Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:30 17-04-2026

Prawa autorskie: 09.04.2026 Warszawa , ulica Wiejska , przed Kancelaria Prezydenta RP . Sedziowie Trybunalu Konstytucyjnego Magdalena Bentkowska (p) i Dariusz Szostek (l) . Sedziowie TK zlozyli dokumenty w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta. Przekazali pisemna rote slubowania wobec prezydenta, dopelniajac formalnosci. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl09.04.2026 Warszawa ...

Sędziowie TK zawiadamiają prokuratora generalnego

Dwoje nowych sędziów TK zaprzysiężonych przed prezydentem złożyło zawiadomienie do prokuratora generalnego w związku z uniemożliwianiem przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego pracy pozostałej czwórce nowych sędziów TK – zaprzysiężonych przed Marszałkiem Sejmu

Co się wydarzyło?

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek skierowali w piątek 17 kwietnia do prokuratora generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o postępowanie prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, który uniemożliwia pracę w Trybunale czwórce sędziów TK wybranych przez Sejm. Bentkowska i Szostek zarzucają Święczkowskiemu przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków a także złamanie kilku artykułów z zakresu prawa pracy.

Sprawa dotyczy postępowania Święczkowskiego wobec sędziów TK Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdy i Anny Korwin-Piotrowskiej – zaprzysiężonych w ubiegłym tygodniu w Sejmie.

„Wobec wyżej wymienionych sędziów doszło do naruszenia obowiązujących przepisów prawa, polegającego na nienawiązaniu stosunku służbowego oraz niepodpisaniu wymaganych dokumentów z nim związanych, a w konsekwencji – nieprzydzieleniu im stanowisk pracy oraz spraw do rozpoznania” – piszą w zawiadomieniu Bentkowska i Szostek.

Jaki jest kontekst?

Po wyborze przez Sejm 6 nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego prezydent Karol Nawrocki zaprosił do Pałacu Prezydenckiego na ślubowanie tylko dwoje z nich – właśnie Bentkowską i Szostka. W obliczu tej precedensowej sytuacji niedopełnienia przez prezydenta jego konstytucyjnego obowiązku pozostałych czworo sędziów zostało zaprzysiężonych przed Marszałkiem Sejmu. W tym ślubowaniu uczestniczyli również Bentkowska i Szostek.

Związany z obozem PiS – podobnie jak prezydent – prezes TK Bogdan Święczkowski ogłosił, że czwórki zaprzysiężonych w Sejmie sędziów TK nie uznaje. I nie dopuszcza ich do pełnienia sędziowskich obowiązków w Trybunale.

Przeczytaj także:

12:07 17-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaFot. Dawid Zuchowicz...

Kaczyński gra w chickena z Morawieckim

Jarosław Kaczyński wystosował pod adresem Mateusza Morawieckiego i jego stronników serię gróźb, która może być również specyficznym zaproszeniem do zawieszenia broni. Kaczyński zapowiada, że jeśli stowarzyszenie Rozwój Plus stanie się konkurencją dla PiS, nie wpuści jego członków na listy wyborcze

Co się wydarzyło?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej odniósł się publicznie do działań Mateusza Morawieckiego i jego stronników, którzy utworzyli niezależne od struktur PiS stowarzyszenie Rozwój Plus. Choć padły mocne słowa i sugestie, że ktokolwiek będzie budował ofertę konkurencyjną wobec PiS, zostanie z partii wyrzucony, w gruncie rzeczy był to również rodzaj próby deeskalowania wewnętrznego konfliktu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Kaczyński wydaje się od Morawieckiego wymagać potwierdzenia lojalności i jakiegoś rodzaju gwarancji, że Rozwój Plus nie stanie się polityczną konkurencją wobec PiS.

„Wszystko zależy od charakteru tego stowarzyszenia. Ja już mówiłem o tym, co jest dopuszczalne, a bywa nawet pożyteczne, a co nie – i nie ma sensu do tego wracać. Konsekwencje są równe dla wszystkich” – mówił Kaczyński w odpowiedzi na pytanie, czy Mateusz Morawiecki zostanie wyrzucony z partii za utworzenie swego stowarzyszenia. Zaraz jednak Kaczyński zasugerował, że jeszcze nie uznał działalności stowarzyszenia Rozwój Plus za nieodwołalnie niedopuszczalną i niepożyteczną. I w swoim charakterystycznym stylu sformułował pod adresem Morawieckiego groźbę, która zarazem była rodzajem oferty:

„Jeżeli będą padały takie sformułowania, które padały niestety także z ust osób bardzo ważnych, że to jest pewna nowa propozycja dla naszego elektoratu, to trzeba wybrać. Jasno mówię, że dla ludzi, którzy by się w to angażowali, miejsc na naszych listach nie będzie. Mam nadzieję, że ci, którzy podjęli takie działania, zrozumieją, że jest to nie tylko na szkodę PiS, ale także na szkodę Polski” – mówił Kaczyński.

Innymi słowy – Kaczyński podjął próbę wytyczenia granicy, której Morawieckiemu i jego ludziom nie wolno przekroczyć: Stowarzyszenie Rozwój Plus nie może się pozycjonować jako oferta o charakterze politycznym. Nie może też być platformą do budowy ugrupowania konkurencyjnego wobec PiS.

Kaczyński dopowiedział to zresztą niemal wprost:

„Chodzi o to, żeby to nie doprowadziło do sytuacji, którą można by nazwać, że przy pomocy instytucji i możliwości naszej partii, będzie się tworzyło partię nową, która nie jest w tej chwili potrzebna na polskiej scenie politycznej. Potrzebna jest jedność PiS i jedność polskiej prawicy.” – mówił prezes PiS.

Jaki jest kontekst?

Mateusz Morawiecki ogłosił w środę 16 kwietnia wieczorem za pośrednictwem WP.pl utworzenie stowarzyszenia pod nazwą Rozwój Plus. W skład tej organizacji weszli przede wszystkim posłowie i działacze PiS związani z Morawieckim w ramach partyjnej frakcji określanej mianem „harcerzy” lub „M&M'sów”. Na liście są m.in. Michał Dworczyk, Waldemar Buda, Marcin Horała, Paweł Jabłoński, Piotr Müller, Olga Semeniuk-Patkowska, Mirosława Stachowiak-Różecka czy Krzysztof Szczucki. Łącznie Morawieckiemu udało się pozyskać aż 34 posłów.

Ten ruch Morawieckiego zdecydowanie nie spodobał się zarówno partyjnej centrali PiS, jak i bardziej twardoprawicowym frakcjom tej partii – ze zwolennikami Przemysława Czarnka i ziobrystami na czele.

W tej chwili w partii Kaczyńskiego trwają narady, co zrobić z Mateuszem Morawieckim i jego stronnikami. Z perspektywy interesów PiS każde z możliwych rozstrzygnięć jest zaś obarczone sporym ryzykiem.

Przeczytaj także:

11:30 17-04-2026

Prawa autorskie: 09.09.2024 Warszawa , ulica Nowogrodzka 84/86 , siedziba partii Prawo i Sprawiedliwosc . Prezes Jaroslaw Kaczynski podczas konferencji prasowej . Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl09.09.2024 Warszawa ...

PiS ma tylko 18 procent w sondażu CBOS

Rekordowo niskie wyniki sondażowego poparcia dla PiS odnotował w swym najnowszym badaniu CBOS. Zarazem według sondażowni wzrasta poparcie dla Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej

Co się wydarzyło?

W najnowszym sondażu CBOS, którego wyniki opublikowano dziś, powiększa się dystans między Koalicją Obywatelską a PiS. Podczas gdy największa z partii koalicji rządzącej otrzymała w 32 proc. wskazań, Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na jedynie 18,2 proc respondentów. Aż 13 proc. badanych zadeklarowało, że swój głos oddałoby na Konfederację a 8,7 proc. na Konfederację Korony Polskiej.

Nowa Lewica otrzymała w sondażu CBOS 5,8 proc. wskazań, partia Razem 4,9 proc., PSL 3 proc. a Polska 2050 0,7 proc.

Respondenci odpowiadali na pytanie „Na kandydata której partii lub ugrupowania głosował(a)by Pan(i) w wyborach do Sejmu?”

Według sondażu CBOS partie obecnej koalicji rządzącej mogłyby zatem liczyć łącznie na 41,5 proc. głosów. Z kolei suma poparcia partii prawicowych wyniosłaby łącznie 39,9 proc.

Niezdecydowanych było 10,8 proc.

Sondaż został przeprowadzony na 1000 osobowej próbie dorosłych mieszkańców Polski metodami CATI/CAWI w dniach 13-15 kwietnia.

CBOS dokonał też prognozy wyników wyborczych uwzględniając głosy respondentów wahających się lub odmawiających odpowiedzi na pytanie. Według tych wyliczeń prawica ma zdecydowaną przewagę:

  • KO mogłaby liczyć w wyborach na 34,7 proc. głosów,
  • PiS na 22,8 proc,
  • Konfederacja na 14,5 proc.,
  • KRP na 10,2 proc,
  • Nowa Lewica na 6,7 proc a
  • Razem na 5,8 proc.

Pod progiem wyborczym nadal pozostawałyby PSL (3,7 proc.) i Polska 2050 (1,5 proc.).

Jaki jest kontekst?

Ostatnie sondaże innych ośrodków badawczych, których wyniki zostały w tym tygodniu opublikowane w mediach (Opinia24 i IBRiS) dają PiS między 22 a 23 proc. poparcia. CBOS miewał zaś w przeszłości pewną skłonność do niedoszacowywania wyników aktualnych partii opozycyjnych. Na przykład 15 września 2023 roku, czyli na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi, w wyniku których PiS stracił władzę, sondaż CBOS dawał PiS szansę na 36 proc. głosów, podczas gdy poparcie KO szacował na jedynie 18 proc. (sic!) a Trzecią Drogę plasował poza Sejmem z wynikiem 4 proc.. W wyborach parlamentarnych 15 października 2023 r. PiS uzyskał wynik zbliżony do szacowanego we wrześniowym sondażu CBOS (35,4 proc.), jednak KO uzyskała o 12 pkt proc. więcej (30,7 proc) a Trzecia Droga o 10 pkt proc. więcej niż w sondażu CBOS (14,4 proc).

Zaznaczmy przy tym, że sondaż CBOS z września 2023 roku był wykonywany według niestosowanej już przez tę sondażownię do badania preferencji partyjnych metodologii CAPI, czyli badania bezpośredniego. Obecnie CBOS prowadzi sondaże metodami CATI/CAWI, czyli za pomocą wywiadów telefonicznych i internetowych.

10:38 17-04-2026

Prawa autorskie: 09.01.2026 Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1/3 , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl09.01.2026 Warszawa ...

Tusk: Mamy „kryptoaferę PiS”. Jej korzenie są złowrogie

Premier Donald Tusk jednoznacznie oskarżył prezydenta Karola Nawrockiego i jego obóz polityczny o uleganie wpływom firmy Zondacrypto dla korzyści finansowych

Co się wydarzyło?

Donald Tusk na zwołanej przed Kancelarią Premiera konferencji prasowej otwarcie oskarżył prezydenta Karola Nawrockiego i polityków PiS i Konfederacji o uleganie wpływom handlującej kryptowalutami firmy Zondacrypto, której działalność kończy się właśnie gigantyczną aferą finansową. Tusk nazwał ją „kryptoaferą PiS”.

Przeczytaj także:

„Te bardzo złe i mocne informacje były do dyspozycji posłów — przedstawiłem je 5 grudnia podczas tajnego posiedzenia Sejmu. Odpowiednie dokumenty otrzymał również prezydent Nawrocki — wie dokładnie tyle, ile ja wiem na ten temat. A ta wiedza jest jednoznaczna. Wielki wpływ na decyzje i działania ważnych polityków prawicy, a także promocja tych polityków — w tym obu prezydentów Dudy i Nawrockiego — uzyskała Zondacrypto” – mówił Tusk na konferencji prasowej.

„Ten wpływ był także widoczny, jeśli chodzi PKOl i pana Piesiewicza. Ostatnio okazało się również, że ta firma cementowała wypłatami pieniędzy dla posłów Konfederacji i PiS-u. Poinformowałem także — chociaż tu nie będę ujawniał wszystkich szczegółów, ze względu na kwestie operacyjne służb specjalnych — korzenie tej firmy, która dzisiaj powoduje lęk tysięcy inwestorów są wyjątkowo złowrogie.” – mówił premier.

„Robią to przy otwartej kurtynie, przy zapalonym świetle, bezwstydnie.” – tak komentował szef rządu współpracę polityków prawicy z Zondacrypto. Tusk odniósł się też do tego, że część najważniejszych polityków PiS wyszła z sejmowej sali tuż przed dzisiejszym głosowaniem ws prezydenckiego weta. „Ta ucieczka Kaczyńskiego czy Błaszczaka od odpowiedzialności, pokazuje, że informacje dotarły nawet do nich” – mówił szef rządu.

Jaki jest kontekst?

W piątek 17 kwietnia Sejmowi nie udało się odrzucić prezydenckiego weta w sprawie ustawy mającej uregulować w Polsce rynek kryptowalut.

Za odrzuceniem weta było 243 posłów, przeciw było 191, a 3 wstrzymało się od głosu. Za odrzuceniem weta opowiedziały się Koalicja Obywatelska, Polska 2050, Lewica, Centrum i PSL. Przeciwko byli posłowie PiS, Konfederacji i koła Demokracja Bezpośrednia.

Nie udało się zatem odrzucić weta, do tego bowiem potrzeba 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Podczas poprzedniej próby odrzucenia weta prezydenta, jeszcze w grudniu 2025 r. „za” było dokładnie tyle samo posłów – 243, „przeciw” głosowało 192.

W głosowaniu nie wzięło udział łącznie 17 posłów PiS – w tym tak ważni politycy tej partii jak Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak czy Anita Czerwińska.

Przeczytaj także:

09:13 17-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Kryptowaluty – Sejm przegrał, Kaczyński uciekł

Sejm nie odrzucił weta prezydenta dot. kryptowalut. Posłowie głosowali niemal tak, jak przy poprzedniej próbie. Klucz partyjny okazał się ważniejszy niż zapewnienie bezpieczeństwa Polakom. Jarosław Kaczyński jednak umył ręce i uciekł tuż przed głosowaniem.

Co się wydarzyło?

Wyniki głosowania nad prezydenckiem wetem wyglądają tak: za odrzuceniem weta było 243 posłów, przeciw było 191 posłów, a 3 osoby wstrzymały się od głosu.

Za odrzuceniem weta opowiedziała się Koalicja Obywatelska, Polska 2050, Lewica, Centrum i PSL. Przeciwko byli posłowie PiS, Konfederacji i koła Demokracja Bezpośrednia.

Nie udało się zatem odrzucić weta, do tego bowiem potrzeba 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Podczas poprzedniej próby odrzucenia weta prezydenta, jeszcze w grudniu 2025 r. „za” było dokładnie tyle samo posłów – 243, „przeciw” głosowało 192.

To pokazuje, że mimo, iż właśnie w dokładnie tym samym czasie na naszych oczach wybucha finansowa afera na rynku kryptowalut, który przez brak regulacji prawnych nie jest nadzorowany przez polskie organy, posłowie trzymają się linii politycznej i zagłosowali ponownie za albo przeciw Karolowi Nawrockiemu, a nie w sprawie nadzoru nad nieuregulowanym, a bardzo ryzykownym rynkiem.

Różnicę, jaką można zauważyć pomiędzy obiema próbami odrzucenia weta prezydenta – dzisiejszą i tą z grudnia 2025 r. – to minimalne wahanie, które przejawia się w liczbie posłów, którzy zdecydowali się wstrzymać od głosu.

W grudniu, kiedy nie były jeszcze znane problemy z Zondacrytpo – największą działająca w Polsce giełdą kryptowalut – nikt podczas sejmowego głosowania nie wstrzymał się od głosu. Dziś wstrzymały się jednak trzy osoby – byli to posłowie Konfederacji Korony Polskiej.

Ciekawe, że udziału w głosowaniu nie wzięło aż 17 posłów PiS, w tym sam Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak, którzy jeszcze byli na sali, kiedy Donald Tusk przemawiał. Jarosław Kaczyński próbował nawet zabrać głos zaraz po Donaldzie Tusku, jednak marszałek Czarzasty nie dopuścił go do głosu. Potem najwyraźniej uciekł, ewidentnie nie chcąc publicznie zajmować stanowiska w tej sprawie, która ma już charakter aferalny, a dodatkowo, obciąża wizerunkowo polityków prawicy.

Po głosowaniu Donald Tusk napisał na platformie X:

Jarosław Kaczyński odniósł się do tego wpisu podczas konferencji prasowej, mówiąc:

„Niczego się nie wystraszyliśmy. Po prostu obydwoje jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami nie tylko tej firmy (zondacrypto), ale w ogóle kryptowalut.”

Jaki jest kontekst?

Dzisiejsze głosowanie odbywa się w zupełnie innych okolicznościach niż to 5 grudnia 2025 r. z uwagi na problemy Zondacrypto. A problemy te są wielowymiarowe.

Od kilku tygodni media donoszą, że klienci nie mogą odzyskać swoich pieniędzy, premier Tusk ujawnił zgłoszone mu przez ABW informacje, według których miesiąc przed pierwszym głosowaniem nad wetem prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji powiązanych z politykami – Zbigniewem Ziobro i Przemysławem Wiplerem.

Przeczytaj także:

W ciągu ostatnich dni dziennikarze informowali również o dziwnych przelewach, które niedawno przewijały się przez portfel Zondacrypto. Na konto tej firmy trafiło 4,2 mln zł, ale zamiast do klientów, którzy czekają na swoje pieniądze i nie mogą ich odzyskać, większość pieniędzy trafiła do innej giełdy. Nie wiadomo, na czyje konto.

Analizy raportów finansowych Zondacrypto za ostatnie lata pokazują wiele niepokojących sygnałów.

A w czasie, gdy w czwartkowe popołudnie, dzień przed głosowaniem nad odrzuceniem weta prezydenta, posłowie debatowali właśnie nad tą sprawą, prezes Zondacrytpo Przemysław Kral opublikował oświadczenie wideo na platformie X, w którym podał adres tzw. zimnego portfela, by każdy mógł sprawdzić, że naprawdę jest na nim 4500 BTC, czyli ponad miliard złotych, czyli firma nie wyprowadziła żadnych pieniędzy klientów.

Ten ruch był szokujący, bo rynek od dawna oczekiwał od prezesa ujawnienia dowodów na to, że firma rzeczywiście posiada odpowiednie aktywa zgodnie z deklaracjami. Problem w tym, że tzw. klucz prywatny, który umożliwia dostanie się do tych pieniędzy, ma Sebastian Suszek. To twórca BitBay, czyli poprzednika Zondacrypto, który zaginął 10 marca 2022 roku.

Prezes Kral przyznał więc przed całym światem, że od ponad czerech lat jego firma działa bez dostępu do swoich głównych aktywów. I bez wielkich nadzieli, że kiedykolwiek go uzyska, bo istnieje uzasadnione podejrzenie, że Sebastian Suszek został porwany i nie żyje. Mimo to Przemysław Kral w nagraniu wideo publicznie zaapelował do Suszka, by oddał klucze do tego zablokowanego majątku.

Przeczytaj także:

Jest jeszcze drugi problem. Specjalistyczne media natychmiast przeanalizowały podany przez prezesa Zondy adres zimnego portfela, który miał świadczyć o jego uczciwości i przejrzystości. Doszły jednak do wniosku, że jest to prawdopodobnie manipulacja ze strony prezesa, bo to stary uśpiony portfel, więc raczej nie mógł pełnić roli portfela operacyjnego dużej giełdy kryptowalut.

Wyjaśnijmy, że sprawnie operując w świecie krypotwalut, można sobie znaleźć właśnie taki adres w internecie z odpowiednią zawartością portfela, która pasuje do stawianej tezy i twierdzić, że jest się jego właścicielem.