0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

20:37 02-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzale...

Wiceszef MSZ Ukrainy spotkał się z chargé d’affaires RP w Kijowie ws UPA

Wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Ołeksandr Miszczenko spotkał się z chargé d’affaires RP w Kijowie Piotrem Łukasiewiczem, a podczas rozmowy wymieniono poglądy w kwestiach pamięci historycznej – poinformował we wtorek ukraiński resort dyplomacji.

Co się stało?

Dyplomaci wymienili poglądy na temat publicznego postrzegania indywidualnych decyzji na Ukrainie i Polsce, zwłaszcza w kontekście nadania jednej z jednostek Sił Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowego imienia „Bohaterów UPA”.

Ukraiński wiceminister „zaznaczył, że historyczne doświadczenie walki UPA dla wielu Ukraińców kojarzy się przede wszystkim z dążeniem do niepodległości, walką przeciwko reżimowi sowieckiemu oraz oporem wobec okupacji ukraińskich terytoriów przez ZSRR”.

„Ołeksandr Miszczenko podziękował za konsekwentne wsparcie Ukrainy ze strony Polski oraz solidarność polskiego społeczeństwa z narodem ukraińskim w czasie trwającej rosyjskiej agresji. Z kolei Piotr Łukasiewicz zapewnił, że

Polska będzie nadal udzielać Ukrainie wszechstronnego wsparcia w celu jak najszybszego przywrócenia jej integralności terytorialnej”

– podało w komunikacie MSZ Ukrainy.

Miszczenko podkreślił, że we wspólnej historii ukraińsko-polskiej były również karty tragiczne,

„w szczególności związane z wydarzeniami tragedii wołyńskiej”.

Ocenił, że w tym kontekście najbardziej istotne są profesjonalne i obiektywne badania przeszłości.

„Strony podkreśliły znaczenie kontynuowania wspólnej pracy nad trudnymi kwestiami pamięci historycznej w duchu wzajemnego szacunku i odpowiedzialności, ponieważ obiektywna ocena przeszłości jest ważnym warunkiem porozumienia w imię wspólnej przyszłości”.

Jaki jest kontekst?

Komunikat po spotkaniu szefa polskiej ambasady w Kijowie z wiceszefem rosyjskiego MSZ pojawił się w kolejnym dniu kryzysu polsko-ukraińskiego. Zaczął się on po tym, jak prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. Ukraińska Powstańcza Armia uznawana jest w Polsce za formację zbrodniczą. Wydaje się, że w Kijowie zupełnie to przeoczono.

Komunikat jest pierwszym sygnałem, że Kijów zaczyna rozumieć sytuację.

Na zdjęciu u góry – ambasador Łukasiewicz w 2025 r. w Pużnikach, w czasie prac ekshumacyjnych ofiar rzezi wołyńskiej. Obok niego po lewej wiceprezes Fundacji Wolność i Demokracja Maciej Dancewicz Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl

17:21 02-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Władze PiS za odebraniem Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu

Komitet polityczny PiS jednogłośnie „poparł inicjatywę prezydenta Nawrockiego”, by odebrać order Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu.

Co się zdarzyło?

Jak podała TV Republika, komitet polityczny PiS, czyli najwyższe władze partii, wyraża poparcie dla inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego. „Order Orła Białego przyznawany jest za szczególne zasługi dla Rzeczypospolitej Polskiej. Ostatnio oburzająca decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu imienia UPA bardzo ważnej jednostce wojsk ukraińskich jest nie do pogodzenia polską racją stanu i godzi wprost stosunki polsko-ukraińskie” – napisał PiS w oświadczeniu.

Jaki jest kontekst?

Słabo widoczna w ostrzeliwanym przez Rosję Kijowie w Polsce nakręca się antyukraińska afera polityczna. Szczegółowo relacjonuje ją natomiast rosyjska propaganda. 2 czerwca była to druga wiadomość wieczornego dziennika telewizyjnego — po krwawym ataku na Ukrainę.

Zaczęło się od tego, że 27 maja prezydent Zełenski nadał elitarnej jednostce – Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” – imię Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

W Polsce wywołało to wstrząs.

Na fali narodowej krzywdy prezydent Karol Nawrocki 29 maja zaproponował: „aby jednym z punktów posiedzeniu kapituły Orderu Orła Białego było odebranie Zełenskiemu Orderu”. Przyznał go prezydentowi Ukrainy Andrzej Duda 5 kwietnia 2023 roku.

Kapituła zbiera się 8 czerwca 2026.

Reakcję Nawrockiego skrytykował premier Donald Tusk: „każdy, kto będzie podpalał ogień pod relacje polsko-ukraińskie, robi fatalny błąd”. Ale już były ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki zwrócił przyznane mu w 2022 roku ukraińskie odznaczenie „Za zasługi”. Cichocki Zasłynął tym, że jako jedyny ambasador kraju Unii Europejskiej nie opuścił placówki w lutym 2022 po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja) zdążył już w radiu RMF wezwać, by odciąć Ukrainę od pomocy i przestać płacić za jej starlinki na froncie (to dokładnie zacytowała rosyjska telewizja).

Dlaczego Ukraina nie pamięta o Wołyniu?

„Pamiętajmy też, że dla Ukraińców UPA jest symbolem walki o niepodległość i dławionych aspiracji narodowych przez Związek Radziecki a wcześniej II Rzeczpospolitą czy Austro-Węgry. Gloryfikują Banderę czy UPA, zapominając o zbrodniach, jakie inspirowali i popełnili. Tragedia Wołynia jest spychana w niepamięć, zwłaszcza we wschodniej Ukrainie, skąd pochodzi Zełenski, prezydent mógł nie docenić tego, jakie to ma znaczenie dla Polaków” – mówił niedawno były prezydent Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Piotrem Pacewiczem w OKO.press.

„Fatalne jest to, że jak mówiłem w naszej rozmowie o zbiórce „Pomóżmy Ukraińcom”, każdy błąd czy lapsus Ukrainy grozi reakcją naszych nacjonalistów i możemy się w Polsce utopić się w cynicznej grze ugrupowań politycznych, które sięgają po kartę antyukraińską. A Ukraina obok Europy i obrony demokracji przed autorytaryzmem będzie głównym tematem kampanii wyborczej” – dodał.

Przeczytaj także:

17:08 02-06-2026

Prawa autorskie: fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Włodek / ...

PiS wybrał kandydata na prezydenta Krakowa

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek przekazał, że kandydatem PiS na prezydenta Krakowa będzie lokalny polityk i wieloletni radny Michał Drewnicki.

Co się wydarzyło?

Michał Drewnicki będzie kandydatem PiS w wyborach na prezydenta Krakowa, które zaplanowano na drugą połowę sierpnia. „To wieloletni samorządowiec, wieloletni radny, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa. To wielka wartość, że ta decyzja wskutek dyskusji zapadła jednogłośnie” – przekazał rzecznik PiS Rafał Bochenek.

„Jest człowiekiem z całą pewnością znanym w naszym środowisku od lat, również jest znany Krakowianom, ponieważ pracuje bardzo intensywnie, aktywnie na rzecz miasta Krakowa. Pokazał, że również w wielu sprawach w sposób ponadpartyjny, ponadśrodowiskowy potrafi wspierać różnego rodzaju inicjatywy. Jest osobą zaangażowaną, także naszym zdaniem to jest postać, która daje największe szanse na osiągnięcie sukcesów tych wyborach” – mówił Bochenek, cytowany przez Wirtualną Polskę.

Drewnicki do 2024 roku pełnił funkcję szefa wojewódzkich struktur PiS w Małopolsce. Stracił ją jednak po wewnętrznych sporach o wybór marszałka województwa. Był zaangażowany w kampanię za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego, osobiście zbierał podpisy pod wnioskiem o zorganizowanie referendum.

Rafał Bochenek, ogłaszając decyzję partii, zwrócił się również do Konfederacji: „Jeżeli mamy mówić o jedności na prawicy, to jest nasza też oferta do nich, aby rozważyli poparcie tego kandydata na urząd prezydenta miasta Krakowa”.

Jaki jest kontekst?

24 maja 2026 r. w referendum odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Głosowano również nad odwołaniem Rady Miasta, jednak okazało się, że frekwencja była zbyt niska.

Wiadomo już, że w wyborach – zaplanowanych na drugą połowę sierpnia – wystartują były prezes NIK Marian Banaś, radna Razem Aleksandra Owca, Michał Klimek (kandydat Konfederacji Korony Polskiej) i Bartosz Bocheńczak (kandydat Konfederacji). Dziś swój start ogłosił również kandydat Socjaldemokracji Polski Sławomir Pietrzyk. KO nie wybrało jeszcze kandydata. Swojego startu nie potwierdził również Łukasz Gibała, który wspierał finansowo organizację referendum, a w wyborach samorządowych w 2024 roku przegrał z Aleksandrem Miszalskim o włos.

Do momentu wyboru nowego prezydenta (lub prezydentki) jego funkcję pełni komisarz wyznaczony przez premiera. Jest nim Stanisław Kracik, dotychczasowy wiceprezydent Krakowa.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

16:20 02-06-2026

Prawa autorskie: Photo by NICOLAS TUCAT / AFPPhoto by NICOLAS TUC...

Dania z nowym rządem. Ponad dwa miesiące po wyborach

Nowa układanka koalicyjna to aż cztery partie. To i tak za mało do większości. Trzeci rząd Mette Frederiksen będzie musiał polegać też na mniejszych partiach

Co się wydarzyło

Premierce Danii Mette Frederiksen udało się utworzyć nowy rząd. Wybory miały miejsce ponad dwa miesiące temu – 24 marca. Frederiksen poinformowała o sukcesie negocjacji koalicyjnych po spotkaniu z królem Fryderykiem X. W skład rządu poza Socjaldemokratami wejdą jeszcze trzy kolejne partie: Socjalistyczna Partia Ludowa, Partia Socjalliberalna oraz Umiarkowani.

Po ogłoszeniu porozumienia koalicyjnego Frederiksen przekazała dziennikarzom, że nowy rząd będzie działał dla dobra „ludzi mieszkających w Danii, dla przyszłych pokoleń i dla zwierząt”.

Jaki jest kontekst

Partia Frederiksen – Socjaldemokraci – wygrała marcowe wybory. I choć zdobyła zdecydowanie największy odsetek głosów (21,9 proc. wobec 11,6 proc. drugiej w wyborach Socjalistycznej Partii Ludowej), to wynik ten trudno jest ocenić jednoznacznie pozytywnie. To najgorszy wynik partii od ponad stu lat. To też wynik o prawie sześć punktów procentowych gorszy niż cztert lata wcześniej i strata 12 miejsc w Folketinget, duńskim jednoizbowym parlamencie. Teraz Frederiksen będzie miała 38 deputowanych w 179-osobowym parlamencie.

Nawet jednak czteropartyjny układ nie daje nowemu rządowi większości. Pozostałe partie rządowe mają:

  • Socjalistyczna Partia Ludowa – 20 mandatów,
  • Umiarkowani – 14 mandatów
  • Partia Socjalliberalna – 10 mandatów.

Razem daje to koalicji 82 miejsca. Do większości potrzebne jest 90 głosów. Koalicja będzie więc musiała polegać na wsparciu mniejszych partii. A tych jest sporo. Łącznie w Folketinget w nowej kadencji przedstawicieli będzie miało aż 16 partii.

Socjaldemokraci nie będą już, tak jak przez ostatnie cztery lata, rządzili razem z Venstre, konserwatywną partią i drugą najważniejszą partią władzy w najnowszej historii Danii.

Mette Frederiksen pełni funkcję premierki Danii od 2019 roku.

Przeczytaj także:

15:37 02-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plFot. Grzegorz Celeje...

100 tys. zł kary dla Ministra Sprawiedliwości. Za aferę hejterską

Prezes UODO uzasadnia karę tym, że dane osobowe sędziów pracownicy resortu Ziobry przekazywali osobom nieupoważnionym i nielegalnie udostępniali w sieci. Minister Sprawiedliwości nie dopełnił obowiązku, jakim jest takie zorganizowanie pracy, by zminimalizować ryzyko dla danych obywateli.

Co się wydarzyło

Urząd Ochrony Danych Osobowych poinformował dziś, że „prezes UODO Mirosław Wróblewski nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł na Ministra Sprawiedliwości po przeprowadzeniu postępowania w sprawie znanej z doniesień medialnych jako tzw. afera hejterska z 2019 r.”.

Kara administracyjna nałożona jest na organ – Ministra Sprawiedliwości – a nie osobę pełniącą wówczas tę funkcję. A był to wówczas Zbigniew Ziobro. Obecny minister Waldemar Żurek jest osobą poszkodowaną w aferze hejterskiej.

UODO tak tłumaczy działania, za które nałożona została kara: wysocy funkcjonariusze urzędu wykorzystali fakt, że mieli dostęp do akt osobowych sędziów, i przekazywali je poza Ministerstwo, w ramach kampanii hejterskiej. Nie mieli do tego prawa.

A Minister Sprawiedliwości nie zorganizował pracy w resorcie tak, by do takich ekscesów nie dochodziło. Obowiązek wprowadzenia zabezpieczeń organizacyjnych i technicznych dla danych osobowych spoczywa na każdym, kto ma takie dane w dyspozycji i nimi zarządza. Kara jest za niedopełnienie tego obowiązku. Jej celem jest minimalizowanie ryzyka, że dane osobowe będą wyciekać.

„Nielegalne działania podejmowane przez funkcjonariuszy publicznych polegały m.in. na korzystaniu z upoważnienia dostępu do informacji z niejawnych akt osobowych sędziów, które następnie przetwarzali w celach osobistych i politycznych. Dane osobowe sędziów przekazywane były osobom nieupoważnionym (innym funkcjonariuszom publicznym, dziennikarzom). Wrażliwe informacje nielegalnie udostępniano również w internecie – na Twiterze, obecnie X) – służyło temu konto, które zostało założone za pośrednictwem adresu IP pochodzącemu z puli przypisanej Ministerstwu Sprawiedliwości” – podaje UODO w komunikacie.

Nie podaje w nim wprost, że liderem tego procederu był sędzia-wiceminister Łukasz Piebiak, wybrany obecnie do Krajowej Rady Sądownictwa z rekomendacji PiS. Jednak UODO cytuje w komunikacie teksty Onetu z 2019 r., w którym rola Piebiaka została opisana.

Kara Prezesa UODO została nałożona dopiero teraz, bo dopiero w grudniu 2024 r. UODO dostał z prokuratury informacje o tym, co ustaliła ona w śledztwie. To dzięki temu wiadomo, jak wyglądał proceder z nielegalnym obrotem danymi pod okiem ówczesnego ministra sprawiedliwości.

Jaki jest kontekst

Tak zwana afera hejterska wybuchła w 2019 roku.

Polegała na dyskredytowaniu w prawicowych mediach i w internecie niezależnych sędziów, którzy krytykowali przeprowadzane przez Zbigniewa Ziobrę zmiany w sądach. Używano do tego m.in. danych o sędziach znajdujących się w ich teczkach personalnych w ministerstwie sprawiedliwości (tzw. zielone teczki) oraz informacji z prowadzonych przeciwko nim postępowań dyscyplinarnym.

Hejt rozprowadzała Emilia Szmydt (pseudonim Mała Emi), która potem jako sygnalistka ujawniła aferę. Mała Emi to była już żona, byłego już sędziego Tomasza Szmydta, który w 2024 roku wyjechał do Białorusi. Po ujawnieniu procederu hejtowania sędziów stanowisko stracił wiceminister Piebiak. Był głównym kadrowym Ziobry w sądach.

O aferze obszernie w OKO.press pisał Mariusz Jałoszewski.

Przeczytaj także:

Za łamanie przepisów gwarantujących obywatelom ochronę prywatności UODO ukarał wcześniej Ministra Zdrowia. Kara także wynosiła 100 tys. zł (bardziej nie da się w tym trybie ukarać instytucji publicznej). Tak jak w przypadku Ministra Sprawiedliwości kara także dotyczyła tego, że w resorcie ministra Niedzielskiego w czasach PiS nie było organizacyjnych i technicznych blokad uniemożliwiających nielegalne wykorzystywanie danych osobowych. W efekcie minister Niedzielski wyciągnął z systemów dane lekarza, by go zaatakować w sporze politycznym.

Przeczytaj także:

Wydając decyzje o tamtej parze Prezes UODO przypomniał, że choć płacić za błąd musi ministerstwo, to zawsze w postępowaniu cywilnym może domagać się zwrotu od osoby, która odpowiada za naruszenie bezpieczeństwa danych.

Kara podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego. Ministerstwo Zdrowia to zrobiło. Pytanie, czy zrobi to Ministerstwo Sprawiedliwości.

Przeczytaj także: