Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Polski prezydent i jego ekipa dla partyjnych zysków kłócą się o umarłych, ignorując realia wojny, hybrydowe zagrożenie i rosyjski sabotaż na terytorium Polski” – piszą Obywatele RP w akcie nadania prezydentowi Zełenskiemu własnego, obywatelskiego orderu
„My, obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, nadajemy Obywatelski Order Przyszłości prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu oraz narodowi ukraińskiemu” – takimi słowami rozpoczyna się akt nadania prezydentowi Ukrainy Obywatelskiego Orderu Przyszłości.
To akt oporu przeciwko decyzji prezydenta Nawrockiego, który w piątek 19 czerwca odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego z powodu nazwania jednej z frontowych jednostek ukraińskiej armii imienia „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”.
To również pokazanie, że nie całe polskie społeczeństwo popiera decyzję polskiego prezydenta, choć sondaż dla Wirtualnej Polski wskazuje, że większość Polaków popiera te działania prezydenta. Sondaż ten zresztą jest wykorzystywany przez rosyjską propagandę, co szczegółowo opisuje Agnieszka Jędrzejczyk w ramach cyklu GOWORIT MOSKWA.
Autorzy inicjatywy nadania Zełenskiemu Obywatelskiego Orderu Przyszłości podkreślają, że Polska wcześniej przyznała Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy i całemu ukraińskiemu narodowi w uznaniu ich walki, a Ukraińcy oddają życie za bezpieczeństwo własne, Polski i Europy.
„Obecna decyzja polskiej głowy państwa pokazuje, jak działa rosyjska pułapka. Polska prawica rozpoczęła kampanię przed wyborami parlamentarnymi i bezwzględnie wykorzystuje tragedię wołyńską w celach politycznych. Politycy spierają się o 1943 rok, podczas gdy w 2026 roku w Ukrainie wciąż giną ludzie” – czytamy w akcie nadania.
„Polski prezydent i jego ekipa dostarczają paliwa rosyjskiej propagandzie. Dla partyjnych zysków kłócą się o umarłych, ignorując realia wojny, hybrydowe zagrożenie i rosyjski sabotaż na terytorium Polski”
- dodają autorzy.
Ich działania poparło w internecie prawie 2800 osób, podpisując się pod tą inicjatywą.
Przeczytaj także:
Ostry spor, najpierw o nadanie jednostce ukraińskiej armii imienia „bohaterów UPA”, a potem odebranie Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu przez prezydenta Nawrockiego dzieli coraz bardziej nie tylko Polaków i Ukraińców, ale również samych Polaków.
Oddolna inicjatywa Obywateli RP pokazuje i jednym i drugim, że wielu Polaków nie chce się kłócić.
Pomagaliśmy i będziemy pomagać. Nie potrzebujemy zgody polityków, aby zachowywać się przyzwoicie wobec innych ludzi. Dzisiejsze decyzje władz nie zmienią faktów. W lutym 2022 roku z własnej woli otworzyliśmy domy dla osób uciekających przed inwazją. Jesteśmy razem dzień po dniu, i niech tak zostanie” – piszą autorzy inicjatywy.
I dodają:
„Mamy osobne narodowe panteony. To nie Ukraińcy zdefiniują naszą pamięć historyczną, a my nie zdefiniujemy ich pamięci.
Musimy rozmawiać o faktach z przeszłości, ale wymaga to przetrwania obu państw. Nie możemy pozwolić politykom na ryzykowanie naszego wspólnego bezpieczeństwa dla zwiększenia poparcia w sondażach.”
Oraz:
„Przyznanie państwowego orderu w 2023 roku potwierdziło zaangażowanie milionów ludzi, którzy pomagają od pierwszego dnia wojny. Odebranie go uderza także w nich. My utrzymamy naszą solidarność.”
Obywatele RP podkreślają, że pamiętają o dramatycznych kartach w historii naszych narodów, jednak wybierają współpracę i przyjaźń, bo „żyją tu i teraz”, a na doświadczeniu wzajemnej pomocy z czasów rosyjskiej inwazji chcą budować bezpieczeństwo w Europie, razem z wolną Ukrainą.
Przeczytaj także:
Płonie fabryka aerozoli w okolicy Ustki w woj. pomorskim. Z pożarem walczy już 47 zastępów straży pożarnej. Władze ewakuują okolicznych mieszkańców. Reszcie zalecają nieotwieranie okien i drzwi ze względu na gęsty, czarny dym
W niedzielę przed godziną 13 wybuchł pożar zakładu produkującego aerozole w Charnowie w gminie Ustka w województwie pomorskim. Został on szybko zauważony przez mieszkańców, ponieważ nad miejscowością zaczęły unosić się kłęby czarnego, gęstego dymu.
Służby ratunkowe pojawiły się szybko, jednak sytuacja jest trudna ze względu na to, że w fabryce aerozoli znajduje się wiele łatwopalnych substancji, co komplikuje działania strażaków. Istnieje ryzyko, że może dojść do wybuchów.
Na miejscu działa 47 zastępów straży pożarnej. W akcji gaśniczej bierze udział także grupa chemiczna oraz zespół dronowy, który monitoruje rozwój pożaru z powietrza.
Służby walczą przede wszystkim o ograniczenie rozprzestrzeniania się ognia i zabezpieczenie terenu.
Przyczyny pożaru nie są znane. Do tej pory nie ma informacji na temat tego, żeby ktoś w wyniku pożaru został poszkodowany.
Służby podjęły decyzję o ewakuowaniu części okolicznych mieszkańców. Chodzi o dziewięć domów, które znajdują się w najbliższym sąsiedztwie płonącej fabryki.
Gęsty dym widoczny jest z daleka i wywołuje niepokój również u mieszkańców sąsiednich miejscowości. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało specjalny alert, w którym ostrzega przed zadymieniem.
„Uwaga! Pożar hali produkcyjnej w Charnowie. Duże zadymienie. Zamknij okna i drzwi. Jeżeli możesz zostań w domu. Nie zbliżaj się do miejsca akcji.”
- takiego sms-a otrzymali użytkownicy telefonów komórkowych w Słupsku i powiecie słupskim.
Z kolei wójt gminy Ustka Rafał Konon zaapelował na Facebooku:
„W związku z pożarem w Charnowie oraz możliwością występowania w powietrzu szkodliwych substancji, prosimy o pozostanie w domach i ograniczenie wychodzenia na zewnątrz do niezbędnego minimum. Zalecamy zamknięcie okien i drzwi oraz wyłączenie wentylacji mechanicznej.”
Przeczytaj także:
Jarosław Kaczyński ogłosił w sobotę kandydata PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich. To Adam Borowski — przewodniczący warszawskiego klubu "Gazety Polskiej”, działacz opozycyjny w PRL, ale też bohater tzw. maili Dworczyka
Jarosław Kaczyński w rozmowie z TV Republika podczas XXI Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” wskazał, że kandydatem PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich będzie Adam Borowski.
„My staniemy na głowie albo nawet, jak to się mówi, na uszach, żeby jednak w tym trochę tak rozsypującym się układzie w Sejmie miał jakąś szansę, gorzej będzie z Senatem"
- powiedział prezes PiS.
RPO powołuje Sejm za zgodą Senatu na wniosek marszałka Sejmu albo grupy 35 posłów.
Kaczyński powiedział w TV Republika, że gdyby Adam Borowski został RPO, Polacy byliby „dużo bezpieczniejsi”.
Przeczytaj także:
To rocznik 1955. Działacz opozycyjny represjonowany przez aparat bezpieczeństwa PRL. Za swoją działalność został odznaczony w 2006 roku przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Adam Borowski w 2025 roku dołączył do komitetu poparcia Karola Nawrockiego. Dwukrotnie kandydował w ostatnich latach do Sejmu z listy PiS (w 2019 i 2023 roku), jednak bezskutecznie. Był też bohaterem tzw. maili Dworczyka. W jednym z nich prosił Michała Dworczyka, żeby kancelaria premiera kupiła hurtowo jego książkę.
O Adamie Borowskim głośno było całkiem niedawno za sprawą sporu sądowego z posłem KO Romanem Giertychem. Borowski na antenie TV Republika stwierdził, że Giertych „współpracuje z przestępcami”. Miał na myśli aferę Polnordu.
Sąd nakazał Borowskiemu przeprosić w mediach społecznościowych za te słowa. Borowski jednak tego nie zrobił. Dlatego w styczniu 2026 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli skazał go na sześć miesięcy pozbawienia wolności za niewykonanie wyroku.
W obronie Borowskiego stanęło 25 działaczy opozycji antykomunistycznej okresu PRL, w tym Czesław Bielecki, Władysław Frasyniuk i Zbigniew Bujak, którzy opublikowali list otwarty.
23 lipca 2026 roku kończy się pięcioletnia kadencja obecnego RPO Marcina Wiącka. W związku z tym termin zgłaszania kandydatur na nowego RPO mija 23 czerwca.
Koalicja Obywatelska zgłosiła już swoją kandydatkę – mec. Sylwię Gregorczyk-Abram, a klub KO rozpoczął zbieranie podpisów pod jej kandydaturą.
Z nieoficjalnych informacji podawanych przez media wynika, że Nowa Lewica poprze jej kandydaturę. Również Polskie Stronnictwo Ludowe nie zgłosiło sprzeciwu, choć potrzebne były do osiągnięcia tego rozmowy koalicjantów.
Przeczytaj także:
Warszawski ratusz zapowiedział, że powoła nową, odpolitycznioną radę nadzorczą Szpitala Południowego. Tymczasem politycy KO tłumaczą się, kto z nich nie korzystał z saloniku VIP w tym szpitalu. Zostają do tego wywołani, ponieważ PiS wystawił w Sejmie tablicę z wizerunkami niektórych z nich, oskarżając o korzystnie z preferencyjnej ścieżki leczenia
PiS wystawił w Sejmie tablicę z wizerunkami niektórych polityków KO, twierdząc, że korzystali oni z preferencyjnych warunków opieki medycznej, jaką stworzył w Szpitalu Południowym Dawid Kacprzyk, lekarz-milioner, koordynator tamtejszego SOR i członek KO i radny dzielnicy Ursus (złożył już rezygnację z obu funkcji).
Nie wiadomo, skąd PiS zna listę tych nazwisk oraz czy jest ona prawdziwa. Jednak politycy PiS udostępniają ją w social mediach, a wywołani w ten sposób politycy się tłumaczą.
Głos zabrał minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, którego nazwisko widnieje na tej tablicy wstydu PiS. Jednoznacznie zaprzeczył, jakoby leczył się bez kolejki w Szpitalu Południowym.
„Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że kłamliwe grafiki czy informacje, które PiS zamieszcza w mediach społecznościowych, wskazując na parlamentarzystów z Warszawy, też mnie, [...] to kampania nienawiści ze strony PiS-u”. – mówił w sobotę wieczorem w programie „Fakty po faktach” w TVN24.
Powiedział też, że analizuje podjęcie kroków prawnych wobec twórców „kampanii nienawiści”.
Oświadczenie, że nigdy nie leczyła się w Szpitalu Południowym, wydała także marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.
Głos zabrała też posłanka KO Katarzyna Piekarska, której nazwisko znajduje się również na liście PiS. Posłanka twierdzi, że to kłamstwo i leczy się onkologicznie w Olsztynie.
Przeczytaj także:
Afera wokół Szpitala Południowego, która wybuchła początkowo z powodu ogromnych zarobków lekarza Dawida Kacprzyka, spowodowała nie tylko, że stracił on pracę w tej placówce, zwrócił jej już ok. 500 tys. zł nienależnie pobranego wynagrodzenia za dyżury, których tak naprawdę nie odbył, zrzekł się członkostwa w KO i mandatu radnego.
Konsekwencje poniosły również władze Szpitala Południowego. Prezydent Rafał Trzaskowski odwołał zarząd oraz radę nadzorczą szpitala, a stołeczny ratusz informuje, że nowa rada nadzorcza zostanie powołana prawdopodobnie w poniedziałek.
„Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadecydował, że Warszawski Szpital Południowy będzie miał nową, odpolitycznioną radę nadzorczą. Ta decyzja jest już realizowana. Są wyznaczone nowe osoby do rady – autorytet w dziedzinie systemu ochrony zdrowia i urzędnicy” – przekazał warszawski ratusz.
Kandydaci zostali zatwierdzeni już w piątek. Teraz muszą dostarczyć wymagane dokumenty, w tym zaświadczenie z Krajowego Rejestru Karnego.
Rafał Trzaskowski zapowiedział też, że jeszcze w czerwcu nastąpią zmiany w innych miejskich spółkach medycznych, tak, by nie było w nim polityków. A w miejskich szpitalach trwają audyty SOR-ów.
Nie tylko miasto prowadzi teraz kontrole. W Szpitalu Południowym robi to również NFZ, nieprawidłowości analizuje Naczelna Izba Lekarska, Państwowa Inspekcja Pracy oraz prokuratura.
Dodatkowo prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że śledczy sprawdzą, czy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu, który mu podlega.
Przeczytaj także:
„Polska bez Ukrainy nie będzie bezpieczna. Ale Ukraina bez Polski nie wejdzie do Unii Europejskiej” – powiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Nie chce stawać po żadnej ze stron konfliktu o odebranie orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy, bo nie chce skłócać Polek i Polaków
„Polska będzie niepodległa i silna wtedy, kiedy będzie niepodległa i silna Ukraina. W związku z tym pytanie jest takie na przyszłość, na 5-10 lat do przodu: czy lepiej rozmawiać, czy lepiej te kontakty rozwalać? – powiedział szef Nowej Lewicy i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w niedzielę 21 czerwca w programie ”Śniadanie Rymanowskiego”.
Czarzasty nie chciał ani krytykować, ani popierać żadnej ze stron tego konfliktu, ponieważ to do niczego nie doprowadzi, a jedynie niepotrzebnie budzi emocje.
„Podgrzewanie nastroju i atmosfery w czasach, kiedy mamy wojnę„, na świecie władzę przejmują radykałowie, a prezydent USA Donald Trump ”zachowuje się jak lider chaosu", jest nierozsądne”
- mówił marszałek.
Przyznał jednak, że decyzja Ukrainy w sprawie nazwy UPA była zła, skandaliczna i ją potępia.
„Ale czy próbujemy z tego konfliktu i z tego sporu jakoś wyjść? (…) „lepiej mieć kanał rozmów, niż go uciąć”
- powiedział marszałek Sejmu.
Bogdan Rymanowski pytał, w obliczu ostatnich wydarzeń Ukraina uzyska wsparcie od Zachodu w kwestii członkostwa w Unii Europejskiej?
„Chcę powiedzieć, że Polska bez Ukrainy nie będzie bezpieczna. Jeszcze raz to mówię. Ale Ukraina bez Polski nie wejdzie do Unii Europejskiej. Może powinniśmy wreszcie postawić warunki"
- mówił Czarzasty.
Nie były to jednak konfrontacyjne wobec Ukrainy słowa. Marszałek podkreślał, że w tej sprawie, mimo potknięć ze strony Ukrainy, liczy się współpraca i on będzie „podejmował rozsądne decyzje i wykonywał rozsądne gesty”.
Prowadzący próbował podgrzać atmosferę rozmowy, formułując warunek akcesji Ukrainy tak: „z Banderą do Unii nie wejdziecie”. Włodzimierz Czarzasty jednak natychmiast studził ten ton.
„Polska powinna to zrobić mądrze, bo negocjowanie z kimś z przyłożonym pistoletem do głowy, bez względu na to, czy się ma rację czy nie, obawiam się, że nie da efektów"
- mówił Czarzasty.
Dodał, że „dopóki narody sobie nie wybaczą, to żaden polityk za narody tego nie rozwiąże”. A do tego potrzebny jest czas.
Emocje wokół decyzji Ukrainy o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”, a potem w efekcie odebraniu przez prezydenta Karola Nawrockiego orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu stara się wyciszyć nieco również wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na platformie X napisał, że „wszystko idzie w bardzo złym kierunku”, a „eskalacja napięć w gronie sojuszników sprzyja tylko wrogowi”
„Wielu Polaków zastanawia się teraz, jak będą wyglądać nasze relacje z Ukrainą. Robią to zarówno ci, którzy wspierają sąsiada od początku wojny i uważają, że tak trzeba. Zapewne robią to też ci, którzy twierdzą, że pomoc jest niepotrzebna, a wszyscy Ukraińcy powinni wrócić do siebie” — napisał szef MON na portalu X.
Z kolei Donald Tusk już w piątek mówił, że konflikt między Polską i Ukrainą cieszy prezydenta Rosji Władimira Putina i szokuje naszych sojuszników.
„Zadaniem prezydentów Zełenskiego i Nawrockiego jest tonowanie emocji, a nie podsycanie napięcia. Linia frontu przebiega gdzie indziej” – napisał premier na platformie X.
W niedzielę z kolei podkreślił, że „brnięcie w konflikt polityków w Polsce i w Ukrainie to strategiczny błąd, na którym stracą obie strony: biznesowo, geopolitycznie i reputacyjnie. A w polityce, jak wiadomo, błąd jest gorszy od zbrodni.”
Premier Tusk nie zabrał jednak jeszcze głosu w sprawie kontrasygnaty dotyczącej odebrania orderu prezydentowi Ukrainy.
Anna Mierzyńska w swoim artykule w OKO.press zauważyła, że zgodnie z art. 144 Konstytucji RP odebranie orderu wymaga kontrasygnaty premiera. Tylko wtedy decyzja jest prawnie wiążąca. A sytuacja jest dla Donalda Tuska skrajnie niewygodna. W centrum konfliktu między prezydentami Tusk będzie musiał wybrać, czy jest po stronie „polskiej” czy „ukraińskiej”. To oczywiście fałszywa alternatywa, ale konflikty lubią uproszczenia, nawet fałszywe. A premier doskonale o tym wie. Stąd długie milczenie.
Nie milczy za to Szymon Hołownia, który krytykując decyzję Karola Nawrockiego, ocenił, że ta decyzja najbardziej ucieszy Niemców, którzy jego zdaniem „przejmą jeszcze więcej kontraktów na odbudowę Ukrainy”.
Zareagował na to ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger, który napisał:
„Nie, panie Hołownia, nie jesteśmy zadowoleni. Potrzebujemy jedności we wsparciu Ukrainy”
- podkreślił.
Przeczytaj także: