Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pięć punktów procentowych dzieli Monikę Piątkowską, senatorkę KO, od Łukasza Gibały — wynika z najnowszego sondażu OGB dla portalu LoveKraków. Lider zaczyna więc tracić w sondażach, swoją pozycję umacnia z kolei PiS. Po lewej stronie również wrze: Aleksandra Owca z Razem przekracza 10 proc. i mocno wyprzedza kandydatkę Darię Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy.
Lokalny portal internetowy „Love Kraków” zlecił sondaż wyborczy. To ostatnia próba zbadania opinii publicznej i preferencji wyborczych przed I turą wyborów w Krakowie. Te odbędą się w najbliższą niedzielę, 27 września.
Zaskoczeń nie ma — Łukasz Gibała, niezależny kandydat na prezydenta, startujący w tym wyścigu już po raz czwarty, jest liderem sondażu. Ogólnopolska Grupa Badawcza (OGB) wskazuje, że może on liczyć na 32,88 proc. poparcia.
Tuż za nim plasuje się Monika Piątkowska, senatorka Koalicji Obywatelskiej i kandydatka wspierana również przez PSL, która oficjalnie startuje z własnego komitetu wyborczego. Notuje poparcie na poziomie 27,78 proc. i względem ostatniego sondażu — zyskuje.
— Łukasz Gibała traci w porównaniu z badaniem z niedzieli, ponieważ jako jedyny z głównych kandydatów nie reprezentuje partii politycznej — uważa Patryk Salamon, redaktor naczelny portalu LoveKraków.pl. — Do tej pory zbierał poparcie wyborców różnych ugrupowań. Teraz kandydaci partyjni mocniej mobilizują własne elektoraty, a na tym traci Gibała, którego wynik spadł o ponad sześć punktów procentowych — mówi Salamon.
Swoją trzecią pozycję umacnia Michał Drewnicki (PiS). Przed tygodniem OGB wskazała, że goni Monikę Piątkowską. Sondaż dla LoveKraków.pl wskazuje, że może on liczyć na wynik 16,11 proc.
Wzrost poparcia notuje Aleksandra Owca z partii Razem. Piątkowy sondaż daje jej 11,01 proc. To pierwszy raz, kiedy kandydatka Razem przekracza 10-proc. pułap.
Tuż za nią plasuje się Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy, poparcie dla której z kolei spada. Sondaż OGB daje jej 7,07 proc. głosów. Tuż po zakończeniu rejestracji kandydatów DGP plasowała się na trzecim miejscu z 11,2 proc. poparcia.
Kolejne miejsca zajęli Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej — 5,07 proc. — i Sławomir Pietrzyk z Socjaldemokracji Polskiej, który uzyskał 0,14 proc. poparcia.
W dniu badania 23,78 proc. ankietowanych nie potrafiło wskazać kandydata lub wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”. OGB przekazuje, że w prezentowanym zestawieniu ich odpowiedzi rozłożono proporcjonalnie między kandydatów.
Sondaż na zlecenie LoveKraków.pl przeprowadziła Ogólnopolska Grupa Badawcza 23 i 24 września 2026 roku. Badanie wykonano metodą CATI, czyli telefonicznych wywiadów wspomaganych komputerowo. W badaniu uczestniczyła reprezentatywna próba 750 pełnoletnich mieszkańców Krakowa.
Krakowianie wybierają prezydenta na nieco ponad 2-letnią kadencję. Wcześniejszy prezydent, Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej, został odwołany w referendum lokalnym. To pierwsza taka sytuacja w mieście wojewódzkim w Polsce od 15 lat.
Głos podczas referendum odwoławczego oddało 29,99 proc. Krakowian. By odwołać prezydenta, wystarczyło 26,98 proc. mieszkańców. W sumie głosowało 176 228 osób — tyle wystarczyło, by odwołać prezydenta niemal milionowego miasta.
Kampania referendalna w mieście była szeroko zakrojona. — Do tej pory nie mieliśmy w Polsce kampanii referendalnej przygotowywanej tak „na bogato” jak w Krakowie — mówił OKO.press prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. — To były banery, ulotki, hasła „OdzyskajMY Kraków”. To była spójna identyfikacja wizualna, konkretne ludzkie historie, obszerne gazetki referendalne, rozmaite działania w internecie. Prawo w kontekście referendum jest dość liberalne i nie ma żadnych limitów i ograniczeń finansowych dotyczących nakładów na referendum, ale komitet będzie musiał złożyć sprawozdanie finansowe. Jestem bardzo ciekaw, jak wysokie środki wyłożono na organizację tej szeroko zakrojonej kampanii — mówił nam politolog tuż po referendum.
2 września, kiedy komitet opublikował sprawozdanie finansowe, okazało się, że Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały sfinansowało akcję referendalną w 95 proc., wydając na nią niemal 2 miliony złotych. Gibała poprzednie wybory z Miszalskim przegrał o włos — zabrakło mu 5 tysięcy głosów.
Dla porównania: w wyborach na prezydenta Krakowa kandydaci mogą wydać maksymalnie 400 tysięcy złotych.
Przeczytaj także: