Od październikowego zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem minęło ponad pól roku. W tym czasie zabitych, według Ministerstwa Zdrowia Gazy, zostało przynajmniej 830 Palestyńczyków, a Izrael samowolnie przesunął granicę kontrolowanej przez siebie strefy
Na zdjęciu – żółte betonowe bloki, które wyznaczają granicę strefy, którą kontroluje izraelskie wojsko. Photo by Bashar Taleb / AFP
Trwająca dwa lata – od października 2023 do października 2025 – wojna w Strefie Gazy, będąca odpowiedzią na atak Hamasu z 7 października, przyniosła ponad 70 tysięcy ofiar po stronie palestyńskiej i około 2 tysięcy po stronie Izraela.
Kampania pełna dobrze udokumentowanych zbrodni wojennych Izraela relacjonowana na żywo przez social media doprowadziła na całym świecie do protestów, bojkotów i fali spadków poparcia dla tego państwa. Globalna presja na stabilne rozwiązanie pokojowe jako jeden z czynników przyczyniła do przyjęcia przez strony tzw. 20 punktowego planu Trumpa z 10 października 2025, który miał deeskalować sytuację, doprowadzić do rozbrojenia Hamasu i wycofania się Izraela ze Strefy Gazy.
Jak na razie plan wydaje się jednak działać na korzyść tylko jednej ze stron: Izraelskie wojsko dalej atakuje Palestyńczyków (mówimy o przynajmniej 830 zabitych i 2350 rannych od zawieszenia broni) i zagarnia dodatkowy teren zamiast się wycofywać. Dla kontrastu, jak donoszą izraelskie źródła, IDF stracił od października do lutego w Gazie pięciu żołnierzy – w tym cześć w wyniku tzw. friendly fire. W obecnej sytuacji Hamas odmawia rozbrojenia, a Amerykanie i siły międzynarodowe wstrzymują się przed poważną ingerencją w politykę Izraela w Gazie.
Załącznikiem do 20-punktowego planu pokojowego Trumpa była mapka Strefy Gazy, na której wyznaczono cztery linie. Miały one określać obszar podlegający kontroli izraelskiego wojska na różnych etapach pierwszej fazy porozumienia pokojowego. Głównym założeniem tego systemu było stopniowe wycofywanie się IDF z Gazy i oddawanie nad nią kontroli Palestyńczykom i siłom pokojowym.
Linia niebieska, najbliższa wybrzeżu, określała pozycje IDF w momencie podpisania przez strony planu pokojowego. Izraelskie wojsko kontrolowało wtedy ponad 80 proc. strefy Gazy.
Żółta linia – ta, do której IDF miał się wycofać w październiku 2025 i trzymać do teraz – przyznawała mu kontrolę nad 53 proc. strefy.
Kolejna, czerwona linia znajduje się jeszcze dalej i przyznaje IDF kontrolę wojskową jedynie nad około 1/3 całości Strefy. Izraelskie wojska miały się nad nią wycofać po powstaniu i wprowadzeniu do Gazy Międzynarodowych Sił Bezpieczeństwa (ISF), według standardu określonego w Planie Trumpa.
Ostatnia, błękitna i kreskowana linia określa strefę buforową, za którą wojsko izraelskie powinno się wycofać ostatecznie. Plan jednak nie określa szczegółowo procedur tego wycofania, ograniczając się do określenia ogólnych zasad rozwiązań pokojowych.
W punkcie szesnastym Planu czytamy:
“Izrael nie będzie okupował ani anektował Strefy Gazy. W miarę jak ISF będzie ustanawiać kontrolę i stabilność, Siły Obronne Izraela (IDF) będą się wycofywać zgodnie z ustalonymi standardami, kamieniami milowymi oraz ramami czasowymi powiązanymi z demilitaryzacją, które zostaną uzgodnione między IDF, ISF, gwarantami oraz Stanami Zjednoczonymi, z celem zapewnienia bezpiecznej Gazy, która nie będzie już stanowić zagrożenia dla Izraela, Egiptu ani ich obywateli.
W praktyce IDF będzie stopniowo przekazywać zajmowane terytorium Strefy Gazy ISF zgodnie z porozumieniem zawartym z władzami przejściowymi, aż do całkowitego wycofania się z Gazy, z wyjątkiem obecności w strefie bezpieczeństwa, w której pozostanie do czasu, aż Gaza będzie odpowiednio zabezpieczona przed jakimkolwiek odradzającym się zagrożeniem terrorystycznym.”
Obecnie IDF uznaje niechęć Hamasu do rozbrojenia się za trwające zagrożenie terrorystyczne. Hamas argumentuje, że rozbrojenie się w sytuacji aktywnych ataków ze strony IDF, braku międzynarodowych sił pokojowych i brak informacji o kolejnych etapach realizacji planu pokojowego nie jest możliwe.
Ponad pół roku po podpisaniu zawieszenia broni, negocjacje na temat dalszych punktów utknęły w martwym punkcie. Nie znamy daty wycofania się Izraela do kolejnej linii i nie wiemy, kiedy możemy ją poznać.
Z kolei organizacja i rozmieszczenie ISF (którym miały przewodzić wojska indonezyjskie) zostały wstrzymane w martwym punkcie z powodu wojny Izraela i USA z Iranem. Ponadto, w maju 2026 Reuters doniósł, że Centrum Koordynacji Cywilno-Wojskowej, organ zarządzany przez armię USA, działający w pobliżu Strefy Gazy, którego misją miało być monitorowanie zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem oraz zwiększenia dostaw pomocy dla oblężonych Palestyńczyków, ma zostać zamknięte.
Zamknięcie Centrum byłoby kolejnym sygnałem, że pokojowy plan Donalda Trumpa się rozpada. Chociaż formalnie nie oznacza ono rezygnacji administracji Trumpa z realizacji planu, rezygnacja z fizycznej obecności USA i próby kontroli i monitorowania obu stron na miejscu de facto oznacza przyzwolenie na dalsze łamanie zapisów porozumienia.
Część Palestyńczyków w Gazie wyrażała już w październiku 2025 roku obawy, że Żółta Linia, planowana jako tymczasowa linia zawieszenia broni, może stać się trwałą granicą. Przesuwanie granicy oraz umacnianie jej kolejnymi posterunkami niestety wzmacnia tę tezę. W grudniu 2025 roku szef Sztabu Generalnego Izraela, Ejal Zamir, określił Żółtą Linię jako „nową linię graniczną” Izraela, informując, że zamierza utrzymać swoje obecne pozycje wojskowe w Strefie Gazy.
Korzystając z okazji, izraelskie wojsko miało zagarnąć ponownie więcej terenów w Gazie. IDF nie przekroczył jednak Żółtej Linii – przesunął ją zamiast tego w głąb Gazy, co jest parodią praworządności. Linię tę wyznaczają dziś betonowe, pomalowane na żółto bloki rozmiaru około metr na metr, w których znajduje się metalowy pręt z tabliczką informacyjną.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy bloki te miały być przepychane regularnie przez izraelskie wojsko metodą żabich skoków: najpierw na granicy obecnej linii budowane są umocnione posterunki i gromadzone jest wojsko, następnie linie są przesuwane o kilkadziesiąt, kilkaset metrów. Budynki znajdujące się w “nowej” żółtej strefie są niszczone, Palestyńczycy przesiedlani przymusowo a Izrael twierdzi, że żółta linia przebiegała tam od zawsze. Następnie proces się powtarza. Już w listopadzie o takich praktykach donosili korespondenci miejscowi Al-Dżaziry. Inną taką manipulację, która miała mieć miejsce w grudniu, Reuters opisał w styczniu. W międzyczasie taką praktykę potwierdził szereg innych podmiotów: The Guardian, organizacja Forensic Architecture (opierająca się na zdjęciach satelitarnych), izraelska gazeta Haaretz czy bazująca na wyznaniach żołnierzy IDF izraelska organizacja Breaking the Silence.
W marcu problem odnotowało ONZ. UNRWA użyła określenia “Pomarańczowa Linia” dla określenia samowolnej lini ustalonej przez Izrael. Poinformowała, że po przesunięciu „Pomarańczowej Linii” do przodu, 10 obiektów przeznaczonych dla Palestyńczyków (w tym schronienia awaryjne dla osób przesiedlonych) agend pomocowych ONZ znajduje się teraz po jej niewłaściwe, izraelskiej stronie.
W kwietniu, w pierwszych publicznych komentarzach dotyczących rozszerzonej strefy kontrolowanej przez COGAT – izraelską agencję wojskową, która kontroluje dostęp do Strefy Gazy – poinformowała, że wyznaczyła obszary przylegające do Żółtej Linii, w których organizacje międzynarodowe, w tym humanitarne, są zobowiązane do koordynowania swoich działań z wojskiem. Stanowisko to jest pośrednim przyznaniem się do roszczenia sobie kontroli nad terenami wykraczającymi poza Żółtą Linię.
Jak donosi Reuters, od połowy marca co najmniej trzech Palestyńczyków współpracujących z zagranicznymi organizacjami pomocowymi – dwóch z UNICEF i jeden ze Światowej Organizacji Zdrowia – zginęło w izraelskich atakach na obszarze między żółtą a “pomarańczową” linią.
COGAT odmówił komentarza na pytanie, jak często aktualizuje i przekazuje organizacjom pomocowym mapy pokazujące przebieg samowolnie zaktualizowanej linii oraz czy poinformował o jej położeniu palestyńskich cywilów.
W 2025 roku większość z około 2 milionów mieszkańców Gazy przebywała w zachodniej części kontrolowanej przez Palestyńczyków (w wymiarze politycznym – głównie Hamas). Szacunki liczby osób pozostających na wschód od linii są różne. W The Atlantic możemy przeczytać:
“Szacuje się, że mniej niż 2 procent z 2 milionów mieszkańców Strefy Gazy mieszka po stronie linii kontrolowanej przez Siły Obronne Izraela”
Według Wall Street Journal:
“Setki Palestyńczyków mieszkają obecnie po izraelskiej stronie Żółtej Linii, podczas gdy reszta z dwóch milionów mieszkańców Strefy Gazy żyje po stronie kontrolowanej przez Hamas. Wśród nich są mieszkańcy Gazy, którzy podczas wojny wypowiadali się przeciwko Hamasowi i teraz obawiają się odwetu ze strony organizacji uznawanej przez USA za terrorystyczną “
Proces przesuwania żółtych bloków i powiększania terytorium podlegającemu izraelskiej kontroli ma charakter stały: z początkowych 53 proc. terytorium Gazy w październiku, IDF miał skoczyć do 56 proc. pod swoją kontrolą w styczniu, 58 proc. w kwietniu i 59 proc. w maju. O ile 6 proc. całej Strefy to obecnie najczęściej cytowana liczba zagrabionego terenu, niektóre źródła (Reuters) sugerują, że może być to nawet dodatkowe 11 proc. W efekcie dwumilionowa populacja jest stłoczona na coraz mniejszym skrawku ziemi.
W relacjach medialnych powtarza się opis sytuacji Palestyńczyków, którzy zasypiają po jednej stronie Żółtej Linii i budzą się po drugiej i zazwyczaj są zmuszeni do pozostawienia swoich tymczasowych domów w pośpiechu, pod groźbą przemocy. Ciągle przesuwanie się żółtych linii odcina dostęp do m. in. ujęć wody czy punktów pomocy medycznej, ma też dezorientować mieszkańców Gazy. Większość gruntów rolnych oraz przejście graniczne z Egiptem znajdują się pod kontrolą Izraela. Linia stale się przesuwa i jest częściowo nieoznaczona.
Gazańczycy często nie wiedzą, gdzie dokładnie ona przebiega w danym dniu czy miesiącu i odnotowano wiele przypadków, gdy ludzie ginęli w jej pobliżu podczas wykonywania codziennych czynności, takich jak zdobywanie wody czy zbieranie drewna na opał. Według Haaretz, do marca ponad dwustu Gazańczyków miało być zabitych w pobliżu Żółtej Linii z powodu jej przekroczenia lub przebywania w jej okolicy. W Le Monde czytamy, że Palestyńczycy mają padać ofiarą ostrzału za samo przebywanie czy mieszkanie w okolicy Linii, mimo, że przebywają po stronie “palestyńskiej”.
Biorąc pod uwagę fakt, że Izrael wciąż ogranicza dostęp pomocy humanitarnej do enklawy, panujące podczas zawieszenia broni warunki życia Palestyńczyków wydają się jedynie trochę lepsze od tego od warunków otwartej wojny.
Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim
Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim
Komentarze