Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wśród zabitych są głównie demonstranci, ale także osoby postronne i dzieci. Donald Trump informuje, że „na wszelki wypadek” w stronę Iranu płynie amerykańska flotylla
Liczba potwierdzonych śmiertelnych ofiar fali protestów w Iranie przekroczyła 5 tys. osób. Informację przekazała Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (Human Rights Activists News Agency – HRANA).
Przypomnijmy, że blokada internetu utrudnia szacowanie prawdziwej skali przemocy. Wcześniej w sieci pojawiały się niezweryfikowane informacje mówiące nawet o 20 tys. zabitych, ale historie te były oparte na pojedynczych, anonimowych źródłach.
Agencja HRANA choć działa w USA, to swoje dane zbiera od lokalnych aktywistów. Z uzyskanych przez nią informacji wynika, że spośród zabitych:
Jak informowała HRANA, podane przez agencję dane należy traktować jako wartości minimalne, a nie szacunki pełnej skali przemocy i represji. „Dane te odzwierciedlają wyłącznie przypadki, które zostały niezależnie zweryfikowane na podstawie pierwotnych źródeł, co jest procesem wymagającym dodatkowego czasu, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę spraw do zweryfikowania oraz blokadę internetu, która utrudnia przepływ informacji” – tłumaczył zespół prawny organizacji.
Dwa dni wcześniej, w środę 21 stycznia władze Iranu podały własne statystyki. Reżim nie zaprzecza, że na ulicach doszło do rozlewu krwi. Przywódca kraju Ali Chamenei przyznał, że niektórzy zginęli w nieludzki, brutalny sposób. Tyle że to nie wina służb i decyzji politycznych, ale Amerykanów, którzy podżegają do akcji wywrotowych i próbują obalić władze w Teheranie.
Według reżimu w trakcie demonstracji, trwających od 28 grudnia 2025, zginęło 3 117 osób, z czego prawie 700 osób to rzekomi „terroryści”.
W czwartek 22 stycznia prezydent Donald Trump przekazał dziennikarzom, że w stronę Iranu zmierza amerykańska armada, „tak na wszelki wypadek”. „Mamy duże siły zmierzające w stronę Iranu. Wolałbym, żeby nic się nie stało, ale bardzo dokładnie ich obserwujemy” – mówił prezydent USA.
Trump już wcześniej groził Teheranowi interwencją, zawsze w przypadku dalszego rozlewu krwi.
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi na łamach Wall Street Journal ostrzegał, że „Iran nie zawaha się odpowiedzieć zbrojnie z całą mocą, jeśli ponownie zostanie zaatakowany”.
Władze w Teheranie utrzymują, że bunt, który rozpoczął się 28 grudnia od protestu sklepikarzy, zakończył się. Demonstracje zostały wywołane przede wszystkim fatalną sytuacją gospodarczą kraju i szybko słabnącą irańską walutą. Niezadowolenie społeczne szybko rozprzestrzeniło się po całym kraju, z czasem przyjmując charakter polityczny.
Za główną przyczynę stłumienia protestów przyjmuje się brutalność reżimu. Obok co najmniej 5 tys. ofiar śmiertelnych, ponad 26 tys. osób trafiło do aresztów.
Przeczytaj także: