Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Trwające od kilku dni pożary we Francji i Hiszpanii zmusiły już 300 tys. osób do ewakuacji. Mieszkańcy mówią o apokalipsie, a prezydent Francji Emmanuel Macron w poniedziałek rano przewodniczył spotkaniu grupy antykryzysowej. Dobra wiadomość jest taka, że pożar pod Bordeaux ostatniej nocy przestał się rozprzestrzeniać
Według ostatnich danych, pożar na południowym-zachodzie Francji, który strawił już około 42 tys. hektarów lasów i zarośli, co najmniej 240 domów oraz spowodował obrażenia co najmniej 75 strażaków, ostatniej nocy z niedzieli na poniedziałek się nie rozprzestrzenił. To dobra wiadomość, bo sytuacja się ustabilizowała, przynajmniej chwilowo.
Dotąd bowiem, pożar przemieszczał się bardzo gwałtownie i chaotycznie w kierunku aglomeracji Bordeaux i zniszczył obszar siedmiokrotnie większy od nowojorskiego Manhattanu i czterokrotnie większy niż powierzchnia Paryża
W akcji gaśniczej bierze udział 2,5 tysiąca strażaków, 18 samolotów i śmigłowców, w tym również z innych państw Europy oraz wojsko, które z samolotu transportowego zrzuca środek hamującego ogień.
Służbom ratunkowym pomogła ostatniej nocy pogoda – osłabł wiatr, a w okolicach Saint-Jean-d'Illac spadł deszcz. Strażacy jednak ostrzegają, że to wcale nie koniec, bo po nocnym uspokojeniu sytuacja w każdym momencie może znów się pogorszyć.
W poniedziałek rano rzeczniczka rządu Maud Bregeon na antenie radia France Info powiedziała, że w nocy z niedzieli na poniedziałek nie zarządzono dodatkowych ewakuacji i „na tym etapie” nie jest planowana ewakuacja Bordeaux, w którym – w całej metropolii, tzw. Wielkim Bordeaux – mieszka 850 tys. ludzi. O braku takich planów mówił również w niedzielę burmistrz Bordeaux Thomas Cazenave.
Ewakuację prewencyjną przeprowadzono w departamencie Żyrondy poprzedniej nocy – objęła ona 55 tys. ludzi w gminach Marcheprime, Le Barp, Biganos, Mios i Cestas.
Od środy 22 lipca ewakuowano w Żyrondzie 220 tys. osób. Dziennik "Le Parisien” podaje, że to jedna z największych kiedykolwiek zorganizowanych we Francji ewakuacji z powodu pożarów.
W niedzielę wstrzymano kursowanie pociągów do miejscowości na południe od Bordeaux i zamknięto 60-kilometrowy odcinek autostrady A63, prowadzącej z Bordeaux do Hiszpanii.
Pożary dotykają również sąsiedni departament Landes na południe od zatoki Arcachon.
Prezydent Francji Emmanuel Macron w poniedziałek rano przewodniczy spotkaniu grupy antykryzysowej poświęconej pożarom. Francuskie władze podkreślają, że obecnie sytuacja jest pod kontrolą, jednak jest zbyt wcześnie, by mówić o pełnym opanowaniu żywiołu.
Z pożarami w ostatnich dniach walczy również Hiszpania, gdzie ogień zbliżył się do Madrytu. W niedzielę przeprowadzono ewakuację Walencji. Jeszcze w niedzielę informowano, że łącznie w Hiszpanii ewakuowano 76 tys. osób, a kolejnym 30 tysiącom zalecono pozostanie w domach.
W poniedziałek rano dowództwo hiszpańskiej obrony cywilnej mówiło już, że z powodu pożarów 175 tys. osób zostało ewakuowanych lub zmuszonych do pozostania w swoich domach. Tymczasem dowódcy akcji gaśniczej przekazali, że pożary w Avili i Wspólnocie Autonomicznej Madrytu połączyły się w jeden, wielki front, mierzący około 160 kilometrów.
„To wyglądało jak apokalipsa. Niczego nie było widać, wszystko pokrywał popiół”
– mówi cytowana przez Euronews Rocío Domínguez, która ewakuowała się z miejscowości Chapinería na zachód od Madrytu.
Dziennik "El Pais” informuje, że w wyniku pożarów w niedzielę zamknięto co najmniej 37 odcinków dróg we Wspólnocie Madrytu oraz w prowincjach Avila, Toledo, Castellon, Guadalajara, Huelva i Teruel.
Sara Aagesen, ministra środowiska mówiła w niedzielę, że w regionach Madrytu, Ávili i Toledo pożary objęły szacunkowo około 77 tys. hektarów.
Pożary wybuchły we Francji i Hiszpanii w połowie ubiegłego tygodnia po tym, jak przez Europę Zachodnią przetoczyła się kolejna fala upałów.
W związku z tym premier Hiszpanii Pedro Sánchez zaapelował do wszystkich sił politycznych o zawarcie „wielkiego paktu” w sprawie przeciwdziałania skutkom kryzysu klimatycznego. Podkreślił, że od stycznia w Hiszpanii spłonęło ponad 150 tys. hektarów, czyli sześć razy więcej niż w tym samym okresie w zeszłym roku.
Według danych Reuters Climate Monitor, zarówno w Bordeaux, jak i w Ávila średnia temperatura w lipcu wyniosła 32 stopnie Celsjusza, czyli prawie 6 stopni Celsjusza powyżej średniej miesięcznej w latach 1961–1990.
Przeczytaj także: