Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Kiedy Amerykanie opublikowali swoją wersję ustaleń z Rijadu, Rosjanie opublikowali swoją. Ustalenia z 12-godzinnych poniedziałkowych rozmów rosyjsko-amerykańskich zrozumieli inaczej. A USA mają postarać się bardziej, by zadowolić Putina
Komunikat z rozmów rosyjsko-amerykańskich z 24 marca został zapowiedziany tego samego dnia. Miał się pojawić nazajutrz. Potem jednak Moskwa ogłosiła, że rozmowy miały charakter techniczny i żadnego komunikatu nie będzie. Wtedy Amerykanie ogłosili swoją wersję zdarzeń, czyli sukces: porozumienie w sprawie handlu na Morzu Czarnym, w ramach którego postarają się złagodzić niektóre sankcje na Rosję.
Ukraińcy natychmiast ogłosili, że trzymają Amerykanów za słowo: jeśli chodzi o Ukrainę, to porozumienie o zawieszeniu broni na morzu wejdzie w życie natychmiast i że jeśli Rosja je naruszy, Ukraina zwróci się do Trumpa z prośbą o nałożenie dodatkowych sankcji na Moskwę i dostarczenie Ukrainie większej ilości broni.
Moskwa tymczasem ten „sukces” po paru godzinach „zniuansowała” („niuansami” Putin nazywa w tych rokowaniach swoje dodatkowe żądania, które zgłasza zgodnie z taktyką negocjacyjną „Tak, ale”, czyli „zgadzamy się na wszystko, ale musicie jeszcze…”).
Z komunikatu Moskwy i wywiadu szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa dla telewizji państwowej wynika, że
umowa o bezpiecznej żegludze i handlu na Morzu Czarnym w ogóle nie wejdzie w życie, dopóki Amerykanie nie załatwią zadowalającego Moskwę złagodzenia sankcji.
Rosyjscy negocjatorzy ogłosili, że te „jasne warunki” znalazły się w uzgodnionym przez strony podsumowaniu rozmów.
Wszystko to są warunki wymagające kolejnych żmudnych uzgodnień i ustaleń. Nie wiadomo, ile czasu zajmą. Ale na tym nie koniec. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow doprecyzował kwestię „gwarancji”:
„Gwarancje mogą być, biorąc pod uwagę smutne doświadczenia porozumień z samym Kijowem, jedynie wynikiem rozkazu Waszyngtonu dla Zełenskiego i jego zespołu, aby zrobili tak, a nie inaczej”.
Ławrow powiedział też, że „USA usłyszały sygnał Federacji Rosyjskiej dotyczący gwarancji”.
Ławrow też dość bezceremonialnie dał do zrozumienia, że Waszyngton musi też poskromić Unię Europejską:
„Europejczycy mają obecnie ogromną liczbę problemów” – powiedział. – „To prawdopodobnie częściowo wyjaśnia, dlaczego tak żarliwie domagają się, aby nie oddawać Ukrainy, domagają się, aby Ukraina była uzbrojona, aby nie wspominano o tym, że Ukraina nie przystąpi do NATO i UE”.
„To znaczy, że bezpośrednio przeczą administracji Trumpa, która ustami samego prezydenta, ustami sekretarza stanu Marco Rubio i ustami doradcy ds. Bezpieczeństwa Narodowego Mike’a Waltza wyraźnie stwierdziła, że trwają wstępne dyskusje na temat parametrów ostatecznego rozwiązania i że NATO musi zostać zapomniane”.
Trump od kilku dni opowiada, że USA chętnie zajmą się nowymi zasadami zarządzania tą elektrownią i to jest teraz przedmiotem rozmów rosyjsko-amerykańskich. „Pomysł, aby jakiekolwiek organizacje międzynarodowe brały udział w eksploatacji elektrowni, wydaje się absurdalny, ponieważ ani mandat, ani kompetencje żadnej z nich nie pozwalają na udział w eksploatacji obiektów jądrowych” – ogłosił tymczasem 25 marca rosyjski MSZ.
Na koniec w tym samym wywiadzie Ławrow powiedział, że Ukraina ma trafić pod rosyjską kontrolę, gdyż
„Ukraina jest o kilka rzędów wielkości ważniejsza dla uzasadnionych interesów bezpieczeństwa Rosji niż Grenlandia dla Stanów Zjednoczonych”.
Amerykańska dyplomacja ze wszystkich sił chce przedstawić rokowania z Moskwą w sprawie Ukrainy jako sukces Trumpa. Moskwa tymczasem mnoży problemy i chce zmusić Trumpa do uznania, że Ukraina należy do rosyjskiej strefy wpływów. Cykl rozmów w Rijadzie przebiega więc wedle tego samego schematu:
Do tej pory za każdym razem Trump przyjmował rosyjską taktykę eskalacji żądań za dobrą monetę i dowód „pokojowych zamiarów”.
Dziś Trump dostał kolejne porozumienie o „rozejmie”, którego nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Przed tygodniem taki rozejm miał dotyczyć obiektów energetycznych w Rosji i Ukrainie. Trump ogłosił sukces, ale rozejmu nie dało się wdrożyć. Nie ma on sensu, skoro Rosja-kraj agresor nadal chce kapitulacji Ukrainy, a Ukraina nie zamierza się poddać. Rosja atakowała więc Ukrainę po staremu, a Ukraina właśnie teraz zaczęła się skutecznie bronić, ostrzeliwując dalekie zaplecze frontu w Rosji. I nie ma ona żadnych powodów, by oszczędzać rosyjskie wojskowe bazy paliwowe.
W weekend negocjator Trumpa ogłosił, że żądania Moskwy, by Ukraina oddała cztery regiony nadal przez Putina niezdobyte, jest zasadne. Przyjął więc całkowicie perspektywę Kremla. I po tym Moskwa posunęła się o krok dalej: podważyła amerykański komunikat o przebiegu rozmów 24 marca, a plany Trumpa nazwała „absurdem”.
Przeczytaj także: