0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

21:40 21-01-2026

Nawrocki w Republice o spotkaniu z Trumpem: „Powiedziałbym Putinowi, co myślę”

„Zaproszenie dla Polski, dla prezydenta Polski do Rady Pokoju jest dowodem na poważne traktowanie Polski” – powiedział Nawrocki. Uchylił się jednak od odpowiedzi na pytanie, czy przyjął zaproszenie. Decyzję zwalił na rząd. A Trump podobno wykazał się zrozumieniem

Co się wydarzyło

Po spotkaniu prezydenta RP z Donaldem Trumpem, które odbyło się w środę 21 stycznia 2026 w Davos, nie było żadnego ofiacjalnego komunikatu. Karol Nawrocki udzielił jednak wywiadu Telewizji Republika.

Michałowi Rachoniowi, który prowadził rozmowę, Nawrocki opowiadał, że spotkanie dotyczyło przede wszystkim kwestii bezpieczeństwa, a Trump potwierdził deklaracje dotyczące obecności wojsk amerykańskich w Polsce:

„Karol, prezydencie, to o czym rozmawialiśmy jest trwałe, stałe, a Stany Zjednoczone są sojusznikiem Polski, więc to oczywiście cieszy” – cytował Trumpa Nawrocki.

Prezydenci mieli też rozmawiać o kwestiach gospodarczych, w tym o grupie G20. Jak zwykle Nawrocki zaznaczył, że ze względu na jego osobistą relację z Trumpem, stosunki Polski z USA są lepsze niż w przypadku innych europejskich krajów. Nawrocki mówił, że „wyczuwa się to napięcie” [między USA a resztą Europy]: „natomiast szczęśliwie omija to dzisiaj Polskę, nasza relacja jest mocna, stabilna”.

Najważniejsza część rozmowy dotyczyła kwestii, która wzbudziła wielkie emocje, zaproszenia do udziału w Radzie Pokoju

„Oczywiście w obliczu Władimira Putina gdybym występował z nim w jednym panelu czy przy jednym spotkaniu, nie zabrakłoby mi siły i energii do tego, aby powiedzieć mu co myślę” – zaczął odpowiedź Nawrocki.

Zapewnił, że na wielu międzynarodowych spotkaniach mówi, że nie ufa Władimirowi Putinowi oraz podkreśla „kwestię i rosyjskiego imperializmu, i imperializmu sowieckiego”. Dodał, że nie jest zwolennikiem obecności Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ: „Uważam, że państwo, które jest agresorem tak brutalnym nie powinno być w takich strukturach”.

Jednocześnie Nawrocki stwierdził: „Zaproszenie dla Polski, dla prezydenta Polski do Rady Pokoju w celu rozwiązywania konfliktów światowych, w tym także konfliktu na Bliskim Wschodzie jest dowodem na poważne traktowanie Polski. Prezydent Trump tak traktuje Polskę”.

Jednak Nawrocki nie potwierdził, że zaproszenie przyjmuje. Dlaczego? Odwołał się do porządku konstytucyjnego. Mówił, że jako prezydent ma szerokie kompetencje, a polski rząd je łamie, nie pozwolając mu powołać ambasadorów. Ale w tym szczególnym przypadku to rząd musi wyrazić zgodę.

„Mówiliśmy o tym, że udział polski jest oczywiście ważny, potrzebny w Radzie Pokoju, moje wsparcie dla prezydenta Trumpa jest niezachwiane i wsparcie prezydenta Trumpa dla Polski, natomiast abyśmy mogli podpisać w pełni, nie tylko w pewne zobowiązanie intencjonalne, polityczne, indywidualne, nie chcę powiedzieć osobiste, w imieniu narodu polskiego, to tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną i o tym rozmawialiśmy dziś z prezydentem Donaldem Trumpem i to jeszcze raz powtórzę, to zostało przyjęte z wielkim zrozumieniem”.

Jaki jest kontekst

Polska otrzymała zaproszenie do Rady Pokoju jako jeden z 60 krajów. Wedle pierwotnego pomysłu amerykańskiej administracji Rada miała czuwać nad wprowadzaniem pokoju w Strefie Gazy. Jednak wyewaluowała w ciało, które w założeniach przypomina ONZ. Stali członkowie mieliby wnosić opłatę: miliard dolarów.

Szczegółowo opisywał pomysł na tę fantazyjną instytucję Jakub Szymczak:

Przeczytaj także:

Kilka krajów potwierdziło chęć udziału w Radzie: Kanada, Argentyna, Kazachstan czy Wietnam. Odmówił prezydent Francji Emmanuel Macron i za to Trump zagroził drakońskimi cłami na szampana. To już nieaktualne, bo Trump odwołał cła.

Zaproszenie do Rady postawiło Karola Nawrockiego w niewygodnej sytuacji. Opierając swój prezydencki wizerunek na szczególnej relacji z Trumpem, Nawrocki nie mógł wprost propozycji odrzucić. Jednak dla polityka, który szczyci się tym, że przez rosyjski reżim został wpisany na listę ściganych, perspektywa toworzenia razem z Putinem „bardziej elastycznego i efektywnego międzynarodowego mechanizmu budowania pokoju”, wydawała się nieszczególnie kusząca.

Nawrocki wybrnął z tej sytuacji retorycznie, zapewniając, że dałby Putinowi popalić.

A jednocześnie powołał się na faktycznie obowiązujace polskie prawo, które nie pozwala prezydentowi przystępować do międzynarodowych organizacji bez zgody rządu.

To bodaj pierwsza sytuacja, gdy Nawrocki nie próbował poszerzyć swoich konstytucyjnych kompetencji i przekonywać, że nie potrzebuje rządu, żeby podejmować decyzje.

Wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że przekazało prezydentowi opinię, która przypomina, że do podpisania umowy międzynarodowej potrzebna jest zgoda Rady Ministrów.