Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po tym, jak cała Polska dowiedziała się o sprawie mieszkania Karola Nawrockiego, które przejął za rzekomą opiekę nad panem Jerzym, głos zabiera jego opiekunka.
Opiekunka Anna Kanigowska, która z ramienia MOPR-u zajmowała się mężczyzną między wiosną 2022 a 2023, zabrała głos w mediach społecznościowych. W treści swojej wypowiedzi zdradza kilka szczegółów. Oto one:
Kanigowska pisze również, że pan Jerzy nie miał problemów związanych z chorobą alkoholową: „Pan Jerzy nie był menelem — był zadbanym, schorowanym starszym człowiekiem”.
Dodaje, że Nawrocki nigdy nie odwiedzał swojego sąsiada. „Jedynymi osobami, które do niego przychodziły, byłam ja oraz pracownik socjalny przydzielony do pana Jerzego. (...) Nigdy nie spotkałam nikogo od pana Karola Nawrockiego. Nie było także śladu obecności kogokolwiek poza mną czy pracownikiem socjalnym”.
Co więcej, jak wynika z relacji Kanigowskiej, pan Jerzy nigdy nie wspominał Karola Nawrockiego. „Bardzo często mówił o Pawle Adamowiczu lub o Aleksandrze Dulkiewicz”.
Opiekunka zaznacza, że wspierała pana Jerzego z własnej kieszeni. „Dokupowałam panu Jerzemu prąd za własne pieniądze w okresie jesienno-zimowym, ponieważ stare grzejniki elektryczne zużywały dużo energii, a jego środki finansowe nie wystarczały na pokrycie wszystkich potrzeb. Zdarzało się także, że przynosiłam żywność z domu”.
W treści zaznaczyła, że pan Jerzy „niestety nie miał świadomości, że mieszkanie nie jest jego własnością”.
Po tym, jak opiekunka pana Jerzego udzieliła wywiadów kilku mediom, wylał się na nią hejt — zwłaszcza ze strony posłów PiS. „Zastanawiam się, w jakim kraju żyjemy, skoro poseł Marcin Horała publicznie pokazuje moje zdjęcie, ściągnięte z portalu społecznościowego, i opluwa mnie w mediach. To jest nawoływanie do nienawiści. Jakim człowiekiem jest pan Karol Nawrocki, skoro nie potrafi przystopować swojego elektoratu, a momentami wręcz podkręca jego wypowiedzi?” – napisała kobieta.
Sprawa mieszkania Nawrockiego zaczęła się w trakcie debaty „Super Expressu”. Karol Nawrocki, odpowiadając na pytanie kandydatki Lewicy Magdaleny Biejat o podatek katastralny, stwierdził: „Mówię w imieniu Polek i Polaków zwykłych takich jak ja, którzy mają jedno mieszkanie”.
To nieprawda — istnieje również drugie mieszkanie, które jest własnością Karola Nawrockiego. A jego poprzedni właściciel, którym opiekować miał się Nawrocki — od kwietnia 2024 r. przebywa w domu pomocy społecznej.
Początkowo wyjaśniano, że Nawrocki stał się właścicielem mieszkania Jerzego w zamian za opiekę nad nim. To tzw. umowa dożywocia. Mechanizm jej działania wyjaśnił w rozmowie z Dominiką Sitnicką łamach OKO.press notariusz Patryk Bender.
Z kolei dokument, który ujawniła Interia, nie jest umową dożywocia, choć brzmi łudząco podobnie do przepisu art. 908 kodeksu cywilnego.
Ustalenia Interii wskazują, że Nawrocki nie wywiązuje się z obowiązku opieki nad panem Jerzym.
W tym samym czasie, gdy podpisał się pod oświadczeniem o dożywotniej opiece (sierpień 2021 roku), Nawrocki przeprowadził się z Gdańska do Warszawy, ponieważ został prezesem IPN.
Już po wybuchu afery z mieszkaniem, kandydat PiS na prezydenta powiedział, że kontakt z panem Jerzym „urwał mu się” w grudniu 2024 roku. Dziennikarze szybko odnaleźli pana Jerzego w gdańskim DPS-ie, do którego ten trafił w kwietniu 2024 roku.
Pracownica MOPS-u, która opiekowała się panem Jerzym w latach 2022-2023, czyli już po podpisaniu przez Nawrockiego zobowiązania do opieki, powiedziała, że senior mieszkał w złych warunkach.
"W zimie pan Jerzy siedział w mieszkaniu po ciemku, zziębnięty, w kurtce. Nie miał pieniędzy na prąd, a w tym mieszkaniu wszystko było elektryczne. Żeby nie marzł w zimie, płaciłam za prąd z własnych pieniędzy” – mówiła Onetowi Anna Kanigowska.
Przeczytaj także: