Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: (Photo by THOMAS KIENZLE / AFP)(Photo by THOMAS KIE...

Kallas: Rosja zyskuje więcej w negocjacjach niż na polu bitwy

„Rosja jest dziś w ruinie, jej gospodarka jest w rozsypce, jest odcięta od europejskich rynków energii, a jej obywatele uciekają. W rzeczywistości największym zagrożeniem, jakie Rosja obecnie stwarza, jest to, że więcej zyskuje przy stole negocjacyjnym niż na polu bitwy” – powiedziała Kaja Kallas w Monachium.

Co się wydarzyło?

„Bądźmy szczerzy w kwestii Rosji: Rosja nie jest supermocarstwem. Po ponad dekadzie konfliktu, w tym czterech latach wojny na Ukrainie, Rosja ledwo przekroczyła granice z 2014 roku, a koszt? 1,2 miliona ofiar” – mówiła w niedzielę podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium Kaja Kallas, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej oraz wysoka przedstawicielka Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

„Rosja jest dziś w ruinie, jej gospodarka jest w rozsypce, jest odcięta od europejskich rynków energii, a jej obywatele uciekają. W rzeczywistości największym zagrożeniem, jakie Rosja obecnie stwarza, jest to, że więcej zyskuje przy stole negocjacyjnym niż na polu bitwy” – powiedziała.

Kallas dodała, że ważniejsze od zasiadania przy stole negocjacyjnym jest zrozumienie, jakie pytania należy przy nim stawiać:

„Moim zdaniem jest to bardzo proste. Maksymalistycznych żądań Rosji nie da się spełnić minimalistycznym podejściem. Pomyślcie o tym: jeśli armia Ukrainy ma być ograniczona liczebnie, to rosyjska również powinna być ograniczona. Za szkody, które Rosja wyrządziła na Ukrainie, Rosja powinna zapłacić”.

W czasie panelowej rozmowy poruszono także kwestię członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. W sobotę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił o członkostwie jako jednej z gwarancji bezpieczeństwa. Członkostwo Ukrainy w UE w 2027 roku było także wpisane do 20-punktowego planu pokojowego omawianego przez USA, Ukrainę i UE.

„Mam wrażenie, że państwa członkowskie nie są gotowe podać konkretnej daty” – powiedziała Kaja Kallas. „Jest dużo pracy do wykonania” – dodała.

Słowa szefowej unijnej dyplomacji wsparł uczestniczący w panelu Prezydent Łotwy Edgars Rinkevics.

„Tak, rozumiemy, że potrzebujemy Ukrainy w Unii Europejskiej i tak, rozmawiając z wieloma głowami państw, odnoszę wrażenie, że nie ma gotowości do zaakceptowania daty” – powiedział polityk.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

13:10 15-02-2026

Nawrocki do Tuska: Podejmij pan, panie premierze, decyzję

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim prezydent Karol Nawrocki zasugerował, że zawetuje ustawę o statusie osoby najbliższej, jeśli pozostanie ona w obecnym kształcie.

Co się wydarzyło?

Prezydent Karol Nawrocki udzielił Bogdanowi Rymanowskiemu wywiadu, w którym skomentował szereg kwestii dotyczących bieżącej polityki. Rozmowa została wyemitowana w niedzielę rano na antenie PolsatNews.

Jednym z tematów była zapowiedź amerykańskiego ambasadora Thomasa Rose'a o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.

„Być może zaskoczę pana redaktora, dla mnie nie jest rzeczą przyjemną, jeśli ambasador jakiegokolwiek państwa dyscyplinuje nawet naszego niedoskonałego, postkomunistycznego marszałka Sejmu, który oczywiście nie oddaje tego poczucia czy tych emocji, które noszę w sobie względem Polski. To nigdy nie jest dobre dla Polski, że druga osoba w państwie jest dyscyplinowana przez ambasadora i jeżeli maiłbym to chwalić, to myślę, że państwo będziecie zawiedzeni” – stwierdził Nawrocki.

Prezydent odniósł się także do toczącej się dyskusji na temat programu SAFE.

„Tutaj oczywiście jestem zwolennikiem przyglądania się temu w sposób umiarkowany i spokojny. Jest to jednak kredyt do 2070 roku. Z jednej strony wielka szansa, oczywiście, nie można wpadać w emocje zupełnie negatywne wokół programu SAFE, ale z drugiej strony nie można też wpadać w taki publicystyczny hurraoptymizm (...) Ja sprawie i ośrodek prezydencki przeglądamy się naprawdę ze świadomością, że dotyczy to bardzo newralgicznej kwestii polskiego bezpieczeństwa, skredytowania się Polski do 2070 roku, strasznych naszych doświadczeń z warunkowością programów takich jak KPO” – mówił.

W rozmowie poruszono także wątek ustawy o statusie osoby najbliższej. Karol Nawrocki zasugerował, że w obecnej formie jest ona dla niego wciąż nie do zaakceptowania.

„Nie chciałbym za 20 lat, jeśli cokolwiek w Polsce się wydarzy, być tym, który położył fundamenty pod potencjalną adopcję dzieci przez pary homoseksualne” – mówił. „To proces, w którym na pewno nie będę uczestniczył i nie chcę uczestniczyć, a mam dobrą wolę rozwiązania tej sytuacji. Na spotkaniu z PSL-em o tym mówiłem w sposób jasny. Gdyby to była kwestia zagwarantowania wyjątkowego statusu małżeństwa, naprawdę rozsądnego rozwiązania kwestii finansowych, podatkowych, takiego które nie ma takich zdolności jak te relacje w małżeństwie i nie byłoby tych wszystkich radykalnych wątków ideologicznych, to ja mam w sobie dobrą wolę. Tylko nie wiem, czy ta ustawa zyska ostatecznie taki kształt. Jak nie, to będę musiał ją zawetować”.

Prezydent skomentował także kwestię ewentualnego przystąpienia Polski do Rady Pokoju. Zarówno Karol Nawrocki, jak i charge d'affaires w USA Bogdan Klich dostali zaproszenie na 19 lutego na spotkanie państw członków Rady w Waszyngtonie.

„Apeluję regularnie do premiera Panie premierze, podejmij pan, panie premierze, decyzję, czy chcecie, żeby Polska była w Radzie Pokoju, czy nie była. Żebym ja mógł podjąć ostateczną decyzję" – mówił Nawrocki. Donald Tusk zadeklarował już w środę, że Polska do Rady nie przystąpi. Ale środowisko prezydenta domaga się wydania przez rząd dokumentu z potwierdzeniem tego stanowiska.

Karol Nawrocki komentował także słowa Donalda Tuska sprzed kilku dni. Premier w kontekście ewentualnego dołączenia do Rady Pokoju i relacji ze Stanami Zjednoczonymi, stwierdził, że: „Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie jednak, tak długo jak ja będę premierem polskiego rządu na pewno, wasalem. Będzie lojalnym, wiernym, pewnym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie

„Oczywiście słowa Donalda Tuska może są też kwestią pewnej pojemności wasalstwa. Skoro przez wiele lat, także rządów pana premiera, byliśmy wasalem Berlina albo Brukseli, to już do tego koszyka nie zmieszczą się USA. Nie wiem o którym wasalstwie premier Tusk mówi, bo nie znam takich relacji" – powiedział prezydent.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

11:47 15-02-2026

Prawa autorskie: (Photo by Alex Brandon / POOL / AFP)(Photo by Alex Brand...

Europejczycy reagują na przemówienie Rubio. Zmiana tonu, ale nie treści

„Wbrew temu, co niektórzy mogą twierdzić, woke dekadencka Europa nie stoi w obliczu zagłady cywilizacyjnej” – mówiła w Monachium szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.

Co się wydarzyło?

Europejscy liderzy komentują sobotnie przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio.

„Przemówienie Sekretarza Stanu bardzo mnie uspokoiło. Znamy go. To dobry przyjaciel, silny sojusznik… i słuchanie go było dla mnie bardzo uspokajające. Wiemy, że w administracji niektórzy mają ostrzejszy ton w tych kwestiach. Ale Sekretarz Stanu wyraził się bardzo jasno. Powiedział: »Chcemy silnej Europy w Sojuszu« i właśnie nad tym intensywnie pracujemy w Unii Europejskiej” – skomentowała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Portal POLITICO cytuje anonimowych europejskich dyplomatów i polityków, którzy podkreślają, że choć retoryka Marco Rubio odbiega od agresywnego tonu innych przedstawicieli administracji Donalda Trumpa, to zmiana paradygmatu amerykańskiej polityki zagranicznej pozostaje faktem.

„Główne przesłanie było takie samo: nie chcemy słabych sojuszników, nie bronimy starego porządku” – mówi POLITICO anonimowy urzędnik. „Jeśli najmniejszym wspólnym mianownikiem, jaki Amerykanie potrafią znaleźć, jest nasza wspólna historia sięgająca czasów Kolumba, wąskie interesy bezpieczeństwa narodowego i wspólna cywilizacja, to już samo to pokazuje, jak bardzo Europa i Stany Zjednoczone się od siebie oddalają”.

„To łagodniejszy sposób powiedzenia nam, że czasy jednorożców jeżdżących na rowerach po tęczach z dodatkiem tofu i mleka migdałowego dobiegły końca (...) Nie chodzi tylko o to, czy jesteśmy uspokojeni, czy nie. Chodzi o to, czy chcemy żyć w rzeczywistości, czy w sztucznej krainie wielkich obwieszczeń” – mówi jeden z anonimowych urzędników.

W tekście POLITICO anonimowi europejscy dyplomaci przypominają o szeregu faktów potwierdzających zmianę amerykańskiego nastawienia. Takich jak opublikowana strategia bezpieczeństwa, w której jasno wyłożona jest teza o zmierzchu Europy, czy na zaplanowanych przez Marco Rubio wizytach na Węgrzech i na Słowacji. To symboliczne spotkania, ponieważ w obu tych krajach rządzi eurosceptyczna prawica wspierająca ruch MAGA.

W sobotnim wywiadzie dla POLITICO Pub prezydent Finlandii Alexander Stubb, komentując wystąpienie Rubio, podkreślał: „MAGA oznacza antyunijny. Oznacza antyliberalny porządek świata. Oznacza antyklimatyczny. To ideologiczny nurt kierujący polityką zagraniczną USA”.

W niedzielę w Monachium do przemówienia Rubio odniosła się także publicznie szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. „Wbrew temu, co niektórzy mogą twierdzić, woke dekadencka Europa nie stoi w obliczu zagłady cywilizacyjnej” – stwierdziła polityczka. I dodała, że wiele krajów wciąż „chce dołączyć do naszego klubu – i to nie tylko europejskich współobywateli”. Kallas miała na myśli Kanadę.

Zaznaczyła jednak, że jej również komentarze amerykańskiego sekretarza stanu przyniosły otuchę:

„Przesłanie, które stamtąd usłyszeliśmy, brzmi, że Ameryka i Europa są ze sobą powiązane; tak było w przeszłości i tak będzie w przyszłości. Myślę, że to ważne. Jest również jasne, że nie zgadzamy się we wszystkich kwestiach i że tak pozostanie, ale myślę, że możemy od tego zacząć”.

Ale zmieściła w swoim przemówieniu także krytykę wobec USA:

„To interesujące, że pochodząc z kraju, który zajmuje 2. miejsce w Indeksie Wolności Prasy [chodzi o Estonię – przyp.], słyszymy krytykę dotyczącą wolności prasy z kraju, który zajmuje 58. miejsce na tej liście”.

Jaki jest kontekst?

W sobotę podczas dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium przemawiał Marco Rubio. Jak opisywała na łamach OKO.press Paulina Pacuła, amerykański sekretarz stanu mówił częściowo to, co europejscy przywódcy chcieli usłyszeć: o znaczeniu historycznego sojuszu między Europą a USA, o tym, że losy USA i Europy są „na zawsze powiązane”, o tym, że USA chcą, by Europa była silna, bo jeśli słaby jest tak ważny sojusznik, to słabe są także USA.

„W czasach, gdy nagłówki gazet obwieszczają koniec ery transatlantyckiej, niech wszyscy wiedzą i mają świadomość, że nie jest to ani naszym celem, ani naszym pragnieniem. Dla nas, Amerykanów, naszym domem może być wprawdzie półkula zachodnia, ale zawsze będziemy dziećmi Europy” – mówił Rubio, odnosząc się do niepokojącego dla Europy stwierdzenia w amerykańskiej strategii obrony, że strefa wpływów USA ogranicza się do zachodniej półkuli, co stawia pod znakiem zapytania amerykańskie zaangażowanie wojskowe w Europie.

Te uspokajające słowa Rubio zostały nagrodzone oklaskami.

Ale w przemówieniu Marco Rubio znalazło się także dużo punktów, które dla europejskiego mainstreamu są kontrowersyjne lub nieakceptowalne. To między innymi przekonanie o tym, że:

  • porządek międzynarodowy to słowo „nadużywane”,
  • użycie twardej siły to czasem jedyny sposób na realizację interesu narodowego i jako takie powinno być dopuszczalne,
  • polityki mające na celu ograniczenie zmian klimatu to „zaspokajanie kultu klimatycznego” i prowadzą jedynie do „zubożenia naszych społeczeństw”,
  • migracja niszczy naszą kulturę i trzeba z nią walczyć wszelkimi sposobami.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

14:47 14-02-2026

Prawa autorskie: A mourner lays flowers at a makeshift memorial for late Russian opposition leader Alexei Navalny, marking the first anniversary of his death while incarcerated in a remote Arctic penal colony, in front of the Russian embassy in Prague, on February 16, 2025. (Photo by Michal Cizek / AFP) / NAVALNY HAS BEEN DECLARED "EXTREMIST" BY RUSSIAN AUTHORITIES. IN RUSSIA, ANYBODY WHO MENTIONS NAVALNY OR HIS ANTI-CORRUPTION FOUNDATION WITHOUT STATING THAT THEY HAVE BEEN DECLARED "EXTREMIST" IS SUBJECT TO FINES OR UP TO FOUR YEARS IN PRISON FOR REPEATED OFFENCES. /A mourner lays flowe...

Brytyjskie MSZ potwierdza przyczynę śmierci Aleksieja Nawalnego

Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie potwierdziło, że rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został otruty w więzieniu, w którym zmarł w połowie lutego 2024 roku.

Co się wydarzyło

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny, który zmarł w połowie lutego 2024 roku, został otruty w więzieniu na Dalekiej Północy Rosji – poinformowało w sobotę w komunikacie brytyjskie MSZ na dwa dni przed drugą rocznicą śmierci opozycjonisty.

Badania laboratoryjne wykazały, że w próbkach pobranych z ciała Nawalnego znaleziono truciznę. Chodzi o epibatydynę – toksyczną substancję występującą w skórze żab strzałkowatych, żyjących w Ameryce Południowej.

Według ustaleń, trucizna została wstrzyknięta za pomocą specjalnej strzałki. Śmierć nastąpiła błyskawicznie, a objawy – paraliż mięśni, zatrzymanie akcji serca – były nie do odróżnienia od naturalnych przyczyn, co miało utrudnić wykrycie zbrodni.

„Tylko rząd rosyjski miał środki, motyw i możliwość użycia tej śmiertelnej trucizny przeciwko Aleksiejowi Nawalnemu podczas jego pobytu w więzieniu w Rosji” – stwierdziła cytowana w komunikacie szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper.

O otrucie Nawalnego Rosję oskarżają również Szwecja, Francja, Holandia i Niemcy.

„Wielka Brytania zgłasza otrucie do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej jako rażące naruszenie przez Rosję Konwencji o zakazie broni chemicznej (CWC) i wzywa Rosję do natychmiastowego zaprzestania tych niebezpiecznych działań” – poinformowano w komunikacie.

Jaki jest kontekst

Nawalny został aresztowany na lotnisku w Moskwie 17 stycznia 2021 roku, gdy wrócił do Rosji z leczenia w Niemczech po próbie otrucia. W lutym 2021 roku został skazany i osadzony w kolonii karnej, gdzie – jak podała rosyjska służba więzienna – zmarł 16 lutego 2024 roku.

Kreml utrzymuje jedną wersję i trzyma się jej jak beton. Moskwa odcina się od jakiejkolwiek odpowiedzialności, a rosyjskie służby przekonują, że 47 letni opozycjonista zmarł wskutek „zbiegu schorzeń”, w tym zaburzeń rytmu serca związanych z nadciśnieniem. Oskarżenia płynące z Zachodu władze nazywają niedorzecznymi, a sugestie o udziale państwa określają jako element politycznej gry wymierzonej w Rosję.

Nawalny odbywał wieloletni wyrok w kolonii karnej oddalonej o 64 kilometry od koła podbiegunowego. Byli osadzeni oraz organizacje broniące praw człowieka opisują panujące tam realia jako skrajnie brutalne i odczłowieczające. Opozycjonista przebywał w izolacji, miał ograniczony kontakt z bliskimi i adwokatami, a jego stan zdrowia, według relacji współpracowników, z miesiąca na miesiąc się pogarszał.

Na początku lutego Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie skargi złożonej przez Nawalnego w 2021 r. po jego aresztowaniu w Rosji. Sąd uznał, że aresztując opozycjonistę Rosja naruszyła zapisane w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka prawo do życia.

Trybunał uznał jednomyślnie, że złamane zostały artykuły dotyczące: prawa do życia, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego, jak i zakazu tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania.

Nawalny początkowo był znany jako działacz zwalczający korupcję, następnie organizował demonstracje przeciwko władzy Władimira Putina.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

12:43 14-02-2026

Prawa autorskie: Ukrainian President Volodymyr Zelensky speaks during the 62nd Munich Security Conference (MSC) on February 14, 2026 in Munich, southern Germany. Heads of state and government as well as foreign and defence ministers from all over the world are expected to attend the security policy talks from February 13 to 15, 2026. (Photo by THOMAS KIENZLE / AFP)Ukrainian President ...

Zełenski porównuje działania Putina do Monachium 1938: „Podział Ukrainy to złudzenie”

Podczas trwającej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się do administracji prezydenta USA Donalda Trumpa z prośbą o wywarcie większej presji na Rosję, aby zakończyła wojnę.

Co się wydarzyło

Wołodymyr Zełenski, przemawiając w Monachium na kilka dni przed czwartą rocznicą pełnoskalowej agresji Rosji przeciw Ukrainie, podkreślił, że rosyjskie ataki na Ukrainę odbywają się każdego dnia. Dodał, że wywiad ostrzega, że do nowych zmasowanych uderzeń dojdzie w najbliższych dniach.

Prezydent Ukrainy został przywitany owacjami na stojąco, jeszcze zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.

Podczas swojego wystąpienia Zełenski ostrzegł, że działania Władimira Putina przywodzą mu na myśl układ monachijski z 1938 roku, „kiedy poprzedni Putin zaczął dzielić Europę”.

„Złudzeniem byłoby wierzyć, że tę wojnę można teraz na pewno zakończyć poprzez podział Ukrainy, tak samo, jak złudzeniem było wierzyć, że poświęcenie Czechosłowacji uratuje Europę przed wielką wojną” – podkreślił

Zaapelował do przywódców krajów europejskich, by zadali sobie proste, ale trudne pytanie: czy są gotowi nie tylko mierzyć się z rosyjską agresją i realiami współczesnej wojny, lecz także codziennie zabiegać o wsparcie świata dla obrony własnego kraju, tak jak od miesięcy musi robić to Ukraina.

Następnie przypomniał o nieustannych rosyjskich atakach balistycznych i dronowych. W trakcie jego wystąpienia na ekranach za plecami pojawiały się wizualizacje i nagrania z uderzeń, także tych, do których doszło w czasie jego pobytu w Monachium.

Zełenski podkreślił skalę zagrożenia. W samym styczniu Ukraina musiała odeprzeć około sześciu tysięcy dronów szturmowych, w większości typu Shahed, ponad 150 rakiet różnego rodzaju oraz przeszło pięć tysięcy bomb szybujących. Jak zaznaczył, podobna intensywność ataków utrzymuje się każdego miesiąca.

Poprosił słuchaczy, by wyobrazili sobie taką sytuację we własnym mieście: zniszczone ulice, zbombardowane domy, szkoły przeniesione pod ziemię. Jak mówił, tak wygląda codzienność Ukraińców.

„Nie ma żadnego państwa w Europie, które jest w stanie samodzielnie się obronić w pełnowymiarowej wojnie. Rosja stara się rozbić naszą jedność, która jest najlepszym sposobem, aby przeciwstawić się rosyjskim planom. I ta jedność między nami cały czas istnieje. Nasza jedność nas broni” – zaznaczył Zełenski.

„Im dłużej trwa wojna, tym większe możliwości zyskuje agresor” – mówił Zełenski. „Rośnie skala zagrożenia, rozwijają się nowe typy broni, a sama wojna staje się coraz bardziej brutalna i zaawansowana. Zmienia się też sam Władimir Putin” – podkreślił.

Zełenski nie krył przy tym rozczarowania tempem reakcji Zachodu. Przypomniał, że Ukraina nieraz czekała miesiącami, a nawet latami na kluczowe dostawy sprzętu i wsparcie, które były potrzebne natychmiast. „W kwestii bezpieczeństwa i pokoju każdy dzień ma znaczenie” – wskazał.

Zełenski ocenił także, że błędem jest, iż państwa europejskie nie są obecne za stołem rozmów o pokoju w jego kraju.

„Amerykanie często mówią o ustępstwach. I zbyt często te ustępstwa omawiane są wyłącznie w kontekście Ukrainy, a nie Rosji. Europa jest praktycznie nieobecna za stołem (rozmów). Uważam, że jest to ogromny błąd” – podkreślił prezydent Ukrainy.

Zapytany o prognozy na 2026 rok lub najbliższe pół roku, Zełenski odparł, że bardziej niż odległa przyszłość interesuje go „jutro i pojutrze”.

Podkreślił, że Ukraina będzie kontynuować rozmowy pokojowe i liczy na szersze zaangażowanie europejskich przywódców w ten proces.

Zapowiedział też, że będzie naciskał na członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej, nawet jeśli część liderów w Brukseli niechętnie zareaguje na jego powtarzające się apele o wskazanie konkretnej daty akcesji.

Jego zdaniem brak jasnego zobowiązania daje pole do działania Moskwie. Ostrzegł, że Putin zrobi wszystko, by storpedować proces rozszerzenia, „swoimi rękami lub rękami jakichś innych krajów”. Wypowiedź tę można odczytywać jako aluzję do postawy Węgier rządzonych przez Viktora Orbána.

Jaki jest kontekst

Podczas dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, w sobotę 14 lutego przemawiał także amerykański sekretarz stanu Marco Rubio.

Jak pisała Paulina Pacuła w OKO.press, Rubio mówił częściowo to, co europejscy przywódcy chcieli usłyszeć: o znaczeniu historycznego sojuszu między Europą a USA, o tym, że losy USA i Europy są „na zawsze powiązane”, o tym, że USA chcą, by Europa była silna, bo jeśli słaby jest tak ważny sojusznik, to słabe są także USA.

O wojnie w Ukrainie amerykański sekretarz wspomniał tylko w odpowiedzi na pytanie Wolfgang Ischingera, dyrektora wydarzenia, juz po wystąpieniu. Czy jego zdaniem Rosja chce pokoju, czy gra na czas?

„Nie wiemy, czy Rosjanie poważnie podchodzą do zakończenia wojny. Twierdzą, że tak. Nie wiemy też, na jakich warunkach są gotowi to zrobić i czy uda nam się znaleźć warunki, które będą do przyjęcia dla Ukrainy, a jednocześnie będą akceptowalne dla Rosji. Będziemy jednak nadal to sprawdzać” – powiedział.

Zełenski podkreśla, że gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy powinny zostać uzgodnione przed ewentualnym porozumieniem pokojowym z Rosją.

Kolejna runda rozmów prowadzonych z udziałem przedstawicieli Stanów Zjednoczonych z wysłannikami Rosji i Ukrainy odbędzie się w przyszłym tygodniu w Genewie. Dojdzie do niej na kilka dni przed czwartą rocznicą pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Informację tę potwierdzili w piątek przedstawiciele władz w Moskwie i Kijowie.

Rozmowy zaplanowano na wtorek i środę. Taką datę podał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w oświadczeniu cytowanym przez rosyjskie agencje informacyjne. Nową rundę negocjacji potwierdził także doradca ds. komunikacji prezydenta Ukrainy, Dmytro Łytwyn.

Spotkanie odbędzie się w czasie, gdy nie ustają walki na froncie. Rosja kontynuuje ostrzał ukraińskich miast i infrastruktury energetycznej, a Kijów niemal codziennie przeprowadza dalekiego zasięgu ataki dronowe na cele związane z rosyjskim wysiłkiem wojennym.

Dotychczasowe próby wypracowania porozumienia, w tym dwie rundy rozmów w Abu Zabi, nie przyniosły przełomu. Najtrudniejsze kwestie, takie jak przyszłość w dużej mierze zajętego przez Rosję przemysłowego Donbasu, pozostają nierozstrzygnięte.

Podczas sobotniej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wołodymyr Zełenski wielokrotnie dziękował amerykańskim i europejskim sojusznikom za wsparcie, w tym za systemy obrony powietrznej chroniące infrastrukturę, jak elektrownie, i ratujące życie.

W ubiegłym tygodniu Zełenski poinformował, że Stany Zjednoczone wyznaczyły Ukrainie i Rosji termin do czerwca na osiągnięcie porozumienia. Wcześniejsze terminy ogłaszane przez prezydenta USA Donalda Trumpa mijały jednak bez wyraźnych konsekwencji.

Czytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: