0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:25 19-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Jim WATSON / AFPFot. Jim WATSON / AF...

Netanjahu zachęca Irańczyków do wyjścia na ulice. „Patrzymy na was z góry”

Premier Izraela wciąż liczy na to, że bombardowania doprowadzą do narodowego zrywu, który obali irański reżim. Eksperci wskazują, że to myślenie życzeniowe

Co się wydarzyło

Nowruz, czyli Perski Nowy Rok, świętuje się od 19 do 21 marca. Rodzinne celebracje poprzedza starożytne święto ognia (Chaharshanbe Suri), które przez reżim postrzegane jest jako pogański zwyczaj. Podczas jego obchodów często dochodziło do protestów. Do wyjścia na ulice także w tym roku, pomimo wojny, zachęcał Irańczyków premier Izraela Benjamin Netanjahu.

„Nasze samoloty atakują terrorystów na ziemi, na skrzyżowaniach, na placach miejskich” – mówił Netanjahu 17 marca, ogłaszając zabicie Alego Laridżaniego, drugiego po Alim Chameneim najważniejszego irańskiego polityka, który zginął podczas amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem. „Ma to na celu umożliwienie dzielnemu narodowi Iranu świętowanie Święta Ognia” – mówił Netanjahu.

„Świętujcie i Wesołego Nowego Roku” – apelował Netanjahu, zapewniając, że Izrael ochroni ewentualnych protestujących. „Patrzymy na was z góry”.

Jaki jest kontekst

Nie pierwszy raz premier Izraela otwarcie wyraża nadzieję, że bombardowania i eleminacja kluczowych polityków irańskiego reżimu będzie bodźcem do narodowego powstania i obalenia obecnej władzy w Teheranie.

„Zwracam się do irańskiego narodu" – mówił Netanjahu podczas konferencji prasowej w ubiegłym tygodniu. „Zbliża się chwila, w której będziecie mogli wyjść na ulice w imię wolności. Stoimy po waszej stronie i pomagamy wam. Ale ostatecznie wszystko zależy od was”.

Amerykanie również przekonywali, że ich działania wojskowe mogą prowadzić do masowego zrywu. Jednak 13 marca prezydent Donald Trump wywiadzie dla Fox News pierwszy raz przyznał, że to coraz mniej prawdopodobne. „Mówią, że jeśli ktokolwiek będzie protestował, zabiją go na ulicy. Myślę, że to ogromna przeszkoda dla ludzi, którzy nie mają broni” – mówił prezydent USA.

Irańczycy nie zdążyli otrząsnąć się z tragedii z początku roku, gdy reżim krwawo stłumił protesty, zabijając dziesiątki tysięcy osób.

Szef irańskiej policji Ahmadreza Radan na antenie państwowej telewizji już po wybuchu wojny groził potencjalnym demonstrantom. „Od tej pory, jeśli ktoś będzie działał z polecenia wroga, nie będziemy już traktować go jako protestującego ani nikogo w tym rodzaju. Będziemy go uważać za wroga i traktować tak, jak traktujemy wroga” – zapowiedział.

Jak podaje The New York Times, Izrael stara się osłabić zdolność operacyjną irańskich służb bezpieczeństwa. Głównym celem jest Basidż, czyli ochotnicza milicja znana z brutalnego tłumienia protestów. Przerwanie łańcucha dowodzenia miałoby utrudnić skuteczne działanie szeregowych członków formacji, a nawet dezercję. A mowa o milionie osób. Tyle że dobrze uzbrojonych i walczących o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo swoich rodzin.

Dlatego według większośćci ekspertów, nadzieje na powstanie to myślenie życzeniowe. „Istnieje ogromna nienawiść do Islamskiej Republiki” – mówi Vali Nasr, profesor studiów bliskowschodnich na Uniwersytecie Johna Hopkinsa. „Ale obecnie panuje również nienawiść do Stanów Zjednoczonych i Izraela oraz poważne obawy o przyszłość kraju”.

Społeczeństwo 90 mln kraju jest rozdarte: część może i wierzy, że amerykańsko-izraelskie bomby ich wyzwolą, ale boją się aparatu represji.

Przeczytaj także: