0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:22 02-09-2026

Prawa autorskie: Fot. Klaudia Radecka / Agencja Wyborcza.plFot. Klaudia Radecka...

To on zasponsorował referendum w Krakowie

95 proc. kampanii referendalnej zachęcającej do odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego zasponsorowało stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców, którego liderem jest Łukasz Gibała – wynika ze sprawozdania finansowego opublikowanego przez Krajowe Biuro Wyborcze. Wcześniej mówił, że jedynie wspiera referednum zaprzeczając, że stoi za akcją.

Co się wydarzyło?

Niemal dwa miliony złotych kosztowała akcja referendalna w Krakowie, której skutkiem było odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Do tej pory oficjalni inicjatorzy akcji, Grupa Obywateli ReferendumKRK.PL, nie chcieli informować o sumach wydanych na kampanię. Liczby pojawiły się dopiero teraz – kiedy Krajowe Biuro Wyborcze opublikowało pełne sprawozdanie finansowe.

Wynika z niego, że aż 1,89 miliona złotych ze zgromadzonych 1,97 miliona pochodziło od jednego podmiotu – stowarzyszenia „Kraków dla Mieszkańców” Łukasz Gibały.

Gibała konkurował z Miszalskim o prezydenturę w mieście. Ostatnie wybory samorządowe w Krakowie przegrał o włos. Wówczas w kuluarch szybko pojawiały się głosy, że będzie próbował zdobyć władzę na drodze referendum.

Jak pisaliśmy w OKO.press, sam twarzą referendum być nie chciał, bowiem już raz próbował odwołać poprzedniego prezydenta Jacka Majchrowskiego, zaliczając sromotną porażkę. Wówczas Gibała wydał 800 tysięcy złotych – do głosowania nawet nie doszło, bo większość złożonych podpisów miała błędy w numerach PESEL. Na listach podpisywały się osoby spoza Krakowa, nie mający prawa wyborczego. Zdarzało się też, że jedno imię i nazwisko wpisane było po kilka razy.

Przeczytaj także:

„Polityk szukał twarzy szerzej niepowiązanej z lokalną polityką. Aktywisty, kogoś szczerze zdenerwowanego polityką Aleksandra Miszalskiego. Szarego mieszkańca, który powie: mam już dość” – pisaliśmy. I znalazł. Twarzą referendum został Jan Hoffmann, krakowski prawnik w przeszłości związany z KO. Nazwisko Gibały w ogóle nie pojawiało się na liście inicjatorów referendum. On sam długo utrzymywał, że tylko dołączyć do grupy zniesmaczonych polityką Miszalskiego. Potem potwierdził, że opłacał m.in. osoby zbierające podpisy – wciąż twierdząc, że wsparcie finansowe dla akcji referendalnej jest „w granicach rozsądku”, jak dziś przypomina RMF FM.

Kto wpłacił pozostałe 5 procent

Jak wynika z opublikowanego sprawozdania, Grupa Obywateli ReferendumKRK.PL, oficjalnie pozyskano 1 milion 976 tysięcy 276,06 złotych.

  • 43 osoby łącznie wpłaciły darowizny w wysokości 10 tysięcy 940 złotych
  • 69 tysięcy 171,57 złotych pochodziło z własnych środków inijcatorów referendum

Stowarzyszenie Łukasza Gibały miało wspomóc referendum nie pieniędzmi jako takimi, ale tzw. świadczeniami niepieniężnymi. Dodatkowy tysiąc stanowisło świadczenie Wojciecha Jakubowskiego, jednego z inicjatorów referendum i byłego dziennikarza Radia Kraków. Jak czytamy w sprawozdaniu:

  • przeszło 154 tysiące złotych wydano na reklamę w internecie, prasie, radiu i telewizji
  • niemal 1,2 miliona złotych pochłonęło wykonania i rozprowadzenie materiałów referendalnych, z czego niemal 750 tysięcy wydano na plakaty, a 430 tysięcy na ulotki
  • ponad 464 tysiące zapłacono osobom zbierającym podpisy
  • 137 tysięcy pochłonęła kampania w internecie

Z prawie dwóch milionów złotych Grupa Obywateli nie wydała tylko 264 złotych, które przekazało krakowskiemu schronisku dla zwierząt.

Wybory w Krakowie. Gibała faworytem

Akcja referendalna okazała się dla Łukasza Gibały sukcesem. 27 września w Krakowie ma odbyć się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Do czwartku, 3 września, do godziny 16, komitety mają czas na zgłoszenie kandydatów na prezydenta. Aby to zrobić, trzeba przedłożyć trzy tysiące podpisów – co do tej pory, bez błędów, zrobili jedynie Michał Drewnicki z PiS i Aleksandra Owca z partii Razem. Trwa weryfikacja listy poparcia dla Moniki Piątkowskiej, startującej z zapleczem PSL i KO oraz Jana Hoffmanna, oficjalnej twarzy referendum.

Podpisy w pocie czoła zbiera sztab Łukasz Gibały – bo choć ten chwalił się, że zebrał je z nawiązką, większość była wadliwa. Na listach brakowało adnotacji, że podpisani są mieszkańcami Krakowa. Podpisy nadal zbierają Daria Gosek-Popiołek (Nowa Lewica), były radny Łukasz Wantuch, Marian Banaś – były szef NIK, celebrytka Marianna Schreiber, Bartosz Bocheńczak (Konfederacja), Michał Klimek (Konfederacja Korony Polskiej), były radny Sławomir Pietrzyk (Socjaldemokracja Polska) oraz Marta Ratuszyńska z Radomia, która zarejestrowała komitet o nazwie „Krakowska Bajka”.

Jaki jest kontekst?

24 maja krakowianie odwołali prezydenta, Aleksandra Miszalskiego, po zaledwie dwóch latach prezydentury. Jak wynikało z sondażu przygotowanego przez OGB, które zapytało o przyczyny pójścia krakowian do niedzielnego referendum, przeszło 28 procent z nich chciało odwołania prezydenta z powodu wprowadzenia Strefy Czystego Transportu. Jej przepisy uchwalili radni jeszcze za poprzedniej RMK i czasów Jacka Majchrowskiego, a obecnie funkcjonujące przepisy zostały zliberalizowane. Według części mieszkańców jednak za mało. Bo choć miesięczna opłata za wjazd do Krakowa nieekologicznych samochodów wynosi sto złotych miesięcznie – i zupełnie nie dotyczy mieszkańców miasta, spotkała się z ogromnym społecznym sprzeciwem, podgrzewanym przez Ruch Narodowy oraz inne prawicowe organizacje, kojarzone wcześniej z ruchami antyszczepionkowymi, ultrakonserwatywnymi i antyukraińskimi.

Jak pisaliśmy w OKO.press: „Przeciwnicy SCT stworzyli w Krakowie efekt chaosu, nad którym gabinet prezydenta nie był w stanie zapanować. Pod osłoną nocy niszczono znaki informujące o wjeździe do strefy, a zdjęcia wrzucano do sieci. Pojawiła się dezinformacja, narracja o oblężonym Krakowie, mieście ekskluzywnym, dla bogatych (czyt. z drogimi, ekologicznymi samochodami), czego symbolem miał być upadek lub co najmniej poważne trudności mikroprzedsiębiorstw”.

Drugim powodem, dla którego krakowianie mieli chcieć odwołania prezydenta jest poziom zadłużenia miasta. Kraków jest dziś bowiem niechlubnym liderem w rankingu najbardziej zadłużonych miast Polski. Miasto tonie w długach; na tyle, że średnio na każdego mieszkańca miasta przypada nawet 10 tysięcy złotych dziury. To też scheda po poprzedniku.

„Nie mam wątpliwości, że Aleksander Miszalski obrywa za Jacka Majchrowskiego” – wskazywał w rozmowie z OKO.press socjolog i komentator polityczny, prof. Jarosław Flis. Prezydent Krakowa w czasie swojej krótkiej prezydentury popełnił jednak fatalnych błędów – z masowym zatrudnieniem osób związanych z Koalicją Obywatelską na czele. Nie tylko mieszkańcy, ale i pracownicy Magistratu w rozmowach z OKO.press wskazywali, że na stanowiska obsadzane są ludźmi związanymi z otoczeniem Miszalskiego, nierzadko bez stosownych kompetencji. Z twarzą prezydenta Krakowa zlepiło się niechlubne określenie dotyczące zarażenia miasta „epidemią kolesiostwa”, a sposób zarządzania spółkami miejskimi i nepotyzm to powód, dla którego przeszło 14 procent osób zdecydowało się pójść na referendum.

Przeczytaj wywiady z kandydatkami na urząd prezydenta Krakowa:

Przeczytaj także: