Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Dość nieoczekiwanie półtorej godziny przed terminem wyznaczonym przez Trumpa USA i Iran przyjęły propozycję Pakistanu czasowego zawieszenia broni i powrotu do negocjacji. Ataki minionej nocy jednak nie ustały
7 kwietnia na platformie True Social prezydent USA Donald Trump zapowiedział zniszczenie „całej cywilizacji”, jeżeli Iran nie przystanie na amerykańskie warunki (przede wszystkim odblokowanie Cieśniny Ormuz).
Przeczytaj także:
Czas na przyjęcie warunków mijał o 2 w nocy czasu polskiego. Ale prawie 1,5 godziny przed upływem tego terminu prezydent Trump ogłosił w social mediach, że przyjął propozycję zawieszenia broni przedstawioną przez Pakistan.
„Na podstawie rozmów z premierem Shehbazem Sharifem i marszałkiem polowym Asimem Munirem z Pakistanu, w których poprosili mnie o wstrzymanie sił niszczących wysyłanych dziś wieczorem do Iranu, oraz pod warunkiem że Islamska Republika Iranu zgodzi się na CAŁKOWITE, NATYCHMIASTOWE i BEZPIECZNE OTWARCIE Cieśniny Ormuz, zgadzam się zawiesić bombardowanie i atak na Iran na okres dwóch tygodni. Będzie to dwustronne ZAWIESZENIE OGNIA! Powodem tego jest fakt, że osiągnęliśmy już i przekroczyliśmy wszystkie cele wojskowe oraz jesteśmy bardzo blisko ostatecznego porozumienia dotyczącego długoterminowego POKOJU z Iranem i POKOJU na Bliskim Wschodzie. Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i uważamy, że stanowi ona realną podstawę do negocjacji. Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły już prawie wszystkie punkty, które w przeszłości były przedmiotem sporów, ale dwutygodniowy okres pozwoli na sfinalizowanie i zawarcie porozumienia”.
Nie do końca wiadomo, co oznacza „całkowite otwarcie Cieśniny”, bo w tym samym czasie Iran podkreśla, że przez Cieśninę będzie można przepłynąć, ale pod irańską kontrolą.
Jak pisze The New York Times: „Według trzech irańskich urzędników Iran zaakceptował propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni przedstawioną przez Pakistan w wyniku gorączkowych wysiłków dyplomatycznych tego kraju oraz interwencji w ostatniej chwili ze strony Chin, kluczowego sojusznika, który poprosił Iran o wykazanie elastyczności i złagodzenie napięć, a także w obliczu rosnących obaw dotyczących zniszczeń gospodarczych spowodowanych uszkodzeniami infrastruktury krytycznej. Urzędnicy ci stwierdzili, że zawieszenie broni zostało zatwierdzone przez nowego najwyższego przywódcę, ajatollaha Mojtabę Chameneiego”.
Sam premier Pakistanu Shehbaz Sharif napisał: „Z największą pokorą z przyjemnością ogłaszam, że Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki, wraz ze swoimi sojusznikami, zgodziły się na natychmiastowe zawieszenie broni wszędzie, w tym w Libanie i gdzie indziej, WCHODZĄCE W ŻYCIE NATYCHMIAST”.
Sukces ogłosił także Iran. Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego napisała w oświadczeniu: "Gratulujemy narodowi irańskiemu tego zwycięstwa i ponownie podkreślamy, że dopóki nie zostaną ustalone ostateczne szczegóły zwycięstwa, urzędnicy i obywatele muszą pozostać zjednoczeni i nieugięci”.
Tuż po oświadczeniu prezydenta USA ceny ropy zaczęły spadać.
Trump stwierdził, że Iran zaproponował „realny” 10-punktowy plan pokojowy. Według irańskich mediów państwowych propozycja ta zawiera szereg warunków, które Stany Zjednoczone odrzucały w przeszłości, między innymi kontrolowany tranzyt przez Cieśninę Ormuz w porozumieniu z irańskimi siłami zbrojnymi oraz wycofanie wszystkich sił amerykańskich z regionalnych baz. Plan ten wymagałby również zniesienia wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych, wypłaty pełnego odszkodowania dla Iranu oraz odblokowania wszystkich zamrożonych irańskich aktywów.
Władze w Teheranie ogłosiły też, że w piątek 10 kwietnia w stolicy Pakistanu Islamabadzie rozpoczną się rokowania pokojowe między Iranem i USA.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała jedynie, że trwają rozmowy na ten temat, ale nie potwierdziła, by zapadły ostateczne ustalenia. Według m.in. „NYT” propozycja Teheranu ma zawierać pełne zniesienie sankcji nałożonych na Iran oraz zakładać, że kraj ten nie będzie musiał całkowicie pozbyć się materiału nuklearnego i zrezygnować z programu wzbogacania uranu.
Według ustaleń Times of Israel oraz stacji Al Dżazira, izraelskie lotnictwo kontynuowało naloty na terytorium Iranu oraz Libanu. Równocześnie armia Izraela poinformowała o przechwyceniu irańskich pocisków wymierzonych w Tel Awiw i Jerozolimę.
Ataki dotknęły również państwa Zatoki Perskiej. Jak przekazał Reuters władze Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich uruchomiły systemy obronne. Armia Kataru poinformowała natomiast o przechwyceniu rakiet.
Agencje zwracają uwagę, że brak precyzyjnie określonego terminu wejścia w życie zawieszenia broni może tłumaczyć, dlaczego nadal dochodzi do ataków.
Donald Trump straszy Iran całkowitą zagładą, zmuszając ich w ten sposób do otwarcia cieśniny Ormuz. Robi to nie po raz pierwszy – w poniedziałek, 6 kwietnia, groził Iranowi zbombardowaniem wszystkich ichniejszych elektrowni i mostów. „Cały kraj można zniszczyć w jedną noc i będzie to jutrzejsza noc” – ogłosił podczas konferencji prasowej w Białym Domu Donald Trump. Podobne zapowiedzi publikował 2 kwietnia.
Trump grozi zbombardowaniem irańskiej infrastruktury cywilnej od 21 marca. Postawił Iranowi ultimatum, którego termin upływał we wtorek o 20 (czyli około 2 w nocy z wtorku na środę). Zablokowanie Cieśniny Ormuz doprowadziło do wzrostu cen paliw w Stanach Zjednoczonych, co przekłada się na słabnące poparcie dla Republikanów i samego Białego Domu.
Więcej o wojnie w Iranie:
Przeczytaj także:
Tylko co czwarty z dziesięciu pytanych przeczytał przynajmniej jedną książkę w 2025 roku. Liczby porażają, ale Biblioteka Narodowa uspokaja: tyle samo Polaków nie czytało również przed rokiem.
„Wskaźniki czytelnictwa w Polsce na stabilnym poziomie” – ogłasza Biblioteka Narodowa, która opublikowała właśnie najnowsze statystyki za 2025 rok.
Wynika z nich, że przeszło połowa Polaków (59 proc.) po 15 roku życia przez cały rok nie sięgnęła nawet po jedną książkę.
Identyczne wskaźniki Biblioteka Narodowa podawała przed rokiem. W ostatniej dekadzie odsetek osób, które przeczytały przynajmniej jedną książkę nie przekroczyła 43 procent. „Rekord” ten odnotowano tylko dwa lata temu.
Popularne w sieci wyzwania, tj. „jedna książka w tydzień” czy choćby „jedna książka w miesiąc” są dla nielicznych. BN podała, że zaledwie siedem procent osób przeczytało przed rokiem więcej niż siedem książek w rok.
Czego dowiadujemy się z raportu?
Im jesteśmy starsi, tym po książki sięgamy rzadziej. A co czytamy? Głównie kryminały i sensację, romanse, prozę obyczajową z rysem historycznym i fantastykę oraz szkolny kanon lektur. „W 2025 roku tylko jeden autor, George Orwell, został wymieniony przez więcej niż jeden procent czytelników. Z literatury najnowszej, podobnie jak w poprzednich dwóch latach, szerszym zainteresowaniem czytelniczym cieszyła się proza Jakuba Żulczyka i Szczepana Twardocha” – podaje Biblioteka Narodowa.
Podium najpotyczniejszych autorów ubiegłego roku otwiera, niezmiennie od 2019 roku, Remigiusz Mróz. Tuż za nim jest Stephen King, a dalej: Henryk Sienkiewicz.
Z plusów: rośnie popularność bibliotek publicznych – coraz więcej ankietowanych przez Bibliotekę Narodową, w porównaniu do lat ubiegłych, deklaruje, że wypożycza stamtąd książki albo korzysta z innych elementów oferty bibliotek. Nawet co piąty czytający deklaruje, że do biblioteki chodzi.
Wciąż bardziej popularne jest pożyczanie książek od rodziny i znajomych lub dostawanie ich w prezencie. Aż 43 procent deklaruje, że czyta to, co sobie wybierze i kupi. Liczba ta jednak mocno spada – przed rokiem nawet co druga osoba kupowała interesujący ich tytuł.
„Po książki sięga się pod wpływem przymusu zewnętrznego związanego z nauką czy wykonywaną pracą zawodową, ale też mniej lub bardziej zinternalizowanych potrzeb i nawyków. Nikt nie rodzi się czytelnikiem – tego, co czytanie książek czyni potrzebnym, uczymy się w grupach, w których kształtujemy się jako istoty społeczne: przede wszystkim w rodzinach, kręgach towarzyskich i szkołach różnego szczebla” – komentują autorzy raportu, Roman Chymkowski, Izabela Koryś i Zofia Zasacka.
„W tej perspektywie czytanie książek jest z jednej strony funkcją trajektorii biograficznych poszczególnych jednostek, na które osoby te mają wpływ, ale też same podlegają wielorakim uwarunkowaniom społecznym, w tym kulturowym i ekonomicznym, a z drugiej – znakiem wskazującym na odgrywaną rolę społeczną, aspiracje, styl życia, a niekiedy także status” – dodają autorzy raportu.
Przeczytaj także:
„Nie chcę, żeby to się wydarzyło, ale najprawdopodobniej się stanie” – napisał prezydent USA na platformie Truth Social dodając, że domniemaną całkowitą anihiliację społeczeństwa w Iranie może zatrzymać tamtejszy reżim. Jeśli tylko przystanie na jego warunki. Ultimatum mija we wtorek w nocy.
Prezydent Stanów Zjednoczonych opublikował we wtorek popołudniu (7 kwietnia) wpis na portalu Truth Social. Ogłosił w nim, że „tej nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci”.
„Jednakże teraz, gdy mamy całkowitą i zupełną zmianę reżimu, w której dominują inne, mądrzejsze, mniej zradykalizowane umysły, być może wydarzy się coś rewolucyjnie wspaniałego? Kto wie?” – dodał Donald Trump. „Przekonamy się dziś wieczorem, w jeden z najważniejszych momentów długiej i złożonej historii świata. 47 lat wymuszeń, korupcji i śmierci wreszcie dobiegnie końca. Niech Bóg błogosławi wspaniały naród Iranu!” – napisał na Truth Social.
Donald Trump straszy Iran całkowitą zagładą zmuszając ich w ten sposób do otwarcia cieśniny Ormuz. Robi to nie po raz pierwszy – zaledwie w poniedziałek, 6 kwietnia, groził Iranowi zbombardowaniem wszystkich ichniejszych elektorwni i mostów. „Cały kraj można zniszczyć w jedną noc i będzie to jutrzejsza noc” – ogłosił podczas konferencji prasowej w Białym Domu Donald Trump. Podobne zapowiedzi publikował 2 kwietnia.
Trump grozi zbombardowaniem irańskiej infrastruktury cywilnej od 21 marca. Postawił Iranowi ultimatum, którego termin upływa we wtorek o 20 (czyli około 2 w nocy z wtorku na środę). Zablokowanie Cieśniny Ormuz doprowadziło bowiem do wzrostu cen paliw w Stanach Zjednoczonych, co przekłada się na słabnące poparcie dla Republikanów i samego Białego Domu.
Iran nie zamierza ulegać Trumpowi. Jak podaje agencja AP, Sekretarz Najwyższej Rady ds. Młodzieży, Alireza Rahimi, w oficjalnym wystąpieniu transmitowanym przez irańską telewizję państwową, zaapelował do„wszystkich młodych ludzi, sportowców, artystów, uczniów, studentów i ich wykładowców”, by ci stali się żywą tarczą i otoczyli elektrownie i inne obiekty infrastruktury krytycznej.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian poinformował we wtorek w serwisie X, że aż 14 milionów obywateli zgłosiło się do walki za pośrednictwem mediów państwowych i kampanii SMS-owych. „Ja również byłem, jestem i pozostanę gotowy oddać życie za Iran” – napisał Pezeszkian.
Przeczytaj także:
„Polski rolnik, polskie pole, polski chleb na polskim stole. Niech żyje polska wieś, niech żyje Polska” – ogłosił Karol Nawrocki. Prezydent przygotował projekt ustawy o „ochronie produkcyjnej wsi”. Chce też, by Tusk zaskarżył zapisy umowy handlowej z krajami Mercosur do TSUE, co już wcześniej zrobił europarlament – a wykluczył premier.
Miała być w lutym, powstała w kwietniu. Karol Nawrocki ogłosił we wtorek (7 kwietnia) prezydencki projekt ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi.
„Nowe prawo, które przygotowałem, mówi jasno: chów zwierząt, prace polowe, ruch maszyn to nie są uciążliwości, które trzeba tłumaczyć. To jest produkcja żywności, to jest służba narodowi. Musimy skończyć z sytuacją, w której rolnik musi się bronić czy tłumaczyć z tego, że pracuje. Wprowadzamy zasadę, że jeśli rolnik działa zgodnie z prawem, ma prawo pracować, a ciężar udowodnienia ewentualnych nadużyć nie spoczywa już na nim” – mówi w oświadczeniu opublikowanym na YouTube prezydent.
Nawrocki rozpoczął cytatem z kardynała Wyszyńskiego, mówił, że ma silnego państwa bez silnej wsi, bo „siła Polski zaczyna się tam, gdzie bije serce jej ziemi – na polskiej wsi”.
Konkretów projektu jeszcze nie znamy. Prezydent w swoim projekcie zapisał jednak, by sądy nakładały na rolnika zakaz działalności lub ograniczały ją tylko w ostatecznie, gdy inne metody zawiodą, a produkcja realnie zagraża zdrowiu lub środowisku. „Nowe ramy prawne mają sprzyjać unowocześnianiu technologii w rolnictwie oraz wzmacniać pozycję gospodarstw rodzinnych, zapobiegając sytuacjom, w których decyzje sądowe wypychają rolnictwo z terenów wiejskich. Dodatkowo, zanim sprawa trafi do sądu, strony będą miały obowiązek podjęcia próby polubownego rozwiązania sporu, czyli mediacji”.
Nawrocki chce też, by osoby kupujące nieruchomości na wsi oświadczały (najprawdopodobniej podpisując stosowny dokument), iż mają świadomość, że w ich sąsiedztwie prowadzona jest działalność rolnicza i że ta może być uciążliwa. „Każdy, kto decyduje się żyć na wsi, musi rozumieć, że wieś nie jest skansenem. Wieś pracuje, wieś produkuje, wieś żyje. To przywrócenie elementarnej uczciwości” – orzekł prezydent Karol Nawrocki.
O projekcie prezydenta głośno było w lutym, kiedy posłowie PiS Krzysztof Ciecióra i Anna Gembicka, zasiadający w prezydenckiej Radzie Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, ogłosili koniec prac nad projektem i ogłosili wprowadzenie ułatwień dla rolników oraz inne traktowanie w zakresie emisji ewentualnych uciążliwości odorowych czy hałasowych.
To efekt głośnej sprawy Szymona Kluki, właściciel chlewni w Grodzisku pod Łodzią, którego sąsiedzi pozwali za uciążliwe zapachy i hałasy z jego gospodarstwa. Mężczyzna gospodarstwo prowadził od lat, sąsiedzi wprowadzili się niedawno. Sąd przyznał rację sąsiadom rolnika, sprawa trafiła nawet do Sądu Najwyższego – który również rację przyznał mieszkańcom Grodziska.
Sprawa szybko urosła do rangi politycznej. PSL zapowiedział pracę nad projektem ustawy o funkcji produkcyjnej wsi. Ludowcy zaprosili nawet Klukę do prac nad jej zapisami. Ale sprawa ucichła. Na tapet wziął ją więc prezydent – również odwołując się do jednostkowego przypadku rolnika spod Łodzi.
Nawrocki podczas wtorkowego obwieszczenia ogłosił również opracowanie treści skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. umowy handlowej z Merkosur. Pismo skierował do premiera Donalda Tuska. „Rząd to obiecywał. Do dziś tej obietnicy nie spełnił. Wieś nie może dłużej czekać. (...) Wszystko jest gotowe. Wystarczy tylko działać. Trzeba wykorzystać wszystkie drogi i możliwości, by umowę z Merkosur zatrzymać” – ogłosił prezydent. Tyle że premier jeszcze w marcu mówił, że skargi składać nie zamierza, bo zrobił to już Parlament Europejski (w styczniu). Wcześniej, w marcu, uchwałę w sprawie skargi TSUE przyjął polski Sejm.
Przeczytaj także:
Victor Orban zadeklarował, że będzie niczym ezopowa mysz – niepozorna, choć zdolna do uratowania lwu życia, kiedy zajdzie taka potrzeba. Owym lwem ma być oczywiście Władimir Putin, któremu premier Węgier jesienią deklarował pomoc „w każdy możliwy sposób” – ujawnił „Bloomberg”.
Amerykański serwis „Bloomberg” dotarł do zapisu rozmowy, jaką Władimir Putin przeprowadził z Victorem Orbanem 17 października 2025 roku. Z opublikowanego 7 kwietnia tekstu wynika, że premier Węgier zadeklarował głowie Kremla, że będzie oddany i lojalny przywódcy Rosji, a także skory do pomocy i wsparcia – jak tylko potrafi.
„Wczoraj nasza przyjaźń weszła na tak wysoki poziom, że mogę pomóc w każdy możliwy sposób” – miał powiedzieć Putinowi Orban. i dodać: „Jestem do dyspozycji w każdej sprawie, w której mógłbym okazać się pomocny”.
Premier Węgier miał proponować Putinowi np. zorganizowanie w Budapeszcie szczytu pokojowego dotyczącego Ukrainy – i włączyć się w rozmowy. Do takiego szczytu jak dotąd jednak nie doszło.
Jak podaje „Bloomberg”, Orban posłużył się bajką Ezopa o myszy i lwie. Dziecięca historia o myszy, którą decyduje się ocalić drapieżnik – i która nieoczekiwanie później ratuje życie królowi zwierząt, posłużyła Orbanowi do zarysowania relacji węgiersko-rosyjskich i uzmysłowić Putinowi, że nawet Węgry-myszy, mogą mu, lwowi, się przydać.
Opowieść ta miała rozbawić Putina. I stanowi jednocześnie dowód nie tylko na otwarcie prorosyjską postawę Orbana, ale i zażyłość oraz bliskie relacje polityków. Rozmowa bowiem miała rozpocząć się od życzeń urodzinowych dla Putina, zakończyła – rozmową o stanie zdrowia polityków.
Opublikowany przez „Bloomberg” materiał pojawił się na chwilę przed wyborami na Węgrzech zaplanowanymi na 12 kwietnia. Sondaże wyborcze wskazują, że Fidesz po raz pierwszy od szesnastu lat może stracić władzę, co tylko podsyca polityczne emocje.
„Kampania wyborcza na Węgrzech nie jest wolna od głębokich, rosyjskich wpływów. Obejmują one zarówno propagandę rozpowszechnianą w internecie, jak i zaangażowanie rosyjskich służb specjalnych, które – jak wynika z doniesień wiarygodnych mediów – miały być gotowe nawet do upozorowania próby zamachu na premiera Viktora Orbána, by zwiększyć jego szanse na zwycięstwo” – pisała na łamach OKO.press Paulina Pacuła.
Anna Mierzyńska z kolei informowała, że 31 marca niezależne węgierskie media opublikowały nagrania rozmów telefonicznych ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó, który konsultował swoje działania polityczne z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Efektem tych rozmów miały być m.in. naciski Węgier na Unię Europejską w sprawie zniesienia sankcji nałożonych na Gulbahor Ismailową, siostrę rosyjskiego oligarchy Aliszera Usmanowa (co się udało).
„Péter Szijjártó przekazywał też Rosji bieżące informacje z niejawnych unijnych spotkań” – pisze Mierzyńska. To jaskrawy dowód na to, że to sama Rosja może stać za blokowaniem europejskich sankcji przez Węgry czy Słowację.
Orbanowi pomaga też obecna administracja prezydenta USA Donalda Trumpa i związany z nim ruch MAGA. Sekretarz stanu USA Marco Rubio w lutym przyjechał na Węgry. Przemawiając podczas tej wizyty nazwał „złotym wiekiem” relacje między Stanami Zjednoczonymi a Węgrami pod wodzą Orbána. Z kolei w ostatni weekend marca do Budapesztu przyjechali europejscy sojusznicy Fideszu. Wzięli udział w sztandarowym wydarzeniu europejskich zwolenników Donalda Trumpa – konferencji CPAC Hungary. Tym razem jej głównym celem było wyrażanie poparcie dla Victora Orbána i jego partii.
Od 7 kwietnia w Budapeszcie przebywa z kolei wiceprezydent USA J.D.Vance.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także: