Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Wbrew temu, co niektórzy mogą twierdzić, woke dekadencka Europa nie stoi w obliczu zagłady cywilizacyjnej” – mówiła w Monachium szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Europejscy liderzy komentują sobotnie przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio.
„Przemówienie Sekretarza Stanu bardzo mnie uspokoiło. Znamy go. To dobry przyjaciel, silny sojusznik… i słuchanie go było dla mnie bardzo uspokajające. Wiemy, że w administracji niektórzy mają ostrzejszy ton w tych kwestiach. Ale Sekretarz Stanu wyraził się bardzo jasno. Powiedział: »Chcemy silnej Europy w Sojuszu« i właśnie nad tym intensywnie pracujemy w Unii Europejskiej” – skomentowała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Portal POLITICO cytuje anonimowych europejskich dyplomatów i polityków, którzy podkreślają, że choć retoryka Marco Rubio odbiega od agresywnego tonu innych przedstawicieli administracji Donalda Trumpa, to zmiana paradygmatu amerykańskiej polityki zagranicznej pozostaje faktem.
„Główne przesłanie było takie samo: nie chcemy słabych sojuszników, nie bronimy starego porządku” – mówi POLITICO anonimowy urzędnik. „Jeśli najmniejszym wspólnym mianownikiem, jaki Amerykanie potrafią znaleźć, jest nasza wspólna historia sięgająca czasów Kolumba, wąskie interesy bezpieczeństwa narodowego i wspólna cywilizacja, to już samo to pokazuje, jak bardzo Europa i Stany Zjednoczone się od siebie oddalają”.
„To łagodniejszy sposób powiedzenia nam, że czasy jednorożców jeżdżących na rowerach po tęczach z dodatkiem tofu i mleka migdałowego dobiegły końca (...) Nie chodzi tylko o to, czy jesteśmy uspokojeni, czy nie. Chodzi o to, czy chcemy żyć w rzeczywistości, czy w sztucznej krainie wielkich obwieszczeń” – mówi jeden z anonimowych urzędników.
W tekście POLITICO anonimowi europejscy dyplomaci przypominają o szeregu faktów potwierdzających zmianę amerykańskiego nastawienia. Takich jak opublikowana strategia bezpieczeństwa, w której jasno wyłożona jest teza o zmierzchu Europy, czy na zaplanowanych przez Marco Rubio wizytach na Węgrzech i na Słowacji. To symboliczne spotkania, ponieważ w obu tych krajach rządzi eurosceptyczna prawica wspierająca ruch MAGA.
W sobotnim wywiadzie dla POLITICO Pub prezydent Finlandii Alexander Stubb, komentując wystąpienie Rubio, podkreślał: „MAGA oznacza antyunijny. Oznacza antyliberalny porządek świata. Oznacza antyklimatyczny. To ideologiczny nurt kierujący polityką zagraniczną USA”.
W niedzielę w Monachium do przemówienia Rubio odniosła się także publicznie szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. „Wbrew temu, co niektórzy mogą twierdzić, woke dekadencka Europa nie stoi w obliczu zagłady cywilizacyjnej” – stwierdziła polityczka. I dodała, że wiele krajów wciąż „chce dołączyć do naszego klubu – i to nie tylko europejskich współobywateli”. Kallas miała na myśli Kanadę.
Zaznaczyła jednak, że jej również komentarze amerykańskiego sekretarza stanu przyniosły otuchę:
„Przesłanie, które stamtąd usłyszeliśmy, brzmi, że Ameryka i Europa są ze sobą powiązane; tak było w przeszłości i tak będzie w przyszłości. Myślę, że to ważne. Jest również jasne, że nie zgadzamy się we wszystkich kwestiach i że tak pozostanie, ale myślę, że możemy od tego zacząć”.
Ale zmieściła w swoim przemówieniu także krytykę wobec USA:
„To interesujące, że pochodząc z kraju, który zajmuje 2. miejsce w Indeksie Wolności Prasy [chodzi o Estonię – przyp.], słyszymy krytykę dotyczącą wolności prasy z kraju, który zajmuje 58. miejsce na tej liście”.
W sobotę podczas dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium przemawiał Marco Rubio. Jak opisywała na łamach OKO.press Paulina Pacuła, amerykański sekretarz stanu mówił częściowo to, co europejscy przywódcy chcieli usłyszeć: o znaczeniu historycznego sojuszu między Europą a USA, o tym, że losy USA i Europy są „na zawsze powiązane”, o tym, że USA chcą, by Europa była silna, bo jeśli słaby jest tak ważny sojusznik, to słabe są także USA.
„W czasach, gdy nagłówki gazet obwieszczają koniec ery transatlantyckiej, niech wszyscy wiedzą i mają świadomość, że nie jest to ani naszym celem, ani naszym pragnieniem. Dla nas, Amerykanów, naszym domem może być wprawdzie półkula zachodnia, ale zawsze będziemy dziećmi Europy” – mówił Rubio, odnosząc się do niepokojącego dla Europy stwierdzenia w amerykańskiej strategii obrony, że strefa wpływów USA ogranicza się do zachodniej półkuli, co stawia pod znakiem zapytania amerykańskie zaangażowanie wojskowe w Europie.
Te uspokajające słowa Rubio zostały nagrodzone oklaskami.
Ale w przemówieniu Marco Rubio znalazło się także dużo punktów, które dla europejskiego mainstreamu są kontrowersyjne lub nieakceptowalne. To między innymi przekonanie o tym, że:
Przeczytaj także: