0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Mówiąc językiem meteorologów, obecna fala upałów nad Polską jest skutkiem powstania nad naszym krajem tzw. kopuły ciepła. Kopuła ciepła tworzy się, gdy nad danym obszarem rozbudowuje się wyż, który blokuje ciepłe powietrze na skutek inwersji.

Z kolei inwersja – a dokładniej w tym przypadku: inwersja wyżowa – to warstwa ciepłego i bardzo suchego powietrza na wysokości około 1–2 km. Warstwa ta blokuje pionowe ruchy powietrza, przez co powietrze zalegające przy ziemi nie miesza się z tym wyżej. Jeśli pod taką warstwą znajdzie się ciepłe i suche powietrze – a z tym mamy do czynienia aktualnie nad Polską – każdego dnia nagrzewa się ono coraz mocniej od rozgrzanego słońcem gruntu.

25.06.2026 Warszawa . Plac zamkowy . Upal , lato .
 Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
25.06.2026 Warszawa. Plac Zamkowy, kurtyna wodna. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Około dwóch tygodni temu takie właśnie warunki pogodowe powstały w Europie Zachodniej na skutek napływu upalnego powietrza znad Sahary. Doprowadziło to do rekordowych upałów we Francji, o czym pisała dla OKO.press Olga Byrska z Paryża. Teraz z kopułą ciepła mamy do czynienia nad Polską i, nieco szerzej, nad Europą Środkową.

Przeczytaj także:

W niedzielę 41°C?

Gorące powietrze przesunęło się znad Francji na wschód, gdzie ponownie zostało zablokowane przez inwersję wyżową, tym razem ulokowaną mniej więcej w pasie od wybrzeża Morza Bałtyckiego na styku Polski i Niemiec aż po Czechy, wschodnią Austrię i Węgry.

Na ilustracji to ten obszar z prognozą 39°C (co oznacza możliwość wystąpienia lokalnie wyższych temperatur na jednej z ok. 60 stacji synoptycznych IMGW).

Prognoza temperatur maksymalnych w Europie 28 czerwca 2026 r. wg modelu ECMWF. Fot. IMGW-PIB

Efektem opisanego wyżej układu są bardzo wysokie i wciąż rosnące temperatury. Na analizę rzeczywistych wartości przyjdzie oczywiście czas po oficjalnym odnotowaniu i potwierdzeniu, niemniej meteorolodzy spodziewają się, że trzy dni – 26-28 czerwca – będą trzema najcieplejszymi dniami w historii pomiarów w Polsce.

Prognozy wskazują, że jeśli zostanie pobity absolutny rekord temperatury na (dzisiejszych) ziemiach polskich, może to nastąpić gdzieś w zachodniej części kraju.

Aktualnie IMGW i CMOK (Centrum Osłony Meteorologicznej Kraju) prognozują maksymalną temperaturę 41°C w południowej części województwa lubuskiego w niedzielę 28 czerwca.

Obecny oficjalny rekord wynosi 40,2°C i pochodzi z lipca 1921 roku z Prószkowa (wtedy Proskau w Niemczech) pod Opolem.

W całej historii pomiarów na obecnym terytorium Polski temperaturę 40°C lub wyższą potwierdzono tylko dwa razy. Również w lipcu 1921 roku równo 40°C zmierzono w Zbiersku pod Kaliszem.

Employees of the public order office run over water hoses spilling water to provide relief from the summer heat as part of Cologne’s climate adaptation measures in Cologne, western Germany on June 25, 2026 during a heatwave in Europe. A heatwave sweeping Europe was starting to peak in Germany on June 25, 2026, with several open-air events cancelled and temperatures expected to top 40C through the weekend. Large parts of the country are already under "severe to extreme heat stress" with temperatures soaring to around 37C, the German Weather Service (DWD) said. (Photo by Ina FASSBENDER / AFP)
Fala upałów dotarła do Niemiec 25 czerwca, znaczna część kraju jest pod działaniem ekstremalnej temperatury sięgającej nawet do 40 stopni Celsjusza. Foto Ina FASSBENDER / AFP

Wyjątkowa może być też noc z niedzieli na poniedziałek. Dotychczasowy rekord najcieplejszej nocy w Polsce pochodzi z 9 sierpnia 2015 roku, gdy w Jejkowicach na Górnym Śląsku temperatura nie spadła poniżej 23,2 st. C. Aktualne prognozy wskazują, że i ten rekord może zostać pobity w nocy 27/28 czerwca lub 28/29 czerwca.

Prognoza pogody IMGW-PIB i CMOK (Centrum Osłony Meteorologicznej Kraju) na niedzielę 28 czerwca 2026 r. Temperatura w Lubuskiem może sięgnąć 41°C. Fot. IMGW-PIB

Nawiasem mówiąc, w porównaniu do warunków panujących w trzeciej dekadzie XXI wieku, upalny lipiec 1921 roku był… stosunkowo chłodny. Konkretnie o 0,48°C względem aktualnie obowiązującego okresu referencyjnego obejmującego lata 1991–2020. Widać więc, jak ociepliła się Polska wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Język rekordów, jakim posługują się dziennikarze (w tym wyżej podpisany) do opisywania bezprecedensowych zjawisk pogodowych, może być mylący, ponieważ rekordowe ciepło to nic dobrego.

Upały: coraz większe, coraz częściej

Mówiąc precyzyjniej: jednorazowe wyskoki temperatury, jak wspomniane pomiary w Prószkowie i Zgiersku, są ciekawostką meteorologiczną. Gdy podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej — a tak właśnie się dzieje — zaczynają nawarstwiać się problemy

Wiele lokalnych rekordów ciepła w Polsce padło w XXI wieku i z roku na rok niemal na pewno będzie ich więcej. Przykładowo rekordowe temperatury w czerwcu odnotowano w roku 2000, następnie w 2019 i 2022.

Za chwilę do listy zostanie dopisany rok 2026.

„O upale mówimy, gdy zmierzona temperatura maksymalna w dzień na wysokości 2 m w cieniu osiągnie lub przekroczy 30°C. Szczególnie uciążliwe są sytuacje, gdy po tak gorącym dniu temperatura minimalna w nocy nie spada poniżej 18 st. Celsjusza. Jeśli osiąga lub przekracza 20 st. Celsjusza mamy do czynienia z nocami tropikalnymi” — czytamy w opracowaniu „Obserwatora IMGW” z 2024 roku.

W latach 1961–1990 Polska doświadczała przeciętnie 3,5 dnia upalnego rocznie. W dekadzie 2011–2020 było ich już średnio 10,4, a więc przeszło trzykrotnie więcej, a na zasadniczo cieplejszym południowym zachodzie kraju nawet 14–15 rocznie.

„Tego typu warunki pogodowe utrudniają regenerację organizmu i są szczególnie niebezpieczne dla osób starszych i schorowanych. Niestety w Polsce liczba dni upalnych wzrasta, a starzejące się społeczeństwo będzie coraz częściej narażone na negatywne skutki tego zjawiska” – czytamy dalej.

Szczególnie niekorzystne warunki panują i będą panować przez najbliższe dni w miastach, które nie nadążają z tempem adaptacji do rosnących temperatur: nie zmuszają deweloperów do zapewnienia zieleni na nowych osiedlach i same mają problemy z rozbudową tzw. błękitno-zielonej infrastruktury. Chodzi o parki, skwery, miejskie lasy, doliny rzeki i tereny podmokłe, które powinny tworzyć korytarze chłodu i przewietrzania miasta.

Wczoraj (26 czerwca) OKO.press zapytało o plany urzędów miejskich w Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze, a także urzędów marszałkowskich województw lubuskiego i dolnośląskiego – bo to tam prognozowane są najtrudniejsze do zniesienia temperatury – w związku z czerwcową falą upałów.

„Chcieliśmy dowiedzieć się, czy władze rozważają udostępnienie klimatyzowanych hal sportowych, muzeów, urzędów i innych miejsc zarządzanych przez samorządy osobom, którym upał szkodzi najbardziej. Zapytaliśmy też, czy klimatyzacja w pojazdach transportu publicznego wytrzyma w zderzeniu z temperaturami przekraczającymi 40 stopni” – pisze Marcel Wandas.

Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
24.06.2026 Warszawa , skwer przy stacja metro Centrum Nauki Kopernik . Upal , lato .
 Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Z powodu upałów cierpią także zwierzęta. Warszawa, 24 czerwca 2026 r. Skwer przy stacji metra Centrum Nauki Kopernik. Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Bez precedensu

Fundamentalną przyczyną podnoszącej się średniej temperatury (także, co widać szczególnie drastycznie, w miesiącach do niedawna uchodzących za zimowe), zwiększającej się liczby dni upalnych i związanych z tym wieloletniej suszy, problemów zdrowotnych Polek i Polaków, zwiększonego ryzyka dla upraw oraz zagrożeń dla ekosystemów wodnych i od wody zależnych jest oczywiście kryzys klimatyczny.

Serwis World Weather Attribution zdążył już poddać analizie czerwcową falę upałów we Francji.

„W 1976 roku, gdy padła część wcześniejszych europejskich rekordów temperatury, wartości notowane w 2026 roku byłyby w czerwcu praktycznie niemożliwe. Byłyby też bardzo mało prawdopodobne o jakiejkolwiek porze roku. W 2003 roku, podczas pierwszej wielkiej fali upałów tego stulecia, taki upał w ciągu dnia nadal byłby skrajnie rzadki — około 10 razy mniej prawdopodobny niż dziś. Z kolei nocne temperatury takie jak w czerwcu tego roku byłyby w 2003 roku ponad sto razy mniej prawdopodobne” — czytamy w opracowaniu.

Z powodu globalnego ocieplenia tak wysokich temperatur można spodziewać się regularnie w miesiącach letnich.

Innymi słowy, warunki takie jak w czerwcu 2026 roku będą zdarzać się coraz częściej.

„Nasza analiza pokazuje, że intensywne fale gorąca nasilają się bardzo szybko — jeszcze w 2003 roku takie zdarzenia były dziesiątki, a nawet setki razy mniej prawdopodobne niż dziś, a zaledwie 50 lat temu były praktycznie niemożliwe.

Szybkie odejście od paliw kopalnych ma kluczowe znaczenie, jeśli chcemy uniknąć w przyszłości jeszcze wyższych temperatur i ich konsekwencji” – piszą eksperci World Weather Attribution.

Wojciech Kość

W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc

Komentarze