Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Kolejne amerykańsko-ukraińsko-rosyjskie rozmowy mają się odbyć w Abu Zabi4 i 5 lutego – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Niedzielne spotkanie zostało odwołane.
„Nasz zespół negocjacyjny właśnie opublikował raport. Ustalono daty kolejnych spotkań trójstronnych: 4 i 5 lutego w Abu Zabi” – napisał Zełenski. Według niego „Ukraina jest gotowa na merytoryczne dyskusje i jest zainteresowana tym, aby ich wynik przybliżył nas do prawdziwego i godnego zakończenia konfliktu”.
1 lutego zacząć miały się tam rozmowy dwustronne, bez udziału Amerykanów, na poziomie eksperckim. Ale się nie zaczęły. Za to 1 lutego mija wyproszone przez Trumpa na Putinie moratorium na ostrzał instalacji energetycznych Kijowa. W mieście trwa gorączkowa naprawa zniszczonej przez Rosjan infrastruktury. Ponad dwudziestostopniowe mrozy potrwają tam do 4-5 lutego.
„New York Times” napisał, że rozmowy w Abu Zabi odłożono o kilka dni „po niespodziewanym spotkaniu negocjatorów rosyjskich i amerykańskich, do którego doszło 31 stycznia na Florydzie”.
Gazeta pisze jednak o rozmowach trójstronnych, tymczasem na niedziele Amerykanie zaplanowali rozmowy dwustronne, rosyjsko-ukraińskie. Mieli się im tylko przyglądać.
Odwołanie takich rozmów mogłoby oznaczać, że do Amerykanów dotarło, że dwustronne rosyjsko-ukraińskie rozmowy na niskim szczeblu eksperckim nic nie dadzą. Do takich rozmów nieustająco namawiają jednak od roku Rosjanie. Ukraina powtarza natomiast, że konflikt w rozmowach dwustronnych można rozstrzygnąć tylko na najwyższym szczeblu.
„New York Times” pisze jednak, że możliwą przyczyną odłożenia rozmów jest zaangazowanie amerykańskich negocjatorów w kryzys wokół Iranu.
Moskwa o odwołaniu niedzielnych rozmów nie mówi nic. Przyznaje jednak, że dzień wcześniej wysłannik Putina biznesmen Dmitriew rozmawiał na Florydzie z negocjatorami Trumpa: Witkoffem, zięciem Kushnerem oraz sekretarzem skarbu Scottem Bessentem oraz komisarzem ds. zamówień publicznych Joshem Gruenbaumem.
Choć efektu rozmów na Florydzie nie ujawniono (poza tym, że były „konstruktywne”) to z listy uczestników można wysnuwać wnioski. Mogło chodzić o biznes. Na amerykańsko-rosyjskiej agendzie są wspólne interesy w „bezcłowej strefie” w Donbasie, z którego ma się wycofać Ukraina, i odmrożenie rosyjskich aktywów w USA. Chodzi o to, by w części użyć ich do trumpowskiego projektu „Rady Pokoju” w Gazie, a resztę – do zarabiania w Donbasie. Szef MSZ Ławrow w niedzielnym wywiadzie dla telewizji rosyjskiej podkreślił, że lekceważenie wspólnych rosyjsko-amerykańskich interesów byłoby niewłasciwe.
Równocześnie Moskwa powtarza, że poza dealami z Trumpem interesuje ją pełna kontrola nad Ukrainą. A nie jakiś kompromis i zachowanie niezależnej Ukrainy:
„Cele specjalnej operacji wojskowej zostały na jej początku ogłoszone przez prezydenta Rosji Władimira Putina i od tego czasu praktycznie nie uległy zmianie” – powtórzył 1 lutego były prezydent i członek Rady Bezpieczeństwa Putina Miedwiediew. – Istnieją pewne niuanse, „ale ogólnie rzecz biorąc, są takie, jakie były”.
W tym samym wywiadzie, udzielonym agencjom Reuters, TASS i rosyjskiemu blogerowi wojennemu WarGonzo w rezydencji pod Moskwą, Miedwiediew zapowiedział zabicie prezydenta Zełenskiego. „Annuszka już rozlała olej” – ogłosił.
Annuszka z powieści Bułhakowa olej rozlała jednak w Moskwie, co okazało się wyrokiem na stalinowskiego notabla (Reuters tego fragmentu nie cytuje).
Groźby wobec prezydenta Ukrainy z ust wysokiego funkcjonariusza reżimu padają równocześnie z zapewnieniami Moskwy, że w razie potrzeby Putin mógłby się na Kremlu spotkać z Zełenskim i „gwarantuje mu bezpieczeństwo”.
Zełenski odmawia stawiania się w Moskwie – zaprosił za to Putina do Kijowa. Ale Putin do Ukrainy nie zbliża się na odległość mniejszą niż kilkaset kilometrów. W ciągu czterech lat wojny kilka razy był w chronionych sztabach, raz na Krymie i w Mariupolu. Choć wśród analityków są wątpliwości, czy nie wysłał tam sobowtórów.
Moskwa nadal gra w przeciąganie rozmów, bo „celów SWO”, czyli podboju Ukrainy, nie da się osiagnąc rozmowami z Trupem. Pozostaje tylko prowadzić wojnę i opóźniać amerykańskie sankcje. Drugą metodą na to (oprócz wspomnianego wzywania do rozmów na szczeblu eksperckim) są nieplanowane wcześniej kontakty rosyjsko-amerykańskie, tuż przed zapowiedzianymi rozmowami z Ukraińcami. Po tych nieplanowanych kontaktach Amerykanie zwykle nabierają wątpliwości i zaczynają stawiać nowe warunki Ukraińcom.
Sztuczka ta nie zadziałała jednak 28 grudnia, kiedy Putin zadzwonił do Trumpa przed jego spotkaniem z Zełenskim i przekazał mu, że szykowana przez Amerykanów umowa pokojowa jest dla Rosji nie zaakceptowania. Trump i tak negocjował ją potem z Ukraińcami.
Więcej o strategii negocjacyjnej i „pułapce hazardzisty”, w której znalazł się Putin, piszemy tu:
Przeczytaj także: