Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Kontynuujemy działania osłabiające zdolność Rosji do prowadzenia tej wojny” – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
Jak podaje Ukraińska Prawda, w nocy z soboty na niedzielę ukraińskie drony zaatakowały rafinerię ropy naftowej w Sławiańsku nad Kubaniem. Obiekt znajduje się w Kraju Krasnodarskim na południowym zachodzie Rosji, ponad 300 km od linii frontu. Zakład odpowiada za ok. 9 proc. przerobu ropy naftowej w Południowym Okręgu Federalnym Rosji. Rafineria w Sławiańsku jest też jednym z największych eksporterów produktów naftowych wysyłanych przez porty nad Morzem Czarnym.
Według Ukraińców po ataku rafineria stanęła w ogniu. Uszkodzone miały zostać linie energetyczne i rurociągi. Lokalne rosyjskie władze poinformowały, że pożar wybuchł na skutek „upadku odłamków bezzałogowca”.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że celem nocnego ataku była też rafineria w obwodzie jarosławskim, znajdująca się 700 km od linii frontu. „Kontynuujemy działania osłabiające zdolność Rosji do prowadzenia tej wojny” – ocenił Zełenski.
Ostatnie dni przynoszą największe ataki Ukrainy na Rosję od początku pełnoskalowej wojny. Sceny, które obserwujemy, to część 40-dniowej „operacji wpływu”, która ma skłonić Kreml do zakończenia działań zbrojnych.
W piątek 26 czerwca na Krymie i Sewastopolu rosyjskie władze okupacyjne wprowadziły stan wyjątkowy. W związku z ukraińskimi atakami na półwyspie nie ma nie tylko paliwa, ale i prądu. Z przerwami działa transport, a zaopatrzenie szwankuje. W piątek w kolejce przy wyjeździe z Krymu na moście kerczeńskim stało 2,5 tys. samochodów.
Ataki sięgają dziś do 2 tys. km za linię frontu i destabilizują całą Rosję. W kraju brakuje benzyny, coraz częściej problemem jest także dostęp do internetu. Mieszkańcy największych rosyjskich metropolii, Moskwy czy Sankt Petersburga, do tej pory wolni od skutków inwazji wywołanej przez Władimira Putina, żyją w poczuciu zagrożenia.
Kremlowska oficjalna narracja za tym nie nadąża – wskazywała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk. Rosyjska propaganda powtarza, że Ukraina nie jest w stanie produkować broni, która sięga tak daleko w głąb kraju, więc Rosję musi atakować Zachód.
Dwa państwa na wschodniej flance NATO ostrzegły w ostatnich dniach, że Rosja przygotowuje prowokację w państwach bałtyckich lub Polsce. Putin może próbować w ten sposób przetestować spójność zachodniego sojuszu wojskowego — podał brytyjski dziennik „The Guardian”.
Przeczytaj także: