Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier Donald Tusk twierdzi, że jego kontrasygnata pod decyzją prezydenta o powierzeniu funkcji przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej SN neo-sędzięmu była urzędniczym błędem. Ale stowarzyszenia sędziowskie traktują ten gest jako coś znacznie poważniejszego.
Donald Tusk kontrasygnował postanowienie prezydenta Dudy o wyznaczeniu neo-sędziego na przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej SN, które ma wybrać nowego prezesa Izby. W środę 28 sierpnia tłumaczył się na konferencji prasowej ze swojej decyzji.
„Nie będę owijał w bawełnę, nastąpił błąd (...) Urzędnik odpowiedzialny za przygotowanie do podpisywania nie dostrzegł polityczności dokumentu, który stanowił o nominacji dla neosędziego” – powiedział szef rządu podczas konferencji prasowej. Dodał jednak, że nie stoi za tym ani żaden „polityczny układ”, ani też konsekwencje pomyłki nie są „tak poważne jak twierdzą niektórzy”.
Przeczytaj także:
Z takim podejściem do sprawy nie zgadzają się jednak najważniejsze stowarzyszenia niezależnych sędziów i prokuratorów zaangażowanych w walkę o praworządność w Polsce. Organizacje wydały wspólne oświadczenie, w którym nie tylko wyrażają „rozczarowanie i poruszenie” decyzją premiera, ale też alarmują, że „udzielona przez Prezesa Rady Ministrów kontrasygnata dla nominowania neo-sędziego na przewodniczącego zgromadzenia Izby w SN pogłębia chaos prawny i utrudnia przywrócenie państwa prawa”.
„Kontrasygnata oznacza przejęcie odpowiedzialności przez Prezesa Rady Ministrów. Żaden cel polityczny nie może uzasadniać przejęcia odpowiedzialności za złamanie standardów konstytucyjnych i europejskich” – napisali sędziowie i prokuratorzy.
Przeczytaj także:
Rządowe zadłużenie wzrośnie do 289 mld zł, ale minister finansów przekonuje, że nie musimy bać się unijnej procedury nadmiernego deficytu. Jednak powołuje się właśnie na tę procedurę i trudną sytuację finansową, gdy tłumaczy, dlaczego podwyżki dla pracowników rządowych będą niskie.
Przeczytaj także:
Większość członków Państwowej Komisji Wyborczej ma opowiadać się za odrzuceniem sprawozdania wyborczego Prawa i Sprawiedliwości – podaje w artykule Andrzeja Stankiewicza Onet. Partia nie zostanie jednak ukarana zbyt dotkliwie. Kwota nielegalnie pozyskana przez PiS – według źródeł Onetu – zostanie wyliczona na „co najmniej kilkaset tysięcy złotych, ale nie kilka milionów”.
Przeczytaj także:
Odrzucając sprawozdanie wyborcze PiS, PKW mogłaby użyć uzasadnienia ukarania w 2022 roku Polski 2050 za „ukryte, niedozwolone finansowanie partii poza kontrolą PKW”. Sąd Najwyższy odrzucił wtedy odwołanie Hołowni argumentując, że jawność finansowania polityki to „bezpiecznik” demokracji.
Przeczytaj także:
W związku z uzupełnieniem i częściową zmianą zarzutów prokuratorskich wobec księdza Michała O. (na zdjęciu powyżej) oraz dwóch urzędniczek z Ministerstwa Sprawiedliwości — Urszuli D. i Karoliny K., podejrzanych w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku prokuratury o przedłużenie aresztu tymczasowego dla podejrzanych o kolejne trzy miesiące.
Ksiądz Michał O. oraz urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości Urszula D. i Karolina K. to podejrzani w głośnym śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa bada, w jaki sposób resort Zbigniewa Ziobry rozdawał publiczne dotacje z Funduszu. Wśród podejrzanych beneficjentów dotacji jest Fundacja Profeto, której szefem jest ks. Michał O. Fundacja miała dostać niemal 100 mln zł dotacji z Funduszu Sprawiedliwości, mimo że nie spełniała wymogów, by się o nią ubiegać. Sprawę ujawniło OKO.press oraz TVN24.
Przeczytaj także:
Sześcioro studentów Uniwersytetu Warszawskiego i ich wykładowczyni, uwięzieni w Nigerii od 7 sierpnia, zostało zwolnionych z aresztu. W Nigerii cała siódemka przebywała na wyjeździe naukowym zorganizowanym przez Wydział Orientalistyki UW. Władze aresztowały ich w trakcie antyrządowych protestów, które odbywały się w pierwszych dniach sierpnia. W ich uwolnienie zaangażowało się MSZ.
Przeczytaj także:
Polski eksport baterii do samochodów wciąż liczony jest w miliardach, ale producenci zauważają spowolnienie. Wiąże się to między innymi ze spadkiem popytu w Niemczech, które zawiesiły dotowanie kupna aut na baterie. Branża ostrzega przed skutkami ograniczenia wsparcia dla kupujących elektryki w Polsce. Nie będzie ono dostępne dla samochodów na leasing. Rząd przygotowuje jednak bardzo atrakcyjne zasady dotacji dla używanych elektryków, które po dopłatach mogą kosztować mniej od swoich spalinowych odpowiedników.
Przeczytaj także: