Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosja traktuje propozycje USA dotyczące Ukrainy poważnie, ale nie może ich zaakceptować w obecnej formie, powiedział wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow
W wywiadzie dla magazynu „Mieżdunarodnaja żyzń” wyjaśnił, że amerykańskie propozycje odbiegają od tego, czego chciałaby Moskwa: „Bardzo poważnie traktujemy proponowane modele i rozwiązania, ale nie możemy też traktować wszystkiego tak, jak jest. <...> Wszystko, co mamy do tej pory, to próba znalezienia jakiegoś planu, który w pierwszej kolejności umożliwiłby osiągnięcie zawieszenia broni, tak jak uważają Amerykanie”. „Moskwa ma głęboko i starannie przemyślany zestaw własnych priorytetów i podejść do tej kwestii”.
Propaganda we wtorek pokazała Putina, jak na spotkaniu z najbliższymi współpracownikami (na posiedzeniu rady Bezpieczeństwa) pyta się ministrów obrony i spraw zagranicznych, czy rozejm energetyczny na wojnie z Ukrainą jest przestrzegany. Ci odpowiadają, że nie, bo choć Rosja ostrzeliwuje wyłącznie „obiekty nieenergetyczne” w Ukrainie, to trafienia ukraińskie w Rosji dotyczą – jak zapewniają kremlowscy oficjele – „obiektów energetycznych”. Po czym Ławrow daje wywiad telewizji i wyjaśnia, że Moskwa nie może się porozumieć z władzami w Kijowie, bo „to nie są żadne władze”. Albo łamią „ustalenia”, albo nie panują nad wojskiem.
Jak widać, Moskwa próbuje teraz wmówić Trumpowi, że jest gotowa na rozejm, ale ponieważ Kijów jest niewiarygodny, trzeba tam najpierw wymienić władze. Stąd złożona w piątek przez Putina propozycja, by w Ukrainie wprowadzić zarząd komisaryczny ONZ.
Na ten pomysł Donald Trump zareagował już jednak lekką irytacją. A 1 kwietnia powtórzył, że oczekuje, że Rosja zawrze porozumienie z Ukrainą. Na co Moskwa odpowiedziała kolejnym komentarzem, że „kwestie będące przedmiotem dyskusji są bardzo złożone” oraz zapowiedzią, że na uroczystości rocznicy zdobycia Berlina 9 maja do Moskwy przyjedzie sam władca Chin Xi Jinping. Ustami aparatczyka niżej rangi, szefa partii komunistycznej Ziuganowa Kreml pozwolił sobie też na komentarz, że Trump na zaproszenie na uroczystość zwycięstwa nie zasługuje (Trump się do Moskwy nie wybierał i tak, więc to takie grożenie palcem).
Przeczytaj także: