Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rząd Niemiec odrzucił apel prezydenta USA Donalda Trumpa, by sojusznicy z NATO pomogli zabezpieczyć cieśninę Ormuz
W związku z blokadą w cieśninie Ormuz Donald Trump naciska na europejskich sojuszników, by wsparli działania ochraniające statki przepływające w pobliżu cieśniny. Prezydent USA ostrzegł, że NATO czeka „bardzo zła” przyszłość, jeśli kraje członkowskie odmówią pomocy w zabezpieczeniu cieśniny.
„Ta wojna nie ma nic wspólnego z NATO. To nie jest wojna NATO” – powiedział Stefan Kornelius, rzecznik kanclerza Niemiec Friedricha Merza, cytowany przez Politico. „NATO jest sojuszem obronnym, którego celem jest ochrona własnego terytorium” – dodał.
Rząd Niemiec oświadczył, że dopóki trwa wojna, nie udzieli pomocy w tej sprawie.
„Dopóki ta wojna trwa, nie będzie żadnego zaangażowania” – powiedział Kornelius. Dodał, że nic nie wie o tym, by rząd USA skierował do Niemiec oficjalną prośbę w sprawie udziału w takiej misji.
„Chciałbym też przypomnieć, że ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie konsultowały z nami rozpoczęcia tej wojny. Waszyngton początkowo wyraźnie zaznaczył, że pomoc ze strony Europy nie jest ani konieczna, ani pożądana” – dodał.
Początkowo Merz popierał ataki USA i Izraela na Iran. Przed spotkaniem z Trumpem w Waszyngtonie mówił, że popiera działania USA wobec Teheranu i zgodził się z koniecznością obalenia reżimu w Iranie. Jednak wraz z przedłużaniem się wojny i coraz bardziej negatywnymi skutkami gospodarczymi, Friedrich Merz zaczął otwarcie krytykować ataki USA i Izraela. Publicznie wyraził też obawy, że Donald Trump nie ma strategii zakończenia walk w Zatoce Perskiej.
Cieśnina Ormuz to jeden z kluczowych szlaków energetycznych świata. Przepływa przez nią około 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu. Iran zdecydował się na jej blokadę w reakcji na ataki przeprowadzone przez USA i Izrael. Zamknięcie tego strategicznego szlaku doprowadziło do poważnych zakłóceń światowego przepływu energii i handlu, w tymdo gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej na globalnych rynkach.
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski, który wziął udział w posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli, został poproszony o komentarz do słów prezydenta USA. „Jeżeli pojawi się wniosek do NATO, by dyskutować o ochronie cieśniny Ormuz, to z uwagi na szacunek i sympatię dla naszego amerykańskiego sojusznika będziemy to rozważać” – powiedział.
Dodał, że prezydent Karol Nawrocki już wykluczył udział Wojska Polskiego w takiej operacji. Jak zaznaczył, procedura w ramach art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, przewidująca konsultacje na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa, nie została dotąd uruchomiona.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zapowiedziała, że UE rozważa zmianę mandatu swojej morskiej operacji w regionie w związku z rosnącym napięciem wokół cieśniny Ormuz. Decyzja ma pomóc w stabilizacji dostaw surowca na świecie.
Kallas dodała, że utrzymanie swobodnej żeglugi w cieśninie leży w strategicznym interesie Europy.
Według analityków konflikt w Zatoce Perskiej doprowadził do bezprecedensowych zakłóceń w światowych dostawach ropy. W efekcie ceny surowca przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę.
Jednym z głównych tematów rozmów szefów dyplomacji państw UE jest unijna operacja Operation Aspides, powołana w lutym 2024 roku. Misję utworzono w odpowiedzi na serię ataków jemeńskich Huti na międzynarodową żeglugę.
Zgodnie z decyzją Rady UE zadaniem operacji jest ochrona statków handlowych, zapewnienie swobody żeglugi oraz monitorowanie sytuacji na kluczowych akwenach regionu. Jej mandat obejmuje wody Morza Czerwonego, Zatokę Adeńską, Morze Arabskie, Zatokę Omańską oraz Zatokę Perską, w tym także samą cieśninę Ormuz.
Unijni urzędnicy przyznają jednak, że może okazać się niewystarczający wobec skali obecnego kryzysu.
Eksperci wojskowi, cytowani przez stację CBS News, oceniają, że każda próba przeprowadzenia tankowców przez cieśninę Ormuz – z ominięciem potencjalnych irańskich min, pocisków, dronów czy kutrów „kamikaze” z ładunkami wybuchowymi – będzie wymagała wcześniejszych działań ograniczających zdolność Iranu do atakowania celów na morzu.
Jeśli Marynarka Wojenna USA i jej partnerzy spróbują eskortować statki handlowe w pobliżu irańskich wód, Teheran może zdecydować się na ostrzał takich jednostek. Eksperci wskazują, że konieczne może być zaangażowanie amerykańskich okrętów, samolotów bojowych oraz systemów rozpoznawczych. Taka operacja wiązałaby się z dużym ryzykiem.
Przeczytaj także: