Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W 2025 roku wakacje w Europie spędziło o ponad 10 proc. obywateli Rosji więcej niż rok wcześniej. Francja, Włochy i Hiszpania przodują
Na Lazurowym Wybrzeżu we Francji, nad włoskimi jeziorami i na hiszpańskich plażach pełno Rosjan spędzało w 2025 roku wakacje mimo trwającej krwawej wojny Rosji przeciw Ukrainie — pisze portal Euractive, który dotarł do danych UE.
Te trzy kraje znajdują się na szczycie listy. Francja odnotowała najsilniejszy wzrost rosyjskiej turystyki w 2025 r. w porównaniu z 2024 r. Według Euractive francuskie władze protestowały przeciw podawaniu tych danych do publicznej wiadomości.
Ujawnione statystyki rosyjskiej turystyki wywołały krytykę ze strony państw bałtyckich i skandynawskich, które forsowały zaostrzenie polityki wizowej wobec Rosjan, argumentując, że rządy europejskie nie powinny przyjmować Rosjan, podczas gdy Kreml prowadzi wojnę w Ukrainie.
Ujawnione dane pochodzą z tzw. barometru Schengen, narzędzia monitorującego Komisji Europejskiej, które pokazuje, ile wiz otrzymują Rosjanie. Najwięksi wydawcy wiz dla Rosjan, na czele z Francją, mieli protestować przeciw umieszczeniu tych statystyk w barometrze. I te dane na jakiś czas zniknęły, ale pod naciskiem między innymi krajów bałtyckich, liczby te zostały ponownie uwzględnione.
Komisja odmówiła potwierdzenia, czy rządy krajowe wywierały presję, ale potwierdziła, że w kwietniu przekazała krajom UE zaktualizowany przegląd wiz wydanych obywatelom Rosji.
2025 rok to był najbardziej śmiercionośny rok dla cywilów w Ukrainie. Liczba osób zabitych i rannych w wyniku ataków Rosji wzrosła o 70% w porównaniu z 2023 r. Zabici cywile: co najmniej 2 514 osób. Ranni cywile: 12 142 osoby.
W 2025 roku armia rosyjska traciła miesięcznie prawie 35 tys. żołnierzy (zabici i ranni). W okresie od lutego 2022 do maja 2025 r. łączne straty śmiertelne po stronie rosyjskiej szacowano na ok. 250 tys.
W raportach z początku 2026 roku podawano, że od początku wojny do końca 2025 roku ukraińskie siły zbrojne poniosły straty rzędu 500-600 tysięcy żołnierzy (zabici, ranni i zaginieni), z czego liczbę poległych szacowano na 100-140 tysięcy.
Przeczytaj także:
Tylko dziś, 5 maja, w wyniku dzisiejszych rosyjskich ataków na Ukrainę zginęło 27 osób, a co najmniej 120 zostało rannych. O północy ma wejść w życie zawieszenie broni, które zaproponował prezydent Zełenski.
Iwan Fedorow, szef zaporoskiej administracji wojskowej po południu 5 maja poinformował o tym, że rosyjscy żołnierze zaatakowali kilka zakładów w Zaporożu przy użyciu kierowanych bomb lotniczych. Alarm przeciwlotniczy trwał kilka godzin.
Po rosyjskim ostrzale w mieście wybuchły pożary – płonęły samochody, sklep i zakład. Wszystkie pożary już zostały ugaszone. Uszkodzone zostały też budynki mieszkalne, warsztat samochodowy i myjnia samochodowa.
Wskutek rosyjskiego ataku zginęło 12 osób. 39 osób zostało rannych.
6 maja ogłoszono w mieście dniem żałoby.
Około godziny 17 (czas lokalny) wojska rosyjskie zrzuciły trzy lotnicze bomby na centrum Kramatorska w obwodzie donieckim. Zostały uszkodzone budynki wielopiętrowe, budynki administracyjne i samochody.
Według ostatnich danych wiadomo o pięciu ofiarach śmiertelnych oraz 13 osobach rannych.
Wieczorem, około godz. 20 pod ostrzałem było też miasto Dnipro. W wyniku ataku w mieście wybuchł pożar w jednym z przedsiębiorstw oraz na magazynach. Zginęły trzy osoby. 16 osób zostało rannych, 14 – trafiło do szpitala, czterech mężczyzn znajduje się w stanie ciężkim.
Wkrótce Wołodymyr Zełenski poinformował, że w Dniprze zginęły cztery osoby.
Według Biura Prokuratora Generalnego Ukrainy wedlug wstępnych danych do ataku Rosjanie użyli broni balistycznej.
Jak pisaliśmy wcześniej, w nocy z 4 na 5 maja wojska rosyjskie wystrzeliły w kierunku Ukrainy 11 pocisków balistycznych typu oraz 164 drony bojowe. W obwodzie poltawskim Rosjanie trafili między innymi w zakład wydobywczy gazu. Zginęły cztery osoby, w tym dwóch ratowników. Ponad 30 osób zostało rannych – większość to ratownicy, którzy przybyli na miejsce pożaru, który wybuchł po atakach.
Przeczytaj także:
Późnym wieczorem Ihor Kłymenko, minister spraw wewnętrznych Ukrainy przekazał, że ukraińscy ratownicy i policjanci dzisiaj przez cały dzień likwidują skutki rosyjskich ataków. Pracowali m.in. w obwodzie poltawskim, charkowskim, donieckim, dniepropetrowskim, zaporoskim, chersońskim, odeskim, czernihowskim i sumskim.W większości regionów prace ratownicze dobiegają już końca.
„Na chwilę obecną w wyniku dzisiejszych rosyjskich ataków na kraj zginęło 27 osób, a co najmniej 120 zostało rannych. Tylko w Zaporożu Rosjanie w jednej chwili zabili bombami lotniczymi 12 cywilów” – napisał Kłymenko.
„Okupanci cynicznie atakowali infrastrukturę cywilną: ulice miast, magazyny spożywcze, wieżowce, urzędy pocztowe oraz oddziały Państwowej Służby Ratowniczej. Atakowali infrastrukturę energetyczną i kolejową. W obwodach poltawskim i chersońskim celowo uderzali w ratowników i personel medyczny.
Od rana w likwidacji skutków zaangażowane są nie tylko dziesiątki wozów strażackich, ale także sprzęt zrobotyzowany, który zapewnia bezpieczeństwo naszym pracownikom. Pracują saperzy i ratownicy pracujący na dużych wysokościach, kynolodzy i śledczy, a przy poszkodowanych – psychologowie. Pomimo alarmów powietrznych i niebezpieczeństwa ponownych uderzeń”.
„To całkowicie cyniczny atak terrorystyczny, pozbawiony jakiegokolwiek sensu militarnego” – skomentował wieczorem rosyjski atak na Zaporoże prezydent Zełenski. Odniósł się również do innych dzisiejszych ataków Rosjan.
„Codziennie trwają rosyjskie ataki na nasze miasta i wioski” – dodał.
„Ważne jest, aby Rosja została zmuszona do zaprzestania tej swojej wojny. Cisza bez takich i innych ataków jest potrzebna każdego dnia, a nie tylko przez kilka godzin gdzieś tam podczas »uroczystości«. Trzeba chronić życie i jestem wdzięczny wszystkim naszym partnerom, którzy wyrazili poparcie dla Ukrainy i pomagają nam chronić życie” – napisał Zełenski.
Rosja zintensyfikowała swoje ataki tuż przed rozpoczęciem zawieszenia broni.
Ukraina w celu zmniejszenia potencjału przeciwnika co raz bardziej precyzyjnie atakuje rosyjskie obiekty wojskowe, zakłady przemysłowe, rosyjskie rafinerie, porty. Żeby bezpiecznie przeprowadzić Paradę w Dniu Zwycięstwa – najważniejszym dniu dla Rosjan – rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło zawieszenie broni na 8-9 maja. Według Rosjan Ukraina również powinna się do tego dostosować. Kreml grozi uderzeniem w centrum Kijowa, jeśli Ukraina zakłóci Rosjanom świętowanie.
4 maja Zełenski ogłosił, że Ukraina proponuje rozejm, od północy 6 maja. Jednak Kijów będzie odpowiadać lustrzanie na ataki Rosjan.
Przeczytaj także:
WP pisze, że alternatywa PSL dla SAFE 0% od prezydenta i NBP zyskuje akceptację rządu. Trwa licytacja na to, kto jest bardziej polski. Komplikuje ją jednak spadek ceny złota
Poselski dotychczas projekt Polskiego Stronnictwa Ludowego o uzyskaniu nowych środków dla armii, ma zyskać stempel koalicyjny – pisze portal Wirtualna Polska. Chodzi o odpowiedź PSL na projekt prezydenta i prezesa NBP, obwołany SAFE 0%.
Chodzi o spór, czy dodatkowe wydatki na zbrojenia nalezy finansować za pomocą europejskiej pożyczki z programu SAFE.
„Za chwilę ten projekt będzie procedowany jako projekt rządowy. Jest zespół ustalający harmonogram prac. Raczej będzie to szybciej niż później, choć czas jeszcze jest, bo ewentualny zysk NBP pojawi się w styczniu 2027 roku, a zatwierdzony będzie w maju przez Radę Polityki Pieniężnej” – mówi portalowi anonimowy rozmówca z koalicji rządowej.
Rząd zamierza podpisać umowę pożyczkową dotyczącą SAFE w piątek 8 maja. Da nam to 44 mld euro pożyczek z unijnej puli. Projekt PSL to pomysł na kontrę wobec projektu prezydenta i NBP. Chodzi o to, by wytrącić przeciwnikom argument, że rezygnujemy z dodatkowych środków.
Zaproponowany na początku marca SAFE 0% miałby być alternatywą dla pożyczek europejskich. Zdaniem pomysłodawców, z przekazania zysków NBP uzyskanych w operacjach na złocie, Polska miałaby zyskać 185 mld zł. Problem w tym, że operacja zależna jest od cen złota. A te jeszcze w marcu spadły.
Co, jeśli NBP nie wypracowałby zysku? W tej sytuacji BGK sięgałby po „pożyczki, kredyty czy obligacje”, których koszt jest trudny obecnie do oszacowania. Ale z pewnością byłby wyższy niż gwarantowane przez UE pożyczki w SAFE europejskim.
Mamy więc w dużej mierze do czynienia z retoryczną walką polityczną. Projekt prezydenta i NBP to próba pokazania, że opozycja i prezydent są bardziej Polscy od rządu. Bo rząd chce korzystać nie z polskiego złota, a z europejskich pożyczek. Projekt PSL to kontra dla tej zagrywki – ale w swoim założeniu jest do swojego pierwowzoru bardzo podobny. W tych politycznych szachach, swoją figurę do przodu poruszył więc teraz rząd. Czas na ruch obozu prezydent-NBP, którego figury zostały osłabione przez nagłe zmiany wartości złota.
Przeczytaj także:
Sojusznik PiS, George Simion, który w 2025 przegrał wybory prezydenckie, zaciera ręce: czy najnowszy kryzys polityczny w Rumunii doprowadzi skrajną prawicę do władzy?
Skrajnie prawicowy Sojusz na Rzecz Jedności Rumunów (AUR), na czele którego stoi bliski sojusznik PiS George Simion (na zdjęciu), w porozumieniu z należącą do grupy Socjalistów i Demokratów rumuńską postkomunistyczną partią PSD, doprowadziły do upadku współtworzonego przez PSD rządu koalicyjnego Ilje Bolojana. Głosowanie ws. wotum nieufności odbyło się we wtorek 5 maja. Wniosek poparło 281 parlamentarzystów z 464. Głównie z PSD, AUR i mniejszych ugrupowań skrajnie prawicowych.
Rząd sprawował władzę od czerwca 2025 roku i początkowo składał się z czterech ugrupowań: najstarszej na rumuńskiej scenie politycznej centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL), której liderem jest Bolojan, postkomunistycznej, wielokrotnie skompromitowanej korupcją Partii Socjaldemokratycznej (PSD), stosunkowo nowego, liberalnego i antykorupcyjnego Związku Ocalenia Rumunii (USR) oraz Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii, partii mniejszości węgierskiej (UDMR).
Złożenie wniosku przez AUR i PSD poprzedziło wyjście PSD z koalicji rządzącej, do którego doszło 23 kwietnia. Oficjalnie powodem wotum nieufności był sprzeciw wobec polityk oszczędnościowych, które doprowadziły do znacznego spadku poparcia PSD oraz wzrostu poparcia skrajnej prawicy.
Obie partie liczą, że na to, że z politycznego kryzysu wyjdą wzmocnione. PSD liczy na ewentualne wzmocnienie swojej pozycji w nowej koalicji rządzącej, bo nie w smak jej była dominacja PNL w rządzie, pomimo wygranej przez PSD wyborów. AUR liczy zaś to na to, że nie uda się sformować nowej koalicji i niezbędne będą przedterminowe wybory. Partia Georga Simiona ma w sondażach ogromną przewagę – poparcie dla AUR deklaruje obecnie ok. 35 proc. wyborców. Gdyby doszło do przedterminowych wyborów, AUR miałby szansę za samodzielną władzę.
To drugi upadek rządu po wyborach parlamentarnych z grudnia 2024 oraz po powtórzonych ze względu na możliwą rosyjską ingerencję wyborach prezydenckich z maja 2025. Za każdym razem do upadku rządu rękę przyłożyła właśnie PSD.
Pierwszy rząd po ostatnich wyborach parlamentarnych upadł zaledwie dzień po pierwszej turze powtórzonych wyborów prezydenckich, w poniedziałek 5 maja 2025 – dokładnie rok temu. Tworzyły go PNL, PSD i UDMR. Premier Marcel Ciolacu, lider wiodącej w koalicji Partii Socjaldemokratycznej, podał się do dymisji w konsekwencji ogromnej porażki kandydata tej partii, Crina Antonescu, w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Rząd działał niecałych pięć miesięcy od grudnia 2024 roku.
W czerwcu 2025 sformowano nowy rząd, na czele którego stanął lider PNL, Ilje Bolojan. Rząd utworzyły te same partie co poprzednio, ale ze względu na odsunięcie na boczny tor PSD, na wejście do koalicji zdecydował się też postrzegany jako liberalny, antykorupcyjny Związek Ocalenia Rumunii (USR). Głównym zadaniem koalicji miało być ustabilizowanie rumuńskiej gospodarki, pozyskanie 11 miliardów euro z unijnego Funduszu Odbudowy oraz utrzymanie ratingu inwestycyjnego Rumunii. Rumunia ma bowiem najwyższy deficyt finansów publicznych w UE i jest zobowiązana do jego obniżenia zgodnie z wymogami unijnej procedury nadmiernego deficytu. Ze względu na niepopularność reform, które sprowadzały się do podnoszenia podatków, cięć wydatków publicznych i redukcji liczby pracowników sektora publicznego PSD zdecydowała dołączyć do AUR i przejść do opozycji.
Prezydent Nicușor Dan zapowiedział konsultacje z partiami celem utworzenia nowej koalicji. Lider AUR George Simion wzywa do przedterminowych wyborów.
Rozpad koalicji rządzącej w Rumunii ma istotne znaczenie na forum UE. Wniosek o wotum nieufności poparli wspólnie socjaldemokraci z PSD oraz narodowi konserwatyści z AUR. Jest to więc przykład współpracy na forum krajowym partii z grupy S&D i EKR, do której – zgodnie z deklaracjami europejskiego szefostwa grupy S&D – miało nigdy nie dojść. Grupa S&D od lat krytykuje Europejską Partię Ludową za „skręt na prawo” i przykładanie ręki do normalizacji skrajnej prawicy. Wydarzenia w Rumunii pokazują, jak ograniczony wpływ na partie z grupy ma jej europejskie szefostwo.
Przeczytaj także:
To trzecie podejście rządu do ustawy regulującej ten rynek. Dwukrotnie odrzucał ją prezydent
„Jeszcze w tym tygodniu w trybie natychmiastowym wróci projekt w sprawie kryptowalut. Jedyną w nim zmianą będzie zaostrzenia kar dla tych, którzy oszukują ludzi i narażają bezpieczeństwo państwa na szwank” – powiedział premier Donald Tusk przed dzisiejszym posiedzeniem rządu.
Premier przekonywał na konferencji, że afera Zondacrypto – która jest pretekstem do kolejnego podejścia do ustawy regulującej rynek kryptowalut – to największa afera ostatnich dekad. „Afera, w którą wplątani są bezpośrednio były i aktualny prezydent i prawicowe partie opozycji” – mówił Donald Tusk.
Premier nie tylko chce uregulować rynek kryptowalut. To także – a biorąc pod uwagę intensywność uwag na ten temat, być może przede wszystkim – próba zbicia politycznego kapitału na połączeniu afery z PiS oraz prezydentem Nawrockim i jego środowiskiem.
Zondacrypto to firma zarejestrowana w Estonii, choć wywodzi się z Polski. To giełda kryptowalut – platforma internetowa, na której można kupować, sprzedawać i wymieniać kryptowaluty. W ostatnim roku firma intensywnie reklamowała się w polskiej przestrzeni publicznej, szczególnie koncentrując się na sporcie. Została m.in. sponsorem tytularnym siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W czwartek 30 kwietnia neon z nazwą firmy został usunięty z siedzimy PKOl.
Kontakty z Zondacrypto zaczęły bowiem być toksyczne wizerunkowo. A to dlatego, że z giełdy od grudnia 2025 roku wytransferowano miliony złotych. Według ustaleń money.pl z portfela Zondakrypto zniknęło ponad 99 proc. kryptowalut. Chodzi o tzw. hot wallet, czyli portfel z bieżącymi aktywami, który podłączony jest do internetu. Dzień po ujawnieniu tych informacji, na konto Zondacrypto wpłynęła równowartość 4,2 mln zł. Ale zamiast do klientów, większość pieniędzy trafiła jednak do innej giełdy – Krakena, czyli jednej z największych i najbardziej zaufanych giełd na świecie.
W efekcie tych transakcji wiele osób, które inwestowało za pośrednictwem firmy, mogło stracić swoje środki bezpowrotnie.
Firma uprawiała dotychczas silny lobbing na rzecz korzystnych dla siebie regulacji prawnych. Była zdecydowanie przeciwko rządowej ustawie.
27 maja 2025 roku w Jasionce pod Rzeszowem odbywła się prawicowa konferencja CPAC Polska, której głównym sponsorem jest Zondacrypto. Głównym celem konferencji było udzielenie poparcia Karolowi Nawrockiemu przez zagranicznych gości pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów przez najwazniejszych polskich polityków prawicowych, a także ludzi związanych z Donaldem Trumpem. Podczas konferencji Karol Nawrocki złożył jasną deklarację, że nie podpisze ustawy regulującej rynek kryptowalut i tym samym stał się obrońcą tego rynku z obietnicą rozłożenia nad nim parasola ochronnego, gdy zostanie prezydentem.
I faktycznie, Nawrocki już dwukrotnie zawetował ustawę. Sejmowi nie udało się tych wet odrzucić. Zapowiedź Tuska o trzecim podejściu do ustawy regulującej kryptowaluty to jednocześnie zapowiedź politycznego pojedynku. Tusk i politycy koalicji będą pokazywać, że Nawrocki i PiS są w tej sprawie sojusznikami ludzi, którzy oszukali część Polaków na spore kwoty. A to dla opozycji i prezydenta wizerunkowy problem.
Przeczytaj także: