Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Putin przedstawił w czwartek wieczorem swoją koncepcję zatrzymania wojny w Ukrainie, a “The Wall Street Journal” opisał, jak może wyglądać koncepcja ekipy prezydenta-elekta Trumpa. Są podobne, ale jednak różnią się szczegółami, które na poziomie ideologicznym i propagandowym są ważne.
Putin, po dwóch dniach zwłoki, pogratulował Trumpowi zwycięstwa w wyborach i przedstawił w czwartek wieczorem swoją koncepcję zatrzymania wojny w Ukrainie. “The Wall Street Journal” opisał, jak może wyglądać koncepcja ekipy prezydenta-elekta Trumpa.
Generalnie pomysł polega na tym, by zamrozić wojnę. Przy czym Trump chciałby oddać Rosji to, co już zdobyła. Putin chce więcej — chce całej Ługańszczyzny, Doniecczyzny i Zaporoża w granicach administracyjnych. Czyli domaga się, by Ukraina oddała mu tereny, których mimo trzech lat wojny nie zdobył.
Techniczne uzasadnienie podziału terytorium Ukrainy może być w rozmowach Putin-Trump problemem. Bo Putin najazd, katastrofę gospodarczą Rosji i śmierć kilkuset tysięcy żołnierzy uzasadnia w czysto ideologiczny, zero-jedynkowy sposób. Albo Rosja będzie suwerenna i Putin będzie robił to, co chce, albo Rosji nie będzie wcale. A tu miałby jednak negocjować z Trumpem.
Problemy zaczynają się w szczegółach: Putin okupuje cześć Charkowszczyzny, gdzie żadnego “referendum” nie było. Ukraińcy trzymają część obwodu kurskiego, z którego mimo ogromnych starań Putinowi nie udaje ich wypchnąć. A są tam też wojska koreańskie, co zwiększa ryzyko, że konflikt w Ukrainie rozleje się na Azję.
Kolejne różnice dotyczą sytuacji samej Ukrainy po rozejmie. Putin twierdzi, że nie będzie rozmawiał o granicach, póki mu Trump nie zagwarantuje, że Ukraina pozostanie neutralna i nie będzie tam NATO. Podkreśla, że to groźba wprowadzenia do Ukrainy obcych wojsk (wojsk NATO) zmusiła go do “obrony” (tak nazywa najazd).
Plan Trumpa według WSJ zakłada jednak, że obce wojska pojawią się w strefie demarkacyjnej po to, by rozdzielać walczące siły. Wiadomo, że nie byłyby to wojska USA, ale jakiekolwiek siły zachodnie byłyby realizacją rosyjskiego koszmaru o “najeździe polskich panów i Niemców” na Rosję.
Poza tym “800-milowa strefa zdemilitaryzowana”, czyli taka koreańska DMZ, obliczana a w milach, choć broniąca się Ukraina i najeźdźca liczą powierzchnię w kilometrach, przebiegałaby właśnie przez “historycznie rosyjskie ziemie”, pozbawiając Putina kontroli nad nimi.
Putin o “neutralności” Ukrainy mówił w czwartek bardzo na okrągło. Z dokumentów, jakie Rosja przedstawiała w czasie negocjacji z Ukrainą wiosną 2022 r., wynika jednak, że chodzi o to, by warunki tej neutralności wyznaczała i oceniała Rosja.
“Neutralność” oznacza tu podporządkowanie Ukrainy Rosji.
Trump, według WSJ, proponuje jedynie odłożenie decyzji o wstąpieniu Ukrainy do NATO na 20 lat i zapowiada w tym czasie wsparcie Ukrainy dostawami broni. A przecież to z powodu hipotetycznych i ewentualnych dostaw broni z Zachodu były powodem najazdu.
Co więcej, wariant Trumpa przypomina rozwiązanie z Korei: podział kraju, który okazał się długotrwały i bardzo głęboki. Właśnie tego Putin chciał uniknąć i tym właśnie całkiem niedawno jego propaganda przekonywała, że po to właśnie na froncie pojawili się Koreańczycy z Północy, by wariantu koreańskiego w Ukrainie uniknąć.
Putin, jak wynika z jego propagandy, zakładał, że po wyborach prezydenckich pozycja USA bardzo się osłabi: wybory wygra niewielką większością Kamala Harris, a wybór ten będzie kwestionowany. Demokratyczna prezydentka nie będzie miała siły, by przepychać niewygodne dla Rosji rozwiązania przez Kongres. Tymczasem armia Putina, nie licząc się ze stratami, będzie parła do przodu, równając z ziemią kolejne ukraińskie wioski.
Wybory w USA wygrał jednak polityk, który swoją rolę i publiczny wizerunek rozumie tak jak Putin: jako bycie najsilniejszym człowiekiem na świecie. Takim, który jak czegoś chce, to to dostaje. Tak oto idea “suwerenności” Putina z wizją “sprawczości” Trumpa muszą wejść w zwarcie. Ukraina to wie i zamierza to wykorzystać do swojej obrony.
Przeczytaj także: