0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Photo by US Central Command (CENTCOM) / AFPPhoto by US Central ...

Pauza we wznowionej wojnie. Iran liczy straty

Irański rząd podał nowe informacje o zniszczeniach po amerykańskich atakach. Trump znów chce szybkich rozmów i irańskiej kapitulacji

Co się wydarzyło

Trwa pauza w amerykańskich atakach na Iran, które trwały niemal dwa tygodnie i zakończyły się w 23 lipca. Rzeczniczka irańskiego rządu Fateme Mohadżerani na konferencji prasowej w Teheranie mówiła dziś o zniszczeniach po ostatnich atakach. Przekazała m.in., że lotnisko w 200-tysięcznym Buszehr wymaga kompletnej odbudowy. Zniszczone zostało 12 mostów i dwa tunele.

„Łodzie rybackie, które były jedynym źródłem dochodu i pracy dla rybaków w regionie zostały silnie zniszczone, to też poważny problem dla sektora turystycznego” – mówiła rzeczniczka.

Mohadżerani podała też, że po atakach Iran utracił zdolności produkcyjne gazu ziemnego na poziomie 230 mln metrów sześciennych dziennie. To około jedna trzecia przedwojennej produkcji. Iran jest trzecim na świecie producentem gazu ziemnego.

Jaki jest kontekst

Powstrzymanie amerykańskich ataków sugeruje, że Stany Zjednoczone ponownie doszły do punktu, w którym dalsze ataki niekoniecznie przyniosą spodziewany efekt. A tym byłaby irańska kapitulacja. Iran nie chce się poddać i zrezygnować z kontroli w cieśninie Ormuz. W międzyczasie trwają zabiegi dyplomatyczne, by znaleźć odpowiednie dla krajów regionu rozwiązanie dla cieśniny. W piątek i sobotę rozmowy w Iranie prowadzili dyplomaci omańscy, szukając kompromisowego rozwiązania dla cieśniny, które usatysfakcjonuje wszystkie kraje Zatoki Perskiej.

W poniedziałek Donald Trump kolejny raz powiedział, że albo szybko uda się znaleźć dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu, albo zintensyfikuje ataki na Iran. Amerykański prezydent wielokrotnie jednak rzucał tego rodzaju groźby. A działania Amerykanów sugerują, że prostego wyjścia z wojny, którą Trump rozpętał, nie ma.

Przeczytaj także:

godzinę temu

Prawa autorskie: Karina Kitsai / FacebookKarina Kitsai / Face...

Tusk: musimy wypowiedzieć wojnę przemocy. Napastnicy zatrzymani

„Patologiczna przemoc wobec Ukraińców ma polityczny patronat” – przyznał Donald Tusk, którzy rozpoczął posiedzenie KPRM od krytyki brutalnego pobicia pary Ukraińców na ulicach Wrocławia. Policja zatrzymała dwóch z trójki napastników. Jeden z nich to „Cycu” z federacji Gromda, znany z walk na gołe pięści. Drugi walczy w MMA.

Co się wydarzyło?

Policja zatrzymała dwóch mężczyzn podejrzanych o udział w brutalnym pobiciu Nastii i Maksyma we Wrocławiu.

„Mężczyźni byli notowani. Jeden z nich został zatrzymany przez policyjnych kontrterrorystów, gdy próbował opuścić Wrocław” – przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński, który jako pierwszy poinformował o schwytaniu napastników.

„Policjanci nadal intensywnie pracują nad sprawą, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności tego skandalicznego zdarzenia i zatrzymać pozostałych sprawców. Nie ma zgody na przemoc i zachowania zagrażające życiu oraz zdrowiu drugiego człowieka. Każda osoba odpowiedzialna za ten brutalny atak poniesie konsekwencje przewidziane prawem” – uzupelnia wrocławska policja.

Kim są oprawcy Nastii i Maksyma

Policja milczy na temat personaliów zatrzymanych mężczyzn. Marcin Rybak, dziennikarz wrocławskiej „Wyborczej” te informacje ujawnił.

Jednym z zatrzymanych przez policję agresorów jest Adam C., ps. Cycu. To gangster z więzienną przeszłością (spędził za kratkami dekadę), dziś bokser walczący na gołe pięści, bez rękawic, związany z federacją Gromda. Drugim zatrzymanym mężczyzną jest pseudokibic walczący w MMA.

Policja nadal poszukuje trzeciego mężczyzny biorącego udział w pobiciu pary Ukraińców. To ten w czerwonej koszulce.

„Pokiblują to może dotrze, że nie ma zgody większości Polek i Polaków na kibolski szowinizm” — napisał Radosław Sikorski, szef polskiego MSZ. Jego ukraiński odpowiednik, Andrii Sybina dostrzega w tym jednak więcej niż tylko kibicowski wybryk.

„Po raz kolejny apeluję do niektórych polskich polityków o zaprzestanie podsycania wrogości, która ostatecznie przekształca się w konkretne akty przemocy na ulicach. Potrzebujemy dialogu i wzajemnego szacunku, a nie szukania powodów do nienawiści” – napisał Sybina dodając, że Ukraina oczekuje „pełnego, obiektywnego i bezstronnego śledztwa, ustalenia wszystkich okoliczności oraz motywów przestępstwa, a także sprawiedliwego ukarania wszystkich sprawców”. Poszkodowani są objęci pomocą konsularną.

Tusk: „Panie prezydencie, niech pan przestanie milczeć”

Temat brutalnego pobicia Nastii i Maksyma otworzył wtorkowe posiedzenie rządu.

„Dwóch sprawców jest zatrzymanych, trzeci też będzie zatrzymany” – ogłosił premier zwracając uwagę na fakt, że agresja wobec pary Ukraińców z Wrocławia nie jest jednostkowym przypadkiem, a kolejnym aktem przemocy wobec migrantów ze Wschodu.

„Wielkim polskim atutem, wielkim dziedzictwem narodowym była solidarność. Zbudowaliśmy wyjątkową pozycję na arenie międzynarodowej właśnie dzięki aktom solidarności” – podniósł premier wskazując na walkę polskich robotników z komunizmem i ostatnią pomoc Ukrainie po wybuchu pełnoskalowej wojny. „To w tej chwili jest grzebane. Zostaną tylko ruiny, jeśli będziemy pozwalać bandytom, kibolom, zwykłym przestępcom pozwalać bić drugiego człowieka tylko dlatego, że ten mówi z trochę innym akcentem” – podniósł premier. I dodał:

Musimy wydać zdecydowaną wojnę tej przemocy. Patologiczna przemoc wobec Ukraińców ma polityczny patronat.

Donald Tusk zobligował ministrów Kierwińskiego i Żurka do szybkich i zdecydowanych działań wobec agresorów-ksenofobów. „Jeśli potrzebne będą zmiany w regułach postępowania, przepisach prawa, proszę natychmiast przygotować stosowne projekty zmian” – przekazał szefowi MSWiA i Prokuratorowi Generalnemu.

„|Zwracam się do pana prezydenta, żeby przestał milczeć w tej sprawie. Proszę zobaczyć, jak wygląda ta szlachetna walka wręcz w wykonaniu ludzi z Gromdy, jak wyglądają słowa i czyny w wykonaniu Ruchu Obrony Granic Bąkiewicza” – powiedział premier nawiązując do obrony przez prezydenta kibolskich ustawek, w których sam w przeszłości brał udział. Wezwał też do stawiania muru aktom przemocy z nienawiści.

„Obojętność jest przyczyną zbrodni. Bierność to idealna przestrzeń dla przemocowców, bandytów, dla zła” – powiedział Donald Tusk.

Jaki jest kontekst?

„Won na wojnę” – usłyszeli Nastia i Maksym, jeszcze zanim zostali poważni pobici przez trójkę Polaków na ul. Okulickiego we Wrocławiu. Zaatakowani Ukraińcy nie mają wątpliwości: to był atak na tle narodowościowym.

Jak pisaliśmy w OKO.press, nie ma tygodnia, by w Polsce nie doszło do napaści na obywateli Ukrainy.

  • na początku lipca we Wrocławiu został zaatakowany 19-latek z Ukrainy chwilę po tym, jak rozmawiał z mamą przez telefon po ukraińsku. Chłopak ma złamany nos, uszkodzony kręgosłup
  • w połowie lipca w Bielsku-Białej mężczyzna zwyzywał 11-latki pasażerki miejskiego autobusu. Agresorowi, jak pisaliśmy w OKO.press, postawiono zarzuty znieważenia trzech Ukrainek, a także naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich
  • 19 lipca w Zgierzu mężczyzna stanął na balkonie sąsiadki z Ukrainy i strzelał z wiatrówki w kierunku jej okien. Policja postawiła mu zarzut m.in. znieważania z powodu przynależności narodowej
  • przed tygodniem na komisariat policji w Poznaniu zgłosił się 60-latek, który został kilka razy uderzony w twarz po tym, jak stanął w obronie nastolatka z Ukrainy zaczepianego w miejskim autobusie. Mężczyzna runął na ziemię, był kopany, spędził noc na SOR-ze
  • tego samego dnia dorosła kobieta zaatakowała dwie 13-letnie dziewczynki bawiące się na placu zabaw w Legnicy

„Niemal codziennie dochodzi w Polsce do aktów agresji słownej i fizycznej wymierzonych w Ukraińców oraz obywateli Polski wspierających Ukrainę. Dzieje się to na ulicach i w Sejmie. Kłamliwą kampanię antyukraińską nacjonaliści rozpętali w mediach społecznościowych i w sympatyzujących z nią mediach tradycyjnych. Kampania ta narusza polskie prawo i dewastuje debatę publiczną. Co gorsza, pod naporem tej brudnej fali, rządzący odbierają ukraińskim uchodźcom świadczoną im wcześniej pomoc państwową. Stosują nieproporcjonalne kary za wykroczenia popełniane przez Ukraińców. Współtworzą atmosferę zagrożenia dla 200 tys. ukraińskich dzieci w polskich szkołach” – napisał polski PEN Club w oświadczeniu opublikowanym 15 czerwca.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

16:07 27-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.plFot. Wladyslaw Czula...

Tusk zapowiada: CPN może wrócić na koniec wakacji

W poniedziałek premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli ceny ropy nadal będą rosły, program CPN, a więc regulowane ceny paliw, powrócą. Ale nie na długo. Najwyżej na dwa ostatnie tygodnie wakacji, gdy Polacy będą wracać z urlopów

Co się wydarzyło?

„Rozmawiałem z ministrem finansów. Jeśli się okaże, że sytuacja znowu jest niestabilna, że ceny znowu mogą pójść w górę, to

zaproponujemy takie rozwiązanie, żeby przynajmniej na ostatnie dwa tygodnie wakacji – a więc wtedy, kiedy zaczną się powroty z wakacji – wprowadzić regulowane ceny paliw"

- zapowiedział premier Donald Tusk podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Głuchołazach.

To reakcja na rosnące na świecie ceny ropy naftowej spowodowane reaktywacją konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem.

W poniedziałek co prawda ceny ropy znacząco spadły w związku z najnowszymi doniesieniami o deeskalacji konfliktu na linii USA-Iran, ale jeszcze przed weekendem cena ropy Brent skoczyła ponownie ponad 100 dolarów za baryłkę, podczas gdy jeszcze na początku lipca była w okolicach 70 dolarów za baryłkę.

Analitycy prognozowali w ostatnich dniach nawet, że cena może sięgnąć 120 dolarów, a w związku z tym cena diesla na polskich stacjach może przekroczyć 8 zł za litr.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Rząd wygasił program CPN, w ramach którego regulował ceny paliw na stacjach od marca 2026 roku, 1 lipca 2026 roku.

Od tamtej pory ceny ropy na świecie znów rosły, jednak przedstawiciele rządu byli bardzo powściągliwi w deklaracjach ewentualnego powrotu do regulowania cen. Głównym powodem jest oczywiście koszt programu, który od marca do końca czerwca sięgnął 4,7 mld zł.

Tę stratę dochodów budżetowych częściowo miał zrekompensować podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Wedle ustawy wprowadzającej go miał przynieść budżetowi 4 mld zł. Ustawa została jednak w piątek 24 lipca skierowana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.

Przeczytaj także:

15:42 27-07-2026

Prawa autorskie: Fot . Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.plFot . Bartosz Bańka ...

Gdynia na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO

Modernistyczne śródmieście Gdyni z lat 30. XX wieku jest 18. polskim obiektem na liście UNESCO. Dołączyło do modernistycznych perełek: Tel Awiwu, Asmary czy Kowna – ale trzeba było udowodnić, że Gdynia jest jedyna w swoim rodzaju.

Co się wydarzyło?

Obradujący w Busan w Korei Południowej Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO podjął decyzję o wpisaniu Gdyni na listę nad ranem czasu polskiego w poniedziałek 27 lipca stosunkiem głosów 18 z 21. To efekt wieloletnich starań władz Gdyni i polskich przedstawicieli w międzynarodowych organizacjach zajmujących się światowym dziedzictwem.

Doceniony został m.in. układ urbanistyczny dzisiejszego śródmieścia Gdyni, powstały w ciągu zaledwie kilku dekad i jego otwarcie na morze poprzez wcinające się w Zatokę Gdańską molo na osi jednej z głównych arterii miasta oraz charakterystyczny, związany z portowym charakterem miasta modernizm streamline, nawiązujący do wyglądu ówczesnych transatlantyków (zaokrąglone narożniki, okrągłe okna jak bulaje).

Władze Gdyni nie kryły radości z decyzji Komitetu: „To wielki powód do dumy i jednocześnie zobowiązanie do dalszej troski o to wyjątkowe miejsce dla przyszłych pokoleń. To także potwierdzenie, że wizja, od której ponad sto lat temu rozpoczęła się historia nowoczesnej Gdyni, zachowała swoją siłę i uniwersalne znaczenie. Wpis jest przede wszystkim hołdem dla ludzi odważnych: urbanistów, architektów, inżynierów i budowniczych, którzy uwierzyli, że z niewielkiej wsi można stworzyć nowoczesny port i miasto. Ten sukces należy również do kolejnych pokoleń Gdynianek i Gdynian, którzy przez dziesięciolecia troszczyli się o swoje miasto i czynią to nadal" – mówiła Aleksandra Kosiorek, prezydentka Gdyni.

Jaki jest kontekst?

Układ urbanistyczny śródmieścia Gdyni to zaledwie 18. polski obiekt na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, która liczy już 1200 pozycji. Jest to także jeden z niewielu do tej pory przykładów architektury modernistycznej XX wieku. Gdynia dołączyła do projektów Le Corbusiera, modernistycznych osiedli w Berlinie, projektów Bauhausu, ale także zabudowy francuskiego Hawru, dzisiejszej stolicy Erytrei Asmary i powojennej już Brasilii.

Ciekawą analogią do gdyńskiego przykładu jest wciągnięte na listę już wcześniej Kowno, które w okresie powojennym pełniło funkcję powojennej stolicy Litwy i również dynamicznie się rozwijało – oraz oczywiście Tel Awiw, który również w latach 30 XX wieku przeżył budowlany boom w związku z żydowskim osadnictwem w Mandacie Palestyny.

Aby dostać się na listę UNESCO, obiekt, układ urbanistyczny czy obiekty dziedzictwa naturalnego muszą się charakteryzować tzw. wyjątkową uniwersalną wartością – mieć unikalny charakter. Gdynia powstawała od lat 20. XX wieku jako otoczenie budowanych od podstaw po odzyskaniu niepodległości najpierw portu wojennego, a potem portu komercyjnego, który już w 1934 roku stał się największym w Europie pod względem przeładunków. Ściągała inżynierów, bankierów, robotników – ale też świetnych architektów. Do najczęściej wymienianych w opracowaniach modernistycznych budynków należy hala targowa z parabolicznym sklepieniem i biurowiec ZUS, flagowy przykład stylu streamline.

„Podsumowując: »Modernistyczne Centrum Gdyni« (pełna nazwa wpisu na WHL UNESCO) to po prostu jeden z najlepiej zachowanych na świecie przykładów nowoczesnego miasta portowego XX wieku" – czytamy na portalu miasta Gdynia.

Przeczytaj także

Przeczytaj także:

15:27 27-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Jeden harcerz zdradził. Za to Kamiński i Wąsik nie złożyli lojalek

Europosłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie złożyli wymaganych przez samego prezesa partii oświadczeń o przynależności do PiS – podaje Wirtualna Polska. To nie dlatego, że chcą iść za Morawieckim, wkurzyli się o sam przymus podpisywania lojalek. Teraz Komitet Polityczny PiS będzie miał z nimi ból głowy

Co się wydarzyło?

We wtorek zbiera się Komitet Polityczny PiS, który oficjalne ma stwierdzić, że ci politycy, którzy nie złożyli na Nowogrodzkiej wymaganych przez Jarosława Kaczyńskiego lojalek, zostaną usunięci z partii.

Takie ultimatum – albo lojalka albo życie poza PiS – wymierzone było w stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego, ale pojawił się też niespodziewany efekt uboczny.

Wirtualna Polska informuje, że poza ludźmi Morawieckiego zwierającymi szeregi w ramach stowarzyszenia Rozwój Plus, lojalek nie podpisali również dwaj eurospołowie – Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.

„Wąsik i Kamiński za Morawieckim nie pójdą. Oni się wkurzyli, że ktoś każe im jakieś lojalki podpisywać.

Wedle mojej wiedzy, to nie chodzi o to, że chcą do nas dołączać. Takich parlamentarzystów, którzy denerwują się na to, co się dzieje, jest cała masa" – mówi w nieoficjalnej rozmowie z WP stronnik Morawieckiego.

To może być kolejny kłopot dla Jarosława Kaczyńskiego. Żeby nie tracić autorytetu, powinien z partii usunąć również tych dwóch europosłów. Tymczasem PiS w ostatnich dniach walczy raczej o każde ręce na podkładzie, które do wtorku może jeszcze wyrwać z objęć Morawieckiego.

Jasne jest, że kiedy w czwartek o północy minęło ultimatum postawione przez Jarosława Kaczyńskiego i w piątek prezes wydał oświadczenie, w którym mówił, że „trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa”, nie pomylił się wcale w liczeniu.

Choć w stowarzyszeniu Morawieckiego jest 40 posłów, to Jarosław Kaczyński ewidentnie liczy, że do wtorku ta liczba jeszcze spadnie do „trzydziestu kilku” właśnie. A ostatnie dni z pewnością maślarze poświęcają na to, żeby harcerzy przekonać do powrotu.

Z jednym się już zresztą udało. W poniedziałek rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że poseł Grzegorz Lorek zrezygnował z uczestnictwa w inicjatywie byłego premiera i "wraca do PiS”. Lorek to były polityk AWS i Ligi Polskich Rodzin. Do Sejmu wszedł w 2018 roku.

„Harcerze” w rozmowie z WP mówią, że spodziewali się, że Lorek może być potencjalnie słabym ogniwem.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Rozłam w PiS, który dokonał się w ubiegłym tygodniu, a przypieczętowany zostanie we wtorek (28 lipca), od miesięcy wydawał się nieunikniony. Już w kwietniu sprawa wisiała na włosku, jednak koncepcja „dwóch płuc” pozwoliła chwilowo zażegnać wizję rozłamu w partii.

Tym razem nie dość, że się nie udało, to atmosfera wewnątrz partii zrobiła się bardzo ostra, a przeciwnicy publicznie już bez żadnych zahamowań obrzucali się błotem, czego szczytowym momentem była kłótnia Jacka Kurskiego z Robertem Gontarzem na antenie Telewizji Republika.

Kurski przeprowadził bezpardonowy atak na Mateusza Morawieckiego. Oskarżał go o współpracę z Donaldem Tuskiem, mówił m.in.:

„PiS ma być rozwalony w wyniku realizacji niemieckiego planu podboju Europy, a Morawiecki jest żałosnym trybikiem.”

Ten występ rozzłościł samego Jarosława Kaczyńskiego i może skończyć się dla Kurskiego nawet zakazem występów medialnych.

Ostatecznie, jak pisze WP, Nowogrodzka zaczyna rozumieć, że czas wyciszyć emocje, bo publiczne obrzucanie się błotem pomiędzy „malarzami” a „harcerzami” nikomu nie służy.

„Jeśli ich sondaże rzeczywiście okażą się niezłe, to w którymś momencie trzeba będzie wrócić do rozmów i być może zbudować coś wspólnie na przyszłoroczne wybory – ocenia w WP jeden z polityków PiS.

Przeczytaj także: