Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po 33 latach na trasę Ostrołęka – Łomża wróciły pociągi pasażerskie. „Polska była dumna przez ostatnie lata ze swoich dróg i autostrad, ale mieliśmy takie poczucie, że trochę o kolejach zapomniano, a dzisiaj Polska staje się największym inwestorem w Europie, jeśli chodzi o koleje” – mówił w Łomży premier Donald Tusk.
W sobotę 13 czerwca po raz pierwszy od 33 lat pasażerowie mogli przejechać między Ostrołęką a Łomżą. Był to inauguracyjny, promocyjny przejazd. Rozkładowy ruch pociągów wrócił do Łomży na stałe dziś, 14 czerwca. Przewoźnicy Polregio i PKP Intercity zapewnią sześć par połączeń w dni robocze oraz pięć par w weekendy.
„Uruchamiamy bezpośrednie połączenia do Ostrołęki, Białegostoku i Olsztyna, a za rok mieszkańcy będą mogli bezpośrednio dojechać także do Warszawy nowoczesnymi pociągami produkowanymi przez polską firmę Newag” – zapowiedział Donald Tusk podczas inauguracyjnego przejazdu z Łomży. „Łomża nie jest wyjątkiem, a swego rodzaju przykładem tego, co robimy. Nasz rząd przywraca pociągi do kolejnych miejscowości – nie tylko do dużych miast, ale też do mniejszych ośrodków. Chcemy włączyć i już to realizujemy, do sieci połączeń dalekobieżnych wszystkie powiaty” – dodał.
Łomża doczeka się również nowego dworca. "PKP S.A. ogłosiła już przetarg na zaprojektowanie i budowę nowoczesnego dworca kolejowego w ramach programu Dworce Przyjazne Pasażerom” – czytamy w oficjalnym komunikacie.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak wyliczał w Łomży, że powrotem połączeń kolejowych mogą cieszyć się również Marcinkowice w Małopolsce, które po latach odzyskały połączenie z Nowym Sączem. „Kartuzy, Somonino także wracają na kolejową mapę Polski. Przywróciliśmy połączenie z Ciechocinkiem. Tylko w maju zakończyliśmy budowę 25 nowych przystanków kolejowych w całej Polsce” – wymieniał.
„Powrót kolei do Łomży wpisuje się w realizację programu »Nasza Kolej«, który zakłada inwestycje o wartości 180 mld zł do 2032 roku” – podaje podlaski urząd wojewódzki.
18 miliardów ma zostać przeznaczonych na produkcję nowych pociągów w polskich zakładach. 13,4 mld rząd planuje wydać na walkę z wykluczeniem komunikacyjnym. Zapowiadana jest też budowa 4700 km nowych linii kolejowych i inwestycja w kolej dużych prędkości – na odcinku 480 km pociągi będą mogły rozwijać prędkość do 350 km/h.
Przeczytaj także:
Ukraińskie drony uderzyły w nocy w zakłady chemiczne w obwodzie tulskim na południe od Moskwy oraz składy paliw w obwodzie jarosławskim, 700 km od granicy z Ukrainą.
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że w nocy 14 czerwca żołnierze ukraińscy zaatakowali skład paliw w obwodzie jarosławskim w Rosji, ponad 700 kilometrów od granicy z Ukrainą.
„Żołnierze naszej armii osiągnęli też swoje cele w obwodzie tulskim w Rosji – w przedsiębiorstwie Azot [w Nowomoskowsku], od którego działalności zależą możliwości produkcji materiałów wybuchowych” – napisał Zełenski w mediach społecznościowych.
Na zdjęciu zrzut ekranu z filmu opublikowanego przez prezydenta Ukrainy po atakach.
Dodał, że Ukraina realizuje plan uderzeń w rosyjskie cele „w odpowiedzi na odmowę Rosji zakończenia tej wojny. Zaproponowaliśmy rosyjskim władzom wszelkie możliwe formy negocjacji – a jedyną odpowiedzią była dalsza agresja i próby jej eskalacji. Nic dziwnego, że wojna wraca tam, skąd się wzięła. Ukraina potrzebuje pokoju” – napisał.
Kolejnymi celami ukraińskich ataków była infrastruktura kolejowa w mieście Wiaźma w obwodzie smoleńskim i zajezdnia lokomotywowa w Iłowajsku, w okupowanej przez Rosję części obwodu donieckiego.
Ataki potwierdza strona rosyjska. Gubernator obwodu tulskiego Dmitrij Miljaev przekazał, że ukraińskie bezzałogowce trafiły w obiekty należące do zakładu przemysłowego w Nowomoskowsku i obecnie trwa ustalanie skali zniszczeń. Lokalne władze utworzyły w związku z atakiem centrum reagowania kryzysowego. Zełenski poinformował, że na sześciu rosyjskich lotniskach wprowadzono ograniczenia ruchu lotniczego, a od wczorajszej nocy w 28 regionach Rosji ogłoszono alarmy lotnicze.
Ukraińskie ataki są coraz bardziej uciążliwe dla Rosji – pisaliśmy o tym w OKO.press po ataku na okupowany Krym. Rosyjskim władzom okupacyjnym Krymu coraz trudniej jest radzić sobie ze skutkami tych ataków, zwłaszcza z niedoborem benzyny. Na przykład w Sewastopolu zaostrzono ograniczenia dotyczące sprzedaży benzyny do 20 litrów tygodniowo, w porównaniu z poprzednim limitem wynoszącym 20 litrów dziennie, a niedobór nadal się pogłębia.
12 czerwca informowaliśmy, że Ukraińskie drony zaatakowały też strefę przemysłową miasta Togliatti w obwodzie samarskim w Rosji, tysiąc kilometrów do ukraińskiej granicy. Po serii wybuchów na terenie zakładu petrochemicznego Togliattikauchuk wybuchły pożary, a nad zakładem uniósł się gęsty czarny dym.
Krystyna Garbicz opisywała w OKO.press, że drony zaatakowały też dwie rafinerie w Niżniekamsku TANECO i TAIF-NK. „Ukraińskie siły zbrojne potwierdzają ataki i wskazują, że kompleks rafineryjny TANECO jest jednym z największych zakładów rafineryjnych w Federacji Rosyjskiej. Projektowa zdolność przerobowa wynosi ponad 16 mln ton ropy naftowej rocznie” – pisała.
Jednocześnie nie ustają ataki rosyjskie.
W nocy z soboty na niedzielę (13/14 czerwca) Rosja użyła 98 dronów, z czego 91 zostało strąconych lub unieszkodliwionych środkami walki elektronicznej. „Tylko w minionym tygodniu Rosjanie wystrzelili w kierunku Ukrainy 1920 dronów bojowych, 1790 kierowanych bomb lotniczych oraz 17 pocisków różnego typu. Musimy zintensyfikować nasze działania w odpowiedzi na te ataki” – podał Wołodymyr Zełenski.
Przeczytaj także:
„Natychmiast po podpisaniu umowy cieśnina Ormuz będzie OTWARTA DLA WSZYSTKICH” – napisał w sobotę Donald Trump. Zapowiedział, że do porozumienia dojdzie w niedzielę 14 czerwca. Brakuje jednak szczegółów, a Iran studzi emocje i informuje o możliwym podpisaniu umowy „w najbliższych dniach”.
Wpis Donalda Trumpa zapowiadający podpisanie porozumienia USA-Iran pojawił się na platformie Truth Social w sobotę 13 czerwca. Prezydent USA wskazał, że do podpisania umowy dojdzie w niedzielę, po czym zostanie otwarta cieśnina Ormuz.
„W odpowiednim czasie, gdy wszystko się uspokoi, zajmiemy się pyłem nuklearnym, zakopanym głęboko pod potężnymi, zatopionymi granitowymi górami, dzięki naszym wspaniałym bombowcom B-2 i ich genialnym pilotom, a następnie zneutralizujemy go i zniszczymy, czy to w Iranie, czy w Stanach Zjednoczonych” – dodał.
Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmaeil Baghaei stwierdził jednak, że do podpisania umowy nie dojdzie w niedzielę, ale może nastąpić „w najbliższych dniach”. Irańska agencja prasowa Fars poinformowała, że Teheran nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie umowy ramowej, a na szczeblu ekspertów i osób podejmujących decyzje wciąż trwają analizy jej aspektów politycznych, prawnych i technicznych.
Z kolei Reuters podaje, że katarscy negocjatorzy w niedzielę rano udali się do Teheranu, gdzie ma dojść do sfinalizowania porozumienia.
To już kolejna zapowiedź Trumpa dotycząca możliwego porozumienia z Iranem – o zbliżających się do końca negocjacjach zapewniał już około 40 razy.
Czy tym razem się uda?
W mediach pojawiły się przecieki dotyczące najważniejszych punktów porozumienia. Poza zakończeniem blokady cieśniny Ormuz znalazły się tam: demontaż irańskiego programu jądrowego (negocjacje techniczne w tej sprawie mają potrwać 60 dni), stopniowe złagodzenie sankcji wobec Iranu i reintegracja kraju z gospodarką światową. Stany Zjednoczone po otwarciu cieśniny mają zacząć uwalniać zamrożone aktywa irańskie o wartości miliardów dolarów.
Umowa ma zostać podpisana elektronicznie, bez osobistego spotkania przedstawicieli USA i Iranu.
„Wynika to częściowo z komplikacji związanych z harmonogramem. Prezydent i wiceprezydent nie podróżują za granicę jednocześnie ze względów bezpieczeństwa i ciągłości, a Trump ma wylecieć na szczyt G7 we Francji w poniedziałek rano. Dotarcie Vance'a na spotkanie w Europie, gdzie podpisywany jest dokument, i powrót z niego przed wyjazdem Trumpa byłoby trudne” – podaje CNN. Jak dodają dziennikarze amerykańskiej stacji, niektórzy mediatorzy obawiają się, że im dłużej umowa nie zostanie podpisana, tym większe prawdopodobieństwo wycofania się jednej lub oby stron z porozumienia.
Przeczytaj także:
Karol Nawrocki będzie dziś widzem zorganizowanej przez Donalda Trumpa gali walk MMA
Jeszcze dzisiaj w późnych godzinach wieczornych według polskiego czasu Karol Nawrocki weźmie udział w zorganizowanej przed Donalda Trumpa dla uczczenia 250-lecia amerykańskiej niepodległości gali... walk MMA. Na razie prezydent jest w drodze do Waszyngtonu.
Jak podaje Fakt, Nawrocki wiezie Trumpowi znacznych gabarytów prezent. Jest to marmurowa tablica upamiętniająca Tadeusza Kościuszkę i Kazimierza Pułaskiego. Tablica ma wymiary 1,2 x 1m i waży ok. 120 kilogramów. Docelowo ma zostać w powstającym przy cmentarzu Arlington w Waszyngtonie łuku triumfalnym. Jej miniaturowa wersja ma zostać wręczona samemu Trumpowi.
Nawrocki zostanie w USA w poniedziałek i wtorek. W poniedziałek ma się spotkać z liderem Republikanów Johnem Thunem, we wtorek planowane są spotkania z amerykańską Polonią.
Z okazji 80. urodzin Trump organizuje na południowym trawniku Białego Domu Galę UFC Freedom 250. Ma to być też sposób na uczczenie 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych. A prezydent USA jest fanem walk MMA.
Jednym ze sponsorów gali Trumpa jest giełda kryptowalutowa Crypto.com zarządzana przez Amerykanina polskiego pochodzenia. Firma została w roku 2024 wpisana na listę ostrzeżeń KNF, interesowała się też nią polska prokuratura. Sprawę opisuje w OKO.press Agata Kołodziej.
Przeczytaj także:
Od 10 do 20 miliardów dolarów – taka jest cena, jaką według Reutersa, Zjednoczone Emiraty Arabskie zapłacą Iranowi za zaprzestanie ataków na ten kraj
Agencja Reuters informuje, że Zjednoczone Emiraty Arabskie miały zgodzić się na odblokowanie lub wypłacenie znacznych kwot Iranowi w zamian za zaprzestanie ataków na ten kraj. Reuters nie był w stanie ustalić, czy chodzi wyłącznie o zezwolenie Iranowi na użycie zamrożonych dotąd funduszy znajdujących się na kontach w miejscowych instytucjach finansowych, czy także o wypłacenie pieniędzy z budżetu Emiratów. Wiadomo natomiast, że chodzi o kwoty na poziomie od 10 do 20 miliardów dolarów (źródła Reutersa nie były tu zgodne). Pierwsza transza w wysokości 3 miliardów dolarów miała już według źródeł Reutersa zostać Iranowi wypłacona.
Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem jest dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich szczególnego rodzaju katastrofą. ZEA podobnie jak inne kraje Zatoki Perskiej doświadczają oczywiście ekonomicznych skutków blokady Cieśniny Ormuz drastycznie ograniczającej możliwości eksportowe ropy i gazu. Zarazem jednak wojna mocno zachwiała wizerunkiem Emiratów jako kraju wyjątkowo nadającego się z punktu widzenia światowych elit finansowych do inwestowania, korzystania z ulg podatkowych i oferowanych przez sektor finansowy ZEA usług. To główne powody, dla których Zjednoczone Emiraty Arabskie są ponadprzeciętnie mocno zdeterminowane do zapewnienia sobie bezpieczeństwa w trwającym konflikcie, nawet kosztem „haraczu” płaconego Iranowi.