Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Rafał Szczepankowski / Agencja Wyborcza.plFot. Rafał Szczepank...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

W ramach unijnego programu inwestycji w zbrojenia i w przemysł zbrojeniowy SAFE Polska ma otrzymać pożyczkę opiewającą na 44 mld euro na sfinansowanie wydatków wojskowych. W środę 4 marca prezydent Karol Nawrocki oraz prezes NBP Adam Glapiński zaproponowali „konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywę” dla tej pożyczki w formie programu SAFE 0%.

W ramach tego programu do budżetu państwa miałoby wpłynąć 185 mld zł. Nie byłby to kredyt, więc nie trzeba by było go spłacać. Co więcej, nie wchodziłyby żadne mechanizmy warunkowości. Jak ten program miałby działać?

Przeczytaj także:

Nic nie wiadomo

Jak tłumaczył w środę prezes NBP oraz podkreślał dzień później, na pewno nie poprzez sprzedaż złota ani nie poprzez luzowanie ilościowe jak to miało miejsce w trakcie pandemii. Jedyne, o czym zostaliśmy poinformowani, to o tym, że do tego sfinansowania zbrojeń ma posłużyć złoto, które NBP nagromadził, a którego wartość znacząco urosła w ostatnich latach.

W wyniku braku informacji ekonomiści zaczęli spekulować, że NBP zamierza wykorzystać do tego operację repo (repurchase agreement). W jej ramach bank zawarłby umowę, na mocy której najpierw sprzedałby złoto, co doprowadziłoby do powstania zysku NBP, który następnie na mocy ustawy praktycznie cały (95%) trafiłby do budżetu państwa.

Następnie całe to złoto zostałoby odkupione. Na to, że tak ma to wyglądać, wskazują pośrednio wpisy Leszka Skiby, doradca prezydenta Karola Nawrockiego. Jednakże nadal opieramy się głównie na przypuszczeniach.

Co więcej, niewiadome nie kończą się na tym.

  • Kiedy pierwsze wpłaty trafiłyby do rządu? Wiadomo, że w przyszłości, ale w jakiej konkretnie – nie sprecyzowano.
  • W ilu ratach środki trafiałyby do rządu? Z czwartkowej wypowiedzi prezesa NBP wynika, że co najmniej w kilku.
  • Kto miałby być drugą stroną transakcji, ten, który najpierw kupiłby, a następnie odsprzedał złoto? Obecnie ten podmiot jest całkowicie nieokreślony.

Jak podkreślił sam Adam Glapiński, na razie nie padły żadne szczegóły.

Niespójna narracja wokół SAFE 0%

Zmniejszenia chaosu informacyjnego nie ułatwia fakt, że osoby stojące za propozycją dają bardzo sprzeczne sygnały. Przykładowo wcześniej przywoływany Leszek Skiba na platformie X wstawił wykres przedstawiający wartość rezerwowych aktywów NBP z komentarzem: „Precyzyjna informacja o faktycznych możliwościach finansowych NBP”.

Jednakże bank centralny nie zamierza sprzedawać tych aktywów w celu sfinansowania wydatków wojskowych i co więcej, prezes NBP w trakcie środowej konferencji podkreślił, że takie działanie byłoby nielegalne. W takim razie, w jaki sposób wielkość aktywów rezerwowych pokazuje możliwości finansowe NBP?

Innym przykładem jest, gdy prezydent Nawrocki twierdzi, że przewagą SAFE 0% nad unijny program SAFE jest to, że pieniądze z tego pierwszego możemy wydać nie tylko na europejski sprzęt.

Powiedział między innymi: „Jeśli uznajemy, że amerykańskie samoloty F-35 są dobre dla polskich sił zbrojnych i są najlepiej rozwinięte technologicznie na świecie, to z polskiego programu SAFE 0% moglibyśmy je kupować”.

Jednakże ze środków z SAFE 0% zwyczajnie nie da się kupić amerykańskiego sprzętu, ponieważ za ten trzeba płacić w dolarach, a nie w złotych. W celu zakupu F-35 musielibyśmy zaciągnąć zobowiązanie w dolarach.

Chaos kosztuje

Ten chaos informacyjny ma realne konsekwencje. Jedną z obecnie nierozwianych obaw pozostaje to, czy SAFE 0% nie oznacza realnego upolitycznienia NBP, który niejako stanął w sporze między rządem a prezydentem po stronie prezydenta.

Sama ta obawa przekłada się na to utratę wiarygodności banku centralnego, co widać na rynkach.

Od 3 do 5 marca rentowność, tj. oprocentowanie, 10-letnich obligacji Polski wzrosła z ok. 5 do 5,4 proc.

Oznacza to, że inwestorzy zaczęli oceniać pożyczenie naszemu państwu jako bardziej ryzykowne, w wyniku czego do ich przekonania niezbędne stało się wyższe oprocentowanie.

Wiarygodność banku centralnego ma większe znaczenie, niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać. Jak pokazuje niedawne badanie, reputacja banku wpływa bezpośrednio na to, w jaki sposób gospodarstwa domowe i firmy formułują oczekiwania inflacyjne.

Jeśli bank centralny jest postrzegany jako wiarygodny, ludzie i przedsiębiorstwa podejmują decyzje w przekonaniu, że inflacja ostatecznie wróci do celu (2,5 proc. w średnim okresie). Dzięki temu samo oczekiwanie stabilizacji pomaga ograniczyć wzrost cen, często przy stosunkowo niewielkich kosztach dla gospodarki.

Gdy jednak wiarygodność jest niska, oczekiwania inflacyjne stają się bardziej wrażliwe na bieżące wydarzenia i decyzje polityki pieniężnej. W takiej sytuacji bank centralny musi prowadzić znacznie bardziej restrykcyjną politykę, aby przekonać uczestników rynku, że inflacja rzeczywiście zostanie opanowana.

Czy SAFE 0% jest w ogóle alternatywą?

Do tego pozostaje jeszcze kwestia związana z tym, czy SAFE 0% można w ogóle nazwać realną alternatywą dla unijnego programu SAFE. Finansowanie zbrojeń wymaga bowiem dostępu do walut zagranicznych. Nawet w przypadku inwestycji w sprzęt produkowany w Polsce problem ten nie znika, ponieważ krajowy sektor zbrojeniowy cechuje się wysoką importochłonnością.

Jak wskazuje ekonomista Maciej Bukowski, wiele kluczowych komponentów jest sprowadzanych z zagranicy. Dobrym przykładem jest polska samobieżna haubica KRAB, która powstaje na brytyjskiej licencji i wykorzystuje między innymi południowokoreańskie podwozie.

Unijny SAFE zapewnia dostęp do dodatkowych rezerw w walutach obcych. Może to mieć znaczenie dla utrzymania stabilności kursu walutowego i ograniczenia napięć wynikających z rosnącego importu. Zwiększony import uzbrojenia podnosi bowiem popyt na waluty zagraniczne, co w naturalny sposób wywiera presję na osłabienie waluty krajowej.

Program SAFE 0% nie daje takiej ochrony, ponieważ finansowanie odbywa się wyłącznie w złotych. Powstaje więc pytanie, czy rozwiązanie to rzeczywiście można uznać za równie bezpieczne, jak unijny SAFE.

SAFE 0% nie jest alternatywą dla unijnego programu SAFE również z innego powodu. Jak trafnie wskazał w swoim artykule ekonomista Marek Skawiński, istnieje możliwość skorzystania z obu opcji.

Możliwość uzyskania pożyczki z SAFE jest teraz, natomiast możliwość skorzystania z SAFE 0%. (jeśli byłby prawnie dopuszczalny po jego skonkretyzowaniu) można zachować np. na kolejny etap zbrojeń. Łączenie ich w jednym czasie raczej przekraczałoby potrzeby zbrojeniowe Polski. Sam Adam Glapiński zdaje się nie stawiać swojej propozycji w opozycji do tej rządowej. Na czwartkowej konferencji zaznaczył, że NBP chce się zaangażować w finansowanie zbrojeń.

Problemem przede wszystkim jest komunikacja

Na końcu chciałbym zaznaczyć, że nie oceniam w żaden sposób propozycji prezesa NBP oraz prezydenta, ani negatywnie, ani pozytywnie. Uważam, że mamy zbyt mało informacji, aby móc postawić na niej definitywny werdykt.

To, co jest problematyczne, to nie sam pomysł, a sposób jego podania do publicznej wiadomości. W obecnej formie SAFE 0% funkcjonuje raczej jako ogólna zapowiedź niż konkretny projekt gospodarczy, co sprzyja spekulacjom, sprzecznym interpretacjom, rosnącej niepewności.

Zdaniem prezydenta Karola Nawrockiego dyskusja nad unijnym programem SAFE przed 3 marca była zbyt emocjonująca. Sposób przedstawienia przez prezydenta propozycji SAFE 0% jedynie pogorszył ten stan rzeczy.

;
Na zdjęciu Adam Suraj
Adam Suraj

Dziennikarz w Obserwatorze Gospodarczym. Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Komentarze