest Władimir Putin” jest strategicznym celem Polski, jednak decyzję prezydenta Żeleńskiego skrytykował, mówiąc, że "tak nie buduje się relacji między narodami”.

W piątek głos na ten temat zabrał premier Donald Tusk, który stara się załagodzić spór pomiędzy prezydentami Polski i Ukrainy.

„Mamy bardzo poważny problem. Decyzja prezydenta Zełenskiego narusza naszą wrażliwość historyczną i moim zdaniem niepotrzebnie znowu wynosi na dość niepokojący poziom kwestię różnic historycznych, różnych interpretacji – mówił premier Donald Tusk.

„Każdy naród ma prawo do swoich interpretacji, ale prezydent Zełenski i nasi ukraińscy przyjaciele muszą być świadomi, co znaczy z punktu widzenia każdej Polki i Polaka to ponure dziedzictwo UPA. Ta decyzja jest niepokojąca z punktu widzenia naszych relacji” – dodał Tusk.

Premier skrytykował też reakcję prezydenta Nawrockiego.

„Ta decyzja jest podobnym krokiem, bardzo bym chciał, żeby prezydenci obu krajów mądrze dbali o to, żeby nasze relacji były jak najlepsze. Dla Polski i dla Ukrainy nasza przyjaźń, współpraca, sojusz wobec zagrożenia rosyjskiego to jest coś bezcennego. Oczekiwałbym od obu prezydentów, żeby potrafili się wznieść ponad historyczne emocje i próbować budować trudną, ale konieczną przyjaźń polsko-ukraińską – powiedział Donald Tusk.

Podkreślił, że każdy, kto będzie podpalał ogień pod relacje polsko-ukraińskie, robi fatalny błąd.

Jaki jest kontekst?

W lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) zaatakowała ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Członkowie UPA zamordowali wówczas (według różnych szacunków) od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. ludzi, w tym kobiety i dzieci.

Ta zbrodnia ludobójstwa nazywana jest rzezią wołyńską, która od lat jest kością niezgody pomiędzy Polską i Ukrainą.

To dlatego decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA” wywołało w Polsce tak ogromne emocje.

Instytut Pamięci Narodowej zareagował w czwartek, oświadczając, że "budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji”.

W piątek wydarzenia komentował również szef MSWiA Marcin Kierwiński.

„To zła decyzja pana prezydenta (Żeleńskiego – przyp. red.), natomiast też nie chciałbym, abyśmy szli takimi właśnie histerycznymi reakcjami. (… ) to, że pan prezydent Zełenski zrobił błąd, to jest fakt. Nie ma w ogóle co dyskutować, powinien rozumieć wrażliwość historyczną Polaków, zwłaszcza że Polska jest krajem, który najbardziej pomaga Ukrainie. Natomiast cały czas pamiętajmy o tym, co jest najważniejsze. Najważniejsze jest pokonanie imperializmu rosyjskiego – powiedział minister Kierwiński w porannej rozmowie RMF FM.

Minister zapowiedział również, że na decyzję prezydenta Żeleńskiego na pewno zareaguje odpowiednio polski MSZ.

Tymczasem Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował w piątek rano, że doszło już do rozmowy w tej sprawie wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem.

„Jednoznacznie negatywnie oceniamy nadanie ukraińskiej jednostce imienia Bohaterów UPA" – napisał w piątek rano Maciej Wewiór na portalu X.

Rzecznik podkreślał, że decyzja Żeleńskiego "rani pamięć o ofiarach tej organizacji i „może być wykorzystana przez propagandę Rosji, która chce nas podzielić i podważyć wsparcie dla broniącej się Ukrainy. Kwestię tę podnosimy w rozmowach z partnerami z Ukrainy”.

Przeczytaj także:

W Polsat News z kolei wypowiadał się na ten temat mer Lwowa Andrij Sadowy.

„Jak słyszę, że prezydent Nawrocki chce odebrać order prezydentowi Zełenskiemu, to jestem bardzo zdziwiony, czy to jest dobry czas” – mówi Sadowy.

„Każde państwo ma swoich bohaterów. To jest nasza historia i wspieramy ją. Były ciężkie czasy między Polakami i Ukraińcami, ale teraz jesteśmy z jednej strony, walczymy z Rosją, która atakuje demokrację, nie tylko w Ukrainie — powiedział mer Lwowa.

„Jestem przekonany, że ta debata będzie bardzo korzystna dla Rosji i ona będzie to wykorzystywać. Musimy pamiętać, że każde państwo ma swoich bohaterów. Nie wiemy, jak to dokładnie było 50-100 lat temu. Często ta historia była przekręcana. Rosja wszystko zrobiła, żeby informacje nie były wiarygodne na 100 proc. Znam wypadki, kiedy sowiecka armia ubierała mundury UPA — mówił Sadowy, próbując tłumaczyć zarówno stronę Ukraińską dziś, jak i UPA wtedy.