Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Europa musi zacząć zdecydowanie odpowiadać na rosyjskie działania hybrydowe – apeluje prezydent Czech Petr Pavel. Ostrzega, że brak reakcji tylko ośmiela Moskwę do dalszej eskalacji wobec państw NATO.
Prezydent Czech Petr Pavel wezwał państwa NATO do bardziej zdecydowanych działań wobec Rosji w odpowiedzi na nasilające się prowokacje hybrydowe na wschodniej flance Sojuszu. Podczas briefingu prasowego w trakcie konferencji GLOBSEC w Pradze Pavel ostrzegł, że Moskwa od lat działa „tuż poniżej progu artykułu 5 NATO”, testując determinację Sojuszu.
– Rosja niestety nie rozumie łagodnego języka. Rozumie przede wszystkim język siły, najlepiej połączony z działaniem – powiedział Pavel, w odpowiedzi na pytanie dziennika „The Guardian”.
Czeski prezydent apelował, by NATO odpowiadało na rosyjskie działania w sposób „wystarczająco zdecydowany”, także asymetryczny. Jako możliwe środki wymienił m.in. zakłócenia rosyjskiej infrastruktury internetowej i satelitarnej czy dalsze odcinanie Rosji od zachodnich systemów finansowych.
– Jeśli naruszenia przestrzeni powietrznej NATO będą się powtarzać, będziemy musieli podjąć decyzję także o zestrzeliwaniu zarówno bezzałogowych, jak i załogowych statków powietrznych – stwierdził Pavel.
Według prezydenta Czech Rosja wykorzystuje ostrożność części europejskich państw i brak zdecydowanej reakcji Zachodu.
– Kiedy pytałem rosyjskich dowódców, dlaczego prowadzą prowokacyjne działania w powietrzu czy niebezpieczne przeloty nad okrętami NATO, odpowiadali: „bo możemy”. To dokładnie taki rodzaj zachowania, na który pozwoliliśmy – powiedział.
Petr Pavel był gościem konferencji GLOBSEC w Pradze. W swoim wystąpieniu podkreślał, że Rosja pozostaje centralnym zagrożeniem dla Europy, a wobec coraz większego skupienia USA na innych regionach świata Europa musi szybciej budować własne zdolności wojskowe.
– Pokoju w Europie nie można już traktować jako danego. Musi on być ponownie aktywnie chroniony, broniony i utrzymywany. Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za własną obronę – apelował.
Pavel podkreślał, że samo zwiększanie wydatków obronnych nie wystarczy. Według niego Europa musi rozwijać obronę przeciwlotniczą, logistykę, mobilność wojskową i przemysł zbrojeniowy.
– Nie ma czasu do stracenia – mówił.
Wzywał też do uproszczenia europejskich regulacji dotyczących przemysłu obronnego.
– Jeśli tego nie zrobimy, przyszły konflikt przegramy przez przeszkody biurokratyczne – ostrzegał.
Prezydent Czech apelował również o dalsze wspieranie Ukrainy.
– Wspieranie Ukrainy nie jest działalnością charytatywną. To bezpośrednia inwestycja we własne bezpieczeństwo Europy – mówił.
Podczas rozmowy z dziennikarką portalu Politico Anne McElvoy Pavel ostrzegał także przed rosnącą niepewnością wokół przyszłej obecności wojsk USA w Europie.
– Niepokoi mnie niepewność i nieprzewidywalność, które widzimy dziś nawet wewnątrz NATO – mówił, odnosząc się do sprzecznych komunikatów dotyczących amerykańskich wojsk w Polsce i Niemczech.
Prezydent Czech dziwił się również sposobowi komunikowania zmian przez Waszyngton. Jak mówił, decyzja o dodatkowym rozmieszczeniu wojsk USA w Polsce została ogłoszona bez wyraźnej koordynacji z NATO.
– To zaskakujące, gdy uświadomimy sobie, że Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie, który jest amerykańskim czterogwiazdkowym generałem, prawdopodobnie nie został poinformowany o planowanych zmianach – stwierdził Pavel, odnosząc się do – jak się okazało – błędnych informacji podanych przez generała Alexusa G. Grynkevicha na konferencji prasowej po spotkaniu Komitetu Wojskowego NATO we wtorek 19 maja.
Podkreślał, że zapowiedzi redukcji sił USA w Europie trzeba traktować „bardzo poważnie”, szczególnie w zakresie amerykańskich zdolności logistycznych, wywiadowczych i transportowych.
– Państwa europejskie są w stanie zastąpić te zdolności, ale oczywiście zajmie to trochę czasu – ocenił.
Pavel ostrzegł również, że „ryzyko konfliktu w Europie jest dziś większe niż kiedykolwiek od zakończenia II wojny światowej”, a Rosja nadal prowadzi działania destabilizacyjne i hybrydowe.
W ostatnich tygodniach państwa bałtyckie i NATO alarmują o nasilających się incydentach związanych z rosyjską wojną hybrydową. 19 maja nad Estonię wleciał dron lecący z kierunku Rosji, który został zestrzelony przez samolot NATO. Tego samego dnia Łotwa dwukrotnie ogłaszała alarm powietrzny po wykryciu obiektów, które mogły naruszyć jej przestrzeń powietrzną. NATO poderwało myśliwce Baltic Air Policing. Według władz regionu były to ukraińskie drony, które zostały przekierowane nad terytorium państw bałtyckich przez rosyjskie systemy walki elektronicznej.
Równolegle Rosja nasiliła oskarżenia wobec państw bałtyckich. 19 maja ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzia stwierdził, że Ukraina, w porozumieniu z państwami bałtyckimi, planuje prowadzić ataki dronowe z terytorium Łotwy i innych państw regionu. Ostrzegał też, że NATO „nie ochroni” ich przed rosyjskim odwetem. Łotwa odrzuciła te zarzuty jako „czystą fikcję”.
22 maja prezydenci Estonii, Łotwy i Litwy wydali wspólne oświadczenie potępiające rosyjskie prowokacje i kampanię dezinformacyjną. Podkreślili, że państwa bałtyckie nigdy nie pozwalały na wykorzystywanie swojego terytorium do ataków na Rosję i wezwali NATO do wzmocnienia obrony przeciwlotniczej oraz zdolności antydronowych na wschodniej flance.
Pomimo nasilających się działań hybrydowych ze strony Rosji Stany Zjednoczone podjęły decyzję o ograniczeniu obecności wojskowej w Europie. Proces ten jest jednak komunikowany w tak chaotyczny sposób, że wciąż nie wiadomo, jak duży docelowo ma być kontyngent wojsk amerykańskich w Europie oraz jakie jednostki zostaną wycofane.
Przeczytaj także: