Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosja jest gotowa do rozmów z USA o gwarancjach w sprawie Ukrainy, Z tym że nie o gwarancjach bezpieczeństwa Ukrainy, ale o gwarancjach, że Rosja będzie miała wpływ na władze Ukrainy, a NATO wycofa się na zachód. Gdyż “gwarancje nie ograniczają się tylko do Ukrainy”.
Wieczorem naszego czasu 29 grudnia, już po ogłoszonych – i zdementowanych przez Ukrainę – oskarżeniach, jakoby ukraińskie drony zaatakowały rezydencję Putina pod Nowogrodem, szef dyplomacji Kremla Siergiej Ławrow udzielił wywiadu agencji RIA Nowosti.
Przeczytaj także:
Choć zdążył już ostrzec, że z powodu „terrorystycznego ataku Ukrainy” Rosja przeformułuje swoje stanowisko negocjacyjne wobec USA, powtórzył stare żądania Moskwy: Rosja jest gotowa do rozmów o gwarancjach bezpieczeństwa, ale mają to być gwarancje dla Moskwy.
„Nasze fundamentalne stanowisko pozostaje niezmienne. Inicjatywa strategiczna [w Ukrainie] leży całkowicie w gestii rosyjskiego wojska i Zachód to rozumie. Prezydent Rosji Władimir Putin, przemawiając na niedawnym spotkaniu w Ministerstwie Obrony i odpowiadając na pytania “Linii bezpośredniej” [konferencji prasowej połączonej z odpowiedzią na 84 pytania ludności z 3 mln przesłanych – red.], po raz kolejny jasno potwierdził: cele specjalnej operacji wojskowej zostaną osiągnięte – najlepiej poprzez negocjacje, ale w razie potrzeby środkami militarnymi.
Jest dla nas jasne, że rosyjsko-amerykańska agenda nie powinna ograniczać się wyłącznie do kwestii ukraińskiej.
Nasze kraje – największe mocarstwa nuklearne i stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ – ponoszą szczególną odpowiedzialność za utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, a także stabilności strategicznej”.
Dalej Ławrow mówi o nowym “systemie gwarancji bezpieczeństwa”. Po czterech latach wolny Moskwa wraca do ultimatum Putina z 2021 r., który domagał się wycofania wojsk NATO ze wschodniej flanki: “Jesteśmy przekonani, że projekty traktatów, które nasz kraj przedłożył Waszyngtonowi i stolicom europejskim w grudniu 2021 roku, mogą posłużyć jako punkt wyjścia do dyskusji”.
W traktatach tych – przypomnijmy – Rosja domagała się zapewnienia jej bezpieczeństwa poprzez ograniczenie stacjonowania wojsk i uzbrojenia NATO na wschodniej flance Sojuszu, czyli w Polsce. Sojusz miałby się też zobowiązać do nieprzeprowadzania tu ćwiczeń.
Mimo starań Putina, który rozmawiał z prezydentem USA przez telefon, Donald Trump po spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zelenskim na Florydzie 28 grudnia zgodził się na gwarancje dla Ukrainy, które mają ją chronić przed ponownym atakiem Rosji. Powiedział, że te gwarancje uzgodnił ze stroną ukraińską „w 95 procentach”.
Przeczytaj także:
Gwarancje musiałyby obejmować jakąś formę obecności czy nadzoru ze strony państw NATO. Trump był bardzo zadowolony z faktu, że większość zadań biorą tu na siebie Europejczycy.
Trump też deklarował, że tematem spornym pozostaje los Donbasu – czyli to, jak zostanie podzielony i jak będzie zarządzany po wojnie. Jednym z pomysłów nastawionych na rozwiązania biznesowe Amerykanów było stworzenie tam strefy wolnego handlu.
Trump ani jego negocjatorzy zdają się nie wiedzieć, że żądania terytorialne Rosji idą dużo dalej: Ukraina ma nie tylko przystać na utratę ziem już zajętych przez Rosjan. Ma się wycofać w całości z ziem, które Putin sobie anektował na papierze, choć nie zdołał ich zdobyć przez cztery lata. W przypadku Zaporoża i Chersońszczyzny Ukraińcy mieliby wycofać się za Dniepr.
Amerykanie zdają się też nie zauważać, że Putin chce, by Ukraina znalazła się w jego strefie wpływów.
W czasie spotkania na Florydzie Trump-Zełenski Amerykanie potwierdzili gotowość pracy nad 20-punktowym planem pokojowym. Wynegocjowali go wstępnie z Ukraińcami, a ci opublikowali go 24 grudnia. Plan zakłada dramatyczne ustępstwa ze strony Ukrainy, ale gwarantuje je niezależność od Moskwy, suwerenność i prawo do włączenia się w struktury europejskie.
Przeczytaj także:
Dzień po dwugodzinnych rozmowach Trump-Zełenski i wspólnej konferencji prasowej Moskwa odrzuciła ich propozycję w charakterystyczny dla siebie sposób. Oskarżyła Ukrainę o atak dronowy na jedną z rezydencji Putina (pod Nowogrodem) i zapowiedziała odwet na „punktach podejmowania decyzji” w Ukrainie.
Ukraina ogłosiła, że oskarżenie jest fałszywe. Niemniej wieczorny rosyjski dziennik telewizyjny „Wiesti” poświęcił „atakowi” i planowanemu odwetowi tyle miejsca, że deklaracje z Florydy musiał pominąć (był tylko prześmiewczy felieton o tym, co było u Trumpa na obiad i że rozmowy skończyły się niczym). Odbiorca przekazu nie mógł się zorientować, że Putin stawiany jest przed koniecznością negocjowania ustępstw wobec Ukrainy. Choćby najmniejszych.
„Atak na państwową rezydencję prezydenta” stał się też doskonałą wymówką dla Trumpa, dlaczego Rosja nie może przyjąć jego 20-punktowego planu.
Moskwa odrzuca porozumienie pokojowe, ale tak, by Amerykanie nie czuli się zmuszeni do reakcji.