Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Czworo sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm, od których ślubowania nie chce przyjąć prezydent Karol Nawrocki, ma zostać zaprzysiężonych w czwartek o godz. 13.30. Sami sobie organizują tę uroczystość.
Prezydent Karol Nawrocki od niemal czterech tygodni nie chce odebrać ślubowania od czworga sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm, dlatego sędziowie sami organizują uroczystość złożenia przysięgi przed Sejmem.
Tomasz Skory z RMF FM, który jako pierwszy podał tę informację, donosi, że ślubowanie ma się ona odbyć w czwartek 9 kwietnia o godz. 12.30. Chwilę później jednak PAP podał godzinę 13.30.
Na uroczystość został zaproszony przez sędziów prezydent Karol Nawrocki. PAP opublikowała treści tego zaproszenia skierowanego do prezydenta we wtorek 7 kwietnia przez Marcina Dziurdę, jednego z czworga sędziów:
„Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta, uprzejmie zapraszam Pana Prezydenta w dniu 9 kwietnia 2026 r. o godz. 13.30 do sali plenarnej Sejmu RP, gdzie złożę ślubowanie w celu podjęcia obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.
Pozostała trójka sędziów również skierowała do prezydenta niemal identyczne zaproszenia.
Reporterka Polsat News ustaliła, że ślubowanie ma się odbyć w gabinecie marszałka Włodzimierza Czarzastego, a wstępu nie będą miały ani kamery ani fotoreporterzy. Zostaną za to sporządzone protokoły, które następnie trafią do najważniejszych osób w państwie.
Przeczytaj także:
13 marca Sejm wybrał sześcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jednak prezydent odebrał ślubowanie jedynie od dwóch z nich: Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka.
Pozostała czwórka, od której prezydent nie chce odebrać ślubowania to: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska. Sędziowie nie mogą objąć urzędu, dopóki nie złożą ślubowania, dlatego sami organizują tę uroczystość.
Dlaczego prezydent nie chce odebrać od nich ślubowania, a tym samym ich blokuje? Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta wyjaśniał, że podczas kadencji prezydenta Nawrockiego powstały jedynie dwa wakaty w Trybunale Konstytucyjnym i dlatego prezydent odebrał ślubowanie od dwóch sędziów i jego zdaniem tym samym został spełniony ustawowy wymóg 11 sędziów pełnego składu TK.
Mariusz Jałoszewski na łamach OKO.press pisze tak:
Artykuł 194 Konstytucji mówi wyraźnie: „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą”. Czyli to Sejm powołuje sędziów do TK. Rola prezydenta jest tylko tytularna, ceremonialna. I nie wynika ona z Konstytucji, tylko z ustawy.
I dodaje:
Pominięci przez prezydenta czterej nowi sędziowie TK muszą zacząć orzekać, nawet jeśli ma w tym pomóc policja.
Sędziowie, na razie bez policji, wzięli więc rzeczywiście sprawy w swoje ręce i sami organizując ślubowanie, próbując prezydenta ominąć.
Więcej na ten temat:
Przeczytaj także:
Sieć hakerów, kontrolowana przez rosyjski wywiad wojskowy GRU, włamywała się do domowych i biurowych routerów Wi-Fi, atakując osoby pracujące w sektorach wojskowym i rządowym oraz w obszarze infrastruktury krytycznej. Zagrożenie zostało zneutralizowane.
Ministerstwo sprawiedliwości USA poinformowało o rozbiciu siatki hakerów działających na zlecenie rosyjskiego wywiadu nie tylko na terenie USA i Ukrainy, ale także wielu innych krajów, w tym w Europie, Afryce Północnej, Ameryce Środkowej oraz Azji Południowo-Wschodniej.
Laboratorium Black Lotus Labs twierdzi, że siatka szpiegowska działała niemal na wszystkich kontynentach. Z kolei Microsoft, który analizował sytuację jeszcze przed oficjalnym oświadczeniem Ministerstwa sprawiedliwości USA, szacował, że dotkniętymi działaniami hakerów mogło zostać ponad 200 organizacji i pięć tysięcy indywidualnych użytkowników.
Celem siatki hakerskiej były instytucje z sektora wojskowego, rządowego oraz te odpowiedzialne za infrastrukturę krytyczną.
Hakerzy wykorzystywali routery Wi-Fi z przestarzałymi ustawieniami zabezpieczeń. Uzyskanie dostępu do routera pozwalało im na przekierowanie ruchu internetowego do własnej sieci serwerów DNS, a to pozwalało z kolei na przechwytywanie haseł, tokenów, nawet wiadomości e-mail i innych danych, nawet jeśli były one przesyłane z wykorzystaniem bezpiecznych protokołów.
Szczególnie cenne było zdobycie tokenów, bo to jakby cyfrowe klucze, które pozwalają hakerowi pozostać zalogowanym na cudzym koncie bez konieczności ponownego podawania hasła.
Wicedyrektor Wydziału Cybernetycznego FBI Brett Leatherman cytowany przez agencję Reuters podkreślił, że skala zagrożenia była tak poważna, że ostrzeganie opinii publicznej nie byłoby wystarczającym rozwiązaniem.
Dlatego FBI przeprowadziło wspólnie z partnerami z 15 krajów akcję polegającą na zidentyfikowaniu urządzeń zainfekowanych przez rosyjski wywiad wojskowy i zablokowaniu mu do nich dostępu. Rosyjscy agenci zostali odcięci od możliwości dalszego przejmowania poufnych informacji, a zainfekowany sprzęt został przywrócony do normalnego i bezpiecznego funkcjonowania. Zabezpieczone zostały również tokeny i hasła ofiar.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, która w ramach tej samej operacji zablokowała ponad 100 zainfekowanych routerów na terenie Ukrainy, informuje, że śledztwo jest w toku, a organy ścigania pracują nad identyfikacją wszystkich osób zaangażowanych w cyberatak.
Władze apelują do użytkowników, by sprawdzili swoje routery, zmienili hasła i zaktualizowali oprogramowanie. A jeśli aktualizacja dla danego sprzętu nie jest dostępna, zaleca się wymianę urządzenia. Barierą dla przyszłych ataków hakerskich ma być też wyłączenie zdalnego dostępu do zarządzania z poziomu internetu.
Ostrzeżenia dotyczące tej samej kampanii hakerskiej wydały również władze Wielkiej Brytanii i Niemiec, jak informuje Reuters.
Czytaj też:
Przeczytaj także:
Dość nieoczekiwanie półtorej godziny przed terminem wyznaczonym przez Trumpa USA i Iran przyjęły propozycję Pakistanu czasowego zawieszenia broni i powrotu do negocjacji. Ataki minionej nocy jednak nie ustały
7 kwietnia na platformie True Social prezydent USA Donald Trump zapowiedział zniszczenie „całej cywilizacji”, jeżeli Iran nie przystanie na amerykańskie warunki (przede wszystkim odblokowanie Cieśniny Ormuz).
Przeczytaj także:
Czas na przyjęcie warunków mijał o 2 w nocy czasu polskiego. Ale prawie 1,5 godziny przed upływem tego terminu prezydent Trump ogłosił w social mediach, że przyjął propozycję zawieszenia broni przedstawioną przez Pakistan.
„Na podstawie rozmów z premierem Shehbazem Sharifem i marszałkiem polowym Asimem Munirem z Pakistanu, w których poprosili mnie o wstrzymanie sił niszczących wysyłanych dziś wieczorem do Iranu, oraz pod warunkiem że Islamska Republika Iranu zgodzi się na CAŁKOWITE, NATYCHMIASTOWE i BEZPIECZNE OTWARCIE Cieśniny Ormuz, zgadzam się zawiesić bombardowanie i atak na Iran na okres dwóch tygodni. Będzie to dwustronne ZAWIESZENIE OGNIA! Powodem tego jest fakt, że osiągnęliśmy już i przekroczyliśmy wszystkie cele wojskowe oraz jesteśmy bardzo blisko ostatecznego porozumienia dotyczącego długoterminowego POKOJU z Iranem i POKOJU na Bliskim Wschodzie. Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i uważamy, że stanowi ona realną podstawę do negocjacji. Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły już prawie wszystkie punkty, które w przeszłości były przedmiotem sporów, ale dwutygodniowy okres pozwoli na sfinalizowanie i zawarcie porozumienia”.
Nie do końca wiadomo, co oznacza „całkowite otwarcie Cieśniny”, bo w tym samym czasie Iran podkreśla, że przez Cieśninę będzie można przepłynąć, ale pod irańską kontrolą.
Jak pisze The New York Times: „Według trzech irańskich urzędników Iran zaakceptował propozycję dwutygodniowego zawieszenia broni przedstawioną przez Pakistan w wyniku gorączkowych wysiłków dyplomatycznych tego kraju oraz interwencji w ostatniej chwili ze strony Chin, kluczowego sojusznika, który poprosił Iran o wykazanie elastyczności i złagodzenie napięć, a także w obliczu rosnących obaw dotyczących zniszczeń gospodarczych spowodowanych uszkodzeniami infrastruktury krytycznej. Urzędnicy ci stwierdzili, że zawieszenie broni zostało zatwierdzone przez nowego najwyższego przywódcę, ajatollaha Mojtabę Chameneiego”.
Sam premier Pakistanu Shehbaz Sharif napisał: „Z największą pokorą z przyjemnością ogłaszam, że Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki, wraz ze swoimi sojusznikami, zgodziły się na natychmiastowe zawieszenie broni wszędzie, w tym w Libanie i gdzie indziej, WCHODZĄCE W ŻYCIE NATYCHMIAST”.
Sukces ogłosił także Iran. Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego napisała w oświadczeniu: "Gratulujemy narodowi irańskiemu tego zwycięstwa i ponownie podkreślamy, że dopóki nie zostaną ustalone ostateczne szczegóły zwycięstwa, urzędnicy i obywatele muszą pozostać zjednoczeni i nieugięci”.
Tuż po oświadczeniu prezydenta USA ceny ropy zaczęły spadać.
Trump stwierdził, że Iran zaproponował „realny” 10-punktowy plan pokojowy. Według irańskich mediów państwowych propozycja ta zawiera szereg warunków, które Stany Zjednoczone odrzucały w przeszłości, między innymi kontrolowany tranzyt przez Cieśninę Ormuz w porozumieniu z irańskimi siłami zbrojnymi oraz wycofanie wszystkich sił amerykańskich z regionalnych baz. Plan ten wymagałby również zniesienia wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych, wypłaty pełnego odszkodowania dla Iranu oraz odblokowania wszystkich zamrożonych irańskich aktywów.
Władze w Teheranie ogłosiły też, że w piątek 10 kwietnia w stolicy Pakistanu Islamabadzie rozpoczną się rokowania pokojowe między Iranem i USA.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała jedynie, że trwają rozmowy na ten temat, ale nie potwierdziła, by zapadły ostateczne ustalenia. Według m.in. „NYT” propozycja Teheranu ma zawierać pełne zniesienie sankcji nałożonych na Iran oraz zakładać, że kraj ten nie będzie musiał całkowicie pozbyć się materiału nuklearnego i zrezygnować z programu wzbogacania uranu.
Według ustaleń Times of Israel oraz stacji Al Dżazira, izraelskie lotnictwo kontynuowało naloty na terytorium Iranu oraz Libanu. Równocześnie armia Izraela poinformowała o przechwyceniu irańskich pocisków wymierzonych w Tel Awiw i Jerozolimę.
Ataki dotknęły również państwa Zatoki Perskiej. Jak przekazał Reuters władze Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich uruchomiły systemy obronne. Armia Kataru poinformowała natomiast o przechwyceniu rakiet.
Agencje zwracają uwagę, że brak precyzyjnie określonego terminu wejścia w życie zawieszenia broni może tłumaczyć, dlaczego nadal dochodzi do ataków.
Donald Trump straszy Iran całkowitą zagładą, zmuszając ich w ten sposób do otwarcia cieśniny Ormuz. Robi to nie po raz pierwszy – w poniedziałek, 6 kwietnia, groził Iranowi zbombardowaniem wszystkich ichniejszych elektrowni i mostów. „Cały kraj można zniszczyć w jedną noc i będzie to jutrzejsza noc” – ogłosił podczas konferencji prasowej w Białym Domu Donald Trump. Podobne zapowiedzi publikował 2 kwietnia.
Trump grozi zbombardowaniem irańskiej infrastruktury cywilnej od 21 marca. Postawił Iranowi ultimatum, którego termin upływał we wtorek o 20 (czyli około 2 w nocy z wtorku na środę). Zablokowanie Cieśniny Ormuz doprowadziło do wzrostu cen paliw w Stanach Zjednoczonych, co przekłada się na słabnące poparcie dla Republikanów i samego Białego Domu.
Więcej o wojnie w Iranie:
Przeczytaj także:
Tylko co czwarty z dziesięciu pytanych przeczytał przynajmniej jedną książkę w 2025 roku. Liczby porażają, ale Biblioteka Narodowa uspokaja: tyle samo Polaków nie czytało również przed rokiem.
„Wskaźniki czytelnictwa w Polsce na stabilnym poziomie” – ogłasza Biblioteka Narodowa, która opublikowała właśnie najnowsze statystyki za 2025 rok.
Wynika z nich, że przeszło połowa Polaków (59 proc.) po 15 roku życia przez cały rok nie sięgnęła nawet po jedną książkę.
Identyczne wskaźniki Biblioteka Narodowa podawała przed rokiem. W ostatniej dekadzie odsetek osób, które przeczytały przynajmniej jedną książkę nie przekroczyła 43 procent. „Rekord” ten odnotowano tylko dwa lata temu.
Popularne w sieci wyzwania, tj. „jedna książka w tydzień” czy choćby „jedna książka w miesiąc” są dla nielicznych. BN podała, że zaledwie siedem procent osób przeczytało przed rokiem więcej niż siedem książek w rok.
Czego dowiadujemy się z raportu?
Im jesteśmy starsi, tym po książki sięgamy rzadziej. A co czytamy? Głównie kryminały i sensację, romanse, prozę obyczajową z rysem historycznym i fantastykę oraz szkolny kanon lektur. „W 2025 roku tylko jeden autor, George Orwell, został wymieniony przez więcej niż jeden procent czytelników. Z literatury najnowszej, podobnie jak w poprzednich dwóch latach, szerszym zainteresowaniem czytelniczym cieszyła się proza Jakuba Żulczyka i Szczepana Twardocha” – podaje Biblioteka Narodowa.
Podium najpotyczniejszych autorów ubiegłego roku otwiera, niezmiennie od 2019 roku, Remigiusz Mróz. Tuż za nim jest Stephen King, a dalej: Henryk Sienkiewicz.
Z plusów: rośnie popularność bibliotek publicznych – coraz więcej ankietowanych przez Bibliotekę Narodową, w porównaniu do lat ubiegłych, deklaruje, że wypożycza stamtąd książki albo korzysta z innych elementów oferty bibliotek. Nawet co piąty czytający deklaruje, że do biblioteki chodzi.
Wciąż bardziej popularne jest pożyczanie książek od rodziny i znajomych lub dostawanie ich w prezencie. Aż 43 procent deklaruje, że czyta to, co sobie wybierze i kupi. Liczba ta jednak mocno spada – przed rokiem nawet co druga osoba kupowała interesujący ich tytuł.
„Po książki sięga się pod wpływem przymusu zewnętrznego związanego z nauką czy wykonywaną pracą zawodową, ale też mniej lub bardziej zinternalizowanych potrzeb i nawyków. Nikt nie rodzi się czytelnikiem – tego, co czytanie książek czyni potrzebnym, uczymy się w grupach, w których kształtujemy się jako istoty społeczne: przede wszystkim w rodzinach, kręgach towarzyskich i szkołach różnego szczebla” – komentują autorzy raportu, Roman Chymkowski, Izabela Koryś i Zofia Zasacka.
„W tej perspektywie czytanie książek jest z jednej strony funkcją trajektorii biograficznych poszczególnych jednostek, na które osoby te mają wpływ, ale też same podlegają wielorakim uwarunkowaniom społecznym, w tym kulturowym i ekonomicznym, a z drugiej – znakiem wskazującym na odgrywaną rolę społeczną, aspiracje, styl życia, a niekiedy także status” – dodają autorzy raportu.
Przeczytaj także:
„Nie chcę, żeby to się wydarzyło, ale najprawdopodobniej się stanie” – napisał prezydent USA na platformie Truth Social dodając, że domniemaną całkowitą anihiliację społeczeństwa w Iranie może zatrzymać tamtejszy reżim. Jeśli tylko przystanie na jego warunki. Ultimatum mija we wtorek w nocy.
Prezydent Stanów Zjednoczonych opublikował we wtorek popołudniu (7 kwietnia) wpis na portalu Truth Social. Ogłosił w nim, że „tej nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci”.
„Jednakże teraz, gdy mamy całkowitą i zupełną zmianę reżimu, w której dominują inne, mądrzejsze, mniej zradykalizowane umysły, być może wydarzy się coś rewolucyjnie wspaniałego? Kto wie?” – dodał Donald Trump. „Przekonamy się dziś wieczorem, w jeden z najważniejszych momentów długiej i złożonej historii świata. 47 lat wymuszeń, korupcji i śmierci wreszcie dobiegnie końca. Niech Bóg błogosławi wspaniały naród Iranu!” – napisał na Truth Social.
Donald Trump straszy Iran całkowitą zagładą zmuszając ich w ten sposób do otwarcia cieśniny Ormuz. Robi to nie po raz pierwszy – zaledwie w poniedziałek, 6 kwietnia, groził Iranowi zbombardowaniem wszystkich ichniejszych elektorwni i mostów. „Cały kraj można zniszczyć w jedną noc i będzie to jutrzejsza noc” – ogłosił podczas konferencji prasowej w Białym Domu Donald Trump. Podobne zapowiedzi publikował 2 kwietnia.
Trump grozi zbombardowaniem irańskiej infrastruktury cywilnej od 21 marca. Postawił Iranowi ultimatum, którego termin upływa we wtorek o 20 (czyli około 2 w nocy z wtorku na środę). Zablokowanie Cieśniny Ormuz doprowadziło bowiem do wzrostu cen paliw w Stanach Zjednoczonych, co przekłada się na słabnące poparcie dla Republikanów i samego Białego Domu.
Iran nie zamierza ulegać Trumpowi. Jak podaje agencja AP, Sekretarz Najwyższej Rady ds. Młodzieży, Alireza Rahimi, w oficjalnym wystąpieniu transmitowanym przez irańską telewizję państwową, zaapelował do„wszystkich młodych ludzi, sportowców, artystów, uczniów, studentów i ich wykładowców”, by ci stali się żywą tarczą i otoczyli elektrownie i inne obiekty infrastruktury krytycznej.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian poinformował we wtorek w serwisie X, że aż 14 milionów obywateli zgłosiło się do walki za pośrednictwem mediów państwowych i kampanii SMS-owych. „Ja również byłem, jestem i pozostanę gotowy oddać życie za Iran” – napisał Pezeszkian.
Przeczytaj także: