Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prokuratura Rejonowa w Hajnówce chce zwrotu sprawy pięciu aktywistów zaangażowanych w pomoc migrantom na granicy z Białorusią. Jak wyjaśnia, musi uzupełnić dowody. Skierowała w tej sprawie wniosek do sądu.
Prokuratura Rejonowa w Hajnówce informuje, że musi uzupełnić „istotne braki postępowania przygotowawczego” w sprawie tzw. piątki z Hajnówki. Chodzi o pięć osób, które ta sama Prokuratura oskarżyła o ułatwienie migrantom niezgodnego z prawem pobytu w Polsce.
Ich proces rozpoczął się 28 stycznia przed sądem w Hajnówce.
Jak informuje PAP, Prokuratura Krajowa analizowała przeprowadzone śledztwo, zebrane dowody i zasadność zarzutów. Rzecznik prasowy PK prok. Przemysław Nowak przekazał PAP, że po tej analizie do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku trafiło pismo zawierające „uwagi dotyczące zarówno aspektów proceduralnych, jak i merytorycznych związanych ze sprawą”.
W związku z tym 6 marca Prokuratura Rejonowa w Hajnówce zwróciła się do sądu o zwrot sprawy. Komunikat w tej sprawie pojawił się dziś (10 marca). Argumentuje, że musi uzupełnić śledztwo o materiał dowodowy z innego postępowania prowadzonego przez lubelską delegaturę Prokuratury Krajowej. Gdyby taki wniosek nie został uwzględniony, będzie starać się o odroczenie sprawy i "zakreślenie oskarżycielowi publicznemu trzech miesięcy do przedstawienia dowodów, których przeprowadzenie »pozwoli na usunięcie braków dowodowych« – podaje PAP.
Zgodnie z art. 344a par. 1 Kodeksu postępowania karnego, sąd przekazuje sprawę prokuratorowi w celu uzupełnienia śledztwa lub dochodzenia, jeżeli akta sprawy wskazują na istotne braki tego postępowania. Zgodnie z art. 396a par. 1 kpk sąd może też przerwać lub odroczyć rozprawę, dając prokuratorowi termin na uzupełnienie i przedstawienie dowodów
22 marca 2022 r. cztery osoby zostały zatrzymane przez funkcjonariuszy Straży Granicznej podczas próby pomocy dziewięcioosobowej rodzinie z Iraku i obywatelowi Egiptu. Do zatrzymania doszło w samochodach. Cała czwórka już wcześniej była zaangażowana w pomoc migrantom przy granicy z Białorusią. Tym razem chcieli podwieźć zmęczonych, wychłodzonych cudzoziemców z lasu do pobliskiego miasta.
W toku sprawy oskarżono jeszcze jedną osobę, która dostarczyła cudzoziemcom pożywienie oraz ubrania, a także udzieliła im schronienia.
Prokuratura oskarżyła jedną z tych osób m.in. o to, że dostarczała migrantom jedzenie i ubrania, gdy ci przebywali w lesie, przekazywała im informacje przydatne w razie zatrzymania, a także udzieliła im schronienia i zapewniła odpoczynek. Została oskarżona również o pomoc w przewiezieniu migrantów w głąb kraju.
Pozostałe cztery prokuratura również oskarżyła o to, że przewoziły w głąb kraju tych cudzoziemców. W ocenie prokuratury oskarżeni działali w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez osoby, którym pomogli.
Oskarżeni się nie przyznają.
Grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Proces rozpoczął się 28 stycznia.
W obronie oskarżonych występują organizacje zajmujące się prawami człowieka, a także szef Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati, który zwrócił się do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adama Bodnara o wycofanie zarzutów.
Przeczytaj także: