Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Trwa wymiana ciosów. Od kiedy Ukraińcom udało się skutecznie zaatakować Moskwę, Kreml intensyfikuje akcje odwetowe
W nocy z 18 na 19 maja Rosjanie zaatakowali Izmaił, największy ukraiński port nad Dunajem. Lokalne władze przekazały, że w wyniku nalotu doszło do uszkodzenia infrastruktury portowej. Ukraińska obrona przeciwlotnicza strąciła niemal wszystkie wrogie cele. „Na szczęście nie ma ofiar ani poważniejszych zniszczeń” – poinformowały lokalne władze.
Rosyjskie siły zaatakowały również Charków. Mer miasta Ihor Terechow poinformował, że spod gruzów jednego ze zniszczonych budynków mieszkalnych uratowano dwie osoby, ale akacja poszukiwawcza wciąż trwa.
Ukraińcy odpowiedzieli, wysyłając drony w kierunku Moskwy. Mer miasta Siergiej Sobianin przekazał, że wszystkie obiekty zostały strącone. Lokalne rosyjskie władze donoszą w mediach społecznościowych, że celem ataków dronów stały się także obwód rostowski na południu kraju oraz obwód jarosławski na północny wschód od Moskwy. Za to sztab operacyjny w obwodzie kurskim poinformował, że w wyniki ukraińskiego ataku zginęła jedna osoba, dwie zostały ranne. Prawdziwa skala zniszczeń nie jest znana.
„Władimir Putin zbudował oczywiście wojenny budżet, ale z pewnością nie wystarczy on, by prowadzić wojnę w nieskończoność” – ocenił w nocnym wpisie na platformie X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Dodał, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy rosyjskie moce rafineryjne spadły o 10 proc., a część szybów naftowych została zamknięta.
Ataki z ostatniej nocy to kontynuacja wymiany ciosów pomiędzy Rosją i Ukrainą. W niedzielę ukraińskie służby popisały się spektakularnymi akcjami. W tym samym czasie doszło do ataków z udziałem bezzałogowców na rafinerię w Moskwie, zakłady produkujące półprzewodniki dla rosyjskiej armii oraz lotnisko wojskowe na okupowanym przez Rosję Krymie. „W obwodzie moskiewskim trafione zostały zakłady Angstrem, które dostarczają półprzewodniki dla rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego i są objęte sankcjami USA, Moskiewska Rafineria Ropy Naftowej, stacja przepompowywania ropy naftowej Soniecznogorska oraz stacja przepompowywania ropy naftowej Wołodarskoje” – podała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.
Oficjalnie Kreml nie informował swoich obywateli o atakach, ale Rosjanie oglądali filmiki pokazujące dym nad Moskwą na kanałach na Telegramie. Niezależnie od realnych strat i wojennej mgły, znad Moskwy symbolicznie i fizycznie zniknął dotychczasowy parasol ochronny. To pierwszy skuteczny ukraińskich atak na stolicę Rosji od początku wybuchu wojny.
W odwecie Kreml przeprowadził naloty rakietowe i dronowe na Odessę i Dniepr. Trafione zostały bloki mieszkalne, szkoły i infrastruktura energetyczna. Rany odniosło ponad 30 osób.
Przeczytaj także:
We wtorek premier Węgier Peter Magyar rozpoczyna wizytę w Polsce. Najpierw odwiedzi Kraków, potem ruszy do Warszawy i Gdańska
Wizyta do Polski jest pierwszym zagranicznym wyjazdem Petera Magyara po objęciu urzędu. Plan podróży nie był publikowany do ostatnich godzin przed wyjazdem z uwagi na wymianę ambasadorów. Dopiero w poniedziałek 18 maja szefowa MSZ Węgier Anita Orban poinformowała o zakończeniu współpracy z Istvanem Ijgyarto.„Nowa era wymaga nowego podejścia. Dlatego postanowiłam odwołać ambasadora Węgier w Warszawie” – napisała na portalu X Orban. „Uważam, że odnowiony kierunek naszej polityki zagranicznej powinien być reprezentowany przez nowego wysłannika, który będzie mógł wiarygodnie i konsekwentnie rozwijać go w nadchodzącym okresie” – dodała szefowa węgierskiego MSZ.
We wtorek 19 maja premier Węgier, wraz z siedmioma ministrami, uda się do Krakowa, gdzie zwiedzi Katedrę Wawelską. W planie przewidziano też rozmowę z metropolitą krakowskim kardynałem Grzegorzem Rysiem. Ta część wizyty ma charakter prywatny. Po spotkaniach planowany jest jednak briefing dla mediów.
Z Krakowa Magyar pojedzie do Warszawy, gdzie planowane jest spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem. Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że do rozmowy dojdzie najprawdopodobniej w środę (20 maja).
Rozmowę z Magyarem zapowiedział także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. „Będę widział się z panem Magyarem w środę. Zaproszenie dla szefowej parlamentu węgierskiego zostało już wysłane” – mówił Czarzasty.
Z premierem Węgier spotka się też prezydent Karol Nawrocki.
Ostatnim punktem podróży będzie Gdańsk. Podczas tej części wizyty zaplanowano: spotkanie z Lechem Wałęsą, spacer ul. Długą, od Złotej Bramy, na Długi Targ, i do Dworu Artusa. Po godz. 18 lotem z Gdańska węgierska delegacja uda się bezpośrednio do Wiednia, gdzie w czwartek, 21 maja, zaplanowane są rozmowy z rządem austriackim.
Peter Magyar objął urząd 9 maja. Pierwsze dni po zmianie władzy to czas na spektakl – wietrzenie salonów po ekipie Orbána i symboliczna zmiana sposobu rządzenia.
Jak pisała w OKO.press Anna Wójcik, po latach ostentacyjnego przepychu i oligarchicznego systemu Fideszu nowa władza obiecuje skromniejsze państwo, mniej odizolowane od obywateli.
"Wejście członków nowego rządu do Pałacu Karmelitów zostało reżysersko rozegrane jako inscenizacja zdobycia centrum władzy. Magyarowi i ministrom towarzyszyły kamery, całość transmitowano w mediach społecznościowych. Przywoływało to skojarzenia z Ukrainą po obaleniu Wiktora Janukowycza, kiedy tysiące ludzi odwiedzały luksusową rezydencję Meżyhirja, oglądając symbole korupcji i przepychu poprzedniego reżimu.
Premier Magyar chodził po gabinetach, pokazywał niszczarki do dokumentów, wielkie globusy i mapy historycznych Węgier sprzed traktatu z Trianon. Symboliczną sceną było także własnoręczne zdemontowanie przez Petera Magyara i jego współpracowników barierek zabezpieczających wejście do Pałacu Karmelitów, a następnie zaproszenie zaprosił następnie dziennikarzy do zwiedzania budynku" – pisała Wójcik.
Przeczytaj także:
Wyjazd z Węgier ściganego w Polsce byłego ministra sprawiedliwości ułatwił zastępca sekretarza stanu Christopher Landau – podaje Reuters. Wiceszef amerykańskiej dyplomacji miał uznać Ziobrę za „niesłusznie ściganego”
Christopher Landau to numer dwa w amerykańskiej dyplomacji. Z informacji Retuersa wynika, że zastępca Marco Rubio polecił wysokim rangą urzędnikom Departamentu Stanu, aby ułatwili i zatwierdzili wydanie wizy dla Zbigniewa Ziobry, umożliwiając mu ucieczkę z Węgier. Jedno ze źródeł Reutersa potwierdza, że była to wiza dziennikarska. Przypomnijmy, że po wyjeździe Ziobro pełni rolę komentatora politycznego dla zblatowanej z PiS Telewizji Republika.
Jak pisze agencja, dzięki interwencji Amerykanów Ziobro uzyskał wizę jeszcze przed zaprzysiężeniem nowego premiera Węgier Petera Magyara, które odbyło się 9 maja. Wcześniej lider TISZy zapowiedział, że zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Marcin Romanowski, którzy do Budapesztu uciekli przed polskim wymiarem sprawiedliwości, zostaną ekstradowani. Landau miał usłyszeć o sprawie Ziobro od Toma Rose'a, ambasadora USA w Polsce, i uznał byłego ministra za osobę niesłusznie ściganą. Swoje instrukcje dla urzędników w Departamencie Stanu wiceszef amerykańskiej dyplomacji uzasadnił „względami bezpieczeństwa narodowego".
„Choć administracja Trumpa uczyniła priorytetem wspieranie konserwatywnych poglądów w Europie, przyznanie wizy politykowi, któremu rząd sojusznika USA stawia zarzuty karne, jest bardzo nietypowe" – ocenia Reuters.
Zbigniew Ziobro uciekł do USA przed zarzutami i aresztem za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Odleciał 9 maja z lotniska w Mediolanie. Ziobro skorzystał z dwóch dokumentów:
Śledczy podejrzewają Ziobrę o popełnienie 26 przestępstw. Zarzucają mu, że jako minister sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości m.in. kierował zorganizowaną grupą przestępczą. W 2025 roku Sejm zgodził się na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Ziobry, a prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów dotyczących afery Funduszu Sprawiedliwości. Jednak wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) utknął w sądzie, o czym pisał w OKO.press Mariusz Jałoszewski.
„Nie zamierzam się ukrywać. Nie ukrywałem się też na Węgrzech” – deklarował na antenie Telewizji Republika Ziobro. „Będę uważnym obserwatorem tego, co się dzieje w Polsce. Zamierzam pozostać w Stanach Zjednoczonych i korzystać z amerykańskiej wolności” – dodał.
Z Węgier najprawdopodobniej uciekł też drugi zbieg, były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. On też po zaprzysiężeniu Magyara przepadł. Spekuluje się, że może wyjechał do Serbii lub Rumunii. Albo, jak podał prawicowy portal wPolityce, jest już w USA. W czwartek 14 maja ukazało się nagranie z Romanowskim, w którym zapowiedział on dalszą walkę z rządem Tuska. Nie ujawnił jednak, gdzie przebywa.
Przeczytaj także:
Estoński nadzór częściowo zawiesił licencję Zondacrypto. To dość spóźniona decyzja zważywszy na to, że firma już dawno zniknęła, klienci od niemal 2 miesięcy nie mogą odzyskać swoich pieniędzy, od miesiąca toczy się w tej sprawie postępowanie w polskiej prokuraturze, a prezes Przemysław Kral, zniknął i prawdopodobnie przebywa w Izraelu.
Estoński inspektorat analityki finansowej FIU (od Estonian Financial Intelligence Unit), odpowiedzialny m.in. za przeciwdziałanie praniu pieniędzy w sektorze kryptowalut, częściowo zawiesił licencję operacyjną BB Trade Estonia OÜ, działającej pod marką Zondacrypto. To spóźniona reakcja estońskiej instytucji finansowej na doniesienia o nieprawidłowościach wokół działalności spółki.
Zondacrypto, wcześniej działająca jako BitBay, prowadziła działalność na bazie estońskiej licencji VASP. W poniedziałek 18 maja FIU zakazał spółce przyjmowania nowych klientów oraz dodatkowych środków – zarówno tradycyjnych walut, jak i kryptowalut – od obecnych użytkowników. Estoński urząd podkreślił też, że decyzja „nie blokuje klientom możliwości wypłaty lub odzyskania już zgromadzonych aktywów”.
FIU nakazał jednocześnie spółce dostosowanie działalności do wymogów koniecznych do utrzymania licencji. Jeśli ta nie podejmie odpowiednich działań w ciągu 30 dni, licencja zostanie całkowicie cofnięta. Decyzję wydano m.in. na podstawie przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.
To dość kuriozalna i bardzo spóźniona decyzja estońskiego urzędu, zważywszy na to, że firma już dawno nie działa, klienci od niemal 2 miesięcy nie mogą odzyskać swoich pieniędzy, od miesiąca toczy się w tej sprawie postępowanie w polskiej prokuraturze, a prezes Przemysław Kral, zniknął i prawdopodobnie przebywa w Izraelu.
Zondacrypto – wcześniej działająca jako BitBay – działa w Estonii od końca 2019 roku. Przeniosła działalność z Polski po tym, jak w 2018 roku polska Komisja Nadzoru Finansowego wpisała spółkę na listę ostrzeżeń publicznych. Firma najpierw próbowała ulokować działalność na Malcie, ostatecznie pod koniec 2019 roku przeniosła się do Estonii. W Estonii giełda działała na podstawie prostszej licencji VASP wydawanej przez FIU.
Jak w OKO.press w poniedziałek 18 maja opisywała Agata Kołodziej, przez lata pojawiały się liczne sygnały ostrzegawcze dotyczące działalności spółki – problemy z raportami finansowymi, zastrzeżenia audytorów wobec potwierdzenia rezerw kryptowalutowych oraz postępowania estońskich urzędów dotyczące braków w dokumentacji. Ale estoński nadzór finansowy FSA dopiero w 2026 roku zaczął konsultować się z polską KNF w sprawie działalności Zondacrypto.
Estońskie instytucje miały szerzej zainteresować się sprawą dopiero po publikacjach medialnych dotyczących problemów klientów z wypłatą środków oraz doniesieniach o możliwych powiązaniach kryminalnych wokół giełdy w związku z tym, że spółka złożyła wniosek o nową licencję wymaganą unijnym rozporządzeniem MiCA.
W Polsce wdrożenie przepisów wymaganych przez rozporządzenie MiCA od miesięcy pozostaje przedmiotem sporu politycznego. Prezydent Karol Nawrocki dwukrotnie zawetował ustawę przyznającą Komisji Nadzoru Finansowego kompetencje do pełnego nadzoru nad rynkiem kryptowalut.
Polska musi zapewnić stosowanie rozporządzenia MiCA, a czas na przyjęcie krajowych przepisów wykonawczych upływa 30 czerwca 2026 roku. Brak ustawy może oznaczać, że od 1 lipca 2026 r. krajowe firmy kryptowalutowe nie będą mogły legalnie działać, bo KNF nie będzie miała podstaw do wydawania wymaganych przez MiCA licencji. Sejm w piątek 15 maja przyjął trzecią ustawę o kryptowalutach.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
„Macie tutaj przyjaciela, macie najbardziej lojalnego sojusznika. Warto o tym pamiętać, bo lepszego sojusznika Ameryka nigdzie nie znajdzie” – mówił premier Donald Tusk.
Premier Donald Tusk i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wzięli udział w uroczystości podpisania umowy na budowę trzeciego na świecie oraz jedynego w Europie autoryzowanego centrum serwisowego silników amerykańskich czołgów Abrams w Dęblinie.
Centrum powstanie w oddziale Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Dęblinie. Inwestycja o wartości 300 mln zł pozwoli na przegląd i naprawę silników do Abramsów w Polsce, bez konieczności wysyłania ich do Stanów Zjednoczonych.
– Naprawiamy pewne niedoskonałości kontraktów z przeszłości. Gdyby nie te decyzje, które dzisiaj finalizujemy tymi podpisami, to przegląd i naprawa silników, które są tu, w polskich Abramsach, musiałaby się odbywać w Stanach Zjednoczonych – mówił premier Donald Tusk.
Premier podkreślał, że Polska pozostaje jednym z najważniejszych partnerów USA w Europie i filarem współpracy transatlantyckiej. Przypominał, że Polska wydaje na obronność więcej niż większość państw NATO i konsekwentnie inwestuje zarówno we własne bezpieczeństwo, jak i w relacje z Waszyngtonem.
– Nikt w Europie, nikt w NATO nie inwestuje tak dużo we własne i wspólne bezpieczeństwo jak Polska – mówił Tusk.
Korzystając z okazji, premier pośrednio odniósł się także do doniesień o możliwym wstrzymaniu rotacyjnego przerzutu do Polski amerykańskiej brygady pancernej liczącej ok. 4 tys. żołnierzy. Jako pierwszy informował o tym na początku maja portal Army Times, a później sprawę opisywały także „New York Times” i Politico. Szef MON początkowo przekonywał, że zmiany nie dotyczą Polski, jednak kolejne publikacje wskazywały, że chodzi właśnie o obecność wojskową na wschodniej flance NATO.
– Nie jest polską rolą recenzować nowe strategie czy inny typ dyplomacji, ale naszą rolą jest przypominać: macie tutaj przyjaciela, macie najbardziej lojalnego sojusznika – mówił Tusk. Dodał, że fundamentem bezpieczeństwa Zachodu pozostaje jedność transatlantycka, a relacje sojusznicze powinny opierać się na „szacunku i przewidywalności”.
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał z kolei, że Polska jest dziś modelowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w Europie. Przypominał, że Warszawa przeznacza na obronność 5 proc. PKB już w 2026 roku, podczas gdy wiele państw NATO ma osiągnąć taki poziom dopiero w 2035 roku.
Szef MON mówił też, że Polska zainwestowała ponad 50 mld dolarów w amerykański sprzęt wojskowy, w tym czołgi Abrams, myśliwce F-35, śmigłowce Apache i systemy Patriot. Jak podkreślał, Polska nie oczekuje specjalnego traktowania, ale „szczerej rozmowy między przyjaciółmi”.
– Rozumiemy proces reorganizacji obecności wojsk amerykańskich w Europie. Ale ta reorganizacja nie może się odbywać kosztem największego sojusznika Stanów Zjednoczonych w Europie – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Minister zapewnił jednocześnie, że Polska jest gotowa na dalsze zwiększanie obecności wojsk USA i kolejne wspólne inwestycje wojskowe.
Wystąpienie Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza jest związane z doniesieniami o decyzji Pentagonu dotyczącej wstrzymania rotacyjnego przerzutu ok. 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. W piątek Reuters, powołując się na dwóch urzędników USA, podał, że Pentagon anulował plany przemieszczenia brygady rotacyjnej do Polski. CNN informował później, że decyzja szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha jest częścią szerszego przeglądu obecności wojsk USA w Europie.
Rząd początkowo uspokajał, że sprawa ma charakter „logistyczny” i nie wpłynie na bezpieczeństwo Polski ani zdolności odstraszania NATO na wschodniej flance. Premier Donald Tusk mówił, że „wszystko jest pod kontrolą”, a szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, że Polska „na pewno na tym nie straci”. Sugerował też, że rozmowy z USA mogą dotyczyć nie tyle wycofania, ile zmiany formuły obecności wojskowej – z rotacyjnej na trwalszą.
Mimo tych zapewnień MON zapowiedziało rozmowy wyjaśniające z Amerykanami. 19 maja w Waszyngtonie sprawę mają poruszyć wiceministrowie obrony Paweł Zalewski i Cezary Tomczyk. Równolegle w Polsce szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła ma rozmawiać z dowódcą sił USA i NATO w Europie gen. Alexusem Grynkewichem, a Kosiniak-Kamysz z przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA gen. Danem Caine’em.
Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski mówił w rozmowie z TOK FM, że tryb decyzji Pentagonu zaskoczył Warszawę. Jak mówił, dotąd USA sygnalizowały ograniczenia obecności przede wszystkim w Niemczech, a nie w Polsce.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także:
Przeczytaj także: